Dwanaście lat temu
potrzebowałem tylko kogoś psychicznego,
nierównego tak, jak ja
ten ktoś miał ścierać ze mną krew z ostrzy
prać cytryną plamy na ubraniach
i Amora wydawała się idealna

A potem wszystko się zmieniło

Siedem lat temu
nie potrzebowałam juz nikogo
nikt nie chciał być taki, jak ja
za dużo czerwieni rozlanej w mój cień
i nienawisci klejącej się do butów
wtedy nikt nie wydawał się dobry

A potem zniszczyłem świat

Teraz, teraz wciaż nie wiem
czy nie robię największego błędu swojego życia
ale potrzebuję właśnie ciebie,
bo jak ja zostawiasz krwawe ślady
(no, może ja nieco częściej)
bo jak ja doskonale kłamiesz
(no, może ja nieco umiejętniej)
bo jak ja masz te cholerne problemy
(no, może ja nieco dłużej)
i tak samo nie rozumiesz ludzi

Będę tego kiedyś żałował
dopasowania poszarpanych krawędzi
to nie może być dobre, zdrowe i moralne
ale jest takie właśnie nasze
a ty zaczniesz w końcu patrzeć z drugiej strony
a ja zostanę znów sam
ale brak złotego jabłka nie ma znaczenia
bo jesteś trochę taki jak ja