Ohayou minna ^^
Hmm... mam tyle do powiedzenia, że nie wiem od czego zacząć... No dobra, po pierwsze przepraszam za tak długą zwłokę i dziękuję wszystkim za wytrwałość. Jesteście niezawodni w podnoszeniu mnie na duchu. Nie piszę tego opowiadania oczywiście dla komentarzy, ale kiedy czytam, że to co tworze podoba się wam, a czasem nawet wyciska łzy (tak, to ciebie mam na myśli Jumii ^^ ), to czuję motylki radości w brzuchu XD Postanowiłam wbrew swojej zasadzie, że notki powinny być wyczerpujące, wstawić to co mam, gdyż nie wiem kiedy znów będę mogła coś napisać... Mam nadzieję, że mi to wybaczycie i wciąż pozostaniecie ze mną :*
Pozdrawiam cieplutko
Ewita-san
Rozdział piąty - ,,Delikatny dotyk" - część piąta
'Gdzie ja jestem ? ... Czy umarłem ? ... Kto to jest ? Gaara ? Gaara ! Zaczekaj ! Muszę z tobą porozmawiać ! Zaczekaj na mnie ! '
Zaczął biec w jego kierunku, ale rudy chłopak coraz bardziej się oddalał tylko lekko uśmiechając się do niego przez ramie. Naruto wyciągnął rękę w jego stronę, aby go złapać, lecz poczuł jak ktoś chwyta go za drugie ramię uniemożliwiając dalszy bieg. Kiedy chłopak odwrócił się, aby zobaczyć kto go trzyma, niebieskie oczy spotkały się z czarnymi.
'Puść mnie ! Muszę iść !'
Sasuke tylko pokręcił przecząco głową mocniej zaciskając palce na ramieniu blondyna. Kiedy Naruto odwrócił się, aby sprawdzić gdzie jest Gaara zaczął spadać w ciemność, aż mrok pochłonął go całego...
Powoli otworzył oczy. Wszystko było tylko białą plamą. Białą ? Zamrugał, próbując skoncentrować wzrok. Rozejrzał się dookoła, lecz jego ciało było zbyt ociężałe, aby bardziej się poruszyć. Zdołał się jednak zorientować, że patrzy na sufit pomalowany na ten kolor. Lecz nie mógł rozpoznać pomieszczenia w którym się znajdował. Zaczął się krztusić, kiedy zorientował się że jakaś duża rurka tkwi mu w przełyku. Wtedy ktoś chwycił go za głowę, delikatnie usuwając przedmiot. Przystojny mężczyzna w białym fartuchu i okularach, poświecił mu w oczy małą latarką sprawdzając odruchy.
- Jak się czujesz ?
- Jestem zmęczony.
- To normalne u osób w twoim stanie. Nazywam się Kabuto Yakushi i jestem twoim lekarzem. Pamiętasz jak się nazywasz ?
- Naruto. Naruto Uzumaki.
-Wygląda na to, że wszystko w porządku. Wszystkie odruchy w normie. Funkcje życiowe też. Miałeś dużo szczęścia Naruto. Zaraz pielęgniarka przyśle twoją rodzinę.
- Nie ! Nie chce ich teraz widzieć.
- Jesteś pewien ? Wszyscy bardzo się o ciebie martwili.
Chłopak nie odezwał się cały czas patrząc w okno.
- No dobrze, jak chcesz. Prześpij się teraz. Zajrzę do ciebie później.
Lekarz wyszedł cicho zamykając za sobą drzwi.
- Naruto właśnie się obudził i zaczął sam oddychać. Jego stan się ustabilizował i jego życiu nie grozi już niebezpieczeństwo. Jednakże, wciąż jest uzależniony od narkotyku, a odczuwalny głód psychiczny jest prawdopodobnie większy niż kiedykolwiek do tej pory. W związku z ostatnimi wydarzeniami zalecałbym umieszczenie w zakładzie odwykowym, a rozmowa z psychologiem jest absolutną koniecznością.
- Tak rozumiem, ma pan oczywiście rację… Czy mogę go już zobaczyć ?
- Przykro mi, ale on nie chce nikogo teraz widzieć.
- Jak to ? Przecież jestem jego opiekunem ! Jest nieletni i potrzebuje przy sobie kogoś kto by go wspierał ! Potrzebuje nas ! Swojej rodziny !
- Oczywiście rozumiem pana zdenerwowanie i oczywiście jeśli się pan uprze, to nie będę mógł pana powstrzymać, jednakże odradzam panu ten krok. Z doświadczenia wiem, że lepiej byłoby gdyby chłopiec najpierw dostał trochę czasu i porozmawiał z psychologiem. Jestem pewien, że osoba postronna przekona go do spotkania. Ale muszę uprzedzić, że czeka was teraz ciężki okres. Osoba uzależniona, do tego o skłonnościach samobójczych… No cóż… Będę szczery, wielu rodziców to przerasta. Naruto potrzebuje teraz miłości i wsparcia równie mocno co żelaznej ręki nad sobą. Kogoś kto będzie kontrolował go 24 godziny na dobę… Dlatego doradzam, przynajmniej na początku, ośrodek, gdzie będzie znajdował się pod specjalistyczną opieką. Proszę to naprawdę przemyśleć. Chłopca, jeśli wszystko będzie oczywiście w porządku, wypiszemy za 8 do 10 dni, a jutro z samego rana umówiłem konsultacje psychiatryczną. Proszę iść do domu wypocząć i oczywiście przemyśleć moją radę.
- Tak, dziękuję, ale nie chcę umieszczać Naruto w jakimś ośrodku wśród obcych ludzi… Myślę, że najlepiej mu będzie w domu…
- No cóż… Zrobi pan jak pan uważa, ale ostrzegam, że chłopak może ponownie targnąć się na swoje życie, więc cały czas ktoś musi z nim przebywać.
Itachi na myśl, że nastolatek może ponownie zrobić coś takiego zbladł, ale pokiwał głową, że zrozumiał. Razem z Kakashim ustalą ,,dyżury" tak aby cały czas ktoś był w domu. Poza tym za 2 tygodnie zaczynają się letnie wakacje, więc Sasuke też będzie w domu… Właśnie ! Itachi całkiem zapomniał, że powinien zawiadomić szkołę. Postanowił załatwić to jutro z samego rana, a zaraz potem znów przyjechać do szpitala. Może jutro będzie miał więcej szczęścia i w końcu uda mu się zobaczyć z Naruto…
