VIII. Martini, wstrząśnięte, niezmieszane
Wszyscy byli zmęczeni po występie, ale jednocześnie nikt nie chciał iść spać. Towarzystwo siedziało na tatami w wymiętych ubraniach z bankietu i skubało późną kolację pozostawioną przez gospodarzy, którzy zatroszczyli się o lekkie dania. Guang-Hong pochrapywał cichutko z głową na ramieniu Leo, ale delikatnie budzony raz po raz, zaprzeczał, że śpi i wcale nie miał zamiaru iść do pokoju.
- Yuuri? Ty dobrze znasz tańce towarzyskie, nie? - zapytała nagle Mila, usiłując przerwać marazm. - Wiktor mówił, że masz uprawnienia instruktorskie...
Japończyk przytaknął pogodnie. Pozbył się marynarki, a krawat leżał pocięty na kawałki przez Wiktora, nienormalnie zadowolonego z tego powodu.
- Wliczając taniec na rurze? - Michele uśmiechnął się pod nosem.
Ku zdziwieniu wszystkich Katsuki tylko wzruszył ramionami. - Właściwie, kiedy tak bardziej się do niego przykładałem, to w ogóle nie miałem problemu z wagą. Szczerze, to lubiłem te lekcje, byłem jedynym facetem, oprócz jednego instruktora, i dziewczyny traktowały mnie bardzo miło.
Cisza, jaka zapadła po wypowiedzeniu tego krótkiego monologu, wydawała się bardziej głośna niż jakikolwiek gwar i kłótliwe wrzaski. Yuuri rozejrzał się po wszystkich, zszokowany reakcją. Dziewczyny wpatrywały się w niego okrągłymi jak spodki oczami, Jurij odsłonił część górnych zębów, unosząc połowę wargi, twarz Wiktora roztaczała czerwoną łunę, a Phichit... A Phichit był absolutnie wściekły. Taj wstał gwałtownie, podszedł do kolegi i złapał go za ramiona.
- E?! - Japończyk czknął niespokojnie.
Rosjanin, siedzący obok (a gdzież?) przenosił wzrok od jednego Azjaty do drugiego, niepewny, czy powinien interweniować.
- Yuuri, dlaczego ja nic nie wiem, o tym, że uczyłeś się tańczyć na rurze? - wycedził Phichit. - Ja wiem, co odstawiłeś na zeszłorocznym Grand Prix, udało mi się zdobyć nawet foty. Ja wiem, że coś musiało być na rzeczy, bo z miejsca nikt by takich póz nie odwalił. Ale żeby chodzić na regularne lekcje i zataić to przede mną? Przecież musiałeś to robić w Detroit! To były te twoje wyciszające lekcje rysunku, co?
- Ciao Ciao zabronił - jęknął Katsuki. - To w ogóle był jego pomysł! Mówił, że posiadam świetnie rozwinięte mięśnie, ponadprzeciętną kondycję, na pewno podołam, a przy okazji mam ćwiczyć pewność siebie! I zabronił cię informować, bo byłeś nieletni, a na sto procent też byś chciał!
Taj zmienił obiekt nienawiści, zezując na komórkę.
- Ja ci dam, Celestino...
- Czyli w sumie to twój były trener okazał się zboczonym dziadem? - podsumował JJ.
- Nie! - zaprotestował stanowczo Yuuri, przez co Wiktor rozlał nieco piwa. - Znaczy... Na początku też pomyślałem, że mu odbiło, ale jak zobaczyłem, co oni wyczyniają na tej rurze... Akrobacje z najwyższej półki! Bo to nie był... Taki wiecie... To nie były takie lekcja dla...
- Striptizerek? - podsunęła Mila. - Prostytutek? Tirówek? Kokot? Ulicznic?
- Pind? - zastanowił się Jurij. - Lafirynd?
- Call girls - wtrącił spokojnie Otabek.
- Dam kameliowych. - Wiktor zapatrzył się w sufit w poszukiwaniu natchnienia.
- Motylków nocy - uśmiechnęła się uroczo Sara.
- Cichodajek - podrzucił Emil.
- Jawnogrzesznic - powiedział JJ z całkowitym poker facem, czym wywołał sporą wesołość.
- Cór Koryntu. - Nikiforov strzelił palcami, jakby znalazł, czego szukał.
- Tak, właśnie, tylko normalne zajęcia sportowe - uciął niespokojnie Yuuri, dźgając narzeczonego pod żebra.
Babicheva przyglądała się Phichitowi, który z furią macał telefon.
- Na twoim miejscu - rzuciła do Wiktora - podziękowałabym Celestino. To dzięki niemu masz ten cholerny pierścionek na palcu. Gdyby nie jego pomysły, dalej tkwiłbyś w Petersburgu. No i tym razem ze złojoną dupą, a nie milionem złotych medali. JJ by cię załatwił, Jurij, pewnie Chris z Otabekiem też. No i Georgij. Tak przynajmniej miałeś ramię, żeby się wypłakać.
- Georgij to wypadek przy pracy - odparł gładko Rosjanin. - A Yurio nie byłby nawet w połowie tak zmotywowany, żeby wygrać.
Towarzystwo analizowało słowa Nikiforova, ale morale spadały. Jurij pozazdrościwszy Guang-Hongowi, również złożył głowę na ramieniu Otabeka, a ten nie protestował i nawet uśmiechnął się delikatnie. Tylko jego dłoń błądziła dyskretnie, ukryta przed wzrokiem Plisieckiego, w okolicach dłoni Mili. Starszy Rosjanin dopił piwo, co zdecydowanie podziałało na niego rozluźniająco i powoli zaczynał przypominać samego siebie.
- Yuuri! Zatańcz ze mną! - krzyknął Wiktor, wstał i przybrał pozę.
Japończyk spojrzał na narzeczonego, zamrugał i uśmiechnął się sztucznie, po czym prawie zrejterował do łazienki.
- Nie! Nie! - wrzeszczała nagle rozbudzona Mila. - Właśnie to chciałam! Chciałam zaproponować tańce! A potem ktoś mi się z czymś wtrącił i zapomniałam!
- Tańce? - zainteresował się Leo, a Guang-Hong ocknął się.
Wszyscy spojrzeli na Amerykanina, co wcale go nie speszyło.
- Co umiesz, kochaniutki? - zainteresowała się Rosjanka.
- Wszystko co byś chciała. - Iglesia nawet nie mrugnął.
Kąciki ust Otabeka zawędrowały niżej niż zwykle.
- Yuuri! - Wiktor zatupał jak małe dziecko. - Obiecałeś, że będziesz dla mnie miły dzisiaj wieczorem!
- To nigdy tak nie działa w związku - powiedział JJ z miną znawcy.
- Właśnie - dorzuciła słodko Isabella. - Może obiecywać cały czas, że przestanie oglądać ten wstrętny South Park, a to nie znaczy, że tak zrobi.
Katsuki z miną jak na ścięcie, powlókł się do Nikiforovowa. Ten natychmiast wziął go w ramiona i wykonał kilka nieskładnych obrotów, które zaowocowały wpadnięciem ladę, oddzielającą wnękę kuchenną od reszty salonu, podeptaniem Emila, przepadnięciem przez Michele'a, Wiktorem z twarzą w sałatce i Yuurim, którego przed podobnym losem uratował JJ. Kanadyjczyk złapał Japończyka za udo, ten przysiadł mu na barku i częściowo plecach, łapiąc równowagę, a cały ruch wyglądał na naturalny i przećwiczony, ku zdziwieniu reszty gawiedzi. Trwało sekundy, zanim Yuuri znowu stał na nogach, kłaniając się i przepraszając.
- Wow, to było pełne gracji - skomentował Jurij z półuśmieszkiem.
- Ja też chcę, żeby pan Japończyk na mnie usiadł - dorzucił zadowolony Emil.
Wiktor zdjął liść sałaty z brwi, obrzucając Leroya niechętnym spojrzeniem.
- Tańce to świetna idea, ale trzeba to zrobić z pomysłem! - oznajmiła Isabella, chichocząc ukradkiem z powodu soczyście czerwonego rumieńca na twarzy JJa.
W momencie rozdysponowała pracę. Resztki kolacji zostały uprzątnięte, stół wyniesiony na korytarz i postawiony na boku, przez co wyglądał jak spory żuczek oparty o ścianę, poduszki rozłożone na podeście przy wyjściu na taras, fotele przepchnięte do wnęki - słowem: pokój odgruzowano i nagle zrobiło się dużo miejsca. Emil z Sarą przeglądali Spotify'aja, żeby wybrać co lepsze kawałki.
- Co do Yuuriego... - Isabella poszukała wzrokiem Japończyka. - Trzeba go upić!
Niewiadomo, kto pierwszy rzucił się po butelkę: Wiktor czy Phichit, ale końcem końców to Włoszka z Kanadyjką z chichotem napełniły kieliszek czerwonym winem aż po brzegi i zmusiły ofiarę do wypicia.
- To jest bardzo zły pomysł - wymamrotał.
- Zgadzam się ze Świniakiem! - powiedział Jurij, któremu najwyraźniej nie podobała się idea kolejnej bitwy tanecznej z pijanym Japończykiem.
Sara wyskoczyła na środek pokoju.
- Na początek chcę tango! Kto umie tango!?
Ręka Michele'a wystrzeliła w górę.
- Ktoś jeszcze? - Crispino westchnęła zrezygnowana.
Leo podniósł się z poduszek. Włoszka zaklaskała z uciechy, ale Amerykanin został przejęty przez Rosjankę. Kazach przyglądał się z życzliwym zainteresowaniem, ciągle stanowiąc podpórkę dla Jurija. Najwyraźniej zdecydował się nie odtrącać rosyjskiego kotka, a właściwie to wyglądał na zupełnie rozluźnionego, jakby pyszczek nastolatka pasował do jego barku.
- Sorry, mój ci on - powiedziała Mila, otaczając uśmiechniętego Leo ramionami. Był niższy od niej o kilka centymetrów.
Sara założyła ręce na piersi i wydęła policzki. - Hola! Hola! To ja chciałam ten taniec!
- Możecie się nim podzielić - zasugerował słodko Guang-Hong, przeciągając się.
- Nikt już nie umie tanga? - Włoszka rozejrzała się zdesperowana po towarzystwie. - Emil?
- Ani trochę.
Michele machał niezłomnie rękami, aby zwrócić na siebie uwagę.
- Eee... Otabek?
- Jeszcze nie - uśmiechnął się delikatnie Kazach. - Gdybym wiedział, że taka umiejętność będzie potrzebna, na pewno poprosiłbym siostrę o lekcje.
Jurij uniósł brwi i odkleił się od Atlina. Mimo że Otabek nawet na niego nie spojrzał, młodzieńcy odruchowo zmienili pozycję, opierając się o siebie nawzajem. Plisiecki poczuł dziwny spokój, który rzadko pojawiał się przy tak licznym towarzystwie. Nareszcie miał jakiegoś poplecznika, cokolwiek wymyślą inni, żeby go pognębić.
- Wiktor umie tańce towarzyskie. - Mila wskazała palcem na rodaka.
- Jak Yuuri nie tańczy, to ja też nie - ten oznajmił, obrażając się po dziecinnemu. Na dowód usadowił się na ladzie i zamajtał długimi nogami. W dłoniach pieścił kieliszek wina.
- Phichit? - próbowała zdesperowana Crispino.
- Jakiś breakdance może, ale w takie formy to mnie nigdy nie ciągnęło... Ale... Yuuuuuuri! - zaśpiewał.
Katsuki przewrócił oczami i westchnął rozdzierająco. Bez słowa podszedł do Sary i podał jej rękę. Wiktorowi wino ubiegło z ust, jak mleko niemowlakowi. Emil usiadł na Michele'u, żeby nie przeszkadzał. Phichit gapił się z otwartymi ustami, niesamowicie zadowolony, że strategia zadziałała. Mila wyglądała, jakby chciała się teraz wymienić, ale wiedziała, że już za późno. JJ zamaszystym ruchem włączył muzykę na czeskiej komórce, nie czekając aż wszyscy otrząsną się z szoku.
Pary przybrały pozycję i ruszyły w zaskakująco poprawnym i delikatnym tańcu. Niektórzy mieli swój typ, skupiając się na obserwacji jedynie Mili z Leo, (aka wcale-nie-taka-zimna wojna), lub Sary z Yuurim (aka państwa osi), ale większa część próbowała robić zeza rozbieżnego na wszystkich.
- To ma być takie nudne? - skomentował Jurij. - Bardziej przypomina walca.
Wiktor zeskoczył z lady i przez moment towarzystwo miało niezachwianą pewność, że idzie ukraść Japończyka, ale Yuuri jakby widząc, co się święci, odbił, uciekając przed narzeczonym. Sarze spodobała się zabawa i ze śmiechem, nie przełamując objęć, podążyła za partnerem w szalonych unikach. Rosjanin szybko dał za wygraną i wpakował tyłek na widownię pod tarasem, kradnąc czeską komórkę.
- Puśćmy coś lepszego! - zawyrokował.
Po pierwszych sekundach nowego utworu rozległy się chichoty.
- Niee! Ile mam jeszcze tego słuchać!? - zawył Jurij.
Zabrzmiały gitarowe nuty z muzyki do programu krótkiego Japończyka: Ai ni tsuite: Eros. Leo pociągnął roześmianą Milę na poduszki.
- Nie ma szans, żebym do tego zatańczył!
- A tak dobrze ci szło.
Yuuri przystanął skonsternowany, zerkając na Wiktora z wyrzutem. Ten odpowiedział mu równie zaczepnym spojrzeniem.
- No dalej, uwiedź nas! - JJ wziął łyk piwa. - A potem śpiewamy Theme of king JJ.
Jurij wydał z siebie przeciągły gulgot, ale reszcie się spodobało. Katsuki westchnął, przesunął wzrokiem po uczestnikach zabawy, zdjął okulary i wręczył je Isabelli, najwyraźniej uznając ją za najlepszą powierniczkę. Nakreślił palcem kółko w powietrzu, a Wiktor, na całkiem dobrym poziomie komunikacji bez słów, puścił kawałek od nowa. Yuuri zrobił swoje zwyczajowe wygibasy z początku występu, ale zamiast wykonać gest w kierunku publiczności albo - jak wszyscy się spodziewali - Nikiforova, ten postąpił wyzywająco w kierunku Sary. Dziewczyna stała dotąd niepewna, czy ma kontynuować, czy usiąść, zapomniana przez partnera. Teraz jej twarz rozjaśnił uśmiech, od którego Mila i Michele westchnęli unisono. Włoszka podjęła japońskie wyzwanie.
Przez moment para krążyła wokół siebie. Yuuri wykonywał poprawne kroki, ze wzrokiem wbitym w stopy partnerki.
- Patrz na nią! - ryknął Phichit.
Katsuki natychmiast uniósł wzrok i uśmiechnął się słodko i niepewnie. Sara zachęcająco zbliżyła się, wykonując stateczną pozę. Mężczyzna obszedł ją w czterech krokach i objął gwałtownie, po czym zawirowali szaleńczo. Przez kilka sekund nogi zahaczały o siebie bezradnie, kiedy próbowali dostosować się do rytmu partnera. Jednak wino najwyraźniej zaczynało działać, bo po chwili Yuuri tak się rozochocił, że przechylił Sarę przez ramię, tak że jej głowa znalazła się niemal na tatami. Włoszka pisnęła z zaskoczenia, ale zapozowała pięknie, wyginając się do publiki. Następnie para przebiegła przez cały pokój w szaleńczych wirach.
- Czy ktoś to nagrywa? - wydukała Mila.
- Na posterunku - mruknął Phichit, nie mogąc oderwać wzroku od byłego współlokatora.
Kiedy muzyka osiągnęła nieco bardziej stateczny punkt, para wykonała obłędną sekwencję kroków. Potem znów przetoczyli się przez cały pokój. Crispino zrobiła krótką solówkę, kiedy Katsuki przybrał pozę eksponująca tancerkę, by przyciągnąć ją z siłą do klatki piersiowej. Piosenka nabierała tempa, podobnie jak para. Yuuri nie wymierzył i prawie zderzyli się z ladą, ale w ostatniej chwili uratował Sarę, rycersko obijając własne udo a nie jej, czym zaskarbił sobie pomruk uznania ze strony Michele'a. Czując się coraz pewniej ze swoim partnerem, Sara pozwoliła się prowadzić według woli Yuuriego. Jedynie patrząc w jego twarz, widziała zdystyngowanego, nieco nieobecnego i wyniosłego Japończyka, o którym tyle plotkowali po zeszłorocznym bankiecie. Ciało tańczyło namiętnie i z pasją, ale umysł zdawał się przebywać daleko stąd.
Wreszcie kawałek skłaniał się ku końcowi. Yuuri obracał Sarę w dzikich wirach, aż do ostatniego momentu, kiedy ponownie przegiął ją przez ramię. Dziewczyna uniosła wysoko nogę, oplatając ją wokół bioder partnera.
Nastała cisza, przerywana ciężkim oddechem tancerzy.
Wiktor zaczął klaskać z pasją. Zaraz po nim dołączył się Michele, w końcu zrzucając z siebie Emila. Ich oczy wyrażały jedynie absolutną dumę. Jurij mruknął coś nieskładnie i odwrócił głowę (nie przerywając jednak kontaktu z Kazachem przyklejonym do jego pleców), jakby właśnie obejrzał coś najnudniejszego na świecie, bo przecież wcale nie gapił się jak ciele na malowane wrota przez cały układ. Otabek wymienił uśmiechy z Milą.
Japończyk delikatnie uniósł partnerkę i poprowadził do widowni.
- Wiktor, od teraz powierzam ci tę oto damę. Ufam, że podołasz - powiedział poważnie do narzeczonego, przekazując mu dłoń Sary. Nikiforovowi oczy już prawie pływały we łzach i ze ściśniętym gardłem przytaknął, przejmując zaskoczoną Włoszkę.
- Dobra, z Łysym się nie wstydzę tańczyć! - Mila pociągnęła Leo.
- Ani ja! - JJ wstał i po dżentelmeńsku poprosił Isabellę.
- Nie podoba mi się heteronormatywność tej potańcówki - rzucił Emil i puścił coś bardziej neutralnego.
Mała Sara wyglądała komicznie w szerokich ramionach Wiktora, a Mila przewyższała Leo o dobre pół głowy. Jedynie JJ i Isabella stanowili idealną parę.
Yuuri klapnął na poduszki, zakładając okulary.
- Widać, że trenowałeś balet - oznajmił Otabek. - W tangu aż tak nie obciąga się tak stóp.
Jurij spojrzał na kazachskiego kolegę z zainteresowaniem.
- To było bardzo w stylu pana seksownego Japończyka, o którym wszyscy tyle rozmawiali - rzucił Emil.
- Dlaczego ja nic nie wiem o panie seksownym Japończyku? - zaciekawił się Phichit. - Ty coś słyszałeś?
Guang-Hong bezwiednie pokiwał głową, wpatrzony w Leo, uczącego Milę latynoskich ruchów. Szerokie, umięśnione ramiona Amerykanina doskonale podkreślały zmysłowy lecz męski styl tańca.
Katsuki wbił wzrok w swoje pięści. Co on właśnie odstawił przed chwilą?
- Po prostu... Dobrze znam tę muzykę.
- Ale nie tę partnerkę - mruknął Emil, pijąc do nieświadomego Michele'a.
Nagle muzyka ustała, przerwana przez niemiecki bełkot.
- Was zum Kuckuck... Wieder diese dämliche Werbung! Sorry, sorry, już opanowane! - Czech wojował z komórką, ale tancerzom to nie przeszkadzało, bo wszyscy próbowali uczyć się od Leo. Wiktorowi w egzotycznych ruchach przeszkadzały za długie nogi.
- Hast du versucht ein und auszuschalten? - zapytał Yuuri.
- Geht wieder. Momenchen... Sie können Deutsch sprechen? - zdziwił się wyraźnie Emil.
- Ich lernte in Schule. In Detroit hatte ich einen Rinkmate aus Deutschland und wir haben ein bisschen geübt. Entschuldige mich, wenn ich Fehler mache!
- Mówisz znakomicie! Ale masz strasznie uroczy akcent. - Czech pokazał komplet uzębienia.
Nekola chciał coś jeszcze powiedzieć, ale niemal krzyknął, kiedy zauważył wiszącego nad nimi Wiktora. Phichit zajął jego miejsce przy Sarze, bardziej komponując się wzrostem. Michele patrzył na słowiańskich kolegów zdziwiony, bo oto po raz pierwszy udało mu się ujrzeć zaskoczonego Czecha.
- Co to było? - zapytał starszy Rosjanin.
- C-co? - speszył się Emil. - Reklama się włączyła, już wszystko gra...
- Nie, nie. Ten język. Rozmawialiście po...
- Niemiecku. - Yuuri wzruszył ramionami, zdziwiony, że jego narzeczony nie rozpoznał czegoś tak oczywistego.
Rosjanin usiadł za plecami Japończyka, objął go tyłu i zasypał szyję drobnymi pocałunkami, wywołując napad śmiechu u młodszego mężczyzny.
- Wiktor! Co ty robisz? Miałeś tańczyć z Sarą! - protestował Katsuki, chichocząc.
- Och, złoto ty moje - wzdychał Nikiforov. - Nie wierzę, tak strasznie nie znosiłem niemieckiego, jak cały świat zresztą, i myślałem, że brzmi jak wydawanie rozkazów, coś, co mógłby używać Yakov, żeby zapędzić nas na lodowisko, ale w twoich ustach... W twoich ustach nawet szwabski brzmi tak cudownie. Złoto najmilsze, jesteś cudotwórcą.
Yuuri cały spłonił się od tego nagłego wybuchu uczuć.
- Uważam, że niemiecki jest ładny - oznajmił. - Brzmi bardzo dystyngowanie.
- Chyba dla ciebie, katsudonie - rzucił Jurij, rozparty na poduszkach i z nikłym zainteresowaniem obserwujący tańce, podobnie jak Otabek, tuż obok.
Wiktor kontynuował zaślinianie japońskiej szyi, więc Katsuki szturchnął go łokciem.
- Przynieś mi wina.
Nikiforov w trzech skokach był we wnęce kuchennej i nalewał trunek. Yuuri westchnął i odwrócił się z przepraszającym uśmiechem do Emila. Za Czechem siedział Michele, robiący bardzo sympatyczną minę. Tego Japończyk, przyzwyczajony do chmurnych spojrzeń Włocha, się nie spodziewał.
Mila w wyraźnie dobrym nastroju, opuściła zaimprowizowany parkiet na tatami i przysiadła się do rozmawiających. (Leo wykorzystał moment i wyciągnął do tańca nic nie spodziewającego się Guang-Honga.) Dokładnie rzecz biorąc, przez chwilę stała z boku, mrużąc w skupieniu oczy, po czym skoczyła na Jurija, niby drapieżnik na mysz. Z zadowolonym uśmiechem objęła go od tyłu, kładąc brodę na blond głowie i opierając większość ciężaru ciała na nastolatku. Rosjanin nawet nie mrugnął, kompletnie ignorując zdarzenie. Otabek powolnym lecz stanowczym ruchem przyciągnął swoje kończyny bliżej korpusu, aby uniknąć obrażeń.
- Patrzcie, co ta miłość robi z ludźmi! - rzuciła dziewczyna, kiedy Wiktor przefrunął przez tancerzy, niosąc kieliszek wina niczym pochodnię olimpijską.
- Absolutnie obrzydliwe - mruknął Jurij.
- Widzę, że ten, kto narzeka najbardziej, sam nie jest lepszy - rzucił JJ, kręcąc roześmianą Isabellą. Za nimi Guang-Hong nieśmiało drobił kroki za Leo, a Phichit z Sarą wykonywali jakiś taniec przyzywania deszczu.
- W sumie... - podchwycił Emil, uśmiechając się do młodych Rosjan bardzo znacząco. - Po tym, jak uciekałeś przez pół Moskwy przed Yuurim myślałem, że nie lubisz przytulasów, ale chyba po prostu ograniczasz się w tej kwestii do pięknych dziewcząt.
- Nie jestem pięknym dziewczęciem? - rzucił wysokim, przeciągłym głosem Katsuki, wyginając się w ponętnej pozie. Alkohol najwyraźniej działał dobrze. Przed momentem odebrał w porę wino z rąk narzeczonego, bo ten aż zjechał z poduszek z oszołomienia.
Jurij tylko zaburczał, kiedy Emil nie wiedział, czy się śmiać, czy być pod wrażeniem.
- Niestety, nie tak łatwo o ładne dziewczyny ostatnio. Mnie tylko jacyś wariaci obmacują - mruknął Jurij. Uśmiech Mili stał się szerszy, a jej objęcie ostrzegawczo silniejsze, co nie uszło uwadze reszty towarzystwa. Plisiecki kontynuował niewzruszony. - A co do tej baby, to nie wyobrażajcie sobie za wiele. Ona po prostu czerpie sadystyczną przyjemność z dręczenia innych i im więcej się człowiek opiera, tym bardziej czuje się zachęcona. Jedyna taktyka to udawać martwego albo ignorować, wtedy jest szansa, że się znudzi i poszuka innej ofiary. O właśnie, może pójdziesz do Świniaka? On przecież tak bardzo lubi się przytulać, a po tym, że dobrowolnie zaręczył się z Łysym, to jestem pewny, że ma skłonności masochistyczne.
Yuuri posłał mu powątpiewające spojrzenie, przybierając bardziej nonszalancką pozę. Michele nie wiedział, gdzie oczy podziać, więc skupił się na siostrze próbującej odtworzyć z Phichitem jakiś układ z teledysku.
- Nie będę rozbijać związków. Szczególnie, że za dużo mam frajdy z oglądania zakochanego Wiktora - zamruczała Mila, puszczając oko do starszego kolegi, który uśmiechnął się porozumiewawczo.
- Taaaa? - Jurij pokręcił się, próbując spojrzeć jej w twarz. - A gdy dzisiaj w trakcie zwiedzania ty i Wiktor się tak patetycznie obmac... PUSZCZAJ, NAWIEDZONA BABO!
Reszta wypowiedzi zniknęła w wściekłym pisku chłopaka, kiedy Mila bez litości wbiła mu palce między żebra.
- Oj, wiem, że masz łaskotki...
- Łaskotki?! Ty mi nerki chcesz wydłubać!...
Młodzi Rosjanie zaczęli szamotaninę. Jurij próbował się obrócić, by ukręcić koleżance rudy łeb, co ona skutecznie powstrzymywała, napinając imponujące mięśnie, jednocześnie drapiąc go po brzuchu. Było w tym coś tak pięknie rodzinnego, że towarzystwo roześmiało się, przypominając sobie dzieciństwo z rodzeństwem lub kuzynostwem.
- BEKAAA, POMÓŻ! - krzyknęli jednocześnie, gdy Jurij zdołał wykorzystać łokieć do samoobrony.
W Kazacha wbiły się oczekujące spojrzenia. Oto miał stać się rozjemcą w kłótni i opowiedzieć po którejś stronie. Uśmiechnął się tylko. Właściwie przez całą scenkę, którą obserwował bardzo uważnie, wyglądał na rozpogodzonego, lecz teraz rozczulenie najlepiej opisywało oblicze nastolatka. Przy jego zwykłym braku okazywania emocji, kontrast robił spore wrażenie.
- Zazdroszczę umiejętności językowych - niespodziewanie zwrócił się bardzo spokojnie do Yuuriego i Emila. - U nas dwujęzyczność, z kazachskim i rosyjskim, dokładniej, jest normalna, ale i tak zawsze uważałem, że trzeba niesamowitej pamięci, by operować słownictwem w tylu językach.
Wszystkich na chwilę zatkało. Nie dość, że Kazach okazał się posiadać jakieś zalążki mimiki, to jeszcze doszło całkiem zacne poczucie humoru. Fala śmiechu była tym razem jeszcze głośniejsza, jedynie Mila z Jurijem wciąż siedzieli zastygli, nie dowierzając, że mogli zostać tak okrutnie zlekceważeni.
- Za niemiecki! - stwierdził Czech i wyciągnął kufel z piwem.
- Za niemiecki! - zaśmiał się Japończyk, stukając się z nim kieliszkiem.
- Od jutra zaczynam naukę - stwierdził poważnie Wiktor.
- Nie zaczynasz - zwątpił Yuuri, lekko wstawiony.
Jurij z włosami w nieładzie, ponaciąganą koszulą i czerwoną twarzą zajął miejsce po prawej stronie Otabeka, a Mila, z poszarpanymi rajstopami i wymiętą bluzką, z tuszem lekko rozmazanym pod oczyma, siadła po lewej. Oboje piorunowali Kazacha oburzonym wzrokiem, wyraźnie dając tym do zrozumienia, że taka zdrada nie zostanie łatwo wybaczona. Atlin wydawał się w ogóle nie zważać na sztylety rosyjskich spojrzeń. Jedynie bardzo wnikliwy obserwator dostrzegłby leciutki uśmiech człowieka zupełnie szczęśliwego z obecnego obrotu spraw. Wyglądał, jakby wygrał wyjątkowo trudną potyczkę, zamiast zyskać dwóch wrogów, jak się zdawało.
Jurij był w takiej desperacji, żeby pokazać, jak bardzo nie dotknęło go zachowanie Kazacha, że uczepił się Wiktora.
- Umiesz rosyjski, angielski, francuski i coś tam uczysz się tego japońskiego - wymienił. - Na co ci jeszcze niemiecki?
- Uczysz się japońskiego? - zainteresował się Michele. - To słodkie. Jak mu idzie?
Yuuri zrobił minę, jakby chciał pochwalić narzeczonego, ale nie bardzo miał za co. Wywołał tym nagłą wesołość u Plisieckiego.
- Ej, słyszycie to? Łysy siedział rok w Japo i nie dalej nie umie po japońsku!
- Najważniejsze, że umiem po francusku! - Wiktor uniósł jedną brew w dwuznacznym geście. Jurij zagulgotał.
Katsuki spojrzał na niego znad okularów i zmarszczył czoło, jak gdyby i tę umiejętność chciał storpedować, ale Rosjanin szybko zajął się sprawą, biorąc narzeczonego w ramiona i kradnąc pocałunek. Ich twarze zderzyły się niemal, kiedy Wiktor wpił się w usta ukochanego, bezpardonowo wpychając mu język między wargi. Zaskoczony Japończyk poddał się bez walki, nie zamykając nawet powiek. Bezwiednie przechylił kieliszek, a wino wlało się dokładnie do kufla Emila. Piwo spieniło się gwałtownie. Yuuri zauważył to kątem oka, więc próbując ratować trunek Czecha, wsadził całą dłoń w twarz Wiktora i rozdzielił ich, a głośny mlask przerwanego pocałunku zdawał się ponieść echem. Nikiforov zamrugał, nie ogarniając, dlaczego ma ukochaną rękę wciśniętą prosto w fizys i musi się wyginać w takiej niewygodnej pozycji.
Jurij i Mila po obu stronach Otabeka wybuchli śmiechem, aż się zwinęli na tatami.
- Mam drinka - cieszył się niezrażony Nekola, upijając szybko.
Japończyk delikatnie wypuścił Rosjanina. Stwierdził, że bardzo lubi tego czeskiego młodzieńca. Niczym się nigdy nie stresuje, nic go nie denerwuje, z każdym pogada. I umie skakać quady.
Wiktor nie dawszy za wygraną, objął twarz Yuuriego i zaczął się do niej tulić.
- Moje złoto, taki mądry, tyle języków - słodził.
Włoch podniósł brwi do góry, spokojnie sącząc wino.
- Tak? - rzucił wyzywająco. - A Emil zna niemiecki, angielski, włoski i czeski, przez co rozumie piętnaście innych języków.
- Te piętnaście innych języków to języki słowiańskie i też je rozumiem - żachnął się Wiktor.
- W ogóle wszyscy ludzie z Europy, jakich znam, mówią więcej niż jednym językiem obcym - powiedział z uznaniem Yuuri, dopijając resztę wina dla bezpieczeństwa. - Dla was, Europejczyków, to chyba przychodzi naturalnie, nie? W Stanach spotkałem się z większym zrozumieniem ze strony europejskich studentów, jeśli coś z moim angielskim było nie tak. Czasami Amerykanie przekładali nieumiejętności językowe na intelektualne i zamiast mówić prostszym językiem, to wyjaśniali dane zjawisko jak dzieciom. Z Europejczykami zawsze się dało jakoś dogadać.
- To prawda. - Phichit dołączył się, ocierając pot z czoła. Sara łapała oddech tuż obok. - Chyba że byli z Wielkiej Brytanii.
- To nie Europa - stwierdzili zgodnie Michele z Emilem. - Sam się z niej wykopali.
Japończyk tylko wzruszył ramionami i wyplątał się z objęć Wiktora. Rosjanin zrobił minę zbitego szczeniaka, na co Katsuki powiedział tylko:
- Idę do toalety. I nie idziesz ze mną. - Pogroził mu palcem.
Mila odgarnęła spocone włosy z czoła, obserwując jak Japończyk wspina się na górę, przeskakując po dwa, trzy stopnie, z lekkością baletnicy.
- Oj, Witja, tyś duszę sprzedał, że on cię chce - stwierdziła.
- Nie bój się - mruknął Jurij. - Świniak to prawie taki sam nieogar.
- No i Wiktor jest najbardziej pożądanym kawalerem świata - rzuciła Sara. - Teoretycznie nie mógł lepiej.
- Bo świat nie wie, co za ciepła klucha z naszego Witji. - Mila trąciła stopą nogę Nikiforova. Ten uśmiechnął się, jakby zawstydzony.
- To było jeszcze zabawniejsze w Japonii - powiedział Jurij. - Znajomi świniaka robili zakłady, kiedy Wiktor go rzuci. A ja takie... Czy wy jesteście wszyscy ślepi? To się skończy we łzach, i to rosyjskich, bo Yuuri w końcu przejrzy na oczy, przez swoje celebrity crush.
- Kto robił zakłady?! - zdziwił się starszy Rosjanin. - Nishigori? Mari? A tak im dobrze z oczu patrzyło!
- O was? Chyba cały świat, tylko każdy miał dostęp do innych info - zaśmiał się Emil. - Prawie jak w ligach narodowych.
Dyskusję przerwała Isabella. Z jej ręki wyśliznęła się szklanka pełna soku, pacnęła o tatami i spowodowała sporą powódź. Sara rzuciła się po ścierkę. Wszyscy pozostali wpatrywali się w jeszcze bardziej bladą niż zwykle Yang. Na twarzy dziewczyny prezentował się najgorszego rodzaju terror. Z boku dobiegł jęk. To Guang-Hong, któremu nawet piegi zbladły, pokazywał palcem na coś za widownią, w ogrodzie.
To wszystko. To najlepsze, co jest w tym ficu. Nie spodziewajcie się nic ponadto. Rzeczy będą się działy, ale nic nie przebije tańców.
Wcisnęłam tu trochę headcanonów, które w sumie nie są takie oczywiste. Uważam, że to totalnie Celestino wysłał Yuuriego na taniec na rurze, wiedząc, że dobrze mu to zrobi (i zrobiło, Celestino to dobry trener), i jestem pewna, że Phichit o tym nie wiedział, inaczej Internet na 100% zalałyby ukradkowe zdjęcia Yuuriego na rurze. Leo jako latyno-amerykańska postać umie świetnie tańce latynoskie (zero oryginalności). Headcanonuje, że Yuuri skończył coś w rodzaju AWFu, a więc musiał zdać wszystkie tańce towarzyskie, w tym tango, w tym role kobiece i męskie.
Za trójkąt post-sowiecki odpowiedzialna jest Darya i jej zawdzięczacie scenę "kłótni" Mili i Jurija, choć nieco przeze mnie przerobioną, żeby ładnie się wblendowała w ogólny rozgardiasz.
W Japonii niemiecki jest zadziwiająco popularnym językiem, plus mają całkiem sporo słów z niemieckiego (szczególnie słownictwo dotyczące tematyki górskiej). Niemcy rewanżują się za to szerokimi badaniami nad japońską kulturą, szczególnie wszelakimi sztukami plastycznymi, książek o tej tematyce jest więcej niż po angielsku. I dla Japończyków niemiecki rzeczywiście brzmi bardzo ładnie. Anyway, tak mi się ubzdurało, że Yuuri mógłby znać niemiecki, przeklinając swój los, że nie dane było mu się uczyć rosyjskiego w szkole czy na dodatkowych zajęciach (nota wcale nie biograficzna).
Amerykanie na ogół nie rozumieją, że dla kogoś angielski jest drugim językiem i tego, że jeśli ktoś nie pamięta słówek na głupie słowa, to nie znaczy, że nie ogarnia w ogóle (nota wcale nie biograficzna).
Emil: Co do kukułki... Znowu ta głupia reklama!
Yuuri: Próbowałeś włączyć i wyłączyć?
E: Już spoko. Zaraz... Pan mówi po niemiecku?
Y: Nauczyłem się w szkole. W Detroit miałem rinkmate'a z Niemiec i trochę ćwiczyliśmy. Wybacz mi, jeśli robię błędy!
(Emil mówi językiem potocznym, bo Czesi generalnie mają dużo słów i gramatyki z niemieckiego, więc kojarzą ten język bardziej niż Polacy, a dodatkowo uważam, że Emil jest wyluzowanym ziomem, który nie przejmuje się błędami i ciśnie jak mu wygodniej. Yuuri natomiast mówi podręcznikowo, bez ryzykownych słów czy konstrukcji gramatycznych, no i nie do końca idealnie, jest raczej takim poziomem B1/B2.)
