Tłumaczenie jest już zakończone i będzie wrzucane raz lub dwa razy w tygodniu. W sumie jest 18 części. Miłego czytania :)


Zdawało się, że piątek nigdy nie nadejdzie, a jeszcze dłużej zajęło, by ten dzień minął i mógł odwiedzić Severusa. Jego mieszkanie nigdy nie było tak puste.

Udo zupełnie się zaleczyło. Nie było nawet blizny. Był zdrowy i więcej niż chętny, by spotkać się ze swoim kochankiem.

Gdy niecierpliwie czekał, aż te ostatnie godziny przeminą, Harry zapragnął, by było inaczej. Po tym, co Severus zrobił dla niego we wtorek, miał nadzieję, że może wróci by go odwiedzić lub chociaż wyśle sowę, by zobaczyć jak się ma, ale nie dostał od niego ani słowa.

Harry wiedział, że zachowywał się dziecinnie i nierozsądnie, bo ich związek nie miał takiego charakteru, ale… bolało go, że Severus nawet nie próbował się z nim skontaktować po tym, jak uratował jego życie.

Trudno, było jak było. To i tak było więcej niż kiedykolwiek miał. Harry powiedział sobie, że musi się na tym skoncentrować, gdy oglądał się w lustrze po raz ostatni, zanim nie podszedł do kominka.

Nie wiedział dlaczego tak bardzo dbał o to, by dobrze wyglądać, gdy odwiedza Severusa, ale tak właśnie było. Przypuszczał, że to naturalna chęć zrobienia wrażenia na osobie, z którą… w sumie to się nie umawiali, ale miał wrażenie, że określenie „spotykał się" pasowało.

Niebieska koszula i ciasne jeansy, które wybrał podkreśliły dobrze jego mięśnie. Na to włożył czarną, skórzaną kurtkę, zamiast typowej dla czarodziejów szaty, bo za każdym razem, gdy miał ją na sobie, wzrok Severusa prześlizgiwał się po jego ciele w niepohamowanej reakcji.

Biorąc głęboki wdech wszedł w kominek i przeniósł się do lochów Hogwartu w przyprawiającej o mdłości podróży fiuu.

Wyszedł z uśmiechem na twarzy w wygodnym salonie Severusa.

- Cześć – przywitał się Harry, gdy zauważył mężczyznę w tym samym fotelu co zwykle.

Kurtka zadziałała. Gdy Harry zdjął okrycie, strzepnął nieuniknioną sadzę i odwiesił je na oparcie fotela, wzrok Severusa prześlizgnął się po nim, ale mężczyzna zdawał się zmusić wzrok do przeniesienia się na twarz Harry'ego.

Wyraz tych ciemnych oczu sprawił, że Harry zamarł. Severus był bledszy niż zwykle. Miał ciemne kręgi pod oczami, a w nich emocje wykraczające poza zwyczajowe zdenerwowanie czy niepokój.

- Wszystko w porządku? - spytał Harry od razu podchodząc do mężczyzny. Położył dłoń na jego ramieniu, czując jak jest napięte. Poddając się impulsowi, pochylił się i pocałował go lekko w czoło.

Zwykle nie całowali się tak szybko po jego przybyciu. Trochę rozmawiali zanim pojawiał się między nimi kontakt fizyczny. Nawet po dwóch miesiącach Severus wciąż zdawał się być nieśmiały w pierwszej chwili, gdy się dotykali.

- Severusie? - zapytał przestraszony, że mężczyzna patrzy na niego tak, jakby go wcześniej nie widział. - Co się stało?

Jego kochanek otrząsnął się, zanim nie odpowiedział wymijająco:

- Nic się nie stało.

Harry pogłaskał zbyt blady policzek i wyszeptał:

- Nie jestem ślepy. Coś jest nie tak.

Snape wziął drżący oddech.

- Chyba po prostu nie byłem pewien, czy cię dziś zobaczę. - Przełknął i dodał cichym, niechętnym tonem:

- Albo jeszcze kiedykolwiek.

- Co? - zapytał Harry, zanim jego rozsądek powrócił. Oczywiście, że Severus czuł się niejednoznacznie po tym, co musiał zrobić, by go ocalić.

- To, co zrobiłem we wtorkową noc przysporzyło ci ogromnego bólu – powiedział mężczyzna.

- To, co zrobiłeś, jest powodem, dla którego wciąż oddycham, jedynym powodem tego, że nie zginąłem straszliwą, pełną agonii śmiercią. Powiedziałem ci, że tu będę – przypomniał mu Harry. - Pamiętasz?

Severus przytaknął.

- Tak. Ale byłeś wtedy naćpany i pod wpływem mojej śliny.

- Za bardzo się martwisz – powiedział siadając na oparciu fotela, by móc objąć Severusa.

Ręce mężczyzny uścisnęły go, a te długie palce złączyły się za jego szyją.

Zamiast go pocałować Severus oparł głowę na jego piersi, wdychając jego zapach tak samo, jak we wtorek, zanim nie odszedł. Dziwnie opiekuńcze ciepło przeszło przez niego, gdy zdał sobie sprawę, że jego kochanek lubi go obejmować. Tego się nie spodziewał. Severus przez większość czasu był powściągliwy i daleki, ale w pewien sposób zdawał się być tak głodny uczuć i dotyku jak on sam.

Wyczuwając, że mężczyzna musiał się zamartwiać ponurą koniecznością do której został zmuszony, Harry głaskał tłuste włosy i tulił go.

Minęła długa chwila zanim ramiona Severusa rozluźniły się.

Stwierdzając, że podoba mu się bliskość, Harry zszedł z oparcia fotela na kolana mężczyzny. Obaj zamruczeli, gdy się tam znalazł. Ułożył kolana przy oparciach i obrócił się przodem do Severusa tak, że byli skierowani twarzami do siebie, gdy będą rozmawiać.

- W porządku? - upewnił się Harry, zastanawiając się czy jego kochanek powie, że nie jest meblem. Ale wyglądający na zmęczonego mężczyzna tylko skinął głową. Usiłując rozwiać ponury nastrój, bawiąc się jednym z guzików kamizelki, spytał:

- Jak ci minął tydzień?

- Był długi – odpowiedział Severus, ostrożnie kładąc dłoń na plecach Harry'ego.

- Sprawy szkolne, czy może…

- Czy może – uciął jego wypowiedź, jakby to była odpowiedź.

- Już dawno temu obiecałem ci, że nie przestałbym tak po prostu przychodzić – przypomniał mu Harry zgadując, jaki był powód zmartwień mężczyzny.

- Wiem.

Puścił guzik i pogładził palcami czoło mężczyzny. Jego kochanek wyglądał na… pokonanego.

- Zdajesz się być zmęczony.

- Nie spałem – powiedział miękko Severus.

- Bo martwiłeś się, czy wrócę? - zapytał czując się okropnie. Zdał sobie sprawę, że sam powinien był skontaktować się z Severusem choćby po to, by podziękować mężczyźnie. Był tak cholernie zmartwiony naruszaniem jego prywatności, że zostawił go, by cierpiał z powodu wątpliwości przez trzy dni.

- Po części – przyznał Severus.

- A reszta?

Mógł powiedzieć, że mężczyzna naprawdę nie chce mu odpowiedzieć, ale po chwili patrzenia mu w oczy Severus powiedział:

– Za każdym razem, gdy udało mi się zasnąć, słyszałem twoje krzyki, gdy wysysałem z ciebie truciznę. To zbyt przypominało mi moje dni jako Śmierciożerca.

To było pierwsze wspomnienie o byciu Śmierciożercą, jakie usłyszał od Severusa. Nawet teraz mężczyzna patrzył tak, jakby oczekiwał, że zeskoczy z jego kolan w obrzydzeniu i ucieknie do kominka.

Harry nie wiedział czy powinien jakoś odnieść się do tego, co brzmiało na kamień milowy w ich kontaktach, czy zachowywać się jak zwykle. Wiedząc, jak bardzo Severus nienawidził jakichkolwiek słabości w sobie, Harry zdecydował się na drugą z opcji. Wyciągając dłoń, by pogłaskać policzek mężczyzny, przeprosił miękko:

- Wybacz mi. Wiem, że to musiało być dla ciebie okropne. Usiłowałem nie krzyczeć, ale…

- Cierpiałeś agonię – odparował Severus.

- A gdybyś ty nie interweniował, błagałbym o zabicie mnie kilka godzin później. To, co zrobiłeś było… bardzo odważne. Mogłeś zginąć – powiedział Severusowi.

- Mój gatunek ciężko zabić – odpowiedział mężczyzna, jak gdyby to, co zrobił, stawało się dzięki temu mniej ważne.

- Ale nie trudno skrzywdzić – miękko stwierdził. - Szkoda, że nie byłem dość rozsądny, by przyjść wcześniej w tym tygodniu. Mogłem ci oszczędzić kilku bezsennych nocy.

- To nieważne – sprzeciwił się Severus. Jego dłoń o żółtych, długich palcach uniosła się, by zakryć ziewnięcie.

Zdając sobie sprawę, że Severus z trudem utrzymywał otwarte oczy, cicho zasugerował:

- Chodźmy się wygodnie położyć, dobrze?

Severus skinął głową znużony.

Schodząc ostrożnie z kolan kochanka, wyciągnął do niego rękę. Ku jego zaskoczeniu, mężczyzna pozwolił pomóc sobie wstać.

Trzymając tą chłodną dłoń, zaprowadził Severusa do sypialni. W tym tygodniu pościel miała kremowy kolor z wzorami w brązy i rudości. Harry zdał sobie sprawę, że zmiany powłoczki u Severusa były jedną z jego ulubionych rzeczy.

Widząc, że mężczyzna męczy się z guzikami kamizelki, podszedł i łagodnie zaczął mu pomagać.

- Mogę?

Severus pozwolił mu, tak jak zwykle pozwalał mu na wszystko, zdał sobie sprawę Harry. Szybko rozebrał mężczyznę, ostrożnie odwieszając każdą część garderoby, gdy ją ściągał, tak jak zawsze robił to Severus. Gdy jego kochanek był już nagi, Harry usunął własne ubrania myślą.

Severus wyciągnął dłoń, by dotknąć nagiego ramienia Harry'ego.

- To całkiem niezła umiejętność. Nie zauważyłem, by twoje usta się poruszyły.

Harry potrząsnął ramionami.

- To chyba jedyna rzecz, do jakiej używam magii bezróżdżkowej. Czy to ci przeszkadza?

Wielu czarodziei krępowała demonstracja jego nienaturalnie silnych umiejętności. Magia bezróżdżkowa sprawiała, ze ludzie byli dość zakłopotani, ale magia niema była kompletnie inną sprawą. Nawet najprostsze zaklęcia czy czary bez różdżki czy słów wymagały ogromnej mocy, a ponieważ wiązało się to ze spontaniczną manifestacją woli, zupełnie wytrącało z równowagi większość ludzi.

Severus Snape był wyjątkiem, bo potrząsnął głową by dać mu znać, że ten pokaz mu nie przeszkadzał.

Harry odsunął pościel i weszli do łóżka.

Severus pochylił się, by go pocałować, gdy tylko położyli się razem na jednej poduszce, zwróceni twarzami do siebie. Harry oddał pocałunek czując cudowne ciepło śliny Severusa rozprzestrzeniające się po nim.

Rozdzielili się, gdy pokój zaczął wirować.

Mięśnie na twarzy mężczyzny poruszyły się w dziwny sposób, gdy się odsunął. Chwilę zajęło Harry'emu uświadomienie sobie, że jego kochanek tłumi ziewnięcie. Popatrzył na sine cienie pod oczami i przypomniał sobie o jego wyczerpaniu.

Zwykle spędzali jakieś pół godziny na grze wstępnej, zanim Severus nie zaczynał się karmić, ale dziś wyglądał na wykończonego i Harry nie miał serca zmuszać go do czekania tak długo. Więc włożył dłoń we włosy mężczyzny, by przyciągnąć jego głowę i skierować usta mężczyzny do swojej szyi.

Severus zamarł, gdy zdał sobie sprawę, co Harry sugerował.

- My nie…

- Będziemy mieć na to czas później. Pożyw się teraz – wyszeptał Harry. - Proszę?

Harry pomyślał, że głodujące wampiry naprawdę nie mogły się powstrzymać, gdy oferowano im krew. Mógł zobaczyć niechęć Severusa w jego oczach, ale mężczyzna był zbyt zmęczony, by się z nim kłócić.

Pozwolił przyciągnąć się do gardła Harry'ego.

Aksamitna szorstkość języka Severusa dotknęła delikatnej skóry i w ciągu kilku sekund to podniecające ciepło już wnikało przez jego ciało do krwi, przemieszczając się prosto do jego członka.

Ciepło zmieniło się w płonący ogień, gdy kły Severusa przekłuły odczuloną skórę jego gardła. Harry jęknął, gdy jego penis zapulsował pożądaniem w harmonii z rytmem ssania Severusa. Po raz kolejny fruwał w erotycznej sieci, będącej niekończącym się orgazmem.

W końcu mężczyzna skończył się karmić, a jego język zaczął dobrze mu znane lizanie.

Gdy Severus starał się zmniejszyć wrażliwość w przekłutych punkcikach, Harry wziął dłoń kochanka i owinął ją wokół swojego penisa. Palce Severusa ścisnęły go, zaskoczone, że trzymają spragnione ciało w dłoni.

W chwili, gdy słodki nacisk zamknął się na nim, Harry pokrył ich obu nasieniem, dochodząc w ekstazie.

Walczył z omdleniem, które zwykle następowało po karmieniu się Severusa, gdy usłyszał zmieszany głos mężczyzny:

- Dlaczego…?

- Jesteś zmęczony. Chodź tu – powiedział wyciągając rękę, by naciągnąć na nich pościel, jednocześnie wtulając się z pierś Severusa.

Harry był z siebie dumny. Dziś zdawał sobie sprawę z tego, że jego policzek dotknął ciepłej, gładkiej piersi, nim stracił przytomność.


Tydzień później Harry był nieszczęśliwy i nie miał pojęcia, co powinien z tym zrobić.

Karmienie co dwa tygodnie już mu nie odpowiadało. Wiedział, że to jego wina. Od samego początku zachowywał się jak idiota. Jego założenie, że spotykanie się z Severusem będzie bezpieczne, bo nie ma szans, że przywiąże się do mistrza eliksirów, rozpadło się tygodnie temu – być może nawet pierwszej nocy. Pomimo jego najszczerszych chęci bardzo dbał o tego mężczyznę. Tak naprawdę, to Severus był najbliższym przyjacielem, jakiego miał w tej chwili.

Nie mógł zrozumieć, jak mógł być tak głupi i uwierzyć, że z tym mężczyzną możliwy będzie seks bez zobowiązań. Znał go przez dwadzieścia lat. Myśląc o tym, zrozumiał, że był zaangażowany i dbał o Severusa od chwili, gdy zobaczył swojego byłego nauczyciela w celi Ministerstwa Magii.

Jedyną osobą, którą oszukał, by on sam i być może Severus, który zawsze był niepewny swojej atrakcyjności.

Był tak ostrożny, by nie pozwolić mu zauważyć swoich zmieniających się uczuć, by przestrzegać zasad ich umowy. Początkowo wszystko było tak wspaniale proste i cudowne. Mógł zafiukać do kwater Severusa w każdy piątek co dwa tygodnie po szlabanach i spędzali noc odkrywając rozkosze, jakie ich ciała mogą przetrwać. Następnego ranka opuszczał mężczyznę całując go i nie widzieli się ani ze sobą nie rozmawiali przez kolejne dwa tygodnie.

Ale teraz wszystko się zmieniło. Za każdym razem, gdy był z Severusem, popychał coraz mocniej, by dostać się poza ochronę mężczyzny – i kochanek mu na to pozwalał. Nie było już bezpiecznego dystansu emocjonalnego. Harry nie mógł już oszukać nawet samego siebie, nie, gdy tęsknił za mężczyzną w kilka godzin po tym, jak się rozstawali.

Ostatniego piątku zrozumiał prawdę. Nie dbał o seks. Wszystko czego chciał, to upewnić się, że Severus dostanie krew, a on będzie mógł trzymać wampira, gdy ten spał. Choć to raczej mężczyzna tulił jego, gdy zasypiał po utracie przytomności, ale właściwie było to to samo. Najważniejsze było jednak to, że nie chodziło już o seks – jeśli seks w ogóle kiedykolwiek się liczył.

Starał się być silny, trzymać się zasad ich umowy, ale kolejnego piątku, w który nie spotykał się ze Snape'em, czuł się bardzo przygnębiony. Dwie noce towarzystwa w miesiącu nie były wystarczające. Potrzebował więcej.

Przeszło mu przez myśl, że nie był już niedoświadczonym partaczem. Mógł wyjść i spędzić noc z kimś, kogo poderwie w barze. Tylko, że nie chciał żadnego nieznajomego. Chciał Severusa.

Jedynym problemem było to, że nie wiedział czy Severus pragnął jego. Choć mężczyzna bezwstydnie zaspokajał wszystkie jego zachcianki, gdy byli razem, to nigdy nie dał Harry'emu żadnych przesłanek, że coś jest nie tak z ich układem. Harry wiedział, że jego kochanek jest od niego starszy i niekoniecznie ma takie same jak on potrzeby, zarówno emocjonalne, jak i fizyczne. Severus był niepoprawnym samotnikiem z bardzo sztywną rutyną. Istniejące między nimi porozumienie odpowiadało mężczyźnie, bo spełniało jego zapotrzebowanie na krew jak najmniejszym kosztem. Severus mógł nie chcieć, by jeszcze bardziej wpieprzał mu się w życie i czas wolny.

Harry wiedział, że nawet sugestia zmian ich umowy, mogła być odebrana jako naruszenie zaufania. Choć bardzo pragnął być z Severusem, to nie chciał, by ten czuł się do czegoś zmuszony… Po prostu go… chciał.

Przez cały tydzień męczył się rozważaniami o moralnym prawie proszenia Severusa o więcej. Gdy zaproponował ten układ, to oczekiwał, że mężczyzna za każdym razem, gdy się spotykali, będzie tak złośliwym draniem jak zawsze, ale Severus go zaskoczył. Choć jego sarkazm wciąż był wystarczająco ostry by przeciąć jedwab, to rzadko był on kierowany w stronę Harry'ego. Nie walczyli ani nie sprzeczali się o drobnostki, tak jak tego oczekiwał. Wręcz przeciwnie, rozmawiali o wszystkim, pomiędzy kolejnymi turami fantastycznego seksu.

Harry był rozdarty. Severus zdawał się szczerze lubić noce, które spędzali razem. Ale to niekoniecznie znaczyło, że chciał, by spędzali więcej czasu razem.

Był tylko jeden sposób by się dowiedzieć.

Cholernie zdenerwowany, zafiukał do Severusa w piątek rano, zanim wyszedł do pracy.

Dobrze mu znany salon wydawał się pusty, gdy zawołał:

- Severusie?

Mężczyzna szybko przyszedł z łazienki. Już sam widok bladej piersi, widocznej spod zielonego szlafroka sprawił, że chciał wyjść z kominka i wziąć go w ramiona.

Severus był zaskoczony ale zamiast rzucić złośliwą uwagę, spytał z napięciem:

- Czy wszystko w porządku? - Mężczyzna przyklęknął naprzeciw paleniska, by z nim porozmawiać.

Te ciemne oczy wpatrywały się w niego, jakby szukając obrażeń. Rozumiejąc, że zaalarmował kochanka, Harry poczuł się jak idiota.

- Przepraszam. Nic się nie dzieje. Po prostu… wiem, że nie jesteśmy umówieni na spotkanie aż do przyszłego tygodnia, ale… czy masz jakieś plany na dzisiejszy wieczór? Jeśli nie… czy mógłbym się z tobą zobaczyć?

Nie wiedział jakiej odpowiedzi oczekiwać, ale był zaskoczony w momencie, gdy wyraz twarzy mężczyzny zmiękł. Głos Severusa brzmiał równie łagodnie:

- Tak, oczywiście, że możesz. Mam cię oczekiwać o tej porze, co zwykle?

Prawie zemdlał z ulgi.

- Tak, i Severusie…?

- Słucham?

Oczarowany czułością na twarzy kochanka, wychylił się z kominka, chwycił szczupłe ramiona i przyciągnął mężczyznę do pocałunku. Żaden z nich nie chciał go zakończyć, ale w końcu był zmuszony odsunąć się, gdy ślina Severusa dostała się do jego ciała i pokój zaczął wirować.

- Dziękuję. - Uśmiechnął się i wrócił do kominka.

Severus czekał na niego wieczorem. Jedyną różnicą było to, że nie siedział i nie pił herbaty.

Gdy wyszedł z sieci fiuu, jego kochanek przekopywał się przez pudło ze zwojami pergaminów tak starych, że wyglądały, jakby były zapisane hieroglifami.

- Cześć – przywitał się.

Severus spojrzał na niego i uśmiechnął się małym, nieśmiałym uśmiechem, który był przeznaczony tylko dla niego. Przez te wszystkie lata, odkąd znał tego mężczyznę, nigdy nie widział, by się uśmiechał w taki sposób do kogokolwiek, z tak szczerymi emocjami. W przeszłości, jego uśmiechy były albo złośliwe albo wymuszone.

- Witaj. Weź sobie drinka jeśli chcesz – poinstruował go mężczyzna.

Gdy podszedł do stolika, spytał:

- Co to jest?

- Kolejna kolekcja mrocznych tekstów, które zakupiłem na wyprzedaży majątku – odpowiedział Severus w roztargnieniu, przeszukując wzrokiem zakurzony pergamin w dłoniach.

- Szukasz w nich lekarstwa? - spojrzał na te wszystkie papiery otaczające fotel Severusa. - Są ich tuziny. Zajmie ci lata, zanim się przez nie przebijesz.

- Tamten pokój – Severus wskazał na drzwi obok łazienki, w których Harry nigdy nie był, – jest wypełniony pudłami takimi jak to. Byłbyś zaskoczony, jak szybko możesz się nauczyć rozróżniać obiecujące dokumenty od śmieci.

- A czy któryś z tych jest obiecujący? - spytał Harry patrząc na stosy starożytnych tekstów.

- To zależy. Jeśli chcesz mieć demona, który będzie strzegł twojego łózka, gdy śpisz, ten może ci się przydać. Jak do tej pory nie ma nic związanego z moją przypadłością.

- Można to zrobić? - spytał siadając na tym fotelu, co zawsze. - Przywołać demona, który chroni cię, gdy śpisz?

- Oczywiście, że nie – odpowiedział Severus. - Sądzisz, że jak te papiery skończyły w tamtym majątku? Idiota, który napisał to bzdurne zaklęcie, został zamordowany we śnie przez demona.

Harry roześmiał się i upił drinka, obserwując Severusa czytającego pergamin.

- Przeszkadzam ci?

- Nie, tak naprawdę to nie – odparł Severus.

- Dziękuję, że pozwoliłeś mi przyjść – powiedział miękko.

Severus spojrzał na niego znad zżółkniętej kartki w dłoniach.

- Zawsze jesteś tu mile widziany Potter.

Te cicho wypowiedziane słowa ogrzały go.

- Dziękuję ci. To… wiele znaczy.

Te ciemne oczy przez chwilę wpatrzone były w jego własne, zanim nie odwróciły się z powrotem do tekstu. Zajęty czytaniem, skomentował:

- Muszę przyznać, że mnie zaskoczyłeś. Myślałem, że będziesz z przyjaciółmi.

- Nie, nie miałem żadnych planów na dziś – powiedział, czując się jakby znowu miał dwanaście lat i Snape złapał go po ciszy nocnej.

Może i byli teraz kochankami, ale Severus wciąż był dobry w wyczuwaniu jego wykrętów i kłamstw, tak jak wtedy, gdy był jego nauczycielem. Jego wzrok powrócił do twarzy Harry'ego i przeszukiwał jego rysy.

- Wiem, że to nie moja sprawa, ale zastanawiałem się czym zajmujesz się w czasie wolnym, gdy cię tu nie ma?

Jego gardło zacisnęło się, ale odpowiedział tak płasko jak mógł:

- Gram w quidditcha z kolegami z pracy w sobotnie popołudnia. Jesteśmy całkiem nieźli jak na amatorską drużynę.

Chciał właśnie zaprosić Severusa na któryś z meczów, gdy przypomniał sobie, że mężczyzna mógłby zostać rozpoznany przez jego współpracowników jako wampir, którego rzekomo zabił w celach w styczniu.

- To tylko soboty. Co poza tym robisz?

To był pierwszy raz, gdy Severus naprawdę spytał o cokolwiek dotyczącego jego prywatnego życia. Choć wolałby nie rozmawiać o swoim żałosnym życiu towarzyskim, to nie chciał zniechęcić kochanka.

- Er, no wiesz, to co wszyscy. Wychodzę na drinka z Samem i innymi kolegami z pracy od czasu do czasu. Mam telewizor w mieszkaniu. Czasem go oglądam. Może cię to zaszokować, ale wieczorami nawet zdarza mi się czytać książki.

- Zdaje się, że te siedem lat, które tu spędziłeś nie poszło tak całkiem na marne - stwierdził Severus lekko, dokuczając mu. Ale te przeszywające oczy wciąż go nie opuszczały. - Pytam tylko dlatego, że… mówisz tylko o pracy, gdy tu jesteś, ale nigdy nie słyszałem żebyś opowiadał o przyjaciołach. Pewnie regularnie widujesz się z tymi nicponiami, bliźniakami Weasley'ów i byłymi kolegami z domu.

To bezpośrednie pytanie wytrąciło go z równowagi. Mógł wykręcać się od ogólników, ale nie czuł się komfortowo mówiąc mężczyźnie kłamstwo prosto w twarz, nawet jeśli wolałby wszystko inne zamiast powiedzenia prawdy.

- Er, nie, właściwie to nie. Spotykam się z Minervą i Hagridem na obiad co kilka tygodni, ale poza tym bardzo rzadko widuję się z kimś z dawnych czasów.

Severus odłożył pergamin na stos leżący na stoliku i odwrócił się by na niego spojrzeć.

- Więc kim w takim razie są twoi przyjaciele?

Harry spojrzał w dół na drinka w swojej dłoni. Jego kostki zbielały od zaciskania dłoni na szkle. Jeśli nie będzie ostrożniejszy, to szklanka pęknie. Zmuszając się do rozluźnienia mięśni, powiedział tak zwyczajnie, jak mógł:

- Stałem się samotnikiem w ostatnich latach.

Mógł zobaczyć z jakim trudem Severus starał się utrzymać neutralny wyraz twarzy, ale emocje szybko przebiegły przez te ciemne oczy. W końcu, mężczyzna ostrożnie stwierdził:

- To wydaje się… niepodobne do ciebie. W szkole zawsze byłeś otoczony przyjaciółmi.

- Moi przyjaciele nie żyją! - Harry nie do końca krzyczał. Znajoma, pełna agonii strata rozbłysła w nim i zorientował się, że odstawia z trzaskiem drinka na najbliższy mu stolik. Nie mogąc usiedzieć w miejscu pod tym spostrzegawczym spojrzeniem, wstał i podszedł do kominka. Patrząc nic nie widzącym wzrokiem na płomienie, starał się zapanować nad emocjami.

Oczekiwał, że Severus da mu dystans i prywatność. Mężczyznę ciężko było nazwać natrętnym w sprawach problemów uczuciowych. Jednak silna dłoń chwyciła jego ramię, odwracając go. Mógł albo spojrzeć na mężczyznę, albo szarpać się bezsensownie. Prawie zły, pozwolił, by Severus go odwrócił.

- Moi przyjaciele nie żyją – powtórzył niższym, bardziej roztrzęsionym głosem.

Mężczyzna, którego Harry, jak sądził, znał, bez wątpienia zareagowałby zjadliwą reprymendą, że po dwunastu latach powinien był się już zebrać do kupy. Wiedział, jaki był popieprzony. Wiedział, jak złe było to, że jedynym kontaktem z człowiekiem, jaki miał w swoim życiu, był związek z wampirem, z którym ustalił transakcję dotyczącą karmienia.

Jednak Severus nie nakrzyczał na niego ani nie napomniał go za pobłażanie sobie. Mężczyzna przybliżył się i objął go ciasno ramionami.

Schował głowę w przodzie koszuli Severusa, wdychając słodki, znany mu zapach, słuchał bicia serca pod policzkiem. Trząsł się cały, czując jak gdyby jego żal miał eksplodować i upokorzyć go jeszcze bardziej. Tylko, że Severus nie zachowywał się jak gdyby to było coś zawstydzającego. Po prostu obejmował go i głaskał jego plecy.

To było prawie tak, jakby to ciche wsparcie było ostatnią kroplą przepełniającą czarę. Ku swojemu przerażaniu, Harry poczuł gorącą ciecz wypływającą z jego oczu. Wiedząc, że mężczyzna wyczuje jego łzy, wepchnął twarz głębiej w szorstką, białą bawełnę wykrochmalonej koszuli kochanka.

- Przepraszam – wyszeptał, usiłując wziąć się w garść.

- Ciii – uspokajał go Severus. - To ja jestem ci winien przeprosiny. Nie powinienem był się tak wtrącać. Nasz układ nie daje mi prawa do naruszania twojego osobistego życia.

Biorąc drżący wdech, uniósł twarz i napotkał wzrok Severusa. Emocje jego kochanka zawsze trudno było odczytać, ale mógł zobaczyć, jak zmartwiony był Severus tym, że przekroczył granice ich ustaleń.

- Ty jesteś moim życiem osobistym. Jesteś jedyną dobrą rzeczą, jaką kiedykolwiek miałem.

Ciemne oczy nabrały ciepłego wyrazu.

- Miło, że tak mówisz, ale z pewnością przesadzasz.

Wiedząc, że to chwila, w której musi wszystko wytłumaczyć, patrząc Severusowi w oczy, powiedział:

- Nie, to prawda. Nie dopuściłem nikogo do siebie odkąd… Ron i Hermiona zginęli. A przed tym… - wziął głęboki wdech zanim kontynuował:

- Zakochałem się w Ronaldzie Weasley'u, gdy miałem jedenaście lat. On zakochał się w Hermionie mając lat czternaście. Nigdy… Ron nigdy się nie dowiedział, co do niego czułem, a gdy jego już zabrakło… nic nie czułem. Aż do tej nocy, w którą zaakceptowałeś moją propozycję umowy. To wtedy ja… zacząłem znów czuć, że żyję.

Czysta panika przeszyła Harry'ego, gdy zdał sobie sprawę, jak wiele ujawnił. Severus mógł nie chcieć takich emocjonalnych komplikacji w ich układzie dotyczącym żywienia. Jak mógł być tak głupi i powiedzieć to wszystko na głos?

Wysunął się z ramion mężczyzny. Prawie był w stanie dotknąć szoku Severusa. Spojrzał w dół i powiedział cicho:

- Przepraszam. Wiem, że nie chciałeś tego usłyszeć… - przerwał, gdy dłoń Severusa złapała jego podbródek i skierowała jego wzrok na swoją intensywną twarz.

- Potter, sprawiłeś, że doświadczenie, które nie było niczym innym, jak nieustannym upokorzeniem dla mnie, zmieniło się w zmysłową przyjemność i śmiech. Nie ma nic osobistego, czego nie mógłbyś mi powiedzieć, co by mnie nie zainteresowało.

- Oh – powiedział Harry, tym bardziej wytrącony z równowagi.

Severus zdawał się odczytywać go, niczym eliksir ważący się w jego kociołku. Objął ramieniem Harry'ego i powiedział:

- Chodź, usiądźmy.

Severus podprowadził go do kanapy, zamiast do samotnego fotela.

To silne ramię wciąż go przytrzymywało, a Harry wziął głęboki wdech i rozluźnił się dzięki ciepłu koło siebie.

Po dłuższej chwili, Severus spytał z wahaniem:

- Gdy mówiłeś, że nie dopuściłeś nikogo blisko od… ostatniej bitwy, to to była przenośnia, czy…

- Miałem na myśli dosłownie – odpowiedział Harry, a jego policzki zrobiły się ciepłe. - Byłeś moim pierwszym prawdziwym kochankiem. Trochę się zabawiałem w szkole. No wiesz, wspólne sesje masturbacji… a Ron pozwolił mi raz zrobić sobie loda… ale nic więcej. Przed tobą były tylko takie rzeczy dla dzieciaków.

Severus spiął się obok niego.

- Powinieneś był mi o tym powiedzieć. Mogłem zrobić ci przez przypadek krzywdę, gdyby moje skłonności szły w innym kierunku. Dlaczego ukryłeś takie informacje?

Odwrócił się by spojrzeć mężczyźnie w oczy.

- Szczerze? Na początku obawiałem się, że będziesz się ze mnie śmiał. To nie jest coś, z czego jestem dumny. Wiem jak żałośnie to brzmi.

Severus milczał przez chwilę, zanim nie powiedział łagodnie:

- W związku z tym, jak wyglądały nasze interakcje podczas twoich lat szkolnych, mogę zrozumieć dlaczego… wahałeś się z przyznaniem się do takich osobistych spraw. Ale… czy nie przeszliśmy już poza ten brak zaufania? Naprawdę wierzysz, że drwiłbym z ciebie – po tym wszystkim, co zrobiłeś, by mi pomóc?

Zdając sobie sprawę, że uraził uczucia Severusa, starał się szybko wyjaśnić:

- Teraz wiem, że nie śmiałbyś się ze mnie. Po prostu… bałem się, że spieprzę to, co mamy… przez zbyt wielki sentymentalizm. Ja… wciąż nie jestem pewien, czy uważasz mnie za swojego przyjaciela. Jestem twoim przyjacielem? Mam na myśli, no wiesz, uratowałeś mi życie w zeszłym tygodniu, ale...

Harry wstrzymał oddech, bo odpowiedź Severusa miała nadać charakter ich przyszłemu związkowi.

- Może zabrzmi to melodramatycznie, ale uważam, że jesteś jedną jasną rzeczą, która pojawiła się w mojej nieszczęsnej egzystencji. Jeśli nazywasz to przyjaźnią, to tak, uważam cię za przyjaciela Harry Potterze.

Przełknął. To brzmiało tak, jakby Severus sądził, że jest czymś więcej niż tylko przyjacielem. Jednak mógł zobaczyć, jak zdenerwowany był mężczyzna przyznaniem się choćby do tego, więc nie naciskał.

- To dobrze, prawda? Że obaj… o siebie dbamy? - spytał.

Severus skinął głową, obserwując go, jakby oczekiwał, że coś strasznego wydarzy się teraz, gdy powiedział mu o swoich uczuciach.

Przysunął się i pocałował mężczyznę w usta. Severus wciąż wydawał się być przytłoczony ich rozmową, ale znane mu dobrze iskry, które wywołały ich spragnione usta, zdawały się zmniejszać te nerwy, przynajmniej na tyle, by mógł oddać pocałunek.

Gdy się rozdzielili chcąc złapać oddech i by pokój przestał wirować dokoła, Harry z wahaniem zapytał:

- Czy mogę tu spędzić weekend? Możesz odmówić. Nie będzie mi przykro.

Nie była to do końca prawda, ale postanowił, że będzie się zachowywał jak dorosły.

Opuszki palców obu dłoni Severusa głaskały twarz Harry'ego.

- Zostań na weekend. Zostań cały rok, jeśli chcesz.

Jego serce wirowało w ten sam sposób, co jego równowaga po długim całowaniu. Uśmiechnął się i zniżył głowę po więcej. Gdy znów się rozdzielili, spytał łagodnie:

- Mógłbyś się dziś pożywić. Chciałbym tego.

Severus zamarł w jego ramionach.

- Absolutnie nie.

- Dlaczego nie? Nie przeszkadza mi to – powiedział Harry, chcąc dać Severusowi do zrozumienia, jak bardzo lubił to doświadczenie.

- Ja… dziękuję za propozycję, ale nie będę ryzykował twojego zdrowia. Spora utrata krwi dwa razy w miesiącu to już wystarczające obciążenie dla zdrowej osoby, a ty wciąż musisz wydobrzeć po Acid Wheeler – stwierdził Severus.

- Wszystko ze mną w porządku. A utrata krwi to nic strasznego. Twój eliksir wzmacniający sprawia, że od razu czuję się świetnie – zaprotestował, chcąc dać Severusowi to, czego potrzebuje. - Wiem jak… cierpisz przez cały czas. Chcę żebyś poczuł się lepiej.

Severus milczał przez chwilę, a potem powiedział niezdecydowany:

- Nic nie sprawi, że poczuję się lepiej Potter. Ale doceniam twoją propozycję.

Palce mężczyzny pogładziły jego gardło w miejscu, gdzie zwykle się żywił, powodując u niego dreszcz oczekiwania.

- Proszę? - wyszeptał Harry.

- Nie proś mnie o to. Zrobię wszystko, tylko nie to – odmówił łagodnie Severus, a jakaś desperacja pojawiła się w jego oczach.

Zdając sobie sprawę, że mężczyzna walczy ze swoim ciałem, otworzył usta by poprosić znowu; ale Severus mu przerwał.

- Nie odmawiam tylko ze względu na ciebie. Jeśli będę się karmił częściej, to mój wygląd się zmieni.

- W jaki sposób? - spytał Harry.

- Gdybym żywił się raz w tygodniu, wyglądałbym prawdopodobnie tak, jak zaraz po tym, gdy dajesz mi swoją krew – wyjaśnił.

- Wyglądasz fantastyczne zaraz po tym, gdy się pożywisz – stwierdził, wciąż nie rozumiejąc w czym tkwi problem. - Co w tym złego?

- Jeśli ktoś, z kim pracujesz pojawiłby się pewnego dnia wyglądając dwadzieścia lat młodziej, to nie byłbyś ciekawy jak to możliwe? Zwłaszcza, gdyby tych zmian nie dało się powiązać z czarem zmieniającym wygląd. Moja przeszłość czyni mnie wystarczająco podejrzanym, bym nie chciał ryzykować takiej uwagi.

- Oh – powiedział Harry i upewnił się:

- To nie znaczy, że nie możemy się kochać, prawda?

Łagodne światło pojawiło się w oczach Severusa, który miękko powiedział:

- Nic nie stoi temu na przeszkodzie.

- Nie, zupełnie nic. Chodź tutaj – pospieszył, wciągając Severusa na siebie.

Po raz pierwszy odkąd pamiętał, Harry czuł, że ktoś go naprawdę pragnie.