OUTTAKE
RPOV:
- Ciocia Rose!
- Witaj kochanie! Co cię sprowadza na stare kąty?
- Przyjechałam was odwiedzić i przywitać się z Melanie – rozejrzałam się. – Nie ma jej?
- Przykro mi Renesmee, ale aktualnie jest na randce
Ona na randce pff pewnie z jakimś paszczurem. – Już? Szybka jest któż jest tym szczęśliwcem?
- Alec
- Alec? – nie możliwe ona nie może chodzić z chodzącym Bogiem!
- Tak naszej kochanej Alice – pisnęła. – Czyż to nie wspaniałe?
- Cudowne – powiedziałam sarkastycznie.
To nie może być prawda, że ta cała Melanie chodzi z Alecem, ona mi nawet do moich bucików od Prady nie dorasta. Suka! Ja jej pokaże kto jest lepszy i z kim będzie Alec.
Godziny mijały, a jego z ta wiedźmą dalej nie było już chciałam zmyć się od Rose i Emma, bo działali mi na nerwy nigdy ich nie lubiłam. Prawda jest taka, że starzy mnie tu przysłali, bo jak to oni stwierdzili przyda mi się odwiedzić rodzinne strony. Już miałam się zbierać kiedy weszli. Odwróciłam się ze słodkim uśmieszkiem w stronę Aleca, który najnormalniej w świecie mnie zbył wzrokiem. Kurwa!
- Witaj kochanie – Rose podeszła do niej i przytuliła, a potem Aleca. – Poznaj we własne osobie Renesmee
- Ona tu zostanie? – zapytała z paniką w głosie. Co konkurencja skarbie? O tak bój się Alec będzie mój. Boże jakie love story on ją objął. Łeee!
- W domu akurat nie, jej dom znajduje się trochę dalej w głąb lasu
- Aha – powiedziała niepewnie i pociągnęła Aleca za rękę w stronę schodów. – Miło było cie poznać!
Jaki on seksowny ahh! Rozpływam się! A jakie rzeczy można by było z nim robić… Fuck! Majtki to zmiany heh.
Zmyłam się zaraz po nich. Kiedy siedziałam w domu i myślałam nad tym jak szybko i łatwo go odbić poczułam zapach kwi mojego ulubionego zwierzaczka. Łoś! Czekaj skarbie już lece! Wybiegłam z domu i poszłam zapolować, znudziło mi się po godzinie więc wróciłam i poszłam spać.
Na drugi dzień poszłam od razu da Rose spytać się o Mel, żeby jej nagadać, ale z tego co się dowiedziałam będę mogła to zrobić dopiero za dwa dni ehh. Ale nie będzie Emma i Rose w tym czasie, bo jadą do moich starych odwiedzić ich i pozwiedzać. Żenada, ale przynajmniej się w nic nie wale.
2 dni pózniej :D
Stałam w ciemnym pokoju czekając na Melanie. Nie minęło pięć minut i weszła chciała zapalić światło ale ja wyprzedziłam. Spojrzała na mnie najpierw zaskoczona, a później chciała udawać ostrą ta… marzenia.
- Czego chcesz? – spytała hardo jak dobrze zgadłam.
- Co ty taka nieuprzejma przyszłam pogadać – powiedziałam śmiejąc się.
- Ta już mów zdrów, bo ci uwierzę – zadrwiła.
- Chciałam być miła, ale jednak miałam rację, że moja nienawiść do twojej osoby jest odwzajemniona to mojej – powiedziałam tym samym tonem
- Odkryłaś Amerykę gratuluje. A teraz, czego chcesz?
- Ostrzec cię
- Przed czym? Przed sobą, żebym nie miała koszmarów w nocy? Sorry, ale za późno
- Ja nie żartuję – wysyczałam. – Lepiej nie przywiązuj się do Aleca, bo on będzie mój!
- Coś mi się nie wydaje, żeby był twój
- Zobaczysz niedługo zrozumie, że nie opłaca się tracić czasu na taką istotę jak ty. Nic nieznaczącego człowieka. Kiedy to zrozumie zostawi cię i będzie ze mną. Ty jesteś tylko nic nieznaczącą zabawką.
- Naprawdę jesteś, aż tak głupia? Właśnie jakbyś nie zauważyła nie było mnie przez calutki weekend, a gdzie go spędziłam? U Aleca w domu spaliśmy w jednym łóżku i jakoś mu i mi to nie przeszkadzało. A właśnie teraz pojechał po swoje rzeczy, bo do przyjazdu Rose i Emma zostaje tutaj! Ze mną! A nie z tobą – powiedziała dobitnie, akcentując ostatnie słowa. Dziwka!
Fuknęłam spierdalaj jeszcze i wyszłam, a raczej chciałam wyjść, bo gdy otworzyłam drzwi spotkałam za nimi rozwścieczone oczy Aleca.
- Jak ty do jasnej cholery możesz wygadywać takie bzdury? – zapytał wzburzony. – Myślałaś, że Mel jest tylko zabawką? Nic nieznaczącym człowiekiem? Grubo się myliłaś! Ona jest najwspanialszą dziewczyną świata. Jest piękna, kochająca, inteligenta… Mógłbym wymieniać jej zalety godzinami i wiem, a wręcz jestem pewny, że nie miałbym dość. Jest najlepszą rzeczą, jaka mnie w życiu spotkała! A ty? Jesteś jej przeciwieństwem! Jesteś najgorszą rzeczą, osobą w moim życiu. Nie mogę pojąć Bella i Edward są zajebistymi wampirami, kochają siebie nawzajem i ciebie, choć nie wiem czy ty na to zasługujesz wygadując takie brednie! Zapamiętaj sobie raz na zawsze nie zostawię jej choćby nie wiem, co i nie wmawiaj jej i sobie, że są jakieś szanse między nami, bo ich nie ma, a teraz wynocha z tego domu, bo inaczej ci pomogę!
Wyleciałam z tamtą wkurwiona na maxa. Biegłam przed siebie aż spotkałam jakaś dziewczynę w ciemnej pelerynie. Stanęłam jak wryta i patrzyłam na nią.
- Chyba możemy się dogadać – powiedziała. Wtf?
- Co?
- Jedziemy na tym samym wózku – ja pierdole jaki wózek?
- O co ci do cholery chodzi?
- Chcemy tego samego: Wyeliminować Malenie Rose Cullen! Możemy sobie pomóc nawzajem.
- Co ja będę miała z tego?
- To samo co ja Aleca
- Jak chcesz to zrobić? – zapytałam szczerze zainteresowana ta propozycją.
- Może przeniesiemy się do ciebie do domu i tam pogadamy?
- Choć…..
