Zastrzeżenie: Nie jest to moja praca, tylko tłumaczenie angielskiego oryginału należącego do Winged and Dangerous. Prawa do sagi, bohaterów należą do Stephenie Meyer.
Rozdział 8: Wrażenia
Szliśmy przez las, aż w końcu dotarliśmy do domu Cullenów. Nikt nie przebywał w pokoju gościnnym, więc postanowiłam tam pozostać. Akurat Jasper pakował swoje rzeczy u góry, kiedy to Edward wszedł do pomieszczenia.
- Cześć, Bello.
- Hej Edwardzie.
Podszedł bliżej i usiadł obok mnie; od razu dałam drapaka. Wyglądał na zranionego.
- Przepraszam za to, co wtedy powiedziałem, przesadziłem z reakcją. W dalszym ciągu możemy być razem.
- Nie Edwardzie. Nie możemy. To już jest koniec.
Wstałam kiedy zauważyłam, że Jasper do nas schodzi. Ruszyliśmy w stronę drzwi. Edward pytająco się na nas spojrzał, po czym wziął głęboki wdech ze zdziwienia.
Zmierzył Jaspera wzrokiem, a ten w odpowiedzi tylko się uśmiechnął. Wyglądało na to, że Edward dorwał się do jego myśli. Zaczęłam się zastanawiać, co Jasperowi przechodziło przez głowę. Empata wyczuł moją ciekawość i posłał mi spojrzenie mówiące „powiem ci później". Wzruszyłam tylko ramionami.
W drodze powrotnej do mojego domu Jasper i ja rozmawialiśmy. Okazało się, że mamy wiele ze sobą wspólnego. Kiedy tylko dotarliśmy do celu pokazałam mu jego pokój. Zaczął się rozpakowywać. Moje mieszkanie było sporej wielkości – miałam trzy sypialnie, pokój gościnny, kuchnię i jadalnię, którą przekształciłam w pokój do gier, a wszystko to mieściło się na dwóch piętrach.
Usadowiłam się na kanapie i kontynuowałam czytanie „Wichrowych Wzgórz". Wzięłam kilka pamiątek z mojego pokoju, zanim sfingowałam swoją śmierć. Po przeczytaniu paru rozdziałów Jasper zszedł z góry i usiadł obok mnie.
- Hej.
- Hej.
Wyciągnął książkę i oboje czytaliśmy w ciszy. Skończył lekturę krótko po mnie. Zaczęliśmy rozmawiać. Już wyczuwałam budującą się między nami wspaniałą przyjaźń. Mieliśmy ze sobą tak wiele wspólnego, że aż mnie to przerażało.
Rozmawialiśmy przez całą noc; ranek przyszedł szybciej, niż bym tego chciała.
- Wybierasz się do szkoły Jasper?
- Tak, jestem tutaj nowy, a ty?
- Ja również! Chodź, musimy się przygotować – chwyciłam go za rękę i poczułam, jak przez moje ciało przepływa prąd. Zignorowałam to i udałam się na piętro.
Po przygotowaniu się zeszłam na parter na spotkanie z Jasperem . Jechaliśmy do szkoły jego samochodem i rozmawialiśmy aż do pierwszego dzwonka. Nie mieliśmy ze sobą żadnych zajęć, więc zdołałam go tylko zobaczyć podczas przerwy na lunch, kiedy to również ze sobą dyskutowaliśmy. W drodze do klasy zauważyłam Edwarda. Wyglądał na smutnego i złamanego. Nawet przez chwilę zrobiło mi się go żal, póki sobie nie przypomniałam, co mi wtedy powiedział. Odeszłam bez ponownego spojrzenia w jego stronę.
Reszta dnia minęła powoli. Odkryłam, że brakuje mi bliskości Jaspera, siedzenia z nim na kanapie i rozmawiania przez całą noc. Wywarł na mnie naprawdę spore wrażenie.
Po szkole moje życzenie się spełniło. Wiedziałam, że zaproszenie go do mieszkania było dobrym pomysłem, już nie wspominając o fakcie, że prawdopodobnie się w nim zadurzyłam. Całe szczęście, że wiem, jak ukrywać własne emocje… a przynajmniej tak sądzę.
