Po rozmowie w lesie nastawienie Draco całkowicie się zmieniło. Podczas gdy Gryffon chciał mu pomóc on go odepchnął i odszedł dodając pasujący do jego osoby złośliwy komentarz. Taka szybka zmiana nie była normalna, no chyba, że dla Ślizgonów to cecha wrodzona. Harry zmieszany przechadzał się korytarzami świadomy, że będzie musiał również nocować w gabinecie Snape. Czy w ogóle są tam jakieś łóżka? Zapewne chodzi o prywatną komnatę profesora tuż obok gabinetu. "O co mu do cholery chodzi?!" warknął w myślach uderzając pięścią o solidną ścianę. To wszystko stawało się nie do zniesienia. Przy tym chłopaku w pewnym momencie wszystko wydaje się w porządku, jednak wystarczy sekunda by coś spieprzyć. Był wściekły bo nadal nie rozumiał wielu rzeczy i pragnął je wyjaśnić. Nagle przypomniała mu się pewna rozmowa odbyta w Wielkiej Sali. A dokładniej dziwne zachowanie Hermiony. Może ona coś wie, albo chociaż przypuszcza? Chłopak skierował się w stronę biblioteki, gdzie zazwyczaj mógł spotkać swoją przyjaciółkę i miał rację. Dziewczyna siedziała z najwidoczniej marudzącym Ronem, który z pewnością nie jest fanem książek. Od razu na ich widok poprawił mu się nastrój.
- Hej. - powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy. - Miona możemy pogadać? Tak na osobności? - zapytał robiąc wszystko by nie spojrzeć na rudowłosego, co w jego oczach mogło być trochę dziwne i atak zazdrości mógł być prawdopodobny, jednak nic takiego się nie stało.
W odpowiedzi skinęła głową i podążyła za swoim przyjacielem dając przyjazny uśmiech w stronę swojego chłopaka.
- Wiesz coś nowego o Draco? - zadał pytanie udając zupełnie nieświadomego. Jeżeli ona wiedziała to co on mogło by być to bardzo dobrą dla niego wiadomością.
- Szukałam różnych informacji o eliksirach, ale jak już mówiłam stwierdzenie o jaki dokładnie eliksir chodzi jest niemożliwy bez twojej pomocy, Harry. - wyjaśniła, choć brunet wiedział, że ma ona swoje podejrzenia, ale czy słuszne?
- A jakieś domysły może? - nadal próbował, choć pewnie i tak nie przyniesie mu to żadnej konkretnej odpowiedzi.
- Domysły często wprowadzają ludzi w błąd.
- Masz racje. Do zobaczenia. - westchnął żegnając się z nią.
Chciał z kimś porozmawiać. Sam nie wiedział do końca dlaczego, ale co było w tej chwili pewne? Nie mógł rozmawiać ze swoimi przyjaciółmi. W końcu oni nienawidzą Draco, a zwłaszcza Ron. Z trudem przyjmował obelgi pod adresem blondyna i robił wszystko by tylko rozmowa nie schodziła na jego temat. Podszedł do jednego z okien i spoglądał to na las, który przywoływał wspomnienia sprzed kilku dni, to na chmury, by o nich zapomnieć.
- Co się ze mną dzieje? - powiedział jakby do siebie, czując smutek, który coraz częściej odczuwał jednak starał się go ignorować.
- Nie wiem, Harry. - zza jego pleców, ktoś udzielił mu odpowiedzi. Wybraniec wzdrygnął się i odwrócił by następnie zobaczyć znajomą mu twarz.
- Ginny, jesteś niczym zbawienie! - zaśmiał się ucieszony, że dziewczyna przerwała jego samotność.
- Widać, że potrzebujesz rozmowy i przyjacielskiej rady. Od paru dni chodzisz taki przygaszony. - przytuliła się do niego najwidoczniej w dobrym humorze. - Tak więc słucham.
Harry przez chwilę się wahał jednak ona była w pewnym okresie czasu dla niego najważniejszą osobą i bardzo jej ufał, więc postanowił zaryzykować. Opowiedział jej wszystko, co sprawiło, że poczuł ulgę, zaś Ginny kiwała głową na znak, że rozumie.
- Chcesz się zbliżyć do Draco? - zapytała po chwili ciszy. Gryffon spojrzał na nią nie wiedząc jak odpowiedzieć, a także jak ma rozumieć to pytanie.
- Chce go do siebie przekonać i mu pomóc. - odpowiedział stanowczo głosem gotowym na wszystko.
Szli przez chwilę przed siebie jednak w pewnym momencie dziewczyna stanęła blokując mu drogę i chwytając go za ręce.
- To do niego idź - doradziła spoglądając mu prosto w oczy, jakby dobrze wiedziała, że właśnie to Harry musiał zrobić i bez tego nie będzie szczęśliwy.
Draco siedział znudzony na podłodze wpatrując się w okno. Ściemniało się. Czekał na księżyc. Jeden z rzeczy, które od czasu kiedy został wilkołakiem lubił najbardziej. Wycie do tego lśniącego księżyca, który sprawiał mu tyle kłopotów. W końcu nic innego nie miał do roboty. Snape był zajęty swoimi obowiązkami i zazwyczaj nie było go w swoim gabinecie. Jego czekanie przerwało pukanie do drzwi. Draco odruchowo warknął i w tym samym momencie skarcił się, że nie panuje nad swoimi zwierzęcymi odgłosami. Jak tylko otworzył drzwi zobaczył nikogo innego jak Pottera, który zresztą musiał do niego przyjść.
- Hej - powiedział gość wchodząc do pomieszczenia, a następnie do prywatnej komnaty, w której nigdy nie był.
- Nigdy nie widziałeś pokoju? - zadrwił widząc jak chłopak ogląda całe pomieszczenie stojąc na środku.
- Tego nie - odparł z uśmiechem, siadając na jednym z łóżek. - Nie wiedziałem, że jest już prawie ciemno.
- Przykro mi z powodu twojej ułomności. - odpowiedział siadając na łóżku naprzeciwko swojego rozmówcy.
- Nie bądź taki. - schylił się wyjmując podręcznik od Transmutacji, z której miał sprawdzian. - A tak w ogóle gdzie jest Snape?
Zaczął jakiś temat nie bardzo wiedząc jak chłopak ma go choć trochę polubić nie być dla niego taki oschły. Jednak pytanie pozostało bez odpowiedzi. Harry spojrzał na Draco który spoglądał przez okno, przez które on sam również zajrzał. Księżyc. Jak on może zareagować na księżyc? Długo nie musiał czekać. Blondyn jakby odruchowo zaczął cicho wyć. "Zupełnie jak wilk" uśmiechnął się pod nosem ignorując go i przystępując do nauki.
Ślizgon postanowił najwidoczniej nie oszczędzać głosu. Przez długi czas wył. Zapewne robi to podświadomie. Jednak Harremu to nie przeszkadzało, może właśnie to blondyna uspokajało? W pewnym momencie ucichło. Brunet wstał z łóżka i podszedł do swojego towarzysza, który spokojnie spał na podłodze. "Jak jakiś pies" mruknął pod nosem rozbawiony. Przyglądał się mu aż w końcu uklęknął przy nim. Odgarnął jego blond włosy spadające mu na twarz. Wtedy poczuł się szczęśliwy i zaczął powoli rozumieć dlaczego, a może po prostu ze zmęczenia tak uważał. Pochylił się nad Ślizgonem, powoli i delikatnie składając na jego ustach pocałunek.
