A/N: Już po sesji. Wszystko zostało zaliczone. I oto jest - kolejny rozdział. :) Akcja się rozkręca.

Betowała Dżessik.


Rozdział IX

Hermiona obudziła się w niedzielny poranek po niespokojnej nocy. Jej koszmary powróciły, ale tym razem dotyczyły Severusa, który został wyrzucony ze szkoły i dołączył do Voldemorta. Jednak bez kompletnej edukacji, nie był zdolny do osiągnięcia mistrzostwa w eliksirach i w końcu został zabity przez Czarnego Pana, jako przykład dla swoich Śmierciożerców.

Wzięła długi prysznic, zastanawiając się, co Syriusz powie Dumbledore'owi. Cokolwiek by nie powiedział, na pewno nie będzie to dobre ani na dla Severusa, ani dla niej. Po ubraniu się zeszła na dół i natychmiast zauważyła Remusa.

— Hermiono, słyszałaś o Syriuszu? — zapytał i, nie czekając na odpowiedź, kontynuował. — Hagrid znalazł go na zewnątrz. Został potraktowany paskudną klątwą.

— Czy wszystko będzie z nim dobrze? — zapytała z niepokojem.

— Tak, ale będzie musiał zostać w szpitalu przez kilka dni — odparł Remus nonszalancko, jakby przebywanie w szpitalu było normalną rzeczą.

— Och, dzięki Bogu — odetchnęła Hermiona. Może Dumbledore będzie bardziej pobłażliwy w stosunku do Severusa, jeśli z Syriuszem będzie wszystko dobrze. — Muszę zobaczyć Syriusza przed śniadaniem.

Remus obrzucił ją zdziwionym spojrzeniem. — Myślałem, że nie lubiłaś Syriusza?

Hermiona potrząsnęła głową.

— Wczoraj doszliśmy do porozumienia. Przeprosił za swoje zachowanie i wybaczyłam mu. Może być osobą, której nie lubię, ale to nie znaczy, że chcę widzieć jak cierpi. — To nie było tak naprawdę kłamstwo, ale jej sumienie krzyczało, że wszystko nim było przez zatajenie istotnych faktów. Wypychając te myśli z głowy, poszła do skrzydła szpitalnego, by przekonać Syriusza, aby nikomu nie mówił o tym, co się wczoraj stało.

Wślizgnęła się do skrzydła szpitalnego, marszcząc nos, kiedy wyczuła antyseptyczne eliksiry. Syriusz podniósł się, jedząc kiełbaski i smażone jajka. Spojrzał na nią, gdy weszła.

— Hermiona! Wszystko w porządku?

— Tak, Syriuszu. A ty jak się czujesz? Bardzo boli? — Wyłamywała palce ze zdenerwowania. Jak przekona go do tego, by nie wydał Severusa?

— Wszystko dobrze. Pani Pomfery już złożyła mnie do kupy, jestem tylko trochę obolały. — Syriusz wzruszył ramionami. — Za parę dni będę jak nowy.

— Cieszę się — powiedziała z ulgą Hermiona. Nie wiedziała, czego oczekiwać i bała się, że Syriusz będzie wyglądał okropnie.

— Co mi się stało? — zapytał nagle. — Ostatnią rzeczą, jaką pamiętam, to pocałunek z tobą. Martwiłem się, że ty również zostałaś zraniona. Nikt mi niczego nie mówi.

— Co? Niczego nie pamiętasz? — zapytała ostrożnie.

— Nic. Czarna dziura aż do dzisiejszego ranka. — Potarł czoło w zamyśleniu. — Nic, niestety nic.

Umysł Hermiony galopował.

— Umm… powiedziałam ci, że nie możemy być razem, ale zawsze będę się o ciebie troszczyć. Wyglądałeś tak smutno, kiedy odchodziłam, by się pouczyć. Powiedziałeś, że chcesz się przejść dookoła jeziora i zaraz wrócisz. Nie miałam pojęcia, że byłeś w szpitalu, dopóki Remus nie powiedział mi o tym dzisiaj rano. — Założyła zabłąkany kosmyk włosów za ucho, myśląc: ostatecznie część o szpitalu jest prawdziwa. Wybacz mi, Syriuszu, ale muszę chronić Severusa.

— Więc coś trzasnęło mnie naprawdę paskudnie. Cieszę się, że nie jesteś ranna — powiedział, uśmiechając się delikatnie. — Chciałbym przypomnieć sobie, co się wydarzyło.

Czując się strasznie, okłamując go, powiedziała: — Przepraszam, że nie mogę odwzajemnić twoich uczuć. Tak jak powiedziałam zeszłej nocy, może gdyby okoliczności był inne. Ale nie są i moje serce należy do innego.

— Wystarczy, że tu jesteś, Hermiono — Syriusz położył swoją dłoń na jej. — Mam nadzieję, że możemy być przyjaciółmi. Obiecuję, że przestanę z tobą flirtować. Ale ostrzegam cię, że jeśli ten facet, który posiada twoje serce, cię zrani, to zabiję go.

— Oczywiście, że możemy być przyjaciółmi, Syriuszu — powiedziała poklepując drugą ręką jego dłoń. Była strasznie zdezorientowana. Dlaczego on niczego nie pamiętał? Na pewno nie ma amnezji od uderzenia w drzewo. Nie uderzył tak naprawdę w nic twardego, nieprawdaż?

Ściskając Syriusza, powiedziała: — Cóż, idę teraz na śniadanie. Później spróbuję cię odwiedzić.

Kiedy szła do Wielkiej Sali, myśli krążyły po jej umyśle w zdumiewającym tempie. Jedyna rzecz ,jak wracała, było uderzenie jego głowy o drzewo. Severus nie rzucał podczas pojedynków żadnych uroków, które uszkadzały pamięć. Czuła się strasznie, okłamując Syriusza, ale bała się o Severusa. To było jak jeden z jej koszmarów. To jest właśnie to, co dostajesz za wtrącanie się w ich życie, głupia dziewczyno, wysyczał jej umysł, brzmiąc podobnie do profesora Snape'a.

Usiadła na śniadaniu obok Lily, słuchając jej rozmowy z Alicją. Jej umysł błądził, kiedy spojrzała przez salę na Severusa. Przestraszyła się, kiedy zobaczyła, że on na nią patrzy. Jego nieznaczne kiwnięcie głowy, zdezorientowało Hermionę bardziej niż cokolwiek innego. Co to właściwie było?

Popędziła przez pozostałą część śniadania i prawie wybiegła do biblioteki, mamrocząc wymówkę, że zapomniała o eseju na Historię Magii.

— Myślałem, że zrobiłaś go tydzień temu — zawołał za nią Remus.

Kiedy dotarła do biblioteki, usiadła obok Severusa.

— Co to wszystko znaczy? — zapytała, gdy tylko usiadła.

— Wszystko, czyli co? — zapytał, nie odrywając wzroku od książki.

— Twoje kiwnięcie głową. Wiem, że coś zrobiłeś. A teraz mi powiedz — zażądała Hermiona. Zaczynała czuć się sfrustrowana, mimo że powiedział tylko jedno zdanie. Jego kiwnięcie głową było doskonale zaplanowane. Z niepokojącym uczuciem, syknęła. — Rzuciłeś na niego Obliviate, prawda? — Odmówił spojrzenia na nią, a ona nalegała. — Zrobiłeś to!

Przytaknął i spojrzał jej w oczy, mówiąc chłodno. — Tak. Musiałem to zrobić. Nie mogłem pozwolić, by gadał głupoty o tym, co się stało. Zostałbym wyrzucony, a ty miałabyś kłopoty przez to, że nie doniosłaś na mnie.

— Powinieneś pozwolić mi najpierw z nim porozmawiać! Mogłam go przekonać, by nikomu nie mówił. — Kłóciła się cicho Hermiona.

— Pozwolić ci z nim rozmawiać? — Głos Severusa był niedowierzający. — Złapałem cię przytulającą się do tego dupka, i myślisz, że chcę cię widzie

blisko niego?

— Powiedziałam ci, że jesteś jedynym, którego chcę, Severusie. Popełniłam ogromny błąd. Kocham cię. Proszę, uwierz mi, kiedy mówię, że to już się nie powtórzy — błagała Hermina, czując, że zaraz się rozpłacze.

Severus westchnął ciężko.

— Wierzę ci — powiedział w końcu, wyciągając jej torbę. — Zostawiłaś to zeszłej nocy w bibliotece. Możesz chcieć to odzyskać na jutrzejsze zajęcia — powiedział miękko, wstał i wyszedł.

.::.

W poniedziałek były Walentynki. Hermiona przyszła na Eliksiry i znalazła pojedynczą, czerwoną różę na swojej ławce, do której za pomocą czerwonej jedwabnej wstążki przymocowana była karteczka. Lily i Alicja w podekscytowaniu zaczęły błagać Hermionę, by otworzyła liścik. Severus usiadł obok dziewczyny, zachowując się jakby nie zwracał uwagi na zamieszanie, ale Hermiona widziała, jak zerkał na nią kątem oka.

Otworzyła karteczkę i dwa słowa na papierze sprawiły, że poczuła w oczach łzy. Kocham Cię.

— Och, jak romantycznie — zawołała Lily. — Kto to jest, Hermiono?

Hermiona zarumieniła się, a Alicja powiedziała: — Och, powiedz nam! Nie bądź taka, Hermiono.

Przed odpowiedzią na pytanie uchroniło ją przyjście profesora Slughorna. Hermiona jeszcze nigdy nie była tak szczęśliwa, widząc tego sporych rozmiarów mężczyznę.

Luty przeszedł w marzec, zostawiając jednak mroźne zimowe temperatury. Nadal było chłodno i śnieżnie, ale studenci nie czuli się już jak sople lodu, kiedy szli do szklarni.

Pewnego śnieżnego dnia, Hermiona spoglądała na Remusa, który gorączkowo obgryzał paznokcie. Przez minione tygodnie zbliżyli się do siebie, gdyż czuła się bezpiecznie, będąc jego przyjaciółką. Jego życie nie miało się zakończyć, ani zostać całkowicie zniszczone.

Zbliżyła się do bladego chłopaka i chwyciła jego dłonie. — Remusie, jeśli jeszcze trochę je obgryziesz, nic nie zostanie z twoich paznokci.

Spojrzał na swoje krwawiące palce z roztargnieniem. — Jestem trochę zestresowany — powiedział wymijająco.

— Ponieważ jutro jest pełnia? — zapytała miękko Hermiona.

Remus wyraźnie pobladł.

— Jak się dowiedziałaś? Syriusz ci powiedział?

— Nie — powiedziała delikatnie. — Sama to odkryłam. Znałam kogoś z tym samym problemem.

— Cóż, zgaduję, że moje comiesięczne zniknięcia cię naprowadziły, co? — zapytał cicho Remus.

— To i zranienia — zgodziła się. — Powinieneś mi wcześniej powiedzieć. Dochowałabym sekretu, tak jak ty dochowałeś mojego. — Uśmiechnęła się do niego i czule potarła jego rękę. — Troszczę się o ciebie i jestem twoją przyjaciółką bez względu na wszystko. To nie ma dla mnie znaczenia.

Odpowiedział jej uśmiechem. — Dziękuję. — Nagle zmarszczył brwi, patrząc na nią i powiedział: — Ty też masz swój sekret.

Uśmiech zamarł na twarzy Hermiony. Czy odkrył, że pochodzi z innych czasów? Przez przyklejony uśmiech powiedziała: — Cóż, znasz już mój sekret.

— Nie, jest coś jeszcze — upierał się. — Powiedz mi, kim jest Hermiona Granger?

Serce Hermiony podskoczyło jej do gardła.

— Nie wiem — skłamała.— Gdzie usłyszałeś to nazwisko? Nigdy nie spotkałam innej osoby imieniu Hermiona. — Przynajmniej to było prawdą.

— Jesteś Hermioną Granger, prawda? — kontynuował przesłuchanie. — Naprawdę nie nazywasz się Colonus, nieprawdaż?

Wyraźnie wstrząśnięta i blada, podniosła się. — Nie wiem, o czym mówisz, Remusie — zaprzeczyła.

— Myślę, że wiesz, Hermiono — powiedział spokojnie. — Jesteś przerażona. Jestem tu dla ciebie. Mógłbym ci pomóc.

— Nikt tutaj nie może mi pomóc — odpowiedziała bliska łez. — Przepraszam, Remusie. Nie mogę nic powiedzieć. Złożyłam obietnicę. Proszę, nie myśl o mnie źle, ale nie zrozumiałbyś pewnych rzeczy. Proszę, uważaj jutro. — Hermiona uciekła z pokoju wspólnego i rzuciła się na łóżko. Skąd wiedział? Gdzie usłyszał nazwisko Granger? Mapa Huncwotów, pomyślała nagle. Musiała się o to zatroszczyć. Nie mogła ryzykować, że zostanie odkryta.

.::.

W połowie marca Hermiona, po tym jak podsłuchała Syriusza mówiącego Remusowi, że planuje szturm na kuchnię, podrzuciła do biura Filcha notatkę z informacją o planach chłopców na sobotni wieczór. Zrobiła to z ciężkim sercem, ale nie mogła ryzykować, że dodadzą dwa do dwóch i odkryją prawdę. To było zbyt niebezpieczne.

Karę, jaką James i Syriusz otrzymali do końca marca, przypomniała jej, że jej plan zadziałał. Mapą już nie musiała się martwić. Oczywiście do czasu, aż do Hogwartu nie przybędą Fred i George Weasleyowie.

Przez cały miesiąc Hermiona zawzięcie pracowała nad zadaniami. Wraz z Severusem każdą wolną chwilę spędzali w bibliotece pisząc eseje i robiąc razem notatki, parę razy opuszczając naukę, by móc się kochać. Cały siódmy rok był zalany pracami domowymi i nie mogli ryzykować. Hermiona podsłuchała, jak jeden Puchon mówił „zraz utonę w tych pracach domowych. Jak nauczyciele znajdą czas, by to wszystko ocenić".

Jego żale podzielali nawet Severus i Hermiona, którzy lubili się uczyć. Hermiona znów zaczęła się gorzej czuć i w końcu, na początku kwietnia, zdecydowała się pójść do pani Pomfrey.

— Odczyt może się mylić — powiedziała do pani Pomfrey Hermiona.

— Panno Colonus, zrobiłam test trzy razy. Nie jesteś chora, jesteś w ciąży. Jestem zaskoczona, że zajęło ci to tyle czasy, by to odkryć — powiedziała z niedowierzaniem magomedyczka. — Jesteś w dziewiętnastym tygodniu ciąży, prawie w połowie.

— Jak to się mogło stać? — zapytała w szoku Hermiona. — Każdego miesiąca miałam okres.

— Cóż, niektóre kobiety plamią podczas ciąży. To nie jest nic niezwykłego. Krwawienie miałaś tylko kilka dni, prawda? — Hermiona przytaknęła, a kobieta kontynuowała. — Masz szczęście, że nie było żadnych komplikacji. Większość kobiet otacza się opieką już w pierwszym lub drugim miesiącu, a ty jesteś już w piątym.

— Nie wiem jak to się stało — powiedziała słabo Hermiona.

— Wierzę, że obie wiemy, co powoduje ciążę — powiedziała dosadnie pani Pomfrey.

Hermiona była zaszokowana. Jak mogli zapomnieć użyć napoju antykoncepcyjnego? Byli najlepszymi studentami w Hogwarcie.

— Zatrzymasz dziecko? — zapytała uzdrowicielka, nie patrząc na pusty wzrok Hermiony.

Hermiona spojrzała na nią wolno.

— Jestem w dziewiętnastym tygodniu? — Pani Pomfrey przytaknęła. — Nie sądzę bym mogła usunąć ciążę na początku i wiem, że nie usunę jej teraz. To nie byłoby dobre, prawda? — Bez czekania na odpowiedź, kontynuowała. — Mam na myśli, to byłby koniec dla mojego dziecka, prawda? Co takiego zrobiło, by na to zasłużyć? To nie jest wina dziecka, że byliśmy głupi. Nie posiadanie dziecka uczyniłoby życie łatwiejszym, ale nie zamierzam rozważać zakończenia jego życia dla swojej wygody — paplała w szoku. Oparła głowę o ręce. — Jestem sobą rozczarowana! Nawet o tym nie pomyśleliśmy. — Ciężko było się jej skoncentrować, ale usunięcie ciąży nie było nawet brane pod uwagę.

— Nie jesteś pierwszą czarownicą, która znalazła się w takiej sytuacji — powiedziała uprzejmie uzdrowicielka, kiedy Hermiona zmagała się z moralną stroną tej kwestii. — Zamierzasz powiedzieć ojcu?

Hermiona wpatrywała się w nią oczami wypełnionymi łzami.

— Cóż — powiedziała wolno. — Myślę, że potrzebuję trochę czasu, by przyswoić sobie tę wiadomość. Ale myślę, że on ma prawo wiedzieć.

— Nie odkładaj tego zbyt długo. — Doradziła pani Pomfrey. — To cię zniszczy, jeśli tego nie zrobisz. — Podniosła różdżkę i przywołała parę rzeczy. Butelkę witamin i jakaś broszurka wleciała jej do rąk. Wręczyła to Hermionie, mówiąc. — Weź jedną witaminę codziennie. Jeśli będziesz czuła nudności, przyjdź do mnie to dam ci eliksir. W następnym miesiącu musisz przyjść na kontrolę. Masz szczęście, że jesteś zdrową młodą kobietą.

— Dziękuję, pani Pomfrey — powiedziała Hermiona. — Umm… czy zna pani płeć dziecka?

— Jesteś w dobrym czasie, bym to sprawdziła – powiedziała. – Jesteś pewna, że chcesz to wiedzieć teraz? Dopiero, co dowiedziałaś się, że będziesz miała dziecko.

— Nie mam tak dużo czasu jak inne kobiety, by oswoić się z tym. Myślę, że chciałabym się teraz dowiedzieć — powiedziała wolno Hermiona.

Przytakując, pani Pomfrey powiedziała: — Połóż się, moja droga. — Zafalowała różdżką nad wciąż płaskim brzuchem Hermiony. Białe światło uniosło się na Hermioną, wolno blednąc i cztery razy zmieniając kolor między niebieskim i różowym, zanim przybrało granatowy odcień. — Chłopiec — powiedziała pani Pomfrey. — W połowie sierpnia będziesz miała synka.

Hermiona kiwnęła głową, podnosząc się. Syn.

— Um… pani Pomfrey? — zaczęła, zwracając się do czarownicy. — Czy mogłaby pani… mogłaby pani nie mówić dyrektorowi? — Zadrżała, kiedy obraz rozgniewanego Dumbledore'a zaatakował jej umysł. W ciąży? Wrzasnął, a na czole wyszły mu żyły. Ufałem ci, myślałem, że będziesz roztropna. Naruszyłaś moje zaufanie i naruszyłaś Severusa Snape'a. Wydaje mi się, że jednak nie jesteś najbystrzejszą wiedźmą swojego wieku. Zrobiłaby wszystko, jeśli tylko pani Pomfrey zgodziłaby się zatrzymać to dla siebie.

Pani Pomfrey spojrzała na nią, kalkulując.

— Myślę, że nie ma takiej potrzeby. Nie musisz się tym martwić, aż do ukończenia szkoły. Jednakże, to nie jest coś, co łatwo schowasz. Przybieranie na wadze może zostać zamaskowana szatami, ale ciążowy brzuch jest inny niż ten, który zyskujesz tyjąc.

— Wiem — westchnęła Hermiona. — Martwię się tylko, że go rozczaruję. On jest wspaniałym człowiekiem. — Spuściła oczy ze wstydem, nienawidząc siebie za odgrywanie przed panią Pomfrey dobrodusznej. — Dziękuję — powiedziała cicho z ulgą.

— Niepokoję się o twoja odzież — powiedziała pani Pomfrey, nagle zmieniając temat. — Ściskanie brzucha nie będzie sprzyjało rozwojowi twojego dziecka.

Hermiona zarumieniała się.

— Nie… nie mam pieniędzy, by kupić nowe rzeczy — przyznała się.

Pani Pomfrey popatrzyła przez chwilę na dziewczynę, po czym wyszła z pokoju. Wróciła trzymając kilka mundurków, dwa komplety szat, jakieś nocne koszule i trzy zestawy bielizny. Widząc zdziwienie na twarzy Hermiony, powiedziała:

— Nie jesteś pierwszą uczennicą, która znalazła się w takiej sytuacji. Bielizna sama się poszerza. Będzie rosła razem z tobą i nie będziesz musiała kupować nowej aż do końca ciąży. — Widząc niepewne spojrzenie Hermiony, dodała: — Są nowe. Raz pomogłam uczennicy, która po oddaniu dziecka do adopcji, dobrze wyszła za mąż. Dostarcza mi nowe rzeczy, kiedy jest to konieczne. To jej sposób na powiedzenie „dziękuję".

Hermiona przytaknęła.

— Zatem wam obu powinnam dziękować.

— Nie myśl o tym, panno Colonus.

Pani Pomfrey dostarczyła odzież do pokoju Hermiony, która znalazła wszystko, kiedy wróciła do dormitorium po obiedzie.

.::.

Severus spotkał się z Hermioną w Pokoju Życzeń podczas ciszy nocnej dwa tygodnie później, po tym, jak Hermiona wysłała mu liścik mówiący, że to nagły wypadek.

Przez dwa tygodnie chodziła jak we mgle, nieustanie powtarzając sobie: Jesteś w ciąży. Nosisz syna Severusa.

— Hermiona — powiedział Severusa, kiedy wszedł do środka. Siedziała na kanapie, wpatrując się nieprzytomnym wzrokiem w ogień. — Cieszę się, że zadecydowałaś o naszym spotkaniu. Tyle to trwało i tak bardzo ci pragnę — powiedział, przyciągając ją do pocałunku.

Pocałował ją namiętnie, mącąc jej umysł. Oddała pocałunek, oplatając rękoma chłopaka, nagle powróciła do pełni świadomości. Musiała powiedzieć Severusowi, że jest w ciąży. Odsuwając go, odwróciła się w stronę ognia.

— O co chodzi? — zapytał zwięźle.

Niezdolna do zastanowienia się nad delikatnym sposobem przekazania wiadomości, Hermiona wyrzuciła.

— Jestem w ciąży.

— W ciąży? — powtórzył głupio Severus. — Powiedziałaś w ciąży?

— Tak — odparła słabo Hermiona.

— Czy to spóźniony żart na prima aprilis? — zapytał, zwężając oczy.

— Nie, to nie jest żart, Severusie — powiedziała Hermiona, wzdychając.

— Nie brałaś eliksiru antykoncepcyjnego? — zapytał, czując gniew.

Zagotowało się w niej.

— Wcześniej nie miałam takiej potrzeby. Umknęło mi to pod wpływem chwili. Nie przypomina sobie, byś pytał o to.

— Jestem facetem. Nie jestem osobą, która o tym pamięta — warknął.

— Och, naprawdę? — powiedziała Hermiona. — Więc wszystko, czym się martwisz to, gdzie włożysz swojego kutasa, ale ja muszę myśleć o wszystkim, tak?

— Drażniłaś mnie przez tydzień — wypluł. — Uganiałaś się za mną, dopóki nie znalazłem się w twoim łóżku. Pomyślałem, że zastanowiłaś się nad wszystkim.

— Uganiałam się za tobą? Ja? — Hermiona była oburzona. — Ty… ty mnie drażniłeś! Zaciągnąłeś mnie do schowka i zdarłeś ze mnie koszulę. Jak śmiesz mnie obarczać winą?

— Całowałaś się z Blackiem — wrzasnął.

— Nie powiedziałeś mi o swoich urodzinach — odwarknęła.

— Ty… ty — zacharczał w gniewie. — Zatrzymasz dziecko?

Hermionę zaskoczyła nagła zmiana tematu.

— Tak — powiedziała miękko.

— Który to tydzień? — zapytał.

— Dwudziesty pierwszy — odparła. Po chwili namysłu dodała. — To chłopiec.

— Więc rozwiązanie… — zaczął.

— W połowie sierpnia — dokończyła.

Severus zakrył twarz dłońmi. Hermiona przysunęła się i objęła jego trzęsące się ciało.

— Wszystko będzie dobrze, Severusie. Nie planowałam dziecka przez długi czas, ale zawsze chciałam je mieć. Będę się o nie troszczyć. — Kiedy nic nie powiedział, nerwowo kontynuowała. — Nie proszę cię, byś był ze mną, jeśli nie będziesz tego chciał. Po prostu czułam, że masz prawo wiedzieć. Jesteś ojcem mojego syna.

— Jesteś tego pewna? — zapytał okrutnie, podnosząc głowę i spoglądając jej w oczy.

— Co? — zapytała w szoku.

— Cóż, byłaś w przyjaznych stosunkach z Blackiem parę razy. O ile wiem, mogłaś kochać się z nim tak często jak ze mną. — Słowa, które powiedział, były jak kwas.

Serce Hermiony gwałtownie załomotało w piersi.

— Jak śmiesz mnie o to oskarżać? — Była rozgniewana jak jeszcze nigdy. — Jak mogłeś myśleć, że zrobiłabym ci coś takiego? Kocham cię. — Ból promieniujący z ich obojga wypełnił pokój.

Patrzyli się na siebie krytycznym wzrokiem, zanim Severus zgrabił się. — Przepraszam, Hermiono — powiedział. — Ja.. To jest… Nie wiem jak to wszystko ogarnąć.

— Wyobraź sobie, jak ja się czułam — powiedziała cierpko. — Od czterech miesięcy byłam w ciąży i o tym nie wiedziałam.

Severus uśmiechnął się delikatnie.

— Domyślam się, że to była dla ciebie ogromna niespodzianka. — Spojrzał w dół i delikatnie umieścił dłoń na jej brzuchu. — Mój syn — powiedział z zachwytem. Nagle wstał i powiedział: — Hermiono, nie możesz chcieć, bym był ojcem twojego syna. Nie mam niczego. Moja rodzina nie ma niczego. Nie mogę zapewnić wam godnego życia.

— Severusie, nie martwię się o to. Poradzimy sobie. Wszystko będzie dobrze — zapewniła go, kładąc rękę na jego ramieniu.

— Muszę pomyśleć — powiedział i zaczął krążyć po pokoju.

Hermiona rozsiadła się na kanapie.

— Cóż, mogło być gorzej — powiedziała do wesoło trzaskającego ognia, ignorując swój umysł, który krzyczał przypominając o jej sytuacji.