Gandalf szybko skończył czytać powieść hobbita. Siedzieli wówczas w salonie w Bag End, przy ogniu trzaskającym wesoło na kominku; hobbit siedział w swoim ulubionym fotelu, nogi nakryte miał pledem, a w dłoniach ściskał filiżankę z herbatą. Gandalf usadowił się naprzeciwko. Bilbo tak pogrążył się w myślach, że nie zauważył nawet, kiedy Czarodziej skończył czytać.
Myślami był daleko stąd. Przemierzał znów dzikie ostępy, czuł we włosach wiatr, a w nozdrzach zapachy obcego kraju. Oczy mu się zamgliły, głowa opadła na piersi i byłby hobbit niechybnie zasnął, gdyby nie Gandalf, który skończywszy książkę, zatrzasnął ją, dając tym samym znak Bilbo.
Hobbit spojrzał zaspanymi oczyma na Czarodzieja, uśmiechnął się do niego – od rana był w dobrym humorze, może dlatego, że od dawna nie śnił mu się żaden koszmar – ale uśmiech spełzł z jego twarzy, gdy zobaczył zamkniętą książkę w dłoniach Gandalfa.
- A więc skończyłeś – powiedział Bilbo.
- Tak. Chyba skończyłem.
Rzucił Bilbo bystre spojrzenie spod krzaczastych brwi. Hobbit poczuł, że Gandalf wie coś niecoś o kartkach schowanych na dnie szuflady.
- To nie wszystko – powiedział z wahaniem Bilbo. – Jest jeszcze jeden rozdział.
Czarodziej spojrzał na niego bez zaskoczenia, za to hobbitowi wydało się, że dostrzega w jego oczach kpiarski ognik – lecz tylko przez krótki moment, bo zaraz Gandalf spoważniał i pokiwał głową.
- Tak właśnie sądziłem – oznajmił cicho.
A więc jednak miałem rację, on wiedział – pomyślał hobbit, wyciągając z szuflady plik pożółkłych kartek. Z jakiegoś powodu ta świadomość sprawiła, że łatwiej było mu dzięki temu podać je Gandalfowi. Wręczył mu rękopis uroczystym gestem, mając nadzieję, że swoją teatralnością zamaskuje drżenie rąk.
Gandalf spojrzał na niego z troską.
- To może pozostać twoją tajemnicą, jeśli chcesz – powiedział łagodnie, lecz Bilbo gwałtownie pokręcił głową.
- Nie. Zbyt wiele ukrywałem. Przez te wszystkie lata odkryłem, że trzeba w końcu powierzyć komuś sekret, bo pewnego dnia może się okazać, że jest już za późno.
- Za późno na co, drogi hobbicie?
- Na szczerość. – Bilbo spojrzał w jasne oczy Gandalfa, ukryte w siateczce zmarszczek. – Bardzo żałuję, że nie zdobyłem się na nią wtedy, gdy Thorin… Niczego nie żałuję bardziej. Ale byłem wtedy taki przerażony, Gandalfie! Traciłem go, umierał mi na rękach, ten strach mnie sparaliżował. Nie zdążyłem mu powiedzieć niczego.
Zamilkł, zagapił się w ogień, wesoło i beztrosko tańczący w kominku. Po cichym szeleście kartek poznał, że Czarodziej rozpoczął lekturę. Bilbo oparł podbródek na dłoni i czekał w milczeniu. Mijały powolne, leniwe minuty, hobbit momentami miał wrażenie, że zapada już powoli w sen, ukołysany trzaskiem ognia i szelestem przewracanych przez Gandalfa kartek. Jednak za każdym razem, gdy sen już, już prawie pokonywał hobbita – Bilbo nagle powracał do przytomności i do pełnego skupienia przypatrywania się Gandalfowi.
Czarodziej miał chmurną minę, krzaczaste brwi zmarszczone, oczy przebiegały szybko tekst. Bilbo nie wiedział, co mogła oznaczać ta mina, oprócz tego, że Gandalfowi najwyraźniej nie podoba się to, co czyta. Hobbit odliczał sekundy przyspieszonym biciem serca.
W końcu, po stanowczo zbyt długim według hobbita czasie, Gandalf przewrócił ostatnią stronę. Pogładził ją delikatnie dłonią, nie podnosząc wzroku znad rękopisu. Bilbo, skulony w fotelu, patrzył z niepokojem na nieruchomego Czarodzieja i przygryzał lekko paznokcie.
- I co? – zapytał w końcu ze zniecierpliwieniem.
Gandalf pokiwał w zamyśleniu głową i podniósł wzrok.
- Mój drogi Bilbo – powiedział niezwykle czule, i uśmiechnął się smutno do hobbita.
- Traktuj to, jako uczczenie jego pamięci – poprosił cichutko Bilbo. – Ostatnie pożegnanie. Nie umieszczę tego w swojej historii, bo sam właściwie nie wiem, co mam o tym myśleć… Ale chciałem, żebyś to przeczytał. Wiem, że to nie jest jeszcze skończone, ale nie umiałem znaleźć właściwych słów. Właściwie, to boję się, że nigdy ich nie znajdę i nigdy nie pożegnam Thorina tak, jak na to zasłużył.
Zamilkł i wzruszył ramionami, mając nadzieję, że Gandalf zrozumie.
- Żałuję tylko – dodał po chwili – że nie powiedziałem Thorinowi… Czemu mu tego nie powiedziałem? To była moja ostatnia szansa.
- Rozstaliście się w przyjaźni – odparł Gandalf. – To się liczy najbardziej.
- Wiem. – Bilbo westchnął. – Gandalfie…? Czy to…
Odchrząknął i odkrył, że nerwowo wyłamuje sobie palce. Musiał się od tego powstrzymać całą siłą woli.
- Czy to kiedyś minie? Ten ból, który czuję… Czy on minie? – Spojrzał błagalnie w zatroskaną twarz Gandalfa.
Czarodziej położył mu dłoń na ramieniu.
- Nie, drogi Bilbo. Nigdy.
