Wkrótce akcja przeniesie się z punktu widzenia Wdowy do całego OW... ale jeszcze przedtem krótki fragmenick ze Smugi ;)
- Dalej po prostu uciekłam przez studzienkę przy drodze. Policja została oczywiście zawiadomiona… ale nie zdążyli dostać się do kanałów na czas. Zresztą, nawet nie wiedzieli, jak się po nich poruszać.
- Imponujący plan. - Kobieta z zainteresowaniem spojrzała się na Wdowę. - Nie chciałabyś może dołączyć do naszych szeregów?
- Nie - odpowiedziała stanowczo.
- Szkoda… takich jak ty u nas traktują z wielkim szacunkiem.
- Takich jak ja?
- Źle Cię oceniłam… wydawałaś się czymś zaniepokojona. To przypomniało mi o kilku osobach. Które nie zostały płatnymi zabójcami z wyboru, nie spodziewali się wyrzutów sumienia… lub jedno i drugie. Mieli okropne myśli, które starali się skryć. 90% z nich ginęła podczas pierwszego zlecenia… dali się złapać, ze stresu coś popsuli, nie mieli odwagi zabić… byli też tacy, który mieli na koncie więcej zleceń. Ale wkrótce rezygnowali. Mała część z nich po kilku tygodniach oszalała. A tu proszę… wreszcie ktoś, kto wykonał robotę profesjonalnie. I mimo, że można było ten plan zepsuć pod wieloma względami… nie doszło do tego. - cisza.
- Niektórzy ludzie… oszaleli?
- Tak… zgadza się. Mam nadzieję, że nie planujesz odejść od zmysłów. Z takim talentem to wielka strata… poza tym, śmiem wątpić, że współpraca policji z gangiem Solary zakończy się, więc pewnie jeszcze się do Ciebie odezwiemy. Możemy liczyć na twoją współpracę? - Wdowa przytaknęła. - Świetnie. - Kobieta sięgnęła do torby. - Wiesz co? Po namyśle, chyba jednak zasługujesz na umówioną kwotę. - Dała jej pieniądze. Z obciętą częścią za zwrócenie się o pomoc.
- Haczyk?
- Ufamy, że możemy liczyć na dalszą współpracę.
- Jeśli nie oszaleję w międzyczasie, na pewno… ale niczego nie obiecuję. - Wdowa puściła jej oczko.
- Zrozumiałam - odpowiedziała gorzko. - No dobra… zatrzymaj pieniądze. Zasłużyłaś. - Kobieta wstała i wyszła z kantyny.
Wróciła do swojego pokoju. Rzuciła się na łóżko. Przez chwilę tak leżała, patrząc się w sufit. - 'Co się ze mną dzieje...' - pokiwała głową. Gotowało się w niej uczucie, którego nie potrafiła wyjaśnić. - 'Poczucie winy? Nie, to na pewno nie to...' - ale coś to jednak było. Zacisnęła oczy i złapała się za zatoki - 'Daj spokój… tylko kolejne zabójstwo… nic więcej.' - westchnęła.
"Mała część z nich po kilku tygodniach oszalała"
Pokiwała głową. - 'Nie… nie myśl o tym.' - przełknęła ślinę. Przekręciła się na prawy bok. - 'Może po prostu muszę się z tym przespać'
Dzień później...
- Aha! Mówiłem wam - z zamyślenia całą grupę wyrwał Winston.
- ...co? - spytał Reinhardt.
- Spójrzcie na to. - pokazał im nagranie z satelity. Wszyscy przypatrzyli się.
- To obrzeża miasta… - skomentowała Lena. Potem wszyscy zobaczyli, jak niebieska postać ustawia się na wzgórzu. Oddaje strzał.
- Na nagraniu tego nie widać… ale strzał zabił mieszkańca willi.
- Kolejne zabójstwo?
- To sprzed 4 dni. Jak na razie najwcześniejsze, jakie udało mi się odkryć. W porównaniu do poprzednich ofiar Wdowy, ta jest dosyć… nikła. - Jack przymknął oczy.
- Po co go zabiła?
- Mnie się pytasz? - odparł Winston. Lena siedziała wpatrzona w zapętlone nagranie.
- A coś z kolejnych zabójstw?
- Jasne. Jak zawsze nie obchodzi ją ukrycie swojej tożsamości, która i tak jest dostępna dla nielicznych… tylko ukrycie drogi ucieczki. - Na ekranie pojawiło się nagranie pokazujące stary budynek, nieodnawiany od 2003 roku.
- Poznaję to miejsce… - skomentowała Lena. - To zabójstwo Bena?
- Tak. - potwierdził Winston. Po dłuższej chwili do środka weszła Wdowa. - Emmm… przyśpieszę trochę. Nie zdążyłem wyedytować. - przyśpieszył klip, aż uznał, że to właściwy moment. Wdowa nachyliła się nad pokrowcem i wyjęła snajperkę. Wcelowała się i po chwili oddała strzał. Przez chwilę jeszcze stała… i nagle zaczęła uciekać. Nagranie zostało zatrzymane.
- To było… dziwne. - skomentowała Łaska.
- Mmmmm? - mruknął Torbjörn
- No… przed strzałem miała taką... dziwną minę… coś jak zwątpienie? - McCree prychnął.
- Zwątpienie? Żartujesz sobie?
- Przyjrzyjcie się. Winston, puść to jeszcze raz. Zrób zbliżenie na twarz i postaraj się o wysoką ostrość - nagranie zostało odtworzone ponownie. - Widzicie? - Jesse przymknął oczy.
- Faktycznie… ale… to nie błąd kamery? Jest pewnie stara, jak ten budynek…
- Atena nie wykryła żadnych niepoprawności w cieniach, więc nie. - Kowboj skrzywił usta. Nagranie poleciało dalej. Po wystrzeleniu pocisku Wdowa ponownie na twarzy miała minę, która nie pasowała do jej postaci.
- ...co? - powiedział Jack. - Najpierw Szpon ją uwalnia wielkimi siłami, potem wysyła na mało znaczące zlecenia… a teraz widzimy ją z czymś w rodzaju zawahania. Ktoś ma jakieś pomysły, o co chodzi?
- Może inne nagrania? Może się coś rozjaśni? - zaproponowała Lena.
- Robi się - Winston odtworzył kolejny klip - To zabójstwo komisarza policji. Ponoć coś kręcił z półświatkiem.
- Jeszcze mi powiedz, że Wdowa zaczęła wymierzać sprawiedliwość - skomentował Jesse. Potem przypatrzył się nagraniu. Skończyło się szybciej, niż poprzednie.
- Znowu to samo - powiedziała Lena.
- Tak… ale tym razem za spust pociągnęła szybciej.
- Bo nie miała wyboru. Sekunda później i zobaczyli by ją strażnicy z budki naprzeciw.
- Nadal przez większość czasu wydaje się zimną profesjonalistką… tylko moment przed i po zabiciu coś w niej porusza.
- Może to jakiś błąd przeprogramowywania? - wtrącił Winston.
- Możliwe… ale o tym nic nie wiemy, więc nie możemy być pewni.
- Musimy zdobyć dowody na to, że te zabójstwa są dla Szponu opłacalne. Ostatnie zdecydowanie były, ale te… - Smuga zrobiła kwaśną minę.
- Serio myślisz, że wysłaliby tam Wdowę, jeśli by się to im nie opłacało?
- Mam… przeczucie. - Jesse uniósł brew.
- No… jeśli Lena ma przeczucie, coś musi być na rzeczy… - wszyscy się na nią popatrzyli.
- To… nic takiego… nie jestem nawet pewna, co. Po prostu… przeczucie.
Następne zlecenia były coraz gorsze. Co prawda Wdowa nigdy nie wpadała w niepewność w taki sposób, by nie otrząsnąć się w odpowiednim momencie… ale pustka się pogłębiała. Czuła ją za każdym razem, gdy pociągała za spust. Z każdą kolejną likwidacją czuła, że to staje się dla niej coraz większym ciężarem. Jednocześnie nie mogła pojąć, skąd te uczucie się wzięło… może to coś w jej programowaniu… może po tym, jak Talon ją wyrzucił w jej umyśle coś się przestawiło. Nie dopuszczała jednak myśli o współczuciu swoim ofiarom… to wydawało się mało prawdopodobne. Bardzo mało. Jeśli komuś miała współczuć, to jedynie Benowi, co też nie brzmiało niewiarygodnie. A reszta... z jakiego powodu miałaby współczuć komisarzowi? Prezesowi? Zwykłemu pachołkowi? W ogóle ich nie znała.
Wyszła tylnym wejściem na świeże powietrze. Upewniła się, że nikt jej nie śledzi. Podeszła do transformatora. Położyła na nim pokrowiec. Otworzyła go. Popatrzyła na swoją snajperkę. - 'Piękne dzieło…' - Delikatnie je podniosła. Dokładnie obejrzała. Przypomniało jej się kilka najbardziej efektownych zleceń. - 'Pocałunek Wdowy… tak nazwali moje strzały' - skrzywiła usta. - 'Czemu nie dajesz mi już takiej satysfakcji?' - wpatrywała się na swoją broń. Po dłuższej chwili pokiwała głową. Powoli włożyła broń do pokrowca i z powrotem go zasunęła. Odwróciła się w stronę wyjścia.
- Ile tu jest?! - usłyszała znajomy głos. Otworzyła szeroko oczy, gdy go rozpoznała.
- Trochę ponad tydzień, ale… - drzwi z hukiem otworzyły się. Wdowa od razu przybrała swój bezduszny wyraz twarzy. Na zewnątrz wyszła Lena. Za nią stała zdezorientowana Amy. Obie stanęły jak wryte na widok kobiety. Nastała cisza.
- Lena Oxton… - zaczęła Wdowa. - jak miło Cię poznać… w końcu. Żałuję, że ostatnim razem nie skorzystałam z okazji.
- Amy… możesz na chwilkę wyjść? Mamy małą sprawę do załatwienia z…Amélie. - Kobieta była nieco zdezorientowana. Widziała, że obie patrzą na siebie wilkiem.
- O co chodzi? - wyszeptała.
- Później, a teraz… proszę. - Amy popatrzyła się na nie jeszcze raz. Wyszła zamykając za sobą drzwi. Zaraz potem Wdowa zaczęła bić brawo.
- Gratuluję… znalazłaś mnie. - powoli zaczęła sięgać po broń. - Więc… co teraz? Przeprowadzimy epicki pojedynek przy Domu Żebraków? A może obejdzie się, bo twoi wspólnicy otoczyli budynek?
- Poznałaś mnie… jak? Amy wie sporo o Overwatch… nic nie zauważyła - wyszeptała.
- Powiedzmy, że mam fotograficzną pamięć. - Nagle obie usłyszały mroczny śmiech dobiegający z ciemnego kąta. Błyskawicznie się odwróciły. W jednym miejscu zaczęła zbierać się czarna mgła. Otworzyły oczy szerzej. - 'Zaraz, czy to...' - nim zdążyły pomyśleć, przed nimi pojawił się Żniwiarz.
- No proszę… kogo my tu mamy. - głos sprawił, że po kręgosłupie Leny przeszły dreszcze. - Wdowa… - powoli zaczął iść w jej stronę. Zza jego pleców zaczęły wylatywać dziwne istoty, przypominające ciemne duchy z jednego wampirzego horroru, który Lena oglądała. - Byłem pewien, że nie żyjesz… widziałem, jak wyrzucają Cię do rzeki. - 'Zaraz...co?' - pomyślała Lena. - Żniwiarz obrócił głowę w jej kierunku. Zaczął iść w jej stronę. - A kim jest twoja… towarzyszka? - spytał podchodząc do niej
- Wy...waliliście ją ze Szponu?! - spytała kompletnie zdziwiona.
- Ohohohoho… widzę, że ogarnięta w temacie... - z powrotem spojrzał się na Wdowę.
- Kim ona jest?
- Żniwiarz… minęło sporo czasu. Czyżby ktoś Ci powiedział, że tu jestem? - spytała ostrożnie. Duch lekko pokiwał głową. - Co tu robisz?
- Chciałabyś, żebym Ci powiedział, co? - zaśmiał się mrocznie. - Poszukuję pieniędzy. Podobno można za Ciebie dostać… sporą sumkę.
- Dorabiasz na boku? - spytała zdziwiona Wdowa. - Talon wie…?
- Nie… i się nie dowie.
- Talon? - Żniwiarz odwrócił się w stronę Leny. Przez chwilę się na nią patrzył.
- Poznaję… - zaczął iść w jej kierunku. - To ty napadłaś nas w muzeum… z tą swoją małpą. - Lena otworzyła szeroko oczy.
- O-o… - Zaśmiał się i podszedł bliżej niej. Zaczęła się cofać... coś jej przeszkodziło. Odwróciła się. Zobaczyła jednego z ciemnych duchów. Gdy zorientowała się, jak blisko znalazł się żniwiarz, uznała, że trzeba stąd spadać...
- Jestem pewien, że też mi się przydasz… - nagle poczuła, że zaczyna tracić przytomność. Nie z powodu uderzenia w głowę… to było coś… coś, czego do tej pory nie doświadczyła. Powoli osuwała się na ziemię. Aż w końcu… ciemność.
W następnym rozdziale punkt kulminacyjny! Ostrzegam, części z was się może nie spodobać... zobaczycie, o co chodzi.
