Epilog
W holu kwatery głównej czwartej dywizji zebrała się spora i bardzo dziwna grupka ludzi. Ichigo i Ishida rozmawiali cicho z Inoue, Rukia i Renji spoglądali na Byakuyę, zastanawiając się, po co przyszedł, zaś Toushirou właśnie wychylał się zza drzwi jednej z sal ogólnych.
- Możecie wejść – powiedział, nareszcie, po raz pierwszy od kilku dni uśmiechnięty.
Wszyscy, którzy zaczynali się zastanawiać, jakie relacje łączą tych dwoje zauważyli, że w czasie, gdy Rei leżała w szpitalu, nieprzytomna i poowijana bandażami, jego, często nieświadomie, nogi same niosły w pobliże budynku. Codziennie spędzał godzinę przy jej łóżku, a mówiono nawet, że w bezchmurną, księżycową noc dało się zauważyć samotną postać siedzącą na dachu. Obudziła się poprzedniego dnia, prawie tydzień po zakończeniu potyczek z Bounto. Natychmiast dostała naganę za zlekceważenie bezpośredniego rozkazu i użycie Konran no Seishi, musiała też obiecać, że nigdy więcej z tej techniki nie skorzysta. Gdy tylko wieść o jej powrocie do przytomności rozniosła się wśród oficerów Gotei 13, kapitan Unohana wyznaczyła specjalne godziny dla gości. Od poprzedniego dnia już zdążyli ją odwiedzić Shinigami z jedenastego składu, Kurotsuchi Nemu, kapitanowie Kyouraku i Ukitake, a Hitsugaya prawie wcale nie opuszczał jej sali.
Oczekujący na audiencję u rannej powoli przechodzili z holu do sali, w której leżała. Każdy musiał przyznać, że dziwnie wyglądała w białym kimonie, z bandażem na szyi. Nadal była bardzo blada, ale uśmiechała się do wchodzących. Najbardziej ją zdziwiło to, że Unohana nie dopuściła do niej Inoue, ale szybko się wyjaśniło, że dziewczyna nie miała wcale dostępu do najgorzej poszkodowanych.
- Ja… – leżącej na moment odjęło mowę, gdy zobaczyła wszystkich gości. – Nie spodziewałam się was wszystkich. Ichigo, Orihime, Uryuu… Oni wracają na Ziemię, ale Byakuya, co ty tutaj robisz?
- Przyszedłem zobaczyć jak się czujesz, to chyba jasne – odpowiedział, patrząc na nią uważnie. Pozostali wybuchli śmiechem.
- Rukia, jak się czujesz? – dziewczyna miała bardzo dobry humor, gdyż ze wszystkimi złymi wiadomościami przyszło się jej zmierzyć poprzedniego dnia.
- Już całkiem dobrze – odpowiedziała, siadając na krześle obok Inoue. – W końcu mogę bez przeszkód wrócić do zdrowia po tamtym gigai Urahary i ataku lalki. Trochę mi to zajmie, ale na szczęście mogę bez problemu posługiwać się Sode no Shirayuki.
- Cieszę się.
Przez moment w sali panowała cisza, wszyscy byli skupieni na poprzednich wydarzeniach, gdy nagle szafirowe oczy Eiki rozjaśnił błysk.
- Zastanawialiście się kiedyś, które wydarzenie w waszym życiu najbardziej je zmieniło? – zapytała, patrząc na swoich gości.
- To nie jest trudne pytanie – stwierdził Kurosaki. – Poznanie Rukii. Gdyby nie tamto spotkanie, do tej pory nie wiedziałbym o istnieniu Społeczeństwa Dusz, o Hollowach, o zagrożeniu ze strony Hueco Mundo i nie mógłbym odpowiednio chronić moich bliskich. Tamtej nocy moje życie zaczęło się na nowo, albo może dopiero wtedy się zaczęło…
- Moje życie też się wtedy zmieniło – dodała młoda Kuchiki. – Przez to, że byłam zmuszona do życia na Ziemi, poznałam wiele wspaniałych osób, znalazłam przyjaciół i w końcu poczułam, że gdzieś przynależę.
- Moje życie się zmieniło, gdy zostałem porucznikiem szóstego składu – Renji spojrzał na poprzednich mówców dziwnym wzrokiem. – W końcu widziałem przed sobą czystą ścieżkę. Wiedziałem, że od tej pory mam z kim konkurować i mam co udowadniać. Kapitanie, a ty?
Byakuya zapatrzył się na błękitne niebo za oknem i zastanowił chwilę nad odpowiedzią. Westchnął ciężko i spojrzał na zebranych.
- Poznanie Hisany – stwierdził krótko. – A potem dzień, w którym odeszła.
- Byakuya, nie musisz o tym mówić – Rei starała się pocieszyć go wzrokiem.
- Już skończyłem – mężczyzna nie zamierzał rozwodzić się nad własnym życie. Spojrzał jednak zaintrygowany na odpoczywającą. – A ty, Rei-san? Jakie wydarzenie najbardziej wpłynęło na twoje życie?
Uśmiechnęła się, patrząc przed siebie. Nie widziała już swoich przyjaciół, ale przeżywała jeszcze raz najbardziej pamiętne chwile swojego życia. Słowa same popłynęły z jej ust.
- Jak Juushirou mnie znalazł w Rukongai, w dystrykcie Kusajishi – zaczęła, nie zwracając uwagi na uważne spojrzenie Shirou i kiwającego głową Renjiego. – Jak dostałam się do Gotei 13 i natychmiast znalazłam się w dziesiątym składzie. Jak Shirou w końcu przestał mnie poprawiać, że mam mówić do niego per kapitanie. Jak wywołałam Bankai po dwu… długim treningu z Vaizardami. Takich wydarzeń w moim życiu było mnóstwo. Ale w tym momencie ważne jest, że jesteście tutaj, moi przyjaciele.
Rozmawiali jeszcze długo, ale Toushirou już ich nie słuchał. Rei prawie się wymknęło, że spędziła z zamaskowaną armią dwa miesiące, ale na szczęście nikt nie zwrócił uwagi na tą pomyłkę. Jednak zbił go z tropu fakt, że nigdy mu nie powiedziała, z której dzielnicy pochodzi. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że wszyscy, których znała w swoim starym życiu już nie żyją.
Zaczął się też zastanawiać nad innym pytaniem: jakie wydarzenie w jego życiu miało na nie największy wpływ? Do tej pory uważał, że było to spotkanie Matsumoto w Rukongai, kiedy zabrała go do Seireitei oraz dużo późniejsza walka z Kusaką… Teraz jednak nie był pewien, co by odpowiedział, gdyby o to spytano. Bardziej logiczne jednak wydawało się mu pytanie: jaki wpływ na jego życie miało pojawienie się w nim Eiki Rei, samotnej buntowniczki, która mu zaufała?
Przeklął w myślach Kyouraku, bowiem wiedział, że mężczyzna musiał mieć jakiś ukryty cel w swoich intrygach, który powoli zaczynał się ujawniać przed oczami chłopaka. Przez niego myśli o Rei zaczęły dominować w jego umyśle i on sam nie wiedział, co ma z tym zrobić. Bardzo mu to przeszkadzało, bo przywiązanie się do jednej osoby było dla niego pewnym ograniczeniem, co zdążył zauważyć na przykładzie Hinamori.
Podszedł do okna i spojrzał w niebo. Nagle jego wzrok się wyostrzył, a sylwetka wyprostowała.
- Kapitanie Kuchiki, podejdź tu – powiedział twardo, co natychmiast zagęściło atmosferę. – Co widzisz?
Przez moment w sali panowała cisza, ale po chwili Byakuya wciągnął głęboko powietrze.
- Karakura… – wyszeptał, patrząc w niebo. – Ale to przecież niemożliwe…
- A jednak – od drzwi dobiegł ich głos zrezygnowanego Ukitake. – Kurosaki Ichigo, ty i twoi przyjaciele musicie natychmiast wracać na Ziemię. Kuchiki Rukia będzie eskortować was aż do sklepu Urahary i tam otrzyma nowe rozkazy. Kapitanie Hitsugaya, generał Yamamoto prosi do siebie. Wygląda na to, że dziesiąty skład znowu dostaje zadanie detektywistyczne…
- Ale nie beze mnie Shirou – krzyknęła z łóżka Rei. – Zaczekaj, aż Unohana mnie stąd wypuści.
Po chwili w sali została tylko młoda oficer Eiki Rei, poraniona własną bronią, z niecierpliwością czekająca na kolejne zadanie. A ono nadchodziło wielkimi krokami.
Koniec części 2, ciąg dalszy w „Alternatywa 3: Memories of Nobody"
Anonse: Beta smutna, bezzleceniowa. Ile można męczyć jednego tasiemca z Blicza? Obiecuję, że będę milsza niż dla Sissel.
Notka odautorska: Tak oto drugi akt dobiegł końca, kurtyna opadła. Przed nami dwa one-shoty, z czego drugi na podstawie DiamondDust Rebellion, czyli zdecydowanie oparty na przygodach Hitsugayi. Jak to ujęła Kharcia, wątek romantyczny będzie się rozwijał, ale na razie nie mam w planach zmiany kategorii na M.
Dzięki za to, że jesteście ze mną i dotarliście do końca drugiej części. Buźka dla wszystkich, a największa dla Kharci.
Sissel Snape
