Zastrzeżenie: Opowiadanie jest tłumaczeniem „Healing The Broken" autorstwa kizukatana, które istnieje w oryginale w serwisie (s/10718012/1/Healing-the-Broken). Wszelkie prawa autorskie należą do niej, oczywiście prócz tych do mangi „Naruto" Masashi'ego Kishimoto.


Od autorki: Rozdział wyszedł mi inaczej, niż go wstępnie rozplanowałam, ale Naruto jest tak bezgranicznie zakochany w Sasuke, że... można powiedzieć, że go hołubi. W historii uświadczymy scen zarówno NaruSasu, jak i SasuNaru, co dla mnie wydaje się oczywiste, ale jeżeli komukolwiek z Was sceny te nie będą się podobały - po prostu je pomińcie.


Od tłumaczki: Jak zwykle zapraszam na nowy rozdział! I przesyłam Wam spóźnione życzenia Mikołajkowe :)

Itami Namida – tak bardzo się z Tobą zgadzam, nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy! No cóż, dobrze zatem, że istnieje jeszcze nasza wyobraźnia i jej urzeczywistnienie we wszelkiej maści fanfiction… :)

nikt, nayakri – znów pozostaje mi przeprosić za zwłokę, przez nawał nauki są takie tygodnie, że nie ogarniam do końca własnego życia, a co dopiero innych zajęć… mam za to nadzieję, że ten rozdział Wam to wynagrodzi!


Ostrzeżenie: hard yaoi, przekleństwa. Jeżeli komuś to nie odpowiada, pomińcie! Nie czytajcie, jeżeli nie skończyliście osiemnastu lat.


Rozdział 9: Pierwsze razy


Uchiha nawet nie przejął się odpowiedzią. Wolną dłoń wczepił we włosy Naruto, przyciągając do siebie jego usta. Potrzebował tego. Żaru pomiędzy nimi, który potrafił spalić wszystkie myśli o przeszłości, a także przyszłości.

Przez krótką chwilę przyszły Hokage się nie poruszył, a Sasuke zaczął się obawiać, że go odrzuci. Jęknął z poczuciem ulgi, kiedy sekundę później poczuł, jak przez ciało Naruto przechodzi dreszcz, a następnie wprowadza nogę pomiędzy jego uda, poczuł, jak zaczyna oddawać pocałunek tak, jakby miało nie być jutra.

Sasuke wyrzucił na bok kunai, całkowicie ignorując hałas jego upadku przy skrzynce na broń.


Naruto skierował palce na złącze szczęki kruczowłosego, zmuszając go tym do otwarcia szerzej ust. Ich zęby się ze sobą zderzyły. Wspomnienie Orochimaru odgrzebało tak wiele starej złości, zranienia i zazdrości z chwili, gdy Sasuke opuścił wioskę tak wiele lat temu… Młody Namikaze walczył tak ciężko, tak długo go ścigał. Myśl posiadania Uchihy tutaj, w jego zasięgu prawie go przytłaczała. Pokierował swój język głębiej, smakując ust mężczyzny, wdychając jego zapach, trzęsąc się z siły uczucia zaborczości, które go ogarnęło. Blondyn czuł się tak, jakby zarazem tonął i umierał z pragnienia. Jego dłonie zsunęły się po bladej szyi Sasuke, by po chwili mocniej złapać go za ramiona i przygwoździć do ściany, wydobywając niski dźwięk z jego gardła.

Naruto wiedział, że w swojej obsesji na punkcie Uchihy znajdował się na skraju przepaści, ale jeszcze nigdy nie czuł takiego ryzyka utraty przez nią zdrowia psychicznego, jak w tej chwili. Jeżeli po tym wszystkim Sasuke znów odszedłby do Orochimaru… w blondynie zabuzowała ciemność. Zanim zdołał to powstrzymać, poczuł nagły przypływ chakry, będącej połączeniem jego własnej oraz uśpionej mocy Kuramy. Czując falę energii, ciemne oczy otworzyły się, obserwując go z kombinacją pożądania i ostrożności. Przez jak wiele nocy widział te tęczówki w swoich snach? Tęczówki, które wpatrywały się w niego z drwiną i lekceważeniem. To spojrzenie od zawsze było jego motorem. Teraz jednak nie widział pogardy w oczach kruczowłosego.

Jego źrenice były rozszerzone, a oczy lekko przymknięte. Wydawały się nieskupione, pozbawione zwykłej im powściągliwości. Widoczne w nich pożądanie wzrosło, gdy Sasuke wyczuł przypływ jego siły. Po chwili jednak zwróciły się na dłoń blondyna. Uchiha złapał go za nadgarstek, powoli odciągając od ramienia.

Uzumaki zdał sobie sprawę, że pod wpływem wzbudzonej chakry jego ręka zaczęła go palić. Nie zauważył tego wcześniej. Oczy Sasuke zawirowały czerwienią, gdy zaczął egzaminować trzymaną przez niego dłoń przyjaciela.

- Sasuke… - młody Namikaze zaczął, niepewny, co właściwie ma powiedzieć.

- Twoja ręka – rzekł użytkownik Sharingana. Jego wzrok, dalej nieskupiony, znów stał się onyksowy. – Musimy iść.

- Nie – rzekł Naruto, odwracając uścisk w ten sposób, że teraz to jego zraniona kończyna ściskała zaskakująco mocno nadgarstek Uchihy. Sasuke nie miał zamiaru znów odejść. Tsunade powiedziała, że praktycznie zdołała zatrzymać rozprzestrzenianie się jego pieczęci. Nie musieli się już spieszyć. A przyszły Hokage - tuż przed tym, jak wyruszył, by zobaczyć kruczowłosego – otrzymał nowe rozkazy. – Piąta wysłała mi wiadomość, żebym zaczekał, dopóki Kakashi nie wróci ze swojej misji. Ma się to stać tego ranka. Tsunade chce, by ujrzał to przed naszym odejściem – na wypadek, gdyby już coś takiego kiedyś napotkał.

Sasuke co prawda wzmocnił uchwyt we włosach Naruto, ale w dalszym ciągu pozostał nieruchomy. Spojrzenia rywali złączyły się, a Namikaze zdołał odczytać zarówno sceptycyzm przyjaciela, jak i pulsujące pragnienie kontynuacji tego, co zaczęli.

- Jest okej – blondyn wyszeptał, uwalniając swoją chakrę, powoli pochylając się do przodu, muskając swoimi ustami usta Uchihy. Jego dłonie się trzęsły, ale nie przez pieczęć, która je zniszczyła.

Brunet delikatnie skinął głową. Pozwolił, by jego głowa opadła w tył, delektując się – choć przez krótką chwilę – uczuciem przyciskającego go ciała Naruto. W powietrzu namacalny był żar i oczekiwanie. Sasuke prawie uśmiechnął się, kiedy wyczuł sposób, w jaki trzęsły się dłonie jego partnera.

Jinchuuriki Kuramy wydawał się czekać na zgodę. Jakie to przewidywalne. Sasuke nie odczuwał takich wyrzutów sumienia. Z ostrym szarpnięciem znów złączył ze sobą ich usta, rozkoszując się prawie natychmiastowym uczuciem bycia pochłanianym. Ich języki tańczyły ze sobą, agresją nadrabiając wszelkie braki w doświadczeniu.

Podniósł głowę, mrocznie się uśmiechając, kiedy poczuł, jak blondyn pochyla się, usiłując znów zaznać jego ust.

- W takim razie nie przestawaj – rzekł.

Jak takich pięć prostych słów mogło wywołać taki efekt na Naruto? Jak to się stało, że wypowiedzenie przez Uchihę tych niewielkich słów wymazało wszelkie ostrzeżenia i strach przed zbyt szybkim i zbyt głębokim zaangażowaniem, którymi karmił go jego umysł? Chłopak czuł, że balansuje na krawędzi i równocześnie wiedział, że wraz z przekroczeniem tej cienkiej linii nie będzie już odwrotu. Było już jednak zbyt późno, by miało to jakiekolwiek znaczenie.

Nie doszło między nimi do żadnych deklaracji. I mimo że Naruto wiedział, że Sasuke nie wchodził z łatwością w jakąkolwiek fizyczną intymność, to naprawdę nie miał pojęcia, czego w tym momencie oczekiwał od niego Uchiha. Był pewien jedynie faktu, że ten mężczyzna miał moc, by go złamać. I Naruto wiedział z gorzkiego doświadczenia, że była to siła, którą brunet był w stanie w pełni się posługiwać.

Ale kiedy palce Sasuke wbiły się ostro w jego biodra, bliżej przyciągając do siebie ich ciała, Namikaze wiedział, że nie ma już odwrotu. Odkąd skończył dwanaście lat, to kruczowłosy był właścicielem jego duszy. Żaden upływ czasu czy liczba stoczonych pomiędzy nimi walk nie była w stanie rozerwać tej więzi.

Kiedy język Uchihy wtargnął do jego ust, a ich ciała się ze sobą złączyły, blondyn mógł wyczuć, jak szybko bije jego serce.

Naruto czuł, jak napiera na niego twardy dowód żądzy bruneta. Przyszły Hokage odchylił w tył głowę i jęknął. Sasuke go pragnął. Pragnął go. Nawet jeżeli nie miało to dla użytkownika Sharingana tego samego znaczenia, co dla niego, Uzumaki wiedział, że nie było to coś zwyczajnego. Sasuke powiedział mu, że nigdy nie było nikogo innego w jego życiu. I z całą pewnością powodem nie był brak ofert. Musiało to coś znaczyć. Nawet jeśli kruczowłosy po prostu potrzebował kogoś, by pomógł mu zapomnieć o koszmarnych wspomnieniach, które przyniosło ze sobą ujawnienie akt Danzou, to Naruto był tym, do którego się zwrócił.

I to samo w sobie było deklaracją, prawda? Kiedy Sasuke go o cokolwiek poprosił? A kogokolwiek? Nawet jeżeli jinchuuriki Kuramy zostanie zmieszany po tym z błotem, był absolutnie gotów zapłacić taką cenę.

Naruto zsunął dłonie w dół ramion partnera, aż do jego smukłych bioder, łapiąc za nie i przyciągając bliżej. Kiedy usłyszał, jak z głębi gardła Uchihy wydobywa się niski dźwięk, stracił jakąkolwiek zdolność analizy tego, co właśnie mieli zrobić. Przerwał ich agresywny pocałunek, by zacząć podążać w dół bladej szyi, będącej źródłem tych niesamowicie seksownych odgłosów.

- Taaak – wysyczał brunet, odchylając głowę w tył, umożliwiając młodemu Namikaze lepszy dostęp. Potrzebował, by Naruto to kontynuował, by to coś między nimi eskalowało. Owszem, łatwiej byłoby mu to dostać od kogoś, kto by o niego nie dbał, od kogoś, komu po prostu pochlebiałby fakt, że Uchiha pozwolił mu się dotknąć. Ale Sasuke z nikim innym nie opuściłby w ten sposób gardy, z nikim innym prócz Naruto nie pozwoliłby swojemu umysłowi na prawdziwe odpuszczenie.

Poczuł, jak język blondyna zręcznie działa u podstawy jego gardła, prosto nad tętnicą szyjną. Sasuke zadrżał na gorący, mokry dotyk w miejscu, które było tak bezradne w obliczu ataku, w miejscu, gdzie nawet najmniejsze draśnięcie mogłoby przynieść ze sobą natychmiastową śmierć. Pozwolenie komuś na dotyk tam sprzeciwiało się każdemu instynktowi, który wpajał sobie przez ostatnich dziesięć lat, ale w jakiś sposób powodowało to u niego jeszcze większą ekscytację.

Nikt inny nie mógłby dotykać go w ten sposób. To zawsze będzie Naruto. Otumanienie przez opium ułatwiało kruczowłosemu robienie tego, czego chciał. Uczucie ust Uzumaki'ego na jego skórze odganiało wszystkie myśli o Danzou, Itachim… o wszystkich wspomnieniach, od których uciekał. To było to, czego Sasuke potrzebował.

Tylko to.

Chciał więcej. Potrzebował stanu, w którym nie będzie miejsca na myślenie czy analizowanie tego, co się działo. Jak wiele czasu upłynęło od chwili, w której całkowicie sobie odpuścił? Użytkownik Sharingana nie był pewien, czy w ogóle to nastąpiło. Ale mógł z Naruto… jedyną osobą, która rozumiała jego ciemność, ale i tak o niego dbała… nawet gdy sam Sasuke już przestał.

- Kurwa – Uchiha przeklął, łapiąc za koszulkę jinchuuriki'ego, pospiesznie ją z niego ściągając. Jego umysł w dalszym ciągu był zbyt aktywny. Potrzebował go całkowicie wyłączyć. Czuł, jak dłonie partnera naśladują jego ruchy, rozpinając i rzucając na bok jego szarą koszulę. Zderzenie gorących, nagich, lekko połyskujących od potu klatek piersiowych spowodowało, że obydwaj wzięli głęboki, nierówny wdech.

Sasuke z powrotem przyciągnął do siebie twarz Naruto, złączając ze sobą ich usta, ucząc się gry języków i zębów do momentu, w którym obydwaj równie mocno pocili się i dyszeli, do momentu, w którym ich erekcje naciskały na ograniczający je materiał spodni.

Rozzłoszczony bolącym napięciem, Uchiha sięgnął pomiędzy nich, zrzucając z siebie swoje obi, a następnie, bez przerywania pocałunku, rozwiązał spodnie. Opalone kciuki chwyciły po bokach za ich materiał i wykonały jedno powolne, przekorne koło w niewielkim zagłębieniu gładkiej, bladej skóry nad kośćmi biodrowymi, by w końcu zsunąć ubranie, uwalniając erekcję bruneta. Sasuke zamknął oczy, sycząc, gdy chłodne powietrze z pomieszczenia zderzyło się z jego przegrzanym ciałem.

Naruto podniósł głowę, spoglądając najpierw na czerwone, lekko opuchnięte usta Uchihy, a następnie pozwalając sobie na pełny wgląd na teraz rozebrane ciało partnera. Przyszły Hokage przełknął ślinę na jego perfekcję. Porcelanowa skóra w jakiś sposób była jeszcze bardziej upiększona przez kilka cienkich, białych blizn, które pokazywały, jak bardzo niebezpieczny był ich właściciel.

Namikaze przeczesał palcem po jednym z niewielkich szwów na jednym z żeber kruczowłosego, obserwując sposób, w jaki pod wpływem jego dotyku spinały się jego mięśnie. Czuł na sobie onyksowy wzrok, kiedy pozwolił swoim palcom na powolną eksplorację wyraźnie zaznaczonych mięśni brzucha, stopniowo kierując się do organu, który stał na baczność pomiędzy bladymi, umięśnionymi udami.

Sasuke znów pozwolił sobie na zamknięcie oczu, gdy palce blondyna oplotły się wokół jego męskości. Oparł się mocniej o ścianę, chwytając ją dłonią, kiedy jego umysł nareszcie został oczyszczony z wszelkich myśli. Perfekcyjna nicość. Poczuł, jak gorący oddech Naruto kieruje się w górę jego policzków, a przyjemnie ciepłe usta delikatnie całują każdą powiekę, tak jakby w geście wybaczenia za oczy, które się pod nimi znajdowały.

Gardło Sasuke zacisnęło się, gdy poczuł, jak zalewają go emocje. Nie chciał tego. To było zbyt wiele. Nie chciał, by było „delikatnie". „Delikatnie" wywoływało u niego uczucia, na które nie był przygotowany.

- Naruto – wychrypiał, pociągając blondwłosego shinobi za talię, prawie rzucając go na łóżko. Źrenice Uzumaki'ego zwęziły się, kiedy wylądował na krwistoczerwonej pościeli, obserwując, jak Uchiha podchodzi do niego z płynną, drapieżną gracją. – Nie chcę powoli.

- W takim razie okej – odrzekł jinchuuriki, któremu nagle zaschło w ustach. Znał bruneta wystarczająco dobrze, by wiedzieć, o co prosi.

Gdy Sasuke znalazł się na brzegu łóżka, ręka przyszłego Hokage wystrzeliła, oplatając się wokół jego przedramienia, nogą zaś objął jego kolano, w rezultacie pociągając młodego mężczyznę tuż obok na materac. Naruto usiadł na nim okrakiem, uważnie obserwując wyraz jego twarzy, by upewnić się, że dobrze go odczytuje. Da Sasuke to, czegokolwiek zapragnie. W obsydianowym spojrzeniu kruczowłosego ani przez chwilę nie odnalazł wahania, gdy ten wyciągnął swoją bladą dłoń, chowając ją za jego szyją, pociągając do kolejnego ognistego pocałunku.

Czułość by go złamała. Uchiha pragnął gwałtowności, intensywności, która nie pozostawi po sobie miejsca na jakiekolwiek rozmyślania. Chciał bardziej znajomego mu uczucia siły i agresji. Złapał za biodra partnera, ocierając się o nie, palcami wbijając w schowane pod spodniami ciało. Sfrustrowane okryciem palce Sasuke sprawnie sobie z nim poradziły, ściągając je w dół, w całym tym pośpiechu je rozdzierając, podczas gdy Uzumaki pomocnie uniósł się, wyrzucając zbędną rzecz na bok.

Jak tylko jego ciało zostało uwolnione, Naruto złapał Uchihę za nadgarstki, przyszpilając je nad jego głową, pochylając się do przodu, by go w ten sposób unieruchomić.

- Jesteś pewny? – zapytał, łącząc swój wzrok ze wzrokiem przyjaciela.

Źrenice użytkownika Sharingana zwęziły się w złości na świadomość, że blondyn w dalszym ciągu na tyle się kontrolował, by być w stanie wypowiedzieć te słowa na głos. Nie chciał, by w tym momencie którykolwiek z nich nad sobą panował.

- Czy wyglądam tak, jakby było inaczej? – wycedził przez zęby, wykonując ruch biodrami, po czym ostro wymanewrował rękami, wyrywając się z uścisku Naruto. Przyciągnął go do siebie tak, że ich ciała się ze sobą złączyły. – Przestań zwlekać. Chyba że się boisz – kruczowłosy pozwolił sobie na zaakcentowanie tego ostatniego słowa. Jak wiele razy dogryzali sobie tym za bycia dzieciakami?

Na twarzy jinchuuriki'ego Kuramy pojawił się uśmieszek. Prawdę mówiąc Sasuke nie znajdował się zbyt daleko od prawdy, choć w życiu by mu się do tego nie przyznał. Zamiast tego więc wzmocnił uścisk na jego nadgarstkach i obniżył głowę. Zacisnął zęby na jednym z sutków Uchihy, w międzyczasie sprawnie działając językiem, by odwrócić jego uwagę od uszczypnięcia, po czym po chwili to powtórzył. Powoli kołysał się biodrami, zapewniając wystarczającą siłę tarcia na stopniowe zbudowanie napięcia, ale zarazem niepozwalającą im na dojście.

Gdzieś w głębi swojej duszy podziękował Jiraiyi i jego zboczonym pisemkom.

Sasuke wygiął się pod nim, zwiększając nacisk i tempo pchnięć. Czy nie powiedział przed chwilą, że nie chce powoli?

Namikaze uwolnił nadgarstki bruneta, by złapać go za biodra, zwalniając ich ruchy i tym samym zarabiając od niego ostrzegawcze warknięcie.

- Jest lepiej z odrobiną gry wstępnej, obiecuję – rzekł Naruto, wyszczerzając się na widok rozzłoszczonej twarzy Uchihy.

Dłonie użytkownika Sharingana ponownie znalazły ostoję we włosach blondyna, gdy ten przesunął się w dół jego ciała, pozostawiając za sobą ślad po malinkach, spotęgowany faktem jasnej karnacji kruczowłosego. Na ten widoczny dowód jego obecności na ciele Sasuke Naruto poczuł, jak zalewa go fala zaborczości. Mógłby przyrzec, że w czeluściach jego umysłu usłyszał pełne aprobaty mruczenie Kuramy, choć równie dobrze mogłyby być to jego własne, próbujące się w ten sposób usprawiedliwić animalistyczne zapędy.

Oplótł dłoń wokół podnieconej męskości partnera, delikatnie pocierając kciukiem o jej szczyt do momentu, w którym Sasuke dyszał, wyginając się, desperacko potrzebując dalszej stymulacji.

- Kurwa, Naruto! Pospiesz się! – wywarczał Uchiha, mrużąc oczy na parskającego śmiechem Uzumaki'ego.

- W porządku, w porządku! – odparł syn Yondaime, w dalszym ciągu się uśmiechając, choć jego członek aż podskoczył na rozkazujący ton chłopaka. Zdał sobie sprawę, że miał niecałą minutę do czasu, w którym Sasuke zdecyduje się całkowicie przejąć pałeczkę i poprowadzić sprawy w swoim, o wiele szybszym tempie. Aktualnie to czuł zaskoczenie, że już tak się nie stało. Biorąc jednak pod uwagę to, co Naruto podejrzewał na temat wiedzy bruneta w zakresie seksu, przyszły Hokage był całkiem pewien, że najlepszym wyjściem będzie, aby to on sam za pierwszym razem przejął prowadzenie. Co prawda chakra Kuramy by go uleczyła, ale i tak nie miał najmniejszej ochoty na bycie rozerwanym na pół, a zwłaszcza wtedy, kiedy mógł temu zapobiec.

- Czy masz jakikolwiek lubrykant? Emulsję? – po spojrzeniu, jakim obdarzył go użytkownik Sharingana Namikaze był zadowolony, że wykorzystał swoją okazję. Jiraiya pisał kilka razy na temat analnego seksu. Lubrykant był podstawowym czynnikiem prowadzącym do „usatysfakcjonowania partnera".

Sasuke sięgnął po niewielki, stojący na szafce nocnej słoiczek.

- To maść. Powinna dać rady, prawda?

Jinchuuriki otworzył pojemniczek, po czym przyjrzał się gęstej, kremowej substancji.

- Tak – odparł, rozsmarowując ją na swoich palcach i członku, a następnie zwracając do Sasuke. Prawie ponownie zapytał go, czy jest pewny, ale powstrzymało go niebezpieczne zmrużenie oczu Uchihy. Naruto stwierdził, że najlepiej będzie, jak po prostu się pospieszy i zacznie działać.

Decydując – jeżeli miał to zrobić dobrze - o konieczności odwrócenia uwagi bruneta, jedną ze swoich rąk zajął się jego erekcją. Lepki żel zredukował tarcie, zastępując je ssaniem, które sprawiło, że Sasuke znów zaczął wyginać plecy.

Uzumaki obserwował, jak palce Uchihy wbijają się w pościel i poczuł, jak na ten widok i z jego członka uwalnia się preejakulat. Pot rozświetlał jasną skórę i znajdujące się pod nią wyrzeźbione mięśnie, czyniąc z mężczyzny bardziej żyjącą rzeźbę aniżeli zwykłego śmiertelnika.

- Widzisz? – wydusił z siebie blond shinobi. – Lepiej z lubrykantem, prawda?

Naruto obrócił w dłoni jądra partnera, lekko je pociągając, po czym z powrotem zajął się jego męskością. Sasuke nawet nie próbował odpowiedzieć, jęcząc z rozkoszy. Jinchuuriki wiedział już, że ma rację.

Młody Namikaze wziął chybotliwy wdech i – ciągle działając przy członku Uchihy – lekko uniósł biodra partnera, umieszczając je na swoich kolanach. Wyciągnął drugą, pokrytą maścią dłoń, po czym powoli przeczesał śliskim palcem po jego wejściu, naciskając delikatnie i jednocześnie z wystarczającą siłą, by Sasuke wiedział, co właśnie robi.

Kiedy nie doczekał się odrzucenia, Naruto powoli zwiększał nacisk aż do momentu, w którym jego palec spenetrował cel. Oczy kruczowłosego otworzyły się, a blondyn nadał dłoni ślizgającej się po jego erekcji odpowiednie tempo, przeczesując ją kciukiem, czując zbierającą się tam wilgoć.

Uchiha nie był niedoedukowany. Wiedział, o czym świadczył pytający się go palec. Zdecydował, że fakt zapytania się blondyna o lubrykant oznaczał, że ten wiedział, co robi, więc po prostu uniósł swoje biodra i z większą siłą pchnął w oplatającą go dłoń. Jeżeli w pewnym momencie stwierdzi, że nie podobają mu się ogarniające go doznania, wtedy po prostu zamieni ich pozycje.

Na tę wyraźną zgodę Naruto nerwowo wypuścił z płuc powietrze. Chciał sprawić, by Sasuke czuł się dobrze. Uchiha wydawał się tak niecharakterystycznie zrelaksowany. Przyszły Hokage spojrzał w czarne oczy, zauważając, że w dalszym ciągu były lekko nieskupione i zamglone. Pożądanie? Tak przypuścił, zadowolony z odprężenia partnera – to ułatwi mu zadanie. Pospiesznie wsunął palec głębiej, kątując go tak, by znaleźć zlokalizowany gdzieś tutaj punkt…

- Ahn, kurwa! – użytkownik Sharingana złapał go za nadgarstek, powstrzymując przed wycofaniem ręki. – Jeszcze raz – rzekł krótko i zwięźle.

Na twarzy Uzumaki'ego pojawił się uśmieszek, a jego własny członek pozytywnie zareagował na to, co właśnie widział. Obserwował, jak policzki czarnowłosego mężczyzny rumienią się z pożądania, kiedy powtarzał ruch palcem, obserwował grę mięśni pod jego skórą… Naruto nie wiedział, jak długo jeszcze będzie się mógł powstrzymywać, ale jednocześnie miał świadomość, że musiał to zrobić właściwie. Wsunął kolejny palec, po czym znów powtórzył te same kroki, aż w końcu użył trzeciego w celu rozciągnięcia ciasnej obręczy mięśni. Powtarzał to raz za razem, dopóki obydwaj nie drżeli i oblewali się potem.

Widział, jak zaciskają się mięśnie brzucha Uchihy i kiedy już myślał, że zaraz dojdzie, użytkownik Sharingana odtrącił jego dłoń, sycząc na nagły brak kontaktu. Chwycił za jego męskość.

- Koniec ze zwlekaniem. Albo mnie teraz przelecisz, albo to ja zaraz to z tobą zrobię.

Kiedy na te słowa krew uderzyła mu do głowy, Naruto był całkiem pewien, że stracił sporą liczbę szarych komórek. Sasuke nie musiał mu tego powtarzać dwa razy. Blondyn zarzucił jego kolana na swoje ramiona, po czym przyjął odpowiednią pozycję, powoli posuwając się do przodu. Kiedy całkowicie się zagłębił, obydwaj zadrżeli na poziom intymności tak nowego dla nich uczucia. Sensacja bycia fizycznie połączonego z drugą osobą była prawie przytłaczająco obca dla dwóch ludzi, którzy przez tak sporą część ich życia byli tak samotni. Błękitne spojrzenie natrafiło na obsydianowe, nierówne oddechy w mgnieniu oka się zsynchronizowały, a otaczający ich świat zdawał się zniknąć.

Naruto poczuł się prawie bezradny pod wpływem emocji, które właśnie się przez niego przelewały. Nie wiedząc, w jaki inny sposób je wyrazić, zaczął się powoli poruszać, wykonywać pchnięcia, podczas gdy Sasuke ścisnął go, czując gorąc i tarcie w miejscu, gdzie stykały się ich ciała.

Młody Namikaze poczuł, jak wokół jego przedramion zaciskają się palce Uchihy. Przypomniał sobie, by zmienić kąt pchnięć. Robił to, dopóki nie odnalazł tego właściwego punktu.

- Kurwa, tak! – wydyszał kruczowłosy, całkowicie poddając się przyjemności, gdy jego partner zwiększył tempo i siłę ruchów, raz za razem celując w miejsce, którego stymulacja sprawiała, że plecy bruneta wyginały się z ekstazy. Brunet uniósł biodra, boleśnie wbijając palce w blond włosy, złączając ze sobą ich usta, po czym obrócił Naruto na plecy, przyszpilając go do łóżka, siadając na nim okrakiem.

Przyszły kage wziął głęboki wdech, doświadczając uczucia głębszej penetracji, na twarzy Sasuke zaś pojawił się uśmieszek, kiedy powoli wykonywał ruchy biodrami. Naruto zamknął oczy, podążając za ruchem bruneta. Ich ciała gwałtownie się poruszały, a szorstki rytm i brutalność ich tempa perfekcyjnie określała, kim tak naprawdę byli.

Naruto czuł się tak, jakby jego dusza stanęła w ogniu, a cała jego istota płonęła od pochłaniającego go pragnienia bycia związanym z osobą, którą tak długo ścigał. Obserwował twarz Sasuke, kiedy zbliżał się do szczytu. Ciemne, przyćmione tęczówki także nie spuszczały z niego wzroku.

Naruto pchnął mocniej, obserwując, jak ciało Uchihy wygina się, a mięśnie jego bladego brzucha i ramion zaciskają. Nigdy nie spodziewał się, że będzie mógł odczuwać coś takiego. Nie wiedział, jak odmienne jest uczucie złączenia z kimś w tak prymitywny, pierwotny sposób. Nawet na chwilę nie potrafił odciągnąć wzroku od partnera. To, w jaki sposób się poruszał… tak pięknie… tak zabójczo. Taki zniszczony. Gardło blondyna momentalnie się zacisnęło, ale i tak nie było to wystarczające, by zapobiec słowom, które opuściły jego usta. Słowom, o których wiedział, że nie powinien był wymawiać.

- Och, Kami, Sasuke. Ja… ja zawsze…

Naruto zacisnął szczęki, by powstrzymać się od wyznania. Sasuke dochodził, a jego plecy wygięły się w łuk.

Kiedy Uzumaki poczuł, jak Uchiha się wokół niego zaciska, stracił całą kontrolę. Gwałtownie, raz za razem zanurzał się i wynurzał z mężczyzny, dopóki nie poczuł, jak całe jego ciało pochłania trzęsący podwalinami jego świata orgazm. Wziął głęboki wdech, wtulając się w Sasuke, gdy przechodziły przez nich ostatnie podrygi ekstazy. Użytkownik Sharingana opadł na materac tuż obok.


Nikt się nie odezwał. Intensywność, bezbronność tej chwili była zbyt wielka. Ich spojrzenia pozostały jednak złączone, wypełnione podziwem, lękiem i być może nadzieją. Coś bezpowrotnie się pomiędzy nimi zmieniło. Coś nieartykułowanego, niezdefiniowanego.

Kruczowłosy powoli przeczesał dłonią wzdłuż uszkodzonej kończyny blondyna, a jego nieskazitelne rysy twarzy oszpecił grymas.

- Zaczekamy na Kakashi'ego jeszcze godzinę. Jeżeli do tej pory się nie pojawi, zostawimy mu wiadomość ze wskazaniem kierunków i spotkamy się w kryjówce.

Naruto wyczuł skryte za tymi słowami zmartwienie, a jego brzmienie otarło się o jego i tak już delikatne uczucia. Już tyle razy był o wiele mocniej ranny i nie miał nikogo, kto by się nim przejął. A teraz… to był Sasuke. Tutaj. Martwiący się o niego.

Przerażony tym, co mogłoby paść z jego ust, gdyby nie był wystarczająco ostrożny, chłopak zamknął na parę minut oczy, odzyskując nad sobą kontrolę. Mógł na sobie wyczuć ciężar obserwującego go wzroku Uchihy. Miał tylko nadzieję, że jego wnikliwe onyksowe oczy nie dostrzegły zbyt wiele.

Kiedy nareszcie poczuł, że nad sobą panuje, otworzył oczy i zwrócił twarz do bruneta, dłonią przeczesując po jego udzie.

- Więc… muszę powiedzieć, że ze wszystkich razy, w których musieliśmy czekać na Kakashi'ego, ten był zdecydowanie najlepszy – powiedział, pozwalając sobie na zuchwały uśmiech.

- Pfft, usuratonkachi – odparł Sasuke, który obrócił się na plecy i spojrzał w sufit. Na jego twarzy widniał niewielki uśmiech.


Kakashi pojawił się akurat w chwili, gdy wyruszali. Starszy ninja zatrzymał się, mentalnie notując sobie obronną pozę Sasuke, gdy oglądał dłoń Naruto. Nie skomentował jednak tego. Zgodził się z Tsunade, że jeszcze nigdy czegoś takiego nie widzieli.

Młodzi mężczyźni odeszli, podczas gdy Hatake udał się złożyć raport Piątej.


Kiedy dwaj shinobi spacerowali do wioskowych bram, Uchiha zauważył spojrzenia, jakimi obdarzali blondyna przechodnie. Jinchuuriki co prawda zdawał się być ich nieświadom, ale użytkownik Sharingana był zszokowany zmianą, która w nich zaszła. Odrazę i strach zastąpiła otwarta admiracja i pożądanie.

Sasuke szyderczo się uśmiechnął. Ewidentnie uznali Naruto za „bezpiecznego" – teraz, kiedy stoczył dla nich walki na śmierć i życie, bez rozliczania za poprzednie traktowanie. Ale syn Czwartego ani razu na nich nie spojrzał. Cała jego uwaga skupiała się na ostatnim żyjącym członku klanu Uchiha. Na twarzy kruczowłosego pojawił się uśmieszek. Opływał w świadomości, że niebieskie oczy w dalszym ciągu podążały tylko za nim. Teraz jednak w tych samych niebieskich oczach płonęła ciemność, na którą odpowiadało jego własne, onyksowe spojrzenie. Sasuke od zawsze odczuwał zaborczość względem uwagi Uzumaki'ego, ale teraz…

Użytkownik Sharingana zmrużył oczy na mężczyznę, którego wzrok zbyt uważnie podążał za tyłkiem przyszłego Hokage. Kiedy mężczyzna poczuł na sobie ciężar spojrzenia Sasuke, jego oczy szeroko otworzyły się ze strachu, gdy zdał sobie sprawę, czyj wzrok go właśnie mierzył. Pospiesznie spojrzał w dół, znikając w jednej z alejek, jak najdalej od zasięgu legendarnych, zabójczych oczu Uchihy. Na widok uciekającego osobnika młodszego brata Itachi'ego zalała fala rozbawienia. Naruto kontynuował marsz, całkowicie nieświadom tej całej wymiany. Sasuke zaczął się zastanawiać, czy – przez doświadczenia z dzieciństwa - chłopak wytrenował się w ignorowaniu otrzymywanych od ludzi spojrzeń, czy po prostu naprawdę był aż tak ciemny. W jakiś sposób obydwie te możliwości wywoływały u bruneta potrzebę obrony blondyna.

Uchiha pozwolił swojemu wzrokowi na przeniesienie się na dłoń towarzysza. Zauważył sposób, w jaki jego palce powoli się zaciskały, tak jakby w próbie rozproszenia drętwienia. Brunet zazgrzytał zębami. Odwróci proces, który uruchomiła pieczęć Danzou. Sasuke nie miał najmniejszego zamiaru pozwolić temu martwemu mężczyźnie na zabranie mu czegokolwiek więcej. A zwłaszcza Naruto.