TRON: Dziedzictwo

Rozdział dziewiąty: Igrając z ogniem

Szedłem pół kroku za Sam do pokoju byłego żołnierza. Nie potrafiłem zrozumieć obecnego zachowania Użytkowniczki. W ciągu tego mikro cyklu była nie do opisania. W jednej chwili rozmawiała ze mną poważnie, by zaraz potem zachować się jak syrena. To zachowanie sprawiało że ciepło wewnątrz mnie powoli rosło. Rosło z każdym klikiem i nawet mnie to nie dziwiło. Wtedy w Wieży Głównej gdy oglądaliśmy razem zdjęcia jej uśmiech był najpiękniejszą rzeczą w całym systemie. Chciałem by zawsze uśmiechała się w ten sposób. Chciałem by poczuła do mnie to samo co ja do niej. Nie chciałem być jedynie przyjacielem ale wiedziałem że, jeśli ona nie będzie miała do mnie innych uczuć będę musiał się jakoś z tym pogodzić.

Sam zapukała do drzwi pokoju programu po czym otworzyła drzwi i weszliśmy do pomieszczenia.

Dostrzegłem że męski program siedział na środku łóżka i bawił się swoim dyskiem. Moje oprogramowanie drgnęło ostrzegając mnie o minimalnym poziomie niebezpieczeństwa grożącemu mojej Użytkowniczce. Nie mogłem pozwolić sobie na kolejną porażkę.

-Jak się czujesz Beck?- zapytała Sam i usiadła na rogu łóżka. Stanąłem za nią.

-Lepiej- odpowiedział i zwiesił głowę- Co się teraz ze mną stanie?- zapytał.

Użytkowniczka uśmiechnęła się do niego w ten sam sposób co do mnie kiedy siedzieliśmy na dachu transportowca. Zacisnąłem dłonie w pięści. Nie podobało mi się to.

-Spójrz na mnie- powiedziała delikatnie. Program spojrzał na nią niepewnie- Nic ci tu nie grozi, nikt nie chce cię skrzywdzi.

-Naprawdę?- zapytał z lekkim niedowierzaniem.

-Oczywiście- parsknęła- A co sobie myślałeś? Nie po to cię ratowałam żeby teraz skasować.

-Racja, mogłaś mnie skasować tam na placu, pamiętam to dokładnie... ja... to coś kazało mi ciebie zaatakować ale ja nie mogłem... nie jestem taki, nie derezuje programów...- zawahał się przez chwile- jakim cudem to coś ze mnie zniknęło?- zapytał.

-Usunęłam to- powiedziała.

-Ale... ale jak... kim ty jesteś?- zapytał.

-Nazywam się Sam Flynn- uśmiechnęła się.

-Sam... inni żołnierze o tobie rozmawiali... mówili że jesteś Użytkowniczką... jesteś?- spojrzał na Sam z nadzieją.

-Jestem i nawet się nie wasz robić z tego jakieś bzdurnej afery- powiedziała i spojrzała krytycznie na program.

Uśmiechnąłem się lekko.

-Widzę że z tobą nie ma dyskusji Użytkowniczko- powiedział- Pewnie gdybym spróbował pacnęłabyś mnie moim dyskiem...

Sam wytrzeszczyła oczy i przez kilka sekund wpatrywała się tępo w program. Ja zresztą też. Nie mogłem uwierzyć w taki brak szacunku w stosunku do Sam. Zuse mogłem jeszcze znieść, był nam potrzebny ale ten były żołnierz był całkowicie zbyteczny. Chciałem coś powiedzieć gdy niespodziewanie dziewczyna zaczęła się śmiać.

-Niezły jesteś, naprawdę- starła łzę z oka i uśmiechnęła się szeroko do programu.

Mężczyzna odwzajemnił uśmiech.

-Więc...- zaczęła ponownie Sam- Możesz mi powiedzieć w jaki sposób stałeś się żołnierzem Wiem że to dla ciebie bardzo nieprzyjemne ale muszę wiedzieć. Jeśli oprócz was reszta żołnierzy ma świadomość tego co robi można będzie ich ocalić.

Była taka mądra. Myślała zawsze dwa ruchy do przodu.

-Was?- zdziwił się program po czym rozszerzył oczy ze zdziwienia. Musiał dopiero co mnie dostrzec. Wiedziałem już nie jego funkcją nie jest ochronna- Jeśli to co mówili inni to prawda to ty musisz być Rinzlerem- zwrócił się do mnie.

-Byłem- odpowiedziałem chłodno- ale zwalczyłem wgrane mi oprogramowanie, jestem Tron.

-Przecież ty zostałeś skasowany przed moim powstaniem...

-Kłamali- odpowiedziałem i zacisnąłem usta. Nie chciałem tu kolejnego programu. Im było nas więcej tym kryjówka stawała się mniej bezpieczna.

-Beck, proszę powiedź mi jak stałeś się żołnierzem- powtórzyła dziewczyna.

-To było jakieś czternaście mikrocykli temu. Zasiedziałem się z przyjaciółmi z warsztatu w barze i musieliśmy wracać po godzinie policyjnej. Wtedy znalazł nas patrol...- zamilkł na chwile i zawiesił głowę- na szczęście Bodhiemu, Zedowi i Marze udało się uciec... potem zabrali mnie i kilka innych programów do jakiegoś budynku i wsadzano nas do jakieś dziwnej maszyny... potem stałem się żołnierzem. Byłem na wpół świadomy tego co się ze mną dzieje... wszystko stało się jasne dopiero gdy obudziłem się przy was...- spojrzał na Sam- Pomogłem ci jakoś?

-I to bardzo- uśmiechnęła się do niego.

-Chcesz uwolnić System, prawda?- zapytał.

-Tak- odpowiedziała.

Zmarszczyłem lekko brwi. Nie wiedziałem do czego ten program zmierza.

-Chce ci pomóc, chce walczyć- powiedział.

Zacisnąłem dłonie w pięści. Nie chciałem by ten program zbliżał się do Użytkowniczki. Może i jego intencje były dobre ale był potencjalnym zagrożeniem dla Sam. Wystarczająco się już narażała wychodząc do Miasta. Jakiś młody program kręcący się przy niej był ostatnią rzeczą jakiej pragnąłem.

-Jaka jest twoja funkcja?- zapytałem.

-Jestem mechanikiem- odpowiedział.

-I myślisz że nadajesz się do walki?

-Tron- Sam posłała mi gniewne spojrzenie. Zaskoczyło mnie to- jeśli Beck chce walczyć to nie można mu tego zabronić a wręcz przeciwnie. Trzeba mu pomóc i wspierać w tym. W obecnej sytuacji liczy się każdy program, nie zależnie od jego funkcji.

Nie podobało mi się to ale jej zdanie było w pełni logiczne i sensowne. To że czyjąś funkcją nie było bycie wojownikiem nie oznaczało że nie mógł dobrze walczyć. Jeszcze w starym systemie za czasów panowania MCP w obozie gier poznałem program kalkulacyjny któremu udało się tam przetrwać przez ponad dwieście mikrocyki. Przetrwał tam dłużej niż ktokolwiek.

-Jeśli chcesz, mogę go trenować razem z tobą- zwróciłem się do Sam.

-Chcę- uśmiechnęła się do mnie, a ciepło wewnątrz mnie zmów stało się trochę gorętsze- A co ty na to Beck?

-Bardzo chętnie- uśmiechnął się szeroko do Użytkowniczki, a ta odwzajemniła uśmiech.

-No to wstawaj, czas na trening- wstała, załapała męski program za rękę i wyciągnęła z łóżka.


Sala treningowa w kryjówce była przestronna i dobrze wyposażona. Była tam nawet maszyna do symulacji. Dwójka moich uczniów stała przede mną i patrzyła na mnie wyczekująco.

-Sam, Beck zabezpieczcie swoje dyski i stoczcie walkę- poleciłem- chce ocenić wasze zdolności.

Użytkowniczka i program posłusznie wypełnili moje polecenie i zaczęli sparing. Obserwowałem ich uważnie. Z zadowoleniem zauważyłem że moja Użytkowniczka radzi sobie lepiej niż na Arenie. Jej ruchy były pewniejsze, a dzięki radzie na temat postawy które dałem jej dwa mikrocykle temu ataki miały większą siłę Było o wiele lepiej ale wciąż trzeba było popracować nad postawą. A Beck... no cóż... jak na mechanika radził sobie wprost świetnie. Trzeba będzie nad nim sporo popracować bo niewątpliwie, młody program miał talent.

-Stop- przerwałem im w pewnym momencie.

Oboje zastygli w bezruchu. Podszedłem do nich i zacząłem poprawiać postawę Becka.

-Ramiona bardziej miękko, plecy prosto, dysk trzymaj w ten sposób ustawiłem jego dłoń w optymalnej pozycji do zadawania jak najskuteczniejszych ataków- nie opieraj ciężaru ciała na obu nogach, rób to tylko na lewej, będzie ci łatwiej zmieniać pozycje.

Następnie wziąłem się za Sam.

-Szerzej ramiona... nie tak szeroko- ustawiłem ją w prawidłowej pozycji- nie opieraj ciężaru ciała na samych palcach bo możesz się uszkodzić. I najważniejsze, nie trzymaj tak sztywno nadgarstków, to nie walka na pięści, będziemy to trenować jak opanujecie walkę na dyski.

-Tak jest Sir- odpowiedziała dziewczyna i zachichotała cicho.

W odpowiedzi mechanik parsknął śmiechem, a ja pokręciłem przecząco głową. Charakter miała czasem zbyt zbliżony do charakteru swojego ojca. Odsunąłem się od nich.

-Walczcie- poleciłem.

Moi uczniowie wrócili do walki. Czułem się jak za początków tego Systemu kiedy szkoliłem młode programy ochronne. Aukcjonowanie było wtedy łatwiejsze. Miałem wielu przyjaciół. Teraz większość z nich została skasowana. To bolało ale nie tak mocno jak zdrada CLU i Dysona.

-Wystarczy- przerwałem im ponownie po jakiś dziesięciu klikach- teraz będziecie walczyć ze mną- spojrzałem na mechanika- Ty pierwszy, Beck.

Sam odsunęła się pod ścianę.

-Dawaj- powiedziałem.

-Nie wyciągniesz najpierw dysku?- zapytał.

-Żeby cię pokonać nie potrzebuje dysku- odpowiedziałem.

Program wzruszył ramionami i uśmiechnął się lekko.

-Lepiej załóż kask- poradziłem mu.

-Nie potrzebuje- zaatakował.

Pozwoliłem mu się od siebie zbliżyć. Za każdym razem gdy atakował robiłem lekkie uniki w bok. Po kilku klikach takiej zabawy program się zirytował i zaczął tracić rytm. Wtedy przy kolejnym uniku podstawiłem mu nogę. Beck runął bezwładnie na twarz. Korzystając z okazji przycisnąłem go kolanem do podłogi i wykręciłem do tyłu rękę w której miał dysk.

-W czasie walki nigdy nie wolno dać ponieść się gniewowi, to rozprasza- powiedziałem i uwolniłem program po czym złapałem go za ramiona i doprowadziłem do pozycji pionowej- niewolno też lekceważyć przeciwnika- spojrzałem poważnie na mechanika- myślałeś że mnie pokonasz, prawda?- zapytałem.

-Tak...- potarł swoją twarz po czym westchnął.

-Musisz popracować nad swoim opanowaniem i nad szybkością, a teraz idź pod ścianę. Sam teraz twoja kolej.

-Niezła walka- Sam poklepała program po ramieniu po czym podeszła do mnie.

Spojrzałem na nią uważnie. Uśmiechała się delikatnie, a jej oczy lekko błyszczały. Byłem prawie pewien że coś kombinuje. A może po prostu właśnie w tej chwili wyglądała tak ładnie. Bez słów wyciągnąłem swój dysk. Sekundę później na mojej twarzy pojawił się kask.

-Na nią potrzebujesz dysku?- zapytał mechanik.

-Ona w przeciwieństwie do ciebie już wie to co ci przekazałem.

-Chłopaki, ona tu jest i słyszy- wyciągnęła swój dysk, a na jej twarzy pojawił się kask- Walczymy czy mam was zostawić na pogaduchy?

Uśmiechnąłem się i ruszyłem do ataku. Użytkowniczka odbiła mój atak i błyskawicznie wprowadziła swój. Zrobiłem unik. Złapałem ją za lewą rękę i przerzuciłem przez ramię. Udało jej się wylądować na stopach i wyprowadzić cios w bok. W ostatniej chwili zasłoniłem się dyskiem. Byłem z niej dumny. Uczyła się bardzo szybko. Obróciłem się i wyprowadziłem cios w żebra. Nie zdoła zrobić uniku. Syknęła cicho, odtrąciła mój dysk od siebie i uderzyła mnie łokciem w klatkę piersiową. Zabolało. Zrobiłem dwa kroki do tyłu, spozorowałem cios dyskiem a drugą ręką wytrąciłam jej dysk z dłoni. Na ułamek sekundy ją zamurowało po czym zrobiła coś czego się nie spodziewałem. Rzuciła się na mnie. Gdy jej ciało uderzyło w moje straciłem równowagę i wylądowałem na plecach. Przez dwie sekundy siedziała na mnie okrakiem i próbowała wyrwać mi dysk. Ciepło paliło powoli moje wnętrze. Była tak blisko. Gdyby nie te przeklęte kaski mógł bym ją pocałować. Ale nie tak jak wtedy gdy była w ładowaniu. W tej chwili gdyby nie te kaski i ten przeklęty mechanik pocałował bym ją właściwie. Otrząsnąłem się ze zdziwienia. Obróciłem się i korzystając z wywołanego tym rozproszenia złapałem Sam za nadgarstki. Teraz to ja byłem na górze. Kolanami przygniatałem jej nogi. W jednej ręce ściskałem mocno jej nadgarstki, a drugą przystawiałem dysk do jej gardła. Nasze twarze były tak blisko... gdyby nie te kaski i ten przeklęty mechanik...

-Wygrałeś- powiedziała Użytkowniczka.

-Na pewno?- spytałem. Po niej można było spodziewać się wszystkiego.

-Tak, a teraz ze mnie zejdź, ciężki jesteś i zaraz mnie zmiażdżysz.

Z lekką niechęcią zszedłem z niej, a następnie pomogłem jej wstać.

-Jesteś coraz lepsza- pochwaliłem ją- dobra akcja z uderzeniem łokciem ale nadal za słabo trzymasz dysk.

-Chciałam cię pokonać- powiedziała i zdezerowała swój kask.

-Kiedyś ci się uda- pozbyłem się kasku.

-Chyba w czasie ładowania i kijem- skwitowała.

Zaśmiałem się krótko i pchnąłem ją lekko w ramię. Użytkowniczka uśmiechnęła się i również mnie pchnęła Spojrzałem na nią. Włosy miała lekko rozczochrane. Na czole widoczne były krople potu. Oczy błyszczały jeszcze bardziej niż przed walką. Wtedy dostrzegłem że wzrok mechanika również spoczywa na mojej Użytkowniczce. Ciepło w moim wnętrzu nagle wzrosło ale teraz nie paliło mnie przyjemnie tylko parzyło boleśnie.

-Sam, możesz iść się oczyścić, ja zostanę tu jeszcze trochę z Beckiem, chce z nim o czymś porozmawiać- powiedziałem.

Dziewczyna spojrzała na mnie niepewnie. Zastanawiała się nad czymś, byłem tego pewien.

-Dobrze, jakby co później będę u siebie- powiedziała i wyszła.

Sekundę po tym jak Sam zniknęła za drzwiami przycisnąłem mechanika do ściany i przystawiłem dysk do gardła.

-Czy wiesz jaka jest moja funkcja?- zapytałem.

-Jesteś programem ochronnym- powiedział cicho. Bał się.

I słusznie.

-Zgadza się, a wiesz jaka jest moja główna dyrektywa?

Program pokręcił przecząco głową. Tak jak myślałem.

-Moją główną dyrektywą jest ochrona Użytkowników. Więc teraz słuchaj mnie uważnie programiku, jeśli narazisz ją na niebezpieczeństwo albo jeśli coś się jej przez ciebie stanie zdezeruje cię piksel po pikselu. Zrozumiano?

-Tak- odpowiedział.

-To dobrze- puściłem go- I radze ci to sobie wyraźnie zakodować.


Byłem w swoim pokoju i przeglądałem swoje rzeczy. Nie było tego wiele. Oprócz zdjęć i aparatu miałem jeszcze kilka płytek z danymi zawierające moje osobiste zapiski oraz płaszcz. Wybrałem kilka moich ulubionych zdjęć i ustawiłem je na półkach wykutych w ścianie. Trzy najważniejsze z nich postawiłem na szafce przy łóżku. Były to zdjęcia Flynna ze mną, małej Użytkowniczki i moje gdy wychodziliśmy z Wieży Głównej tak wiele cyki temu oraz to zrobione na początku tego mikrocyklu na ostatnim piętrze Wieży.

Próbowałem odciągnąć swoje myśli od zachowania mechanika. Wciąż widziałem przed oczami Becka wpatrującego się w moją Użytkowniczkę. Wprawiało mnie to w złość i wściekłość, chciałem go rozerwać na strzępy jednak nie mogłem go za to winić. Dobrze wiedziałem co obecnie czuł. Wiedziałem jakim bólem jest nadpisanie czyjejś świadomości na swoją własną. Ktokolwiek cię z tego uratuje na zawsze zapisuje się w pamięci jako ktoś wypadkowa. A Sam sama w sobie jest wyjątkowa Jeśli ten program darzył ją jakimś uczuciem byłem w stanie to zrozumieć ale nie zaakceptować. Ja ją znałem a on nie. To do mnie tuliła się w czasie ładowania. To ja uspokajałem ją gdy miała koszmary. To mi została powierzona nad nią opieka.


Zbliżał się czas wyjazdu. Czekałem wraz z Castorem i Quorrą na Sam. Oboje zmieniliśmy nasz wygląd. Nasz przewodnik zmienił kolor swoich włosów na brązowy, a swój struj zmienił na typowy czarny kombinezon. Ja zmieniłem wygląd swojej zbroi. Nam łatwo było ukryć to kim jesteśmy, większe kłopoty miała z tym Użytkowniczka. Jej włosy ułożone były w bardzo charakterystyczny sposób. Tego nie dało się nie zauważyć. Byłem ciekawy co w związku z tym wymyśli.

-Jeśli za pięć klików się nie zjawi pójdę po nią- powiedział Castor.

Wtedy Quorra uderzyła go w ramię.

-A to za co?- zapytał i oburzeniem.

-Za całokształt- odpowiedziała kobieta.

Uśmiechnąłem się delikatnie. Powoli zaczynałem lubić ten rzęski program.

Zuzs chciał coś powiedzieć gdy nagle u wylotu korytarza pojawiła się Syrena. Miała na sobie biały kombinezon i wysokie obcasy. Jasne włosy miała ułożone w schludny kok, a na twarzy miała bardzo dokładny makijaż. A jej oczy... mój Użytkowniku, to była Sam!

-I jak?- zapytała i obróciła się wokół własnej osi- jestem nie podobna do siebie?

-Nie do poznania- powiedział męski program.

Użytkowniczka podeszła do nas, a ja nie mogłem wykrztusić z siebie słowa. Miałem ochotę złapać ją w ramiona, zamknąć się z nią w pokoju i nie wychodzić z niego przez najbliższe kilka mikrocykli. Odsunąłem od siebie tą myśli. Teraz były, niestety, ważniejsze sprawy do załatwienia.

-Tron, wszystko w porządku?- zapytała i położyła mi dłoń na ramieniu. Nawet nie zauważyłem jak do mnie podeszła.

-Tak, jest dobrze- powiedziałem spokojnie.

Kłamałem. Nic nie było dobrze. Chciałem jej, potrzebowałem jej. Musiałem się w końcu zebrać na odwagę i z nią o tym porozmawiać. AlanieOne módl się za mnie kiedy ta chwila nastąpi.