ENG: I'M NOT THE AUTHOR OF THIS STORY. IT'S ONLY TRANSLATION. IF YOU WANT TO READ AN ORIGINAL VERSION, PLEASE VISIT JoanIncarnate PROFILE.
PL: Nie jestem autorką tego opowiadania. Jeśli chcesz przeczytać tekst w oryginale, odwiedź profil JoanIncarnate
Ichigo rumienił się. Na jego policzkach widniały wypieki a skóra błyszczała od potu. Dyszał, próbując złapać oddech. Jego delikatne, pomarańczowe kosmyki kleiły się do czoła.
- P-przestań. Dłużej tego nie zniosę.
- Przecież to uwielbiasz. - Szafirowe oczy zabłyszczały gdy Grimmjow przejechał językiem wzdłuż torsu Ichigo. Zaczerwieniony chłopak próbował stawiać opór, ale podniecił się i czuł się z tym zbyt dobrze.
- N-nie wiem, hah, nie wiem o czym mówisz, hm - westchnął, gdy Espada skubnął jego sutek, jednocześnie bawiąc się drugim.
- Doprawdy, Shinigami? Myślę, że wiesz - szydził Grimmjow. - Pragniesz mnie.
Ichigo wstrzymał oddech.
- Wcale... ach. K-kłamiesz. - Jego plecy wygięły się w łuk z przyjemności, gdy dłonie Espady prześlizgiwały się po jego bokach coraz niżej i niżej, by w końcu przytrzymać jego biodra i chwycić czubek jego męskości. - Przes- hah! Przestań!
- Przestać? - Grimmjow uśmiechnął się szeroko, zadowolony z siebie. - Ale co? Jesteś pewien?
- Hah. Huh. Przestań. - Ichigo dyszał ciężko. - Przestań się ze mną drażnić.
Palce Grimmjowa prześlizgiwały się po drgającej męskości pomarańczowowłosego. Przegryzł lekko ucho Ichigo i przesunął po nim językiem.
- Powiedz to. Powiedz prawdę - szepnął, owiewając szyję chłopaka gorącym oddechem.
- J-jaką prawdę? Ja... och! - westchnął głośno a jego biodra wysunęły się w kierunku Espady. Na penisie poczuł dotyk języka. - P-przestań! Dłużej nie dam rady! - wyjęczał desperacko.
- Więc powiedz to. Powiedz, czego chcesz.
- Cholera, Grimmjow... ach! - wykrzyknął. - Ja... hah! Okej! Pragnę cię, Grimmjow! Chcę cię we mnie! Proszę!
Grimmjow wyszczerzył się szeroko. Też był podniecony i cieszył się, że Shinigami się poddał. Gdyby tego nie zrobił, wziąłby go tu i teraz, nawet gdyby mu sięto nie podobało. Był taki czarujący i seksowny, wijąc się z rozkoszy, zadyszany i zarumieniony. Wbił się w niego.
- AHHH! - Chłopak krzyknął, gdy rozkosz i ból wypełniły go po brzegi. - Więcej, Grimmjow! Szybciej, mocniej! BŁAGAM!
Grimmjow ledwie panował nad sobą. Czuł się tak wspaniale z Ichigo zaciśniętym wokół niego. Przycisnął go do materaca.
- OHH! - Ichigo miał gwiazdki przed oczami, gdy poczuł uderzenie w prostatę. Dłużej nie mógł tego powstrzymywać. Uwolnił klejące się do niego i jego partnera białe wstęgi.
- GRIMMJOW!
- ICHIGO!
CO JEST KURWA? Grimmjow wybudził się gwałtownie, oddychając ciężko. Rozejrzał się dookoła. Gdzież znowu był? Dostrzegł jasnopomarańczowe włosy.
- Hn. Hn. Huh, Hn. Hah. Hah. Hn. Hah.
Ichigo rumienił się. Na jego policzkach widniały wypieki a skóra błyszczała od potu. Dyszał, próbując złapać oddech. Jego delikatne, pomarańczowe kosmyki kleiły się do czoła.
- P-przestań - wrzasnął. - WEŹ SOBIE TO GÓWNO! - Cisnął w Shinji maszyną do treningów.
- CO TY KURWA ROBISZ! NIE RZĄDŹ MI SIĘ TUTAJ, BO SKOPIĘ CI DUPĘ! - ryczała Hyori, podczas gdy Shinji jęczał a krew płynęła mu z czoła.
- To moja kwestia...
- NIE, MOJA! Jak się ma to całe ćwiczenie na tej diabelskiej maszynie do walki z Pustym?
Grimmjow wreszcie przypomniał sobie. Co to był kurwa za sen?
Spojrzał na zasapanego Shinigamiego. Twarz chłopca pokryła się pociągającą czerwienią. Grimmjow nagle poczuł suchość w gardle. Dlaczego tak go podniecał? Co się z nim działo?
To musi być jakiś efekt uboczny specyfików Różowego. Cholerny Ósmy, jak tylko wrócę urwę ci jaja! Robić ze mnie taką ofermę...
Ichigo zerknął na kociaka i podszedł do kąta magazynu, gdzie siedział. Gdy pierwszy raz walczyli razem z Pustymi zorientował się, że kotek widzi duchy. Nie wiedział, dlaczego, ale podejrzewał, że dla zwierząt widzenie dusz nie jest niczym niezwykłym. W końcu ludzie też byli zwierzętami.
- Co tam, Hyo? Zgłodniałeś? - Shinigami podszedł do Espady i sięgnął ręką do plecaka po jedzenie. - AŁA! - Ichigo przyjrzał się nowym zadrapaniom i spojrzał wściekły na kotka. - Kurwa, demon, nie kot. Cholerny niewdzięcznik... - otworzył puszkę tuńczyka i postawił ją na ziemi, po czym wrócił do Vizardów kontynuować kłótnię.
Kurwa, Shinigami...
- Hej, Ichigo. Od kiedy to masz kota? - zapytał Shinji.
- Hm? Znalazłem go na ulicy dwa tygodnie temu. Zabrałem go do domu żeby go wyleczyć, ale tak się spodobał rodzinie, że go zatrzymaliśmy. Tyle, że oni doprowadzają go do szału, więc mały cały czas jest ze mną.
- Więc stąd to miauczenie!
- Pewnie. E, co? Uwierzyłeś w te bzdury z dzwonkami i bezpańskimi kotami? - zakpił Ichigo nim zerknął z czułością w stronę błękitnoczarnego kociaka. Shinji przyglądał im się w milczeniu.
- Myślałem tylko, że to dziwne. Nie widziałem cię jeszcze takiego. Zachowujesz się tak tylko wobec przyjaciół. I Shinigamich. Pewnie też wobec rodziny. A teraz z nim.
Pomarańczowowłosy zamarł. Czyżby faktycznie przez Hyo inaczej się zachowywał? Odwrócił się tak, że Vizardzi nie mogli dostrzec jego twarzy i posłał Espadzie uśmiech. Serce Grimmjowa zabiło mocniej.
- Chyba mam do niego słabość.
