Dźwięk 10

Naruto wreszcie zszedł ze sceny. Dzisiejszy koncert strasznie się przedłużył. Co prawda nie był to pierwszy raz ale miał w planach porozmawiać jeszcze ze swoim nowym lokatorem a tak nici z tego. Przebrał się nie zwracając na nic uwagi i półprzytomny ze zmęczenia ruszył do wyjścia. Za drzwiami zarzucił kaptur na głowę i pobiegł w stronę domu. Trucht w chłodną noc zawsze go rozbudzał i pozwalał ochłonąć i spokojnie przemyśleć występ. Zawsze kiedy się na czymś skupiał musiał być w ruchu. Tak i teraz jego myśli goniły jedna drugą. "Cały występ nie był zły choć pare razy zdarzały nam się wpadki. Na szczęście podczas występu z geniuszem jakoś się ich ustrzegłem. Już słyszę jego prześmiewczy głos.

- Hm. Jak można być tak nieudolnym. Kto to widział żeby taki śmieć odwarzył się grać na skrzypcach. Powinieneś raczej wrócić do swoich barbarzyńskich rozrywek.

Hm no może przesadzam takie teksty bardziej pasują do naszej szkolnej emo-księżniczki. Tak w zasadzie to ja nawet gościa nie znam. Hahaha! Cholera mam mieszkać przez najbliższe dwa tygodnie z kimś kogo spotkałem trzy razy w życiu. Nie no gratulacje Naruto tylko ty mogłeś się w coś takiego wpakować. Chodź ten Uchiha jest kumplem Peina więc może nie jest tak źle."

Podczas tych całych rozważań blondyn dotarł pod dom od tylnej strony. Bez namysłu przeskoczył niewysokie ogrodzenie i udał się do drzwi frontowych. W oknie salonu paliło się światło i unosiła przyjemna melodia. Zaintrygowany chłopak nie chcąc przeszkadzać towarzyszowi zakradł się cicho do domu. Ostrożnie zdiął buty po czym na boso podkradł się do pokoju. Staną w wejściu opierając się nonszalancko o framugę drzwi. Przymknął oczy ciesząc się utworem. Pomimo radosnej i lekkiej melodii czuł jakiś ból towarzyszący dźwiękom. Otworzył oczy i patrząc na ciemnowłosego chłopaka podjął decyzje.

- Coś poszło nie tak w domu?

Itachi pomylił się a potem zamarł. Kompletnie zanurzył się w muzykę że nawet nie zauważył kiedy młodszy mężczyzna wrócił do domu. Zawsze kiedy coś go trapiło uciekał w wesołe tony mając nadzieję że choć na chwile ucieknie bólowi i strapieniu. Kiedy dotarł do tego domu po kłótni z ojcem chciał tylko się położyć i spać. Niestety po krótkim prysznicu podczas którego zaczęły do niego wracać wszystkie wypowiedziane słowa uznał że nie da rady zasnąć. Wyjął więc skrzypce i zaczął grać. Podniósł wzrok na przybysza.

- To nic po prostu czekałem aż wrócisz. Mieliśmy o czymś porozmawiać.

- Nie chcesz nie mów, ale nie ściemniaj. Twoja muzyka płacze. A co do rozmowy to nie za bardzo widzę sens o 11 w nocy ustalać warunki mieszkania. Obaj jesteśmy padnięci i nie myślimy jasno.- Jakby na potwierdzenie swoich słów chłopak ziewnął.- Nie wiem jak ty ale ja chce tylko zasnąć zwłaszcza że jutro przed zajęciami jest to durne spotkanie. Mam nadzieję że chociaż pokój gościnny znalazłeś. To pa.- Poirytowany blondyn odwrócił się zamierzając wyjść jak najszybciej zanim znowu coś powie nie tak.

- Kurama poczekaj. To nie tak że nie chce mówić po prostu taki nawyk. Ojczulkowi ktoś doniósł o moich wypadach do Suny i się starliśmy.- Sfrustrowany dwudziestolatek potargał włosy wolną ręką.

- Właśnie dlatego chce odłożyć wszelkie rozmowy do rana.- W głosie niebieskookiego słychać było przekorne dąsy.- Teraz to się tylko pokłócimy. Może tak koło 7 pobudka zdążymy pogadać przed wyjściem.

- Jasne. Dobranoc.

- I tobie też dobranoc Itachi.

Z rana w pokoju Naruto rozbrzmiał dzwonek budzika. Zamroczony i jeszcze senny chłopak próbując zgasić ustrojstwo zrzucił hałaśliwy przedmiot na podłogę.

- Noż niech to cholera weźmie!- Warknął zły wstając z łóżka. Tym razem poprawnie wyłączył zegarek i odstawił go na miejsce. Ziewając przeciągnął się po czym udał pod prysznic.

Jakiś niezidentyfikowany dźwięk i nastałe po nim przekleństwa wyrwały ze snu czarnowłosego lokatora. Dopiero szum prysznica uzmysłowił mu że miał porozmawiać z Kuramom z rana. Niechętnie podniósł się ogarnął po czym ruszył do kuchni zrobić jakąś kawę i śniadanie.

Odświeżony i ubrany blondyn zszedł na dół do kuchni. Zastał tam nie do końca obudzonego Itasia z kubkiem kawy w ręku.

- Całkiem słodko wyglądasz rano.

- Na podryw się komuś wzięło.

- A żebyś wiedział.- Naru uśmiechnął się zawadiacko.- Taki przystojniak mi się przyplątał to jak mogę nie skorzystać?

- Och doprawdy? Jak dla mnie to ty wyglądasz o wiele słodziej w tej powyciąganej bluzce i luźnych spodenkach. Do tego ten mały słodki lisi nadruk.- Itachi wreszcie bardziej rozbudzony postanowił dołączyć do gry. Po jeszcze paru podobnych przekomarzankach obaj doszli do porozumienia w sprawie mieszkania i ubrawszy się wyruszyli do szkoły.