ROZDZIAŁ 10:
Nadal w Maji Burger…
Aomine Daiki przebiegł palcami po swoich granatowych włosach, nie będąc pewnym czy powinien być rozbawiony, czy zszokowany osobliwą sytuacją, w której się znalazł. Tego się nie spodziewał. Nie spodziewał się, że „dziewczyna" Midorimy będzie facetem. Do licha, nie spodziewał się, że jest ktoś, kto kocha się w Midorimie! Zawsze wydawało mu się, że zielonowłosy rzucający obrońca był zbyt sztywny i oziębły, żeby kogokolwiek pociągać, a zwłaszcza żeby pociągać faceta!
Zaraz… Czy to oznaczało, że Midorima był homo?
Aomine objął się mocno, próbując sobie przypomnieć czy Midorima dziwnie się zachowywał, kiedy brali prysznic po treningach koszykówki.
Okej, może za dużo nad tym myślę… Uspokój się. To nie tak, że zaatakował mnie i zgwałcił czy coś w tym stylu. Nie żebym pozwolił mu się zgwałcić. Jeśli ktokolwiek miałby kogoś gwałcić, to byłby to Aomine!
Łoł, za dużo myślę! Odejdźcie, myśli o gwałcie!
Aomine wziął głęboki oddech, żeby się uspokoić.
Nie wiedząc co robić, wyciągnął się na kanapie i pozwolił Kise przejąć rozmowę.
- Ehehehe – zaśmiał się niezręcznie Kise, zaniepokojony wcześniejszym zachowaniem Aomine. Niebieskowłosy prychnął i napił się ze swojej szklanki, wciąż przyglądając się Takao.
- No więc jak już mówiłem, Takaocchiemu podoba się Midorimacchi! Więc pożyczyłem mu Poradnik Flirtowania, który Kurokocchi dał mi ostatnio. Pomaga ci, Takaocchi?
Rozmowa została przerwana głośnym i gwałtownym kaszlem Aomine, który wypluł swój napój. Zaczął się krztusić i złapał się za gardło, a do oczu napłynęły mu łzy, podczas gdy Kise gorączkowo walił go po plecach.
- Aominecchi! Nie umieraj! – Kise dalej uderzał w plecy Aomine.
- Przestań, przestań, przestań!
Aomine nie mógł znieść walenia po plecach i odepchnął rękę Kise. Spojrzał sceptycznie na blondyna, po czym odezwał się do Takao:
- Jestem pewny, że skoro Kise był na tyle głupi, żeby pożyczyć ci tę książkę, to ty byłeś na tyle bystry, żeby wywnioskować, że ona oczywiście nie działa.
Odpowiedź ich obu była zatrważająca.
- Eh? Nie działa?
Kiedy Takao i Kise odwrócili się do przerażonego Aomine, na ich twarzach widniała konsternacja.
Aomine miał ochotę walnąć głową w stół. Prawdę mówiąc, zderzenie ze sobą głów tych idiotów było lepszym pomysłem. Być może mogliby dodać trochę IQ do pustek w swoich głowach. To było… kompletnie idiotyczne! Nigdy by nie pomyślał, że ktoś mógł zatrzymać się na tym samym poziomie intelektualnym, co Kise. Osunął się na swoim miejscu, nie mając pojęcia, co dalej robić.
Takao wyglądał na zamyślonego.
- Nie dziwię się, że Shin-chan nie dał się na to nabrać! Ale w takim razie jak to u ciebie działało, Kise? – skierował swoje pytanie do blondyna.
- Eh… Nie wiem… Ja tylko postępowałem zgodnie ze wskazówkami z książki… Hahaha, być może miałem szczęście! – Kise podrapał się po głowie i roześmiał.
Aomine wątpił w to, żeby Kise zdawał sobie sprawę z tego jak jego wygląd działał na ludzi (włączając w to chłopaków). Westchnął, patrząc jak blondyn zastanawia się dlaczego w jego przypadku ten poradnik działał. Kise był zdecydowanie beznadziejny. Z drugiej strony…
Znów zerknął na Takao. Nie znał go zbyt dobrze, ale czuł, że była dla niego nadzieja. W końcu Takao nie miał wyglądu głupiego blondyna… A skoro mowa o głupich blondynach, Aomine powinien lepiej interweniować, zanim Kise zniszczy jakiekolwiek szanse na związek między tymi dwoma. Ale najpierw musiał się czegoś dowiedzieć.
- Dlaczego Midorima? To znaczy, jasne, jest przystojny, ale powinieneś wiedzieć, że nie jest typem, który zaangażowałby się w związek, zwłaszcza romantyczny. Na pewno jest wiele lepszych ryb w oceanie, nawet jeśli jesteś peda— widząc urażone spojrzenie Takao, ujął to inaczej: - Yyy… To znaczy… homoseksualistą.
Dobrze, że Aomine wyglądał przynajmniej na nieco zawstydzonego swoim potknięciem, bo inaczej Takao ciężko byłoby go polubić. Wcześniejsze widowisko ani trochę go nie zachwyciło.
Kto obmacuje kogoś na pierwszym spotkaniu? - pomyślał sucho kruczowłosy, otwierając usta, żeby odpowiedzieć:
- Nie mogę ci do końca powiedzieć dlaczego… Sam naprawdę tego nie wiem… Wiem, że Shin-chan nie jest typem osoby, którą polubiliby ludzie, ale jest w nim po prostu coś… co mnie pociąga… I Shin-chan w środku jest naprawdę miły, jest po prostu nieśmiały i zbyt zajęty byciem tsundere, żeby pokazać swoją miłą stronę! Więc, proszę, nie myśl sobie źle o Shin-chanie!
Mówiąc to, Takao pochylił głowę, próbując ukryć rumieńce, które wyskoczyły mu na policzkach.
Z reakcji Takao Aomine mógł wywnioskować, że chłopak naprawdę lubił swojego „Shin-chana". Postanawiając jeszcze trochę podroczyć się z rozgrywającym, zapytał:
- Więc jaki masz plan? Zrobiliście to już? Fajnie było? – Uśmiechnął się ironicznie na widok czerwonej twarzy Takao, ignorując oburzone „Aominecchi!" z ust zdenerwowanego Kise.
Takao wyglądał przez chwilę na zamyślonego, zanim westchnął.
Wygląda na to, że nie idzie zbyt dobrze.
- Myślę, że zrobiłem postępy, teraz Shin-chan pozwala mi się do siebie przytulać! – Uśmiechnął się promiennie do pary siedzącej naprzeciwko niego i kontynuował: - Ale nie za dużo się zmieniło… Nie wiem czy Shin-chan jest naprawdę świadomy moich uczuć, czy nie.
Wbrew temu co myślał Takao, Aomine był z niego dumny. Namówienie nieprzyjaznego Midorimy do tego, żeby pozwolił na uściski było nie lada wyczynem, a jednak udało mu się tego dokonać. Teraz darzył go pewnym szacunkiem. Poza tym, sądząc po jego charakterze, Takao byłby doskonałym partnerem dla Midorimy. Przypuszczał, że zielonowłosy miał szczęście, znajdując osobę, która zaakceptowałaby go razem z tymi jego dziwnymi horoskopami i tak dalej.
No dobra, postanowił, że zagra dla nich Amora! To będzie ciekawe widowisko. A on i tak był znudzony i miał dużo wolnego czasu, więc bycie intrygantem go nie zaboli. Przyszło mu do głowy już kilka pomysłów, chociaż niektóre z nich nie były do końca przyzwoite, ale Aomine wiedział najlepiej jak połączyć tych dwoje.
- Wiesz dlaczego nic się nie zmieniło? To dlatego, że nie jesteście ze sobą wystarczająco blisko. Musicie bardziej się do siebie zbliżyć, a ja mam coś w sam raz dla was!
Sięgnął do swojej torby i wyjął stertę płyt DVD, podając je Takao.
- Filmy z treningami koszykówki! Razem z Midorimą możecie ćwiczyć ruchy, które są tam pokazane. To z pewnością wam pomoże i będziecie się świetnie bawić! – Aomine uśmiechnął się triumfalnie, pokazując tym samym, że był dumny ze swojego pomysłu.
- Aominecchi! Myślałem, że uważasz treningi koszykówki za stratę czasu? Dlaczego miałbyś mieć takie filmy?
Cholera, dlaczego Kise akurat teraz musiał być taki spostrzegawczy? Aomine ostentacyjnie zignorował blondyna, po czym wcisnął DVD do rąk Takao.
Chłopak rozpromienił się i pokiwał głową z podekscytowaniem. Oczywiście! To było takie proste, dlaczego nie pomyślał o tym wcześniej? Jedyna rzecz, która łączyła go z Shin-chanem, miłość do koszykówki, z pewnością zbliży ich do siebie! Zacisnął dłonie na płytach, czując wdzięczność wobec Aomine za jego cenne rady.
Być może to będzie przełom w ich związku!
