Odciągając Alex od młodszej kobiety, Kagami dalej wrzeszczał, głównie z powodu paniki. – Co ty sobie myślisz?! A raczej, czy ty w ogóle myślisz?
Alex wydęła usta (według niego nieprofesjonalnie). – Dlaczego się na mnie wydzierasz, Taiga? Spójrz tylko na tę biedną dziewczynę! Tak bardzo płakała, że chciałam jakoś odwrócić jej uwagę. To wszystko.
W tym momencie był pewny, że jego głowa eksploduje ze stresu, zmęczenia i frustracji. – Całowanie pierwszej lepszej osoby nie jest uznawane za odwracanie uwagi! To się nazywa molestowanie seksualne! Przez ciebie wszyscy zostaniemy zwolnieni albo aresztowani, w zależności od tego, co nastąpi wcześniej! Mamy nawet świadka!
Aomine wszedł do pomieszczenia, kiedy obok niego pojawił się jeszcze ktoś. – Ominęło mnie coś, Kagami-kun?
Detektyw spojrzał w jego stronę. – Och, Kurok— Zanim zdążył skończyć zdanie, krzyknął głośno i puścił Alex, żeby przylgnąć plecami do najbliższej ściany. – Dlaczego przyniosłeś ze sobą to coś!?
Wszyscy zwrócili swoją uwagę na psa, który siedział obok Kuroko. Momoi podniosła się, chwilowo zapominając o tym, że minutę temu płakała i była molestowana. – Tetsu-kun, i przyprowadziłeś ze sobą Tetsuyę Numer 2! Jest uroczy jak zawsze!
Napierając plecami na ścianę, Kagami zmarszczył brwi. – Tetsuya Numer 2? Co to w ogóle za imię?
- Kagami-kun, czy to możliwe, że boisz się psów? – W oczach chłopaka pojawił się błysk, kiedy podniósł zwierzaka i podszedł do kulącego się ze strachu detektywa. – Ale on jest taki uroczy.
Kagami wymachiwał ramionami, próbując się przed nim obronić. – Trzymaj to coś z daleka ode mnie, ty sadystyczny bachorze!
- Ale ja mam tyle samo lat, co ty.
Tetsuya Numer 2 niespodziewanie zaszczekał, co spowodowało, że Kagami wybiegł z pomieszczenia. Aomine spojrzał na swojego byłego kolegę z drużyny, nonszalancko krzyżując ramiona. – W ogóle się nie zmieniłeś, Tetsu. – Jasnoniebieskie oczy odwzajemniły spojrzenie, ale chłopak milczał. Zawodnik zrozumiał, że to oświadczenie nie dotyczyło jego. Bardzo się zmienił od czasów gimnazjum i liceum. Ignorując to, odwrócił się w stronę drzwi. – Wygląda na to, że na dzisiaj koniec. Chodźmy, Satsuki.
Momoi skinęła głową i wstała, żeby pójść za swoim przyjacielem. – Do widzenia, Tetsu-kun i, – jej twarz poczerwieniała, kiedy spojrzała na blondynkę – Alexandro-san…
Alex uśmiechnęła się i pomachała jej, jak gdyby nigdy nic. – Do zobaczenia. Zadzwonimy do was, jeśli coś się wydarzy. Dzięki za współpracę!
Kuroko uniósł brew na widok dziwnej interakcji między dwoma kobietami, lecz po chwili zignorował to i powrócił do swojej gry „Przestraszyć Kagamiego-kun".
Po tym jak został przyparty do muru w swoim własnym gabinecie przez chłopaka, który miał mu pomagać w śledztwie oraz jego psa, Kagami w końcu zrezygnował z próby ucieczki. Nie żeby miał jakiś wybór. Patrząc ze złością na drugiego mężczyznę, zapytał tylko: - Dlaczego ty mi to robisz, Kuroko?
Wyraz twarzy chłopaka pozostał niewzruszony. – Psy są takie urocze. A poza tym, to pomoże ci przezwyciężyć twój irracjonalny strach.
Kagami pokręcił głową. – On nie jest irracjonalny. Psy gryzą. To przerażające. Przezwyciężę mój strach w swoim czasie. – Machnął ręką, próbując przegonić tę dwójkę i prychnął z oburzeniem. – Po prostu zabierz to ode mnie. Przyszedłeś tu z jakiegoś konkretnego powodu czy po prostu chciałeś mnie postraszyć?
Kuroko zamrugał, jakby nagle coś sobie przypomniał. – Och, racja. Proszę, odwołaj wszystkie plany, jakie możesz mieć na dzisiejszy wieczór.
Kagami uniósł brew i zapytał: - Huh? Dlaczego? Miałem iść dziś wieczorem do Aomine, żeby wziąć od niego notkę czy coś.
- Aomine-kun z pewnością zrozumie, jeśli wszystko mu wyjaśnisz. Dostałem telefon od Akashiego-kun. Chce spotkać się z nami za kilka godzin. Więc pomyślałem, że przyprowadzę tu mojego psa i wyskoczymy coś zjeść przed wyjściem.
Czerwonowłosy wymamrotał obrażonym tonem: - Zgadzam się na tę drugą część, ale pies zostaje.
I tym sposobem siedział w urządzonym tradycyjnie pokoju razem z Kuroko i filiżankami herbaty na stole, czując się zupełnie nie na miejscu. Wystrój pomieszczenia miał sens, ponieważ mieli się spotkać z profesjonalnym graczem shogi, ale to wcale nie czyniło tego miejsca mniej niewygodnym. – Więc jak długo będziemy czekać na tego faceta? – zapytał cicho, na wypadek gdyby ktoś obserwował ich z ukrycia.
- To nie powinno trwać zbyt długo – brzmiała równie cicha odpowiedź. – Jest jedna rzecz, na którą powinienem zwrócić ci uwagę, zanim Akashi-kun tu przyjdzie… nie lekceważ go.
Kagami zamrugał ze zmieszaniem. – Huh?
Wtedy drzwi się otworzyły i ktoś wszedł do środka. – Tetsuya, dawno się nie widzieliśmy.
Kagami przyjrzał się nieznajomemu, który właśnie wszedł do pomieszczenia. Był podobnego wzrostu, co Kuroko, miał czerwone włosy i dwukolorowe oczy. Mimo iż był od niego niższy, było w nim coś, dzięki czemu wzbudzał szacunek.
Kuroko kiwnął głową na powitanie, pozornie niewzruszony obecnością mężczyzny. – Witaj, Akashi-kun. Wygląda na to, że dobrze sobie radzisz.
Mężczyzna skinął głową, stając przy stole, obok Kagamiego. To go zestresowało, mimo że nigdy by się do tego nie przyznał. Dwukolorowe oczy przyglądały mu się krytycznie, zanim mężczyzna znów się odezwał. – Ty musisz być detektywem. Kagami Taiga, mam rację?
- Tak, to prawda. – Widząc, że Akashi nie podał mu ręki, postanowił pójść za jego przykładem i dalej stanowczo trzymał dłoń na swojej filiżance. Uważnie dobierając słowa, kontynuował: - Miło mi cię poznać, mimo że wolałbym to zrobić w innych okolicznościach. Jestem głównym detektywem w tym śledztwie. Nie jestem pewny jak dużo Kuroko opowiedział ci już o tej sprawie…
W końcu Akashi zajął miejsce naprzeciwko nich z nieczytelnym wyrazem twarzy. – Śledztwo? Tetsuya poinformował mnie tylko o tym, że to ma coś wspólnego z Ryoutą. Zatem powiedz mi co się z nim stało? Nie ma go już z nami, prawda?
Zbyt zajęty zwracaniem uwagi na to, że czerwonowłosy nazywał swoich byłych kolegów z drużyny po imieniu, Kagami został całkowicie zaskoczony tym pytaniem. Podniósł gwałtownie głowę, a jego oczy na moment otworzyły się szeroko, zanim pokiwał głową. – Tak. Przykro mi.
Akashi przymknął powieki, żeby wziąć głęboki oddech. – Ryouta zaginął jakieś dziesięć lat temu. Biorąc pod uwagę fakt, że taki detektyw jak ty niespodziewanie pojawił się z Tetsuyą, to jedyny logiczny powód. A teraz, zanim zaczniesz zadawać mi pytania, opowiedz mi o ludziach, z którymi rozmawiałeś i o wskazówkach, jakie posiadasz.
Zirytowany wymagającym tonem mężczyzny Kagami zerknął na Kuroko, który odpowiedział mu bezgłośne delikatnym potrząśnięciem głową. Łapiąc aluzję i uspokajając się, wziął głęboki oddech i spełnił żądanie czerwonowłosego.
Po tym jak wyjaśnił całą sprawę i opowiedział o wszystkim, co zrobił, a następnie otrzymał opinię na ten temat (ku jego irytacji), patrzył jak Akashi milknie i bierze łyk herbaty. Był zbity z tropu tym, że czerwonowłosy był w stanie zachować spokój i opanowanie, podczas gdy cała reszta reagowała na te wieści w taki czy inny sposób. – Więc nie rozmawiałeś jeszcze z Atsushim?
Kuroko pokręcił głową i odpowiedział zamiast niego. – Nie. Liczyliśmy na to, że uda nam się z tobą porozmawiać, zanim się z nim spotkamy.
Rozumiejąc, co próbował przez to powiedzieć, Akashi skinął głową. – Rozumiem. Bardzo dobrze, zadzwonię do niego. Możecie spodziewać się całkowitej współpracy ze strony Atsushiego, kiedy się z nim spotkacie. A teraz, przypuszczam, że macie dla mnie jakieś pytania, mam rację?
Kagami skinął głową z lekkim wahaniem. Dręczyło go pewne uczucie, które mówiło mu, że bez względu na to, o co zapyta, zostanie za to oceniony. – Cóż, przede wszystkim jestem zainteresowany Haizakim.
- Ryouta szybko przewyższył Shougo. Ja tylko trochę im pomogłem. Puściłem Shougo wolno, zanim Ryouta zdążył naprawdę go pokonać i pozwoliłem Ryoucie dołączyć do drużyny, żeby szybciej się poprawił. To było absolutne.
- A co ze związkiem Kise i Aomine? Jakie było twoje zdanie na ten temat?
Akashi wzruszył ramionami. – Nie mogę powiedzieć, że byłem zaskoczony. Ryouta nigdy nie ukrywał swoich uczuć, kiedy był blisko nas. I mimo że Daiki potrafi być czasami mało spostrzegawczy, nawet on to zauważył. Nie miałem nic przeciwko ich relacji, ponieważ to nie wpłynęło negatywnie na ich grę. Oczywiście, tak było tylko wtedy, kiedy grali w jednej drużynie. Skutki ich związku pojawiły się w momencie, gdy poszli do liceum.
- Skutki?
Akashi napił się herbaty, po czym skinął głową. – Obaj byli niepewni. U Daikiego było to bardziej zauważalne. Znudził się koszykówką, ale nie mógł jej rzucić. W wyniku tego jego ruchy stały się niedbałe. Wahał się w trakcie meczu z Ryoutą podczas Turnieju Międzyszkolnego. Tetsuya, ty też musiałeś to zauważyć. Co do Ryouty, dobrze mu się grało przeciwko wszystkim poza członkami Pokolenia Cudów. Był zbyt sentymentalny, jeśli chodziło o granie przeciwko nam. To dlatego tak bardzo się z tym zmagał.
- Oczywiście, wszystko zmieniło się po Pucharze Zimowym i zaginięciu Ryouty. Daiki zrobił się bardziej skoncentrowany i skończył tam, gdzie skończył. Powinniście o tym pamiętać, kiedy będziecie pracować nad tą sprawą. Powinniście również mieć oko na Daikiego, żeby upewnić się, że dobrze sobie z tym wszystkim radzi.
Kagami uniósł brew, mając ochotę rzucić jakiś złośliwy komentarz, ale powstrzymał się przed tym, przypominając sobie ostrzeżenie Kuroko. Nie wiedział skąd pochodził Akashi, ale to, że zachowywał się tak, jakby wszystko wiedział, działało mu na nerwy. – Ja… Będę o tym pamiętać.
- I proszę, dajcie mi znać, kiedy rozwiążecie tę sprawę.
Słychać było stanowczość w tym oświadczeniu.
- Tak, oczywiście. Jeśli—
- Nie powiedziałem jeśli rozwiążecie tę sprawę. Powiedziałem kiedy. – Zanim Kagami zdążył się wtrącić, dwukolorowe oczy błysnęły niemalże groźnie. – Moje słowa są absolutne. A teraz, jeśli mi wybaczycie, muszę załatwić pewną sprawę.
I to by było na tyle.
Kiedy wyszli na ulicę, Kagami prychnął ze złością. – Ten cały Akashi jest taki irytujący. – Przewrócił oczami, przedrzeźniając kapitana Teikou. – „Moje słowa są absolutne." Czy on się uważa za jakieś medium czy coś? Ugh, takich ludzi nie cierpię najbardziej. Czytałem, że groził, że wyrządzi sobie krzywdę, żeby zmotywować swoją drużynę w liceum, czy to prawda?
Kuroko skinął głową. – Zrobił to w trakcie półfinałów Pucharu Zimowego, kiedy grał przeciwko Midorimie-kun.
- To psychopata.
- Ale prawie zawsze ma rację.
Pewnie, nie mógł nie zgodzić się z faktem, że Akashi miał pewność siebie urodzonego lidera i logikę geniusza, ale to nie czyniło go mniej protekcjonalnym. Ściągnął brwi. – Jeśli zawsze ma rację, to dlaczego sam nie rozwiąże tej sprawy? Po co mam biegać z miejsca do miejsca, skoro może po prostu pójść i zakończyć śledztwo?
Niższy mężczyzna spojrzał na niego z troską. – Pewnie nie zauważyłeś, Kagami-kun, ale Akashi-kun nie był do końca pewny, co do tej sprawy.
- Co masz na myśli? Mi tam wyglądał na całkiem pewnego.
- Nigdy nie podejrzewałby, że Kise-kun zaginie. Akashi-kun zna się na ludziach i potrafi przewidzieć ich ruchy. Jeśli się tego nie spodziewał, nie może tego tak po prostu przejrzeć, jeśli taka sytuacja się nie powtórzy. A ponieważ nie ma takiej opcji, żeby to wydarzenie się powtórzyło, nie może tego rozwiązać, tak jak to zwykle robił. Pewnie czuł się bardziej niepewny i emocjonalnie związany z tą sprawą, niż dał po sobie poznać.
Słysząc te słowa, Kagami poczuł się trochę lepiej. Uniósł brew. – Więc mimo tego całego gadania o swojej absolutności, tak naprawdę jest tylko zwykłym bachorem?
Kuroko pokręcił głową. – Zdecydowanie jest geniuszem i bardzo dobrym sprzymierzeńcem. Jestem pewny, że zrobi, co tylko w jego mocy, żeby pomóc ci w tej sprawie. A fakt, że jest absolutnie pewny tego, że ją rozwiążesz świadczy o tym, że prawdopodobnie zrobił to ktoś z kręgu naszych znajomych.
- Jakim cudem może być tego taki pewny?
Chłopak wzruszył ramionami. – Jest geniuszem. Nie jestem pewny czy byłbym w stanie podążyć za jego tokiem myślenia, nawet gdybym spróbował.
Kagami westchnął, rezygnując z dalszej kłótni.
Kilka dni później otrzymał telefon od Momoi, która poprosiła go, żeby sprawdził co u Aomine. Uniósł brew, przerywając pracę. – Huh? Dlaczego? Co on robi?
- Wziął sobie tydzień wolnego od treningów, co jest w porządku, ale nie daje znaków życia od dnia, w którym pojawił się na komisariacie. Odprowadził mnie do domu i od tamtej pory go nie widziałam.
Kagami umieści telefon między uchem a ramieniem, próbując wrócić do pracy. – Ale on jest dorosły. Jestem pewny, że potrafi o siebie zadbać. Nie sądzę, żeby był mi wdzięczny, gdybym nagle pojawił się u niego i znowu zepsuł mu imprezę.
- Normalnie zgodziłabym się z tobą, ale z tego co słyszałam, przez cały ten czas siedział sam w swoim mieszkaniu. I podobno zaczął pić.
- Myślałem, że powiedział, że trener na to nie pozwala.
- Huh? Nie popiera picia w dużych ilościach, ale nigdy tego nie zakazywał. Poza tym Dai-chan nigdy nie pije. Nie wiem co robić. Nie odbiera ode mnie telefonu.
Drapiąc się po karku, usłyszał w głowie głos Akashiego. Ten, który zlekceważył, który kazał mu mieć oko na Aomine. – W porządku, uspokój się i przestań martwić. Powiem ci, co zrobię: zadzwonię do Kuroko i dziś wieczorem wszyscy złożymy mu wizytę, dobrze? Zadzwonię do ciebie, kiedy umówię się z Kuroko co do godziny.
- W porządku. Dziękuję, Kagami-san.
- Nie ma o czym mówić. I tak potrzebuję czegoś z mieszkania Aomine.
Wieczorem ponownie stanęli we trójkę przed drzwiami Aomine. Nikt nie był zaskoczony tym, że chłopak otworzył drzwi ze złością, trzymając w dłoni puszkę piwa. Patrząc na nich z uniesioną brwią, zawodnik skrzywił się z wyraźną irytacją. – Czego wy do cholery chcecie?
Nie chcąc, żeby mężczyzna znów zatrzasnął im drzwi przed nosem, Kagami postawił stopę w wejściu. – Przepraszamy za najście – powiedział bez przekonania, po czym wszedł do środka, ignorując protest koszykarza. Rozglądając się po mieszkaniu, zagwizdał. - Naprawdę nie jest tu tak źle. A więc tak wygląda luksusowy apartament.
Otworzył lodówkę i wyjął z niej puszkę piwa, kiedy mężczyzna zamknął za niego drzwiczki. – Co ty sobie wyobrażasz!? Czy to nie jest przypadkiem nielegalne? Właśnie włamałeś się do mojego mieszkania, a teraz kradniesz moje picie? Tetsu, Satsuki, nie stójcie tak. Zabierzcie go stąd!
Kagami tylko podniósł głowę i uniósł brew. – Picie samemu jest trochę smutne, co nie? A poza tym mówiłem ci, że wpadnę po tę notkę.
- Ha? Ty było kilka dni temu.
- Ale ta jak ci mówiłem, musieliśmy się spotkać z Akashim. Mam dziwne przeczucie, że nawet ty nie sprzeciwiłbyś się temu facetowi. – Uznał milczenie mężczyzny za potwierdzenie. – Więc zamierzasz nas stąd wykopać? Trzymasz tu zdecydowanie więcej piwa, niż normalny człowiek.
Po chwili Aomine zmrużył oczy i w końcu się poddał. – Dobra, wszystko mi jedno. Nie obchodzi mnie to.
Kagami znów otworzył lodówkę i wyjął z niej dwie puszki piwa, po czym podał je Kuroko i Momoi, zanim otworzył kolejną dla siebie. – Dzięki. W takim razie poczęstujemy się.
- Poważnie, Satsuki? Ale ty nawet nie pijesz…
Momoi wyglądała, jakby miała zaprotestować, ale po chwili otworzyła puszkę i napiła się z niej, żeby zrobić mu na złość. – Proszę bardzo! Jedynym powodem, dla którego kiedykolwiek piłam jest to, że jesteś takim idiotą!
Nie chcąc wtrącać się do ich kłótni, Kagami zapytał szybko: - Więc gdzie jest notka od Kise?
Zdekoncentrowany Aomine wskazał na schody. – Jest w pudełku, gdzieś w moim pokoju. Zauważysz je. Poszperaj w nim, to na pewno ją znajdziesz. Jeśli znajdziesz tam jeszcze coś, co ci się przyda, możesz to sobie wziąć. To ostatni pokój po lewej.
Wykonując gest w kierunku niższego mężczyzny, Kagami szybko skierował się w stronę schodów. – Chodź, Kuroko.
Trzymając w ręku zamkniętą puszkę piwa, chłopak skinął głową. – Już idę.
Kiedy zniknęli z pola widzenia, usłyszeli donośne „plask", po którym nastąpiło wrzeszczenie.
- Przestań zachowywać się, jakbyś był jedyną osobą, która straciła Ki-chan! Wszyscy go straciliśmy! I nie mów mi, że tego nie rozumiem, tylko dlatego, że nie straciłam ukochanego! Tamtego dnia straciłam najlepszego przyjaciela! Dla mnie był po prostu niezastąpiony, tak samo jak dla ciebie! Dlaczego nie potrafisz tego zrozumieć? Nie odsuwaj mnie od siebie, żeby pić. Ja… Nie potrafię poradzić sobie z tym wszystkim sama. Ja też za nim tęsknię, wiesz? Nie jesteś jedynym, który chce go z powrotem!
Wymieniając spojrzenia z Kuroko, szybko zakradł się do pokoju Aomine. Było w nim zaskakująco czysto i tak jak powiedział zawodnik, w kącie stało pudełko. Czerwonowłosy przyswajał rozmiar pomieszczenia z otwartymi ustami. – Styl życia bogatego i sławnego, hm? Ten pokój jest dwa razy większy od mojej sypialni.
- No cóż, jest profesjonalnym koszykarzem, to oczywiste, że jego pensja może pokryć koszty czegoś takiego – powiedział obojętnie Kuroko, podchodząc do pudełka i odsuwając je od ściany.
Zaciekawiony Kagami poszedł za jego przykładem i usiadł przy pudełku. Otwierając je, zajrzał do środka i napił się piwa, zanim stwierdził oczywisty fakt: - Jest tu dużo więcej rzeczy niż tylko notka. Jak to jest, że wszyscy mają pudełko z rzeczami Kise?
Wyciągając stertę magazynów i zdjęć, detektyw uniósł brew, kiedy w końcu zlokalizował karteczkę. Rzucił na nią okiem, ale zamiast się na niej zatrzymać, odłożył ją na bok i dalej grzebał w pudełku, napotykając na dziwnie wyglądającą komórkę. Szybko zlokalizował w pudełku ładowarkę, po czym podłączył telefon i włączył go. Kuroko spojrzał w jego kierunku. – Kagami-kun, co to?
- Wygląda mi na stary telefon Aomine. Musi mieć z dziesięć lat, ale łał, najwyraźniej nadal działa. – Potrzebował trochę czasu, żeby pojąć jak obsługiwać to urządzenie, ale w końcu znalazł galerię ze zdjęciami i zaczął je przeglądać. Były tam zdjęcia butów do koszykówki, jedzenia, kilka zdjęć Aomine i losowe zdjęcia ludzi. – Łał, był wtedy taki młody. Są tu zdjęcia Kise, więc pewnie zostały zrobione, kiedy był w liceum. Nie mogę uwierzyć, że wciąż ma ten telefon.
Kuroko przysunął się do niego i zajrzał mu przez ramię. – To zdecydowanie zdjęcia z liceum. Wygląda na to, że Aomine-kun nigdy nie dowiedział się jak usuwa się zdjęcia z tego telefonu. Czekaj, wróć, co to było za zdjęcie? Nie, następne. To z tytułem. O to. Aomine-kun z pewnością go nie zrobił, skoro ma tytuł.
- Nie możesz go za to winić. Te rzeczy nigdy dobrze nie działają. – Obaj zamrugali na widok zdjęcia Kise, który miał na sobie bluzę drużyny Touou i szczerzył się do aparatu. Było zatytułowane: Touou ma naprawdę fajne mundurki! Pochodziło z 5 grudnia. – Zostało zrobione w noc jego zaginięcia. Muszę wrócić na komisariat i sprawdzić jego dokumenty, żeby dowiedzieć się czy na ciele zostały jakieś pozostałości po ubraniach.
Przyciskając losowy guzik, Kagami przypadkiem otworzył listę wiadomości. Naprawdę nie znał się na nowych technologiach. Telefony, które mieli w Japonii dziesięć lat temu były tak samo nowoczesne jak te, które Amerykanie mieli obecnie, jeśli nie nowocześniejsze. To, że jego znajomość kanji nie była tak dobra jak powinna być, wcale nie pomagało. Dlatego kiedy zamierzał wyjść z galerii, jakimś cudem otworzył wiadomości…
05/12/08 21:32
Od: Kise Ryouta
Aominecchi, nadal bierzesz prysznic~? To nie w twoim stylu, brać takie super długie prysznice~! \(=3=)/ Kupuję picie~! Czy jest jakiś smak, który chciałbyś w szczególności~? Może Pocary Sweet~? Jeśli mi nie odpiszesz, będę musiał wziąć wszystko~! \(^0^)/
05/12/08 21:53
Do: Kise Ryouta
Pocari Sweet. Pośpiesz się, idioto. Chce mi się pić.
05/12/08 22:08
Do: Kise Ryouta
Oi, Kise, zgubiłeś się? Odbierz telefon.
05/12/08 22:10
Do: Kise Ryouta
Sklep jest niecały blok dalej. Nie jesteś napastowany przez jakiegoś fana czy coś, prawda?
05/12/08 22:11
Do: Kise Ryouta
Odbierz telefon.
05/12/08 22:13
Do: Kise Ryouta
Poważnie, to nie jest zabawne. Odbierz telefon, idioto.
05/12/08 22:15
Do: Kise Ryouta
Idę cię szukać. Kiedy cię dopadnę, jesteś martwy.
05/12/08 23:31
Do: Kise Ryouta
Teraz już wszyscy cię szukają. Gdzie polazłeś?
06/12/08 00:02
Do: Kise Ryouta
Kise, odbierz w końcu ten głupi telefon!
06/12/08 00:05
Do: Kise Ryouta
Wkurzyłem cię czymś!? Przepraszam, okej!?
06/12/08 00:09
Do: Kise Ryouta
Jak cię znajdziemy, to cię kurwa zabiję.
06/12/08 01:23
Do: Kise Ryouta
Kise, zadzwoń do mnie. Obiecuję, że nie będę się złościł.
06/12/08 02:07
Do: Kise Ryouta
Zostawiłem otwarte drzwi.
06/12/08 03:46
Do: Kise Ryouta
Pierdol się. Idę spać.
06/12/08 09:02
Do: Kise Ryouta
Wezwano policję. Poważnie, gdzie jesteś?
06/12/08 13:29
Do: Kise Ryouta
Podobno uważają, że mogłeś zostać porwany. To po prostu głupie, nie?
06/12/08 16:37
Do: Kise Ryouta
Widzisz siebie we wszystkich wiadomościach, prawda?
07/12/08 10:43
Do: Kise Ryouta
Jeśli nie zamierzasz się ze mną skontaktować, to przynajmniej zadzwoń do kogoś i daj znać, że nic ci nie jest. Wolę usłyszeć to przez plotki, niż nie usłyszeć tego wcale.
07/12/08 14:55
Do: Kise Ryouta
Przysięgam, nie jestem już nawet wściekły. Tylko przestań wszystkich martwić. Od kilku dni Satsuki bez przerwy płacze.
07/12/08 19:20
Do: Kise Ryouta
Jeśli do mnie zadzwonisz, obiecuję, że będę grał z tobą jeden na jednego przez resztę twojego życia.
07/12/08 22:14
Do: Kise Ryouta
Fajnie, ty też się pierdol! Zamierzam rzucić koszykówkę, zobaczymy jak ci się to spodoba!
08/12/08 11:08
Do: Kise Ryouta
Zabrałeś moją pieprzoną bluzę, debilu!
09/12/08 19:29
Do: Kise Ryouta
Kise, cokolwiek zrobiłem, przepraszam, okej? Nie chciałem nazwać cię debilem ani nic. Obiecuję ci nawet, że jeśli do mnie zadzwonisz, to już nigdy nie kupię magazynu porno.
09/12/08 19:32
Do: Kise Ryouta
Jesteś zły za to, że nigdy nie powiedziałem ci jak bardzo cię kocham?
09/12/08 19:36
Do: Kise Ryouta [1/2]
Kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham
09/12/08 19:36
Do: Kise Ryouta [2/2]
cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię kocham cię.
09/12/08 19:38
Do: Kise Ryouta
Proszę bardzo, już lepiej?
09/12/08 19:41
Do: Kise Ryouta
Co? Nadal za mało? Nie można cię zadowolić, co? Sorry, ale nie będę pisał tego wszystkiego jeszcze raz.
09/12/08 23:18
Do: Kise Ryouta
Chyba pójdę spać wcześniej. Dobranoc.
09/12/09 23:18
Do: Kise Ryouta
Tak tylko, żebyś wiedział… Kocham cię.
10/12/08 15:51
Do: Kise Ryouta
Ryou przygotował dzisiaj naprawdę niesamowite pudełko z drugim śniadaniem.
[Zdjęcie w załączniku]
12/12/08 02:03
Do: Kise Ryouta
Proszę, wróć. Pokornie proszę o twój powrót.
25/12/08 00:00
Do: Kise Ryouta
Wesołych Świąt.
25/12/08 20:42
Do: Kise Ryouta
Popatrz na wszystkie prezenty, jakie dostałem. Czy Mikołaj zdołał cię w ogóle znaleźć?
[Zdjęcie w załączniku]
01/01/09 00:00
Do: Kise Ryouta
Szczęśliwego Nowego Roku.
18/06/09 00:00
Do: Kise Ryouta
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. W tym roku pamiętałem.
*Wiadomość nie mogła zostać doręczona*
05/12/09 21:00
Do: Kise Ryouta
Minął już rok… nadal możesz wrócić, kiedy ci się tylko podoba, wiesz?
*Wiadomość nie mogła zostać doręczona*
18/06/10 00:01
Do: Kise Ryouta
…
*Wiadomość nie mogła zostać doręczona*
06/12/10 03:48
Do: Kise Ryouta
Na wypadek gdybyś nie wiedział, gram teraz w drużynie pełnej zawodowców. Pozostałe wiadomości: zniszczyłeś mi grudzień na resztę mojego życia. Ale nadal cię przyjmę, jeśli wrócisz.
*Wiadomość nie mogła zostać doręczona*
05/12/11 22:17
Do: Kise Ryouta [1/2]
Trzy lata. To już trzy lata. Wiesz co? Nie będę wysyłał ci już więcej wiadomości. Zrobiłem już tyle rzeczy w życiu, nie potrzebuję cię. Jestem w drużynie narodowej. Biję rekordy. Sypiam teraz z modelkami, które mają
*Wiadomość nie mogła zostać doręczona*
05/12/11 22:17
Do: Kise Ryouta [2/2]
duże piersi, więc pierdol się. Nie wiem dlaczego nadal nie mogę przestać o tobie myśleć. Kurwa, powinienem po prostu wyrzucić ten telefon.
.
.
.
.
.
Ale nadal możesz wrócić.
*Wiadomość nie mogła zostać doręczona*
29/07/18 21:45
Do: Kise Ryouta
Tetsu i Satsuki właśnie przyszli do mnie z detektywem i właśnie odesłałem naprawdę gorącą laskę do domu. Nie możesz być martwy.
*Wiadomość nie mogła zostać doręczona*
30/07/18 03:53
Do: Kise Ryouta
Poszedłem na boisko w Teikou, żeby porzucać trochę do kosza. Pocałowałem cię tam. Pamiętasz?
*Wiadomość nie mogła zostać doręczona*
30/07/18 04:12
Do: Kise Ryouta
Dlaczego musiałem cię poznać? Masz pojęcie co zrobiłeś z moim życiem? Nikt mi nie powiedział, że będzie tak ciężko. Kurwa, muszę iść później na komisariat. Kurwa.
*Wiadomość nie mogła zostać doręczona*
30/07/18 04:27
Do: Kise Ryouta
Chciałbym, żebyś wrócił i mnie nawiedzał. Wtedy przynajmniej miałbym cię przy sobie.
.
.
.
.
.
Nadal możesz wrócić, jeśli chcesz.
.
.
.
Nie miałbym nic przeciwko temu.
*Wiadomość nie mogła zostać doręczona*
