Krótkie opisanie tego, co działo się w Święta. Chciałam po prostu, żebyście ten odcinek Świąteczny mieli już przed Świętami. Następne – po Nowym Roku, gdy będę miała dostęp do Neta, mam nadzieję, że w przerwę od szkoły coś napiszę :)
Mam już zarys akcji... wymyśliłam dość ważnego trupa... oj, będę zanim tęsknić, ale to jeszcze za jakiś czas... trochę go potrzymam żywego... :D No i będzie też zdrajca... (Przyjmuję zakłady – osoby, które zgadną, kto jest zdrajcą, gdy już będzie odcinek, w którym dowiadują się wszyscy inni – dostaną go szybciej, jak podadzą maila... no dalej, trochę rywalizacji moi drodzy! Jak będzie wam kiepsko szło, to będą może jakiś podpowiedzi... :D Jak na razie jedna – zdrajca zdradza oczywiście Jasną Stronę Mocy – uprzedzam, żebyście nie podejrzewali Seva, czy Lou, bo o nich wszyscy wiemy ;) )
Khem, khem... Życzenia trochę mi zajęły o
Więc tak, Wszystkim Komentującym, a także Czytającym, Wszystkim Polskim Autorom i Komentatorom z i innych organizacji fanfikowych, życzę Wesołych Świąt!
Wersja dla Śmierciojadów:
Życzę powrotu Czarnego Pana, Jego zwycięstwa, wymordowania mugoli, pozbycia się szlam, śmierci Harry'ego Pottera i Albusa Dumbledore'a... hmm... Życzę Wam względów u Czarnego Pana, a byście szli przez życie z wiernością Bellatriks, sprytem Barty'ego jr. I wdziękiem Lucjuszka. Niech Moc Czystej Krwi będzie z Wami!
Wersja dla Jasnej Strony Mocy:
Życzę Wam upadku Sami-Wiecie-Kogo, okiełznania rodów czystej krwii, wreszcie inteligentnego i porządnego ministra magii, zwycięstwa Harry'ego Pottera, zdrowia dla Dumbledore'a, odzasłonkowienia Syriusza, odwilkołaczenia Remusa, zabicia Pettigrew, odbezmóżdżenia – przywrócenia władz umusłowych - Longbottomów (wszystkich trzech albo i czterech). Życzę Wam byście szli przez życie z odwagą Harry'ego, mądrością Albusa, obowiązkowością Minerwy i apetytem Ronalda. Niech Moc Blizny będzie z Wami!
Wersja dla Tych Po Obu Stronach:
Życzę Wam – Najlepszym Szpiegom i Podlizywaczom Na Świecie - szczęśliwego, spokojnego i bogatego życia po stronie zwycięskiej, niewykrycia waszej wielolicowości (nie tylko dwu-), pozytywnego ropatrzenia waszych złych/dobrych uczynków (w zależności od tego, która strona wygra). Abyście szli przez życie bez naiwności Dumbledore'a, szaleństwa Voldemorta, głupoty ministerstwa, bezmyślności Gryfonów, podłości Ślizgonów, kujonowatości Krukonów, kretynizmu Puchonów. Abyście wewnątrz byli sobą, a na zewnątrz zawsze tym, kim chcą żebyście byli. Niech Moc największego ze szpiegów – Jamesa Bon... tfu! Severusa Snape'a! – będzie z Wami!
Wersja dla Ślizgonów:
Wiedzy Krukonów, Spontaniczności Gryfonów, Przyjacielskości Puchonów, Niepowtarzalności Ślizgonów.
Wersja dla Gryfonów:
Rozwagi Krukonów, Sprytu Ślizgonów, Niewyróżniania się Puchonów, Niepowtarzalności Gryfonów.
Wersja dla Puchonów:
Odwagi Gryfonów, Ambicji Ślizgonów, Wiedzy Krukonów, Niepowtarzalności Puchonów.
Wersja dla Krukonów:
Spontaniczności Gryfonów, Otwartości Puchonów, Sprytu Ślizgonów, Niepowtarzalności Krukonów.
SPOJLER CI, KTÓRZY NIE CZYTALI VI TOMU I NIE CHCĄ POZNAĆ TEGO DROBNEGO SZCZEGÓŁU- KTÓRY BEZ CAŁEJ KSIĄŻKI I TAK IM NIC NIE DA – NIECH POMINĄ
Naj, Naj, Naj, Najlepsze życzenia dla tych, którzy – tak jak ja – uważają, że R.A.B. to Regulusek. :D
Xxx
O gwiazdo betlejemska, zaświeć na mym niebie,
Ja cię szukam wśród nocy, ja tęsknię bez ciebie.
Prowadż mnie do stajenki, gdzie Chrystus złożony.
Bóg-człowiek z Panny świętej dla nas narodzony.
Nie ma Go w stajence, nie ma go już w żłobie,
Gdzież pójdziemy, Chrystusie, pokłonić się Tobie?
Pójdziemy upaść na twarz przed Twoje ołtarze
I serce, duszę, ciało poniesiem Ci w darze.
X
(...) Święty Mikołaju, zanieś uśmiech zdrajcy
Niech sobie spokojnie fajeczkę zafajczy
Święty Mikołaju, zanieś uśmiech Aurorowi
Niech nad ofiarami i wojną się nie głowi
Święty Mikołaju, zanieś uśmiech charłakowi
Niech tą świąteczną magię i on także złowi
Święty Mikołaju, zanieś uśmiech mugolowi
Niech go w łepetynkę magia Świąt pomrowi
Święty Mikołaju, zanieś uśmiech Śmierciożercy
Niech mu dadzą spokój tego świata wielcy
Święty Mikołaju, zanieś uśmiech do Profesora
Niech mu da spokój, ta tumanów zmora (...)
„Święty Mikołaju" Grupa Aprobująca Slytherin z płyty „Ludzie, Święta idą"
text: Lena Holwood, Ian Louis Bergs i "Mały Bob"
muz: Ian Louis Bergs
Xxx (1)
Święta Bożego Narodzenia w Norze to wydarzenie, które było trudne do zapomnienia dla kogoś takiego, jak Harry. Kogoś, kto do czasu swych pierwszych Świąt u Weasley'i, czy w Hogwarcie, kojarzył je jedynie z kawałkiem opłatka wsuniętym przez kratkę w drzwiach jego komórki pod schodami, któremu to wydarzeniu towarzyszył głos wuja Vernona, stwierdzający, że raz w roku można być i dla dziwolągów milszym. Prawdopodobnie ta sama filozofia nakłaniała go do wręczania Harry'emu jego świątecznych prezentów – bluzy po Dudley'u albo starych skarpetek wuja. Czasem nawet dostawał nieco ciasta, jeżeli ciotka Petunia za bardzo zapatrzyła się na dom sąsiadów i jej wypiek „nieco" się przypalił.
Święta w Norze były inne. Milion razy lepsze niż na Privet Drive i nawet sto razy lepsze niż w Hogwarcie. Choć może nie było takich bogatych dekoracji, jak w szkole albo tak wykwintnych deserów, ale była jeszcze bardziej rodzinna atmosfera. Pani Weasley, która życzyła wszystkim zdrowia i spokoju ze łzami w oczach, prawdopodobnie zastanawiając się, jak bardzo w tych czasach jest to mało możliwe. Pan Weasley, który kategorycznie zabronił tego dnia wymawiać takie sformułowania, jak „wojna", "Voldemort", „Śmierciożercy", „Ministerstwo", „ocena trollowa z eliksirów", „bieda", oraz „zakalec". Po chwili Ron, który akurat usiłował wybrać sobie największy fragment opłatka, dorzucił jeszcze „przegrana Armat Chudley'a".
Bliźniacy przyozdobili choinkę dość wymyślnymi czarami i ozdobami, choć z pewnością nie tak ekskluzywnymi, jak te w szkole. Mimo to Harry'ego oczarowywały bombki z tańczącymi bałwankami, czy świętym Mikołajem, którego sanie – o ile się nie pomylił – ciągnął jeleń i sporej wielkości, czarny pies.
Wszystko to, ta atmosfera, rodzinne rozmowy przy stole, cudowne prezenty (Mega Świąteczne Opakowanie Wiecznie Ciepłych Gofrów Bertholdiny Yules (2) – od Rona; sweter i słodycze od państwa Weasley; „Jak zostać bohaterem narodowej ligii Quidditcha?" od Monici; skórzaną kurtkę od Billa i Charilego; zestaw piór od Percy'ego, oraz poradnik „Jak zdać OWTMy, jeśli przez siedem lat było się bezmózgiem?" od Hermiony), a wszystko to podkreślone towarzystwem pięknej dziewczyny u boku sorawiało, że Harry czuł się cudownie. Nawet jeśli musiał co jakiś czas znosić wściekłe spojrzenia Rona, kpiące bliźniaków, czy lekko podejrzliwe ciotki Monici... Chyba jednak domyśliła się od jakich aktywności mógł się uszkodzić stół w kuchni...
Xxx
Obiad przy wspólnym stole w Wielkiej Sali był nieco smutniejszy i spokojniejszy niż zwykle, gdyż większość uczniów w tych niepewnych czasach wolała spędzać wakacje z rodziną. Nawet większość nauczycieli wyjechała. Profesor Lupin wyjechał zaraz po rozpoczęciu się przerwy Świątecznej, podobnie, jak Vector i Sprout. Nauczyciel Zaklęć, Profesor Flitwick wyjechał z kolei dwie godziny temu, do swojego brata, medczarodzieja – Paracelsusa (3). Hagrid tydzień temu w celach oczywiście całkowicie niewiadomych udał się do Francji. W ten sposób poza Hermioną, Draconem, dwanaściorgiem Ślizgonów, dwójką Gryfonów, jednym Puchonem i trójką Krukonóww zamku pozostali jedynie profesor Dumbledore, McGonagall, Snape, Trelavney, Binns (choć na obiedzie się nie pojawił) i Eliphas Crowley (nowy nauczyciel Mugoloznawstwa) (4).
Kochani moi, trochę uśmiechu, mamy Święta! – zakrzyknął wesoło Dumbledore i podsunął, jak zwykle ponuremu Crowley'owi cukierek-niespodziankę.
Z środka magicznej zabawki wypadł całkiem nowy telefon komórkowy, a dyrektor szybko wręczył go zdziwionemu mężczyźnie.
Doszedłem do wniosku, że trzeba robić takie cukierki, żebyście byli zadowoleni z zawartości! Severus już mi grozi otruciem, jeśli dostanie kolejne kapcie-króliczki...
Jakiż pan nierozsądny opiekunie, przecież w lochach tak zimno, jeszcze nam się pan przeziębi i jak my – biedni uczniowie - to zniesiemy? – spytał z udawaną trwogą Dracon.
Z ulgą i uśmiechem na twarzy, panie Malfoy.
Oj, Severusie, nie marudź, tylko ciągnij! (5) Pan Malfoy ma świętą rację! – zakrzyknął dyrektor, w którego oczach już dawno nie było widać takiej radości (6).
Niezbyt ciche warknięcie ze strony Mistrza Eliksirów przywitało „Album Miss Hogwartu 1981 – 1997", czyli zbiór zdjęć wszystkich najładniejszych uczennic odkąd Severus Snape został nauczycielem...
Xxx
Był późny wieczór dwudziestego piątego grudnia, a Severus delikatnie zamknął drzwi szkolnej kapliczki. Był pewien, że o tej porze nikt tu nie zajrzy i będzie miał chwilę spokoju. Oczywiście Minerva musiała popsuć ten pięknie uknuty, ślizgoński plan, jak na Gryfona przystało.
Nie wiedziałam, że jesteś wierzący Sev – zdziwiła się, praktycznie wpadając na niego w drzwiach.
Ciebie też tu dość rzadko można spotkać – odparował Mistrz Eliksirów, nieco zawstydzony, że przyłapano go na tym, jakże nie 'czarnocharakterowym' zachowaniu.
Czasem potrzebuję trochę ciszy i spokoju, a tu jest go chyba najwięcej... Ty też tego szukasz, prawda?
Czasami... a poza tym szpieg potrzebuje każdej pomocy, o jaką tylko może poprosić – odparł Snape i odszedł szybkim krokiem od swojej byłej nauczycielki. Chwilami jej wypytywania orzyprawiały człowieka o dreszcze, jakby chciała przyjrzeć się twojemu sumieniu, żeby ocenić, czy godzien jesteś towarzystwa jej złotych Gryfonów...
Xxx
Seeeeeeverusie, zaaagrasz w szachy?
Severus podniósł głowę, żeby spojrzeć na Jęczącą Martę. Nie chciało mu się grać. Półleżał w soim wygodnym i ciepłym łóżku, własnie miał się wziąć za sprawdzanie eseju Granger i szczerze mówiąc był go trochę ciekawy.
Przykro mi, Marto. Muszę to sprawdzić na jutro.
Pochylił się nad tekstem, udając że nie słyszy cichego pociągania nosem ducha. Chwilami zastanawiał się, czy kiedyś od tych płaczy nie wycieknie jej cała ektoplazma...
Uśmiechnął się kącikiem ust, gdy zauważył dwustrofową notatkę na dole strony, wyraźnie napisaną nieco później, innym kolorem inkaustu.
Przykro mi, panie profesorze
Nie ze Ślizgonem swe życie ułożę
Bo choć w większości są całkiem przystojni
To są też zimni - do miłości niezdolni...
Poza tym sam musi pan przyznać
Że strach takiemu uczucia swe wyznać
Bo to proszę pana albo kretyn kompletny,
Albo ma charakterek czarny i szpetny! (7)
Śmiech Severusa zagłuszył nawet łkania Jęczącej Marty, gdzieś z rury w ścianie...
Xxx
Cdn.
Xxx
Wybaczcie mi tą scenę, ale mam doprawdy zboczenie do opisów „rodzinnych Świąt". Uznajcie mnie za chorego człowieka, którego fascynuje nieznane.
Yule to przesilenie zimowe.
Paracelsus (1493-1541) właściwie Phillipius Aureolus Theophrastus Bombastus von Hohenheim... był lekarzem, a prawdopodobnie magmedykiem, który leczył też mugoli i dlatego oni też go zapamietali...Mówił o harmonii duszy i ciała, energii z kosmosu, magii naturalnej, a przynajmniej tak twierdzą autorzy książki „Czary i Czarownice historia i tradycje białej magii" Anton i Mida Adams, którą dostałam na urodziny :D Prawdopodobnie Paracelsus był po prostu zdolnym Astrologiem i Mistrzem Eliksirów z ciągotą do mugoli.
Eliphas Crowley – Aleister Crowley (1875 – 1974) mag, który miał nieco złą sławę, gdyż nadużywał nieco narkotyków i miał nienasycone apetyty seksualne... wyznawał zasadę „Rób, co chcesz", czyli „Podążaj za swoją prawdziwą wolą"... Eliphas Levi, to dziewiętnastowieczny mag, za którego wcielenie uważał się Crowley.
Moja koleżanka kazała zaznaczyć, że w tym momencie zapluła się ze śmiechu. Zboczek jeden, jakby nie wiedziala, jaki nauczyciel mnie natchnaaaaaaazal
Niech zgadnę, jak przeczytaliście „oczy Dumbledore'a" i „radość" w jednym zdaniu, to od razu pomyśleliście o tych jego słynnych iskierkach... chwilami mam wrażenie, że wystarczy mu sypnąć proszkiem Fiuu w oczy i też się można przenosić...
Nie wiem, jak Wam, ale mi największą uciechę sprawiają te cudne, grafomańskie wierszydła :)
Napisałam może niewiele, ale wiele do Was! (wstęp, konkurs, życzenia, przypisy) i żądam jakiegoś odzewu (komentarzy i najlepiej sugestii, co do zdrajcy – tak, on już się pojawił – niech się dowiem, czy to będzie, choć małe zaskoczenie, czy nie)!
