Rozdział 10.
— Czy on w ogóle chce odzyskać te wspomnienia?
— Słucham? — Harry oderwał wzrok od książki, którą czytał.
— Profesor Snape. Czy chce odzyskać wspomnienia?
Harry oparł się wygodniej na krześle.
— Oczywiście, że tak. Dlaczego miałby ich nie chcieć?
Hermiona odłożyła pióro i splotła ręce na piersi.
— Nie wiem. Pytałeś go o to?
— Ja... Nie.
Dziewczyna zamknęła książkę z głuchym hukiem i przysunęła się do stolika, przy którym siedział Harry.
— Czyli mam rozumieć, że nie próbowałeś czegoś tak prostego jak Finite?
— Nie. — Na policzki chłopaka wystąpiła czerwień.
— Więc czego my szukamy? — spytała ostrym tonem. — Jeśli nie wiemy, co mu się przydarzyło, nie wiemy też, jak to naprawić. Gdyby został poddany Obliviate, zwykłe Finite mogłoby zadziałać. Ale nie wiemy, ponieważ nawet go nie spytałeś.
— Nie będę używał na nim magii bez jego wyraźnej zgody.
— Oczywiście, że nie! To naruszenie zasad etyki.
Harry przetarł dłońmi zmęczoną twarz, zsuwając okulary na czoło.
— Więc co mam zrobić?
— Porozmawiaj z nim — westchnęła Hermiona. — Wyjaśnij mu wszystkie dostępne opcje. Upewnij się, czego chce. Wtedy pomyślimy, co robić dalej.
xxx
Pewnej nocy ciało Harry'ego pokrywają siniaki i krew. Pojedynkowali się godzinami i chłopak jest wykończony. Siedzą więc obok siebie, plecami opierając się o zimną ścianę, jakich wiele w lochach. Spodnie Harry'ego są porozrywane za sprawą klątwy tnącej, która trafiła go w udo. Nadal krwawiło.
Snape wyciąga dłoń i kładzie ją na ranie, a jego magia mrowi skórę Harry'ego, niemal przenikając mu do krwi, podnosząc tętno bardziej niż cała ta adrenalina czy ból. Jego noga zostaje uleczona, ale mimo to Severus nie zabiera ręki. Harry wie, że przekraczają pewną granicę, ale to nie ma żadnego znaczenia. Myśli czasem, że jest niesamowicie samolubny tak naciskając na mężczyznę, jednak przecież wkrótce sam ma zginąć, dlatego tez nakrywa dłoń Snape'a własną. Mężczyzna nie protestuje.
xxx
— Czy chcesz odzyskać swoje wspomnienia?
Snape nie odpowiedział mu od razu, ale odstawił drinka i prześwietlił go wzrokiem.
— Ty wydajesz się chcieć, bym je odzyskał. — Nie takiej odpowiedzi Harry się spodziewał. Chłopak zmarszczył czoło. — Ale — podjął mężczyzna — nadal nie chcesz powiedzieć mi, dlaczego.
— Ja... Nie mogę — odparł Harry słabo. — Przynajmniej dopóki nie zdecydujesz się wrócić.
— Wrócić?
— Tak. Do swojego starego życia.
Snape obserwował go przez dłuższą chwilę.
— Początkowo, bardzo chciałem sobie wszystko przypomnieć. Czułem się niekompletny; przecież nie pamiętałem mnóstwa rzeczy o sobie samym. — Mężczyzna wodził kciukiem po krawędzi stojącej przed nim szklanki. — Wiem, jak zawiła jest chemia organiczna i molekularna, ale nic nie wiem na temat tego, gdzie dorastałem. Wiem, jak przeprowadzić skomplikowane eksperymenty, ale nie posiadam żadnej wiedzy odnośnie moich rodziców. Potrafię pisać zawiłe równania chemiczne, ale nie wiem, do jakiej szkoły chodziłem. I, z jakiegoś powodu, jestem zaznajomiony z walką wręcz, mogę też wyczuć i zidentyfikować każdą z trucizn. Nie wiem jednak, skąd te wszystkie zdolności.
— Mogę ci pomóc — odparł Harry — ale to nie będzie łatwe. I muszę mieć pewność, że tego właśnie chcesz.
Snape nie od razu się odezwał, a Harry obserwował, jak mężczyzna wybija palcami równy rytm o powierzchnię blatu. W końcu powiedział:
— Chyba czas najwyższy dowiedzieć się, kim byłem.
