Harry westchnął gdy obserwował latające ptaki. Nie dbał o to, ze było już po ciszy nocnej. Właściwe miał misje o północy.

To było dobre, że miał przyjaciół z każdego domu. Jednak naprawdę przejmował się tym co Dumbledore zrobił z Draco. Więc odkąd nie miał nikogo w Slytherinie, spędził sporo czasu nasłuchując z okolicznego korytarza.

Harry'ego przerażało to, że gdyby nie Mark, Harry poddałby się czarowi, który użył na nim Dumbledore, mimo że był niemal złamany.

W okolicy północy Harry zakradł się do każdego pokoju wspólnego i przyczepił kawałek papieru do tablicy ogłoszeń.

Kiedy wyszedł, papiery szeleściły trochę z powodu otwartego okna. Gdyby było choć trochę jaśniej, wtedy ludzie zobaczyli by wiadomość mówiącą:

Drodzy członkowie UH,

Doszliśmy do tego jak nadal rozmawiać w naszym pokoju. Będziemy czekać na wasze przybycie by cieszyć się unią kolejny raz.

Administrator Emerald

Administrator/Naczelny Moderator Mioneclaw


Następny dzień był naprawdę denerwujący i nieszczęśliwy dla pewnego Harry'ego Jamesa Pottera. Dlatego, że był na nogach tak długo, zaspał. Przy śniadaniu potknął się i upadł twarzą w miskę płatków zbożowych.

Jakby to nie wystarczyło, zasnął w klasie nowej profesor Umbridge. Nowa pani profesor była koszmarna i szybko dorobiła się wielu ksywek od studentów, jak: Umbitch, Unbrain, Toadbridge[1] i kilka bardziej kreatywnych, które nie są zbyt… uch… niewłaściwe dla młodszych uszu.

Hermiona podeszła do Harry'ego, który był w bibliotece, próbując skończyć swój esej z Ziołolecznictwa, ale wciąż tracił koncentrację.

Harry w końcu odłożył swoje pióro. Wyglądał gorzej niż zwykle. Wielkie wory pod oczami, blada skóra, a do tego był zmęczony i zirytowany.

- Harry? - zapytała delikatnie.

- Co? – odpowiedział. Zignorowała jego najwyraźniej kiepski nastrój I spojrzała w dół.

- Właśnie rozmawiałam z Ronem – powiedziała. – I jestem zdziwiona, bardzo zdziwiona.

Harry westchnął, zamknął książkę przed sobą, i odłożył esej.

- Co się stało?

To wystarczyło, by pchnąć Hermionę do mówienia.

- Ron zachowuje się dziwnie i jest strasznym durniem. Ale w tym samym czasie nie ma nic na niego i w ogóle, ale teraz gdy pracujemy razem tyle nad runami, myślę, że czuł się fatalnie opuszczony, a jednak w tym samym czasie był strasznym dupkiem –

Harry przerwał jej delikatnie.

- Miona, przyjaźń to coś trudnego, gdy jest wymuszona. Nikt nie powstrzymuje Ron'a przed dołączeniem do nas, ale on odmawia. W zasadzie, to nie jest nasza wina, że nie lubi spędzać z nami czasu. Osobiście uważam, że jedyne czego ode mnie chciał to moc i sława.

- Och, Harry – powiedziała ze łzami w oczach. Czknęła. – Może powinniśmy powiedzieć Dumbledore'owi o naszym projekcie?

Harry westchnął i wstał.

- Miono, Dumbledore nie robi nic innego, poza rujnowaniem ludziom życia. – Spojrzał jej prosto w oczy. – Nie pozwól mu zrujnować twojego, jak zrobił z moim.

- Harry?

Harry westchnął znów.

- Nie wiem co robić, ten kozioł jest przekleństwem mojej egzystencji.

- Na pewno nie może być aż tak źle.

- Nawet nie masz pojęcia. Ale nie ważne. Ale wstawię się za tą dwójką. Uratuję ich. Nawet jeśliby to miała być ostatnia rzecz jaką kiedykolwiek zrobię.

Nie widzieli figury w cieniu wychodzącej raczej po cichu. Nikt nie dostrzegł żółto-szarych oczu stających się bardziej szarymi, ani chwytania się za głowę w przypływie pojawiania się krótkich wspomnień.


Drogi Adminie Emerald,

Dziękuję za znalezienie sposobu, by utrzymać UH w Hogwarcie. Naprawdę nie wiem co bym bez tego zrobił. To częste, że chce się uciec. UH jest jedyną rzeczą naprawdę pomagającą uciec od kłopotów.

Użytkownik UH.

Harry uśmiechnął się gdy czytał email. Otrzymał sporo takich wiadomości. Większość z nich wolała, tak jak ten, pozostać anonimowa.

Jednak niewielu mogło zjawić się online, i zwykle dość często pokój był pusty. Harry znajdował wiele osobistych wiadomości z narzekaniem, ale większość z nich była o szkole: niesprawiedliwe szlabany, zbyt wiele zabranych punktów, lub znęcanie się.

Harry upewniał się, że zawsze na nie odpisywał. Po to właśnie był ten pokój: by wyładować swój gniew, prosić o pomoc, znajdywać przyjaciół i nadzieję, gdy jesteś zbyt zagubiony lub zbyt oddalony od świata zewnętrznego.

Harry wyszczerzył się na wspomnienie twarzy Dumbledore'a, gdy kilka dni po powieszeniu przez Harry'ego informacji, paczki o prostokątnym kształcie zaczęły przybywać do większości studentów.

Wielu studentów z UH, włącznie z Harrym i Hermioną, uważało za ekstremalnie zabawne oglądanie wielu profesorów próbujących dowiedzieć się czym był pokój. Ujrzeli bowiem notatki w całej szkole, które Harry powiesił, na wypadek gdyby nauczyciele także korzystali z pokoju bez jego wiedzy.

Właśnie z powodu jednej z takich notatek Severus Snape odwiedził Spinner's End by wziąć swój komputer.

Na nieszczęście były jeszcze zakątki Hogwartu gdzie nie było Internetu, ale wszystkie dormitoria miały do niego dostęp. Hermiona upewniła się co do tego.

Salazar dołączył do czatu.

Emerald: Dobry wieczór, Salazar. Dobrze cię tu widzieć.

Salazar: Cześć.

NevGryff: Cześć Salazar.

Salazar: Widzę, że udało ci się to uruchomić.

Emerald: W rzeczy samej.

Salazar: Więc należą się gratulacje.

Emerald: Dziękuję.

Severus spojrzał na zegar i warknął. Potter miał przyjść na szlaban. Był świadomy, że Potter właśnie z nim czatował, tak samo jak tego, że szlaban który mu dał, nie był uczciwie zasłużony, ale potrzebował mu się dobrze przyjrzeć. Musiał schować swój laptop.

Salazar: Jeśli mi wybaczysz, powinienem już iść. Oczekuję kogoś o 19.04.

Nastała chwila przerwy.

Emerald: Jestem pewny, że osoba na którą czekasz, nie będzie miała nic przeciwko, jeśli będziesz kontynuował rozmowę.

Salazar: Doprawdy?

Emerald: Może szybka, prywatna rozmowa? Nie masz nic przeciwko NevGryff?

NevGryff: Jasne Emerald, nie przejmuj się.

Salazar: Bardzo dobrze.

Admin Emerald wszedł na prywatny czat z Salazar.

Salazar wszedł na prywatny czat z Admin Emerald.

Emerald: Ekstrawagancki widok, pan tutaj, profesorze?

Severus gapił się na ekran. Po chwili, gdy żaden nic nie napisał, pojawiła się wiadomość od Emeralda.

Emerald: Jestem niezwykle pewien, że nie będę miał nic przeciwko czatowaniu w trakcie mojego szlabanu, wie pan?

Salazar: Co mnie wydało?

Admin Emerald się śmieje.

Emerald: Nikt, mam na myśli nikt nie daje szlabanów jak ty. 19.04. Zwykle 19.05 lub coś takiego. I to nie może być zbieg okoliczności, że ja mam szlaban, a ty masz się z kimś „spotkać" dokładnie w tym samym czasie.

Salazar: Rozumiem.

Emerald: Cóż, Profesorze Salazar, jeśli pan wybaczy, powinienem iść, zanim zostanę zamordowany przez mojego drogiego Profesora Eliksirów, za spóźnienie się o minutę.

Salazar: Jestem pewny, że twój ulubiony Profesor nie będzie miał nic przeciwko. W końcu jest raczej rozsądny. Prawdopodobnie łatwo ci odpuści skoro to on cię przytrzymał.

Emerald: *kaszle* *kaszle*

Severus był zaskoczony jak spokojny i cierpliwy wciąż był chłopak, jakby nie był najbardziej przerażającym i znienawidzonym profesorem w szkole.

Salazar: O rety, wydaje się, że Profesor Dolores Umbridge przejęła Wybrańca.

Emerald: *wzdryga się* *gapi się*

Emerald: Ok. Lepiej już pójdę. Mam 4 minuty, żeby się dostać do klasy.

Salazar: W rzeczy samej masz.

Emerald: Cholera! Powiedziałeś że zrozumiesz!

Emerald: Proszę pana.

Salazar: No, no, co za język!

Emerald: :P

Admin Emerald has left the chat.

Severus potrząsnął głową, odmawiając sobie bycia rozbawionym.

Kiedy zegar wybił 19.05 drzwi się otworzyły, ujawniając zmęczonego i dyszącego Harry'ego.

- Panie Potter. Znów spóźniony. – Uśmiechnął się złośliwie. - Ta daam, 20 punktów od Gryffindoru.

- Tak, proszę pana.

Severus uniósł brwi i powiedział:

- Co? Żadnych skarg?

- Nie, proszę pana – powiedział Harry, ale Severus dostrzegł cień uśmiechu na twarzy chłopaka. W rzeczywistości chłopak wyglądał jakby ledwo trzymał się na nogach. Odepchnął od siebie wszelkie zmartwienia i kazał mu czyścić jakieś brudne kociołki. Nigdy nie dawał Harry'emu tego zadania. Zwykle było to cięcie składników, więc był zdziwiony, gdy Harry skończył 26 kociołków w godzinę.

Gdy Harry wychodził, Severus zatrzymał go.

- Dlaczego pracujesz tak ciężko dla czatu?

Harry obrócił się.

- Rywalizacja jest zbyt duża – powiedział, a potem łagodnie dodał – A niektórzy potrzebują uciec od realnego świata, by odpocząć. – Wyprostował się, nie wyglądając przy tym arogancko, i powiedział – Proszę się nie martwić, profesorze, nikt inny nie wie, a ja mam zamiar utrzymać to wszystko w sekrecie.

Severus uznał, że jest wdzięczny, ale jedynie skinął głową Harry'emu.

- Bardzo dobrze. – Zastanowił się przez moment. – Ach, i panie Potter?

- Tak, proszę pana?

- 10 punktów za grubiański język użyty na czacie i pokazanie języka nauczycielowi.

Harry spojrzał zszokowany. 30 punktów na raz za takie drobiazgi.

- O, i jeszcze panie Potter? 20 punktów dla Gryffindoru za utrzymywanie szkoły nietkniętej i 15 za zarażanie ludzi swoim dobrym nastrojem.

Harry rzucił mu uśmiech gdy otwierał drzwi. Z daleka dostrzegł Ślizgonów. Odwrócił się i mrugnął do profesora, zanim zamknął drzwi i odszedł.

Severus zamrugał słysząc jak Flint mówi:

- Co Potty[2]? Kolejny szlaban? – usłyszał śmiechy i Pottera mówiącego – Zamknij się, Flint.

Prychnął z rozbawieniem. Harry był w rzeczy samej dobrym aktorem


[1] Umbitch – Bitch – (ang.) – suka

Unbrain – bezmózga

Toadbridge – toad – (ang.) ropucha – kobieta przypominała to niezwykłe zwierzę z wyglądu. Bridge – most.

[2] Potty - stuknięty