Rozdział 9.

~ Soul Society ~
* Barak IV dywizji *
- Nie, to nie możliwe... - Pomyślała Retsu, po raz kolejny przeglądając karty badań Matsumoto, które aż powtórzyła dla pewności.
Ponownie weszła do sali, na której leżała Rangiku. Pretekstem byłą zmiana kroplówki, bo torebka podpięta do wenflonu wysuszyła się już do ostatniej kropli. Kapitanka czwartej dywizji sprawnie odpięła rurkę, podpinając niemal w tym samym czasie drugą torebkę, tym razem z czystą solą fizjologiczną.
- Kto..? - To krótkie pytanie również kotłowało się w głowie medycznej shinigami, pytająco wpatrującej się w pacjentkę.
- Pani kapitan? - Za plecami Unohany rozległ się głos Kiyone Kotetsu. - Znalazłaby pani chwilę na jeszcze dwóch chorych? - Trzeci oficer trzynastego oddziału niepewnie niepewnie pytanie.
- Tak. - Wyrwana z zamyślenia Retsu spojrzała na nią i ciepło się uśmiechnęła. - Daj chwilę, a przygotuję co potrzebne.
Niska dziewczyna o ciemnych włosach skinęła głową energicznie. Powiedziała, że poczeka przed wyjściem z terenów czwartej dywizji, gdzie niemal natychmiast się udała. Unohana na ten czas wolno skierowała kroki w stronę swojego gabinetu.

* Barak III dywizji [w tym samym czasie]*
- Kapitanie... - Izuru wszedł do kwatery swojego byłego dowódcy.
Nieśpiesznie rozglądał się po pedantycznie urządzonym pokoju w wyraźnie azjatyckim stylu. Haori, które zrzucił Gin podczas ucieczki, wisiało na jednej ze ścian, jakby czekało na kolejną osobę, która będzie godna je przyodziać. Przyprawiło to wiecznie ponurego mężczyznę o westchnienie. Przełknął nawet nerwowo ślinę, chcąc oderwać się od wspomnień. Nawet nie zaważył, jak do budynku weszła grupka śledczych z drugiego i dziewiątego oddziału.
- Kira. - Suì-Fēng zwróciła na siebie uwagę.
- Kapitan. - Shinigami o blond włosach lekko skłonił się kobiecie.
- Co tu robisz? - Z ust wojowniczki padło pytanie, a podejrzliwe spojrzenie niemal przeszywało porucznika na wylot.
- Ja... - Mężczyzna nie wiedział, jak miałby odpowiedzieć. - Chciałem znaleźć coś, co udowodni niewinność kapitana Ichimaru. - Jego ton był pewny siebie, mimo tego że w oczach widać było błysk strachu.
Rozmówczyni skinęła głową w zrozumieniu. Doskonale wiedziała, jak żołnierz oddany jest swojemu dowódcy. Sama ślepą lojalnością i platoniczną miłością darzyła swoją mentorkę, Yoruichi Shihōin. Nie miała więc tego za złe rozmówcy, ale miała zadanie do wykonania. Musiała przeszukać gabinety dezerterów, by znaleźć coś, co będzie prowadzącą do celu poszlaką. Zabrali się do tego, starając się przy tym nie zostawić nawet najmniejszego śladu swojej obecności. Byli również cicho, nie chcąc kłopotów ze strony pozostałych członków oddziału trzeciego. Raz co jakiś czas słychać było ciche szepty, przeplatane z głuchym przesuwaniem mebli lub otwieraniem znalezionych skrytek. Jak na złość: wszystkie były puste.
- Czytaj. - Krótkie polecenie, podkreślone wskazaniem skoroszytu palcem, rozległo się w milczeniu.
- Nie wiem czy powinienem... - Kira zawahał się na chwilę, ale widząc ponaglające spojrzenia westchnął, i zaczął czytać: - "Nie wiem, od czego mam zacząć, jaką datę wpisać w górnym rogu. Nawet nie wiem, czy to w Twoje ręce trafią te zapiski. Ale chcę się tym podzielić. Chcę, byś poznała mnie i mój plan. Chcę, byś wiedziała, że to wszystko robię dla Ciebie. Że odzyskam to, co Ci zabrał..."
- Dość. - Przerwała mu Suì-Fēng. - Zabierzcie to do analizy. - Zadecydowała szybko, wskazując gestem na pamiętnik.
- Nie! - Kira zaczął bronić dziennika. - Będę zmuszony protestować. Jego treść wyraźnie skierowana jest do Matsumoto, więc to jej trzeba go przekazać.
- To stanowi ważny dowód! - Żądląca swoich wrogów wojowniczka zaprotestowała, ostrym tonem i równie groźnym spojrzeniem.
- Wiem. - Izuru miał mętlik w głowie, który próbował uporządkować przesunięciem po twarzy dłonią. - Ale... może kapitan nie miał cel... może powinniśmy dać mu czas? Może sam nam to wyjaśni? - Docisnął zeszyt do piersi, jakby chciał tym zaznaczyć, że nie ma zamiaru go oddać.
Skrytobójczyni zerknęła na niego, wyraźnie zainteresowana tymi słowami. Aż zamyśliła się na chwilę. Jej wojowie cierpliwie czekali na reakcję dowódcy, zastygając niemal w bezruchu, zaraz po tym jak ustawili się w rzędzie blisko drzwi. W głowie głowy rodu Fēng kotłowały się myśli, które musiała szybko przekalkulować i znaleźć w nich najbardziej prawdopodobny sens. Powiedziała, że decyzji nie zmieni, a zapiski trafią do laboratorium. Miała już wyjść i udać się w stronę naukowców Soul Society, jak w tę rozmowę włączył się Shunsui Kyōraku, który właśnie przechodził tuż obok.
- Nie, żebym był wredny, wścibski czy coś... - W geście niepewności podrapał się po karku. - Ale myślę, że adresatka powinna go zobaczyć. Papier nie ucieknie. Kto wie, może ona pomoże nam zrozumieć treść tych bazgrołów? - zagadnął, jakby nigdy nic włączając się do śledztwa.
- Nie przypominam sobie, bym prosiła cię o pomoc... - Mruknęła w dezaprobacie, mierząc go ostrym spojrzeniem.
- Bo jesteś nieśmiałą istotką, która się wstydzi facetów. - Shunsui uśmiechnął się tajemniczo, badając reakcję dyskutantki.
- Że co niby?! - Twarz shinigami niemal natychmiast pokryła się szkarłatem, którego część ukryły opadające na twarz czarne włosy, na co Kyōraku tylko zaśmiał się pod nosem.
- Czyżbyś miała problemy ze słuchem, słoneczko? - Pokrzywił się jej, a na jego twarzy widać było zawadiacki uśmiech pomieszany z wyzwaniem.
- Tę rundę wygrałeś. Ale w wojnie polegniesz. - Burcząc pod nosem po prostu wyszła z pomieszczenia, uznając, że przebadanie tekstu może poczekać.
Wojowie z drugiego oddziału poszli tuż za nią, nie czekając na choćby słowo zachęty. Kira i dziewiąty kapitan w milczeniu odprowadzili ich spojrzeniem. Kiedy tylko znikli z pola ich widzenia, oficer skłonił się wyższemu rangą.
- Dziękuję. Ja... - Shunsui wszedł mu w zdanie.
- Nie musisz dziękować. - Przeczącym pokręceniem głową zaakcentował te słowa. - Rangiku jest wciąż nieprzytomna. Dlatego, by zaspokoić swoją ciekawość, radzę ci to przeczytać, a potem zanieść to jej. - Odchodząc puścił mu perskie oko. - Czego oczy nie widzą..! - Rzucił jeszcze, machając dłonią na pożegnanie.