Betowała, teraz już oficjalnie, Kharcia, bardzo dziękuję.
Rozdział 10
Minęły trzy dni, podczas których Toushirou zdążył wypełnić wszystkie papiery zalegające w szafach jego gabinetu. Przynosiły mu je na przemian Matsumoto i Rei, za co był im obu wdzięczny. On sam starał się stosować do zaleceń kapitan Unohany i nie wstawać zbyt często, by tkanka mogła się szybciej zregenerować. Wiedział, że nie stać ich było na marnowanie dobra ostatnio deficytowego – czasu. Razem z Eiki doszli do wniosku, że należy jak najszybciej porozmawiać z Kirą. Shirou posunął się nawet do wypytywania Hinamori o swojego podejrzanego, ale nie przyniosło to rezultatów. Ich stara znajomość opierała się na stosunkach panujących w Rukongai. Przyjaźń Momo i Kiry była stabilniejsza, bo miała swoje podłoże we wspólnych latach spędzonych w Akademii.
Chłopaka w szpitalu zdążyła odwiedzić większość kapitanów. Do tej pory nie pojawił się tylko Ichimaru, co tylko utwierdzało ich oboje w tym, że ich domysły nie mijały się z prawdą. Nawet Zaraki Kenpachi z Kusajishi Yachiru oraz oboje Kurotsuchi znaleźli trochę czasu, by wpaść z wizytą. I chociaż Hitsugaya widział doskonale, że to głównie z inicjatywy dwóch pań porucznik miał te odwiedziny, to zawsze czuł się dobrze w towarzystwie małej Yachiru. Z kolei spotkanie z Nemu wpłynęło dobrze na Rei, która każdą wolną chwilę spędzała w towarzystwie srebrnowłosego Shinigami. Toushirou już raz wygonił ją ze swojej sali, by poćwiczyła na arenie z dzikusami z jedenastej dywizji, którzy również złożyli wizytę. Ayasegawa Yumichika i Madarame Ikkaku byli dość oryginalni, jak na przyjaciół tak drobnej dziewczyny, ale Shirou wiedział, że ich pojedynki były wyrównane.
Matsumoto też przychodziła dość często, ale w tej sytuacji była zmuszona pełnić obowiązki kapitana, co zabierało jej większość czasu. Hitsugaya, przy pomocy swojej dziewiątej oficer, wprowadził Rangiku w sprawę, chociaż część informacji zataili przed kobietą. Powiedzieli jej o Arrancar, ale żadne nie wspomniało ani słowem o Vaizardach. O nich wiedzieli tylko oni dwoje i trójka najstarszych kapitanów. Toushirou przeżył niemały szok, gdy Rei mimochodem wspomniała mu o swoim raporcie dla generała. Również Ukitake Juushirou mówił mu, jakie poruszenie wywołała jednym pojawieniem się w kapitańskiej sali obrad. Chłopak zaśmiewał się do łez, gdy kapitan trzynastej dywizji, któremu sekundował Kyouraku, opowiadał o jej przedstawieniu z Hyorinmaru. Obu najbardziej wrył się w pamięć moment, gdy trzymając pod Zanpakutou Byakuyę, zagroziła sztyletem Renjiemu. Na szczęście, młodej Shinigami nie było wtedy z nimi w pokoju, bo mogłaby sztyletami pogrozić kilku innym oficerom.
Toushirou po raz pierwszy od pojedynku w Rukongai dobrze się bawił. Wieczorem w jego sali odbyło się malutkie przyjęcie, na którym oblewano zdjęcie szwów. Teraz młodzieniec nosił już tylko bandaż, który nie przeszkadzał tak bardzo, jak wcześniej. Bez problemu chodził, mówił i się śmiał, ale nadal mięśnie nie były zregenerowane. Nie mógł podnieść swojego Zanpakutou, ledwo unosił ręce do góry. Rei zostawiła u niego jeden ze swoich sztyletów, by miał się czym bronić przed niespodziewanym atakiem. Obiecał jej, że odda go z dniem jego wyjścia ze szpitala.
W jego przestronnym pokoju zjawiło się kilka osób, w tym parę, których do tej pory nie uważał za przyjaciół. Byli to bowiem znajomi Eiki, którzy rozumieli jej oddanie dla dowódcy. I tak z napojami i przekąskami przybyli kapitanowie Ukitake, Kyouraku, Kuchiki, Aizen i Tousen, porucznicy Kira, Hinamori, Abarai i Ise oraz oficerowie Madarame i Ayasegawa. Były również Rei i Rangiku. Na moment przyszła także kapitan Unohana, która ostrzegła Shirou przed jedzeniem części zakąsek. Hitsugaya w końcu zrozumiał, czym jest prawdziwa przyjaźń, choć znał się z młodą Rei od zaledwie paru dni.
Białowłosy Shinigami parsknął śmiechem. Czas był w tej znajomości kwestią względną. Według niej, znali się już ponad dwa miesiące. Niezbadane są wyroki losu, o czym właśnie przekonali się na własnej skórze. Ponieważ nie wolno mu było pić alkoholu z powodu odniesionej rany, siedział tylko na swoim łóżku, gdy pozostali stali wokół niego i wznosili toast. Pierwszy raz poczuł wzruszenie w swojej duszy, zimnej jak sam Hyorinmaru. Na toaście się skończyło, przynajmniej dla Matsumoto i Kiry, przed którymi pilnie strzeżono pozostawioną na stole butelkę sake.
Kapitan Unohana powoli przegoniła wszystkich, gdy księżyc królował na nocnym niebie. Jako ostatnia wychodziła Eiki, której nie przerażał skok przez okno, tak „niegodny" innych Shinigami. Siedziała już na parapecie, przygotowując się do pożegnania. Nie wypiła dużo, ale mając rzadko do czynienia z alkoholem, odczuwała przyjemny szum w głowie, a jej ciało wydawało się lekkie. Była wstawiona, choć nie pijana, bo zachowała na tyle przytomności umysłu, żeby dobyć Kaze no Kitai na dźwięk otwieranych drzwi.
Przez oszkloną płytę wsunął się Ichimaru Gin. Shirou natychmiast złapał rączkę sztyletu, który leżał w futeraliku przy jego udzie. Rei trzymała Zanpakutou nisko, nie chcąc wydać się zagrożeniem dla mężczyzny, ale jednocześnie pokazać mu, że nie darzy go zbytnim zaufaniem czy sympatią.
- Eiki-san, czuję się obrażony – powiedział, przeciągając sylaby w charakterystyczny dla siebie sposób. – Przyszedłem tylko odwiedzić kapitana dziesiątego składu, a ty mnie tak zimno witasz. Mógłbym pomyśleć, że trzymasz w ręku Hyorinmaru.
- Czego chcesz, Ichimaru? – chłód w głosie Toushirou dorównywał temu, który emanował z oczu dziewczyny. – Już dawno po godzinach odwiedzin.
- Chciałem się zobaczyć z tobą sam na sam, kapitanie – zaczął, spoglądając z ukosa na brunetkę, której włosy lśniły w świetle księżyca. Jego twarz rozjaśnił szeroki, lisi uśmiech. – Ale mogłem przypuszczać, że twoja pupilka cię nie zostawi.
- Shirou zadał ci pytanie, kapitanie Ichimaru – przypomniała Rei.
- Shirou… – zacmokał mężczyzna. – Pozwalasz jej zwracać się do ciebie tym znienawidzonym przezwiskiem?
Chłopak zacisnął dłoń na rękojeści sztyletu i lekkim ruchem wysunął go z futerału. Poczuł na udzie chłód metalu. Starał się nie zwracać uwagi na zdziwione spojrzenie Eiki.
- Ichimaru, albo powiesz, po co przyszedłeś, albo wydam mojej oficer rozkaz wyprowadzenia cię – zagroził.
- Słyszałem, że podejrzewasz mojego porucznika o udział w wydarzeniach w Rukongai – słowa Gina sprawiły, że obojgu Shinigami z dziesiątego składu zmartwiały serca. Jednak oczy żadnego z nich nie zmieniły wyrazu. Nie mogli sobie pozwolić na odkrycie się przed mężczyzną. – Mam nadzieję, że nie jest to spowodowane moim rozkazem, dzięki któremu znalazł cię umierającego, kapitanie. To byłaby dość duża niewdzięczność w stosunku do Izuru.
Rei zacisnęła zęby, schowała Zanpakutou do pochwy i pewnym krokiem podeszła do Ichimaru. Wszelkie ślady alkoholowej euforii wyparowały, gdy niechciany gość wślizgnął się do tej sali. Spojrzała lekko w górę i jej wzrok skrzyżował się ze spojrzeniem dowódcy trzeciej dywizji.
- Kapitanie Ichimaru, nie wiem, skąd bierzesz te informacje – powiedziała chłodnym, opanowanym tonem. – Ale są one nieprawdziwe. A my nie prowadzimy dochodzenia na podstawie plotek.
- Słuchaj mojej oficer, Ichimaru – odezwał się Shirou, którego po długim dniu zaczął męczyć ostry ból. Mocno ściskał rączkę noża, mając nadzieję, że nie będzie musiał go użyć. Nie chciał atakować innego kapitana, ale sytuacja mogła tego wymagać, skoro Rei schowała swój miecz. – A jeśli chcesz mi coś jeszcze powiedzieć, przyjdź rano.
- Chciałem tylko zaoferować swoją pomoc, kapitanie dziesiątego składu – z twarzy Gina nie znikał uśmiech. – Mam nadzieję, że rano, kiedy wszystko sobie przemyślisz, dasz mi odpowiedź, na jaką liczę.
- Wyjdź, kapitanie Ichimaru – w dłoni Rei znikąd pojawił się sztylet. – I podciągnij to sobie pod grożenie wyższemu rangą oficerowi, ale jeśli nie wyjdziesz w ciągu kilku sekund, zostawię ci pamiątkę… albo sobie jakąś zabiorę.
- Rei! – Shirou próbował przywołać ją do porządku.
W oczach Ichimaru pojawił się na moment niebezpieczny błysk, ale zniknął tak szybko, że ani Shirou, ani Rei nic nie zauważyli. Spokojnie zaczął wycofywać się i dopiero, gdy poczuł za plecami drzwi, odwrócił się od dwojga uzbrojonych Shinigami. Kiedy tylko wyszedł, Eiki schowała ostrze do buta i podeszła do Toushirou. Chłopak patrzył na nią gniewnie.
- Co to było, Eiki Rei? – zapytał chłodno. Dziewczyna zdrętwiała. Dopiero po chwili jej oczy mocno pociemniały, a na jej wargach wykwitł pogardliwy uśmiech.
- Drobna przysługa, Shirou – odpowiedziała kpiąco. – Zdobyłam się na coś, na co ty byś się nie zdobył.
- Wiesz, tak jak ja, że Ichimaru może wnieść skargę.
- Ale tego nie zrobi – wściekłość wyparowała z brunetki, podobnie jak wcześniej alkohol. – Musiałby się tłumaczyć ze swojej obecności tutaj po godzinach odwiedzin.
- Miałabyś odwagę wyciągnąć to na spotkaniu? – zapytał, patrząc jak Rei tłumi potężne ziewnięcie. – Porozmawiamy rano. Idź do swojej kwatery i się prześpij.
- Ja zostaję tutaj – prychnęła, przystawiając sobie ławę do łóżka swojego dowódcy. Gdy zobaczyła, że chce protestować, podniosła dłoń. – Ichimaru może wrócić. A ty sam się nie obronisz.
- Rei… – zaczął groźnym tonem.
- Shirou, zostaję – ucięła i usiadła w pozycji, w której spędziła także kilka poprzednich nocy. Położyła głowę na łóżku, przy ręce przełożonego i zamknęła oczy. Chwilę później zasnęła.
Tymczasem Hitsugaya zanurzył dłoń w jej gęste włosy i westchnął.
- Dziękuję, przyjaciółko.
Rei uśmiechnęła się przez sen.
* * *
- Nie rozumiesz? To jest w tym momencie najważniejsze! – wrzask należący do młodej brunetki postawił na nogi wszystkich lekarzy w kwaterze głównej czwartego składu.
- Rei, nie krzycz – głos Toushirou był opanowany. Patrzył na nią poważnie i w duchu przyznawał jej częściowo rację, ale nie mógł pozwolić sobie na przełożenie prywatnej sprawy ponad dochodzenie. – Wiem, że powinniśmy znaleźć przeciek, ale ty się tym nie zajmiesz. Dopóki ja leżę w szpitalu, dopóty ty koordynujesz poszukiwania. Naszego zdrajcy poszuka Matsumoto.
Eiki spojrzała na swojego kapitana badawczo. Nachyliła się nad nim i popatrzyła mu prosto w oczy.
- Co robisz? – zapytał z uśmiechem.
- Szukam twojego mózgu i jedyne, co widzę, to twoja potylica – wypaliła złośliwie. – Czyś ty zwariował? Według mnie to właśnie Rangiku-san jest naszym przeciekiem.
- Słucham? – kolejny, tym razem męski, wrzask poniósł się echem po budynku.
- Shirou, nie krzycz – powiedziała dokładnie tym samym tonem, co chwilę wcześniej chłopak. – Nie chcę, żeby ludzie pomyśleli, że cię torturuję.
Hitsugaya roześmiał się, patrząc na absurdalność sytuacji. Siedział na swoim łóżku i krzyczał na swoją podwładną, która mogła mieć w rzeczywistości trochę racji. Wydzierając się na niego, oddawała mu honor oraz zmuszała do namysłu i przywoływała logiczne myślenie. Eiki po chwili do niego dołączyła i kapitan Unohana, która właśnie weszła do sali, stanęła, jak wryta.
- Wydawało mi się, że słyszałam krzyki – zaczęła, ale przerwał jej kolejny wybuch śmiechu.
- Kapitan Unohana – przywitał ją Shinigami, szczerząc zęby. – Po prostu Rei doszła do wniosku, że jesteśmy idiotami. A co cię tu sprowadza?
- Masz gościa, kapitanie – kobieta zawahała się, zerkając na dziewczynę. – Ale powiedział, że chce się z tobą zobaczyć sam.
- Kapitan Ichimaru? – oboje równocześnie zadali pytanie. Unohana pokiwała twierdząco głową, posyłając im zdziwione spojrzenie, na które nie zamierzali odpowiadać.
Toushirou spojrzał zamyślony na swoją oficer. Poruszył delikatnie dłonią, wskazując, że jest przygotowany na wizytę Gina i potrafi używać sztyletu, który mu zostawiła. Z ciężkim westchnieniem podeszła do okna.
- Rei – zawołał, moment przed jej zniknięciem. Kucając na parapecie, z włosami sięgającymi podłogi, odwróciła się do swojego dowódcy.
- O co chodzi?
- Znajdź go – wydał rozkaz, po którym westchnął. – Chociaż nie zgadzam się z twoimi przypuszczeniami.
Dziewczyna skinęła głową, miała niezwykle poważny wyraz twarzy. Chwilę później jej nie było, a przez uchylone drzwi wsunął się uśmiechnięty Ichimaru Gin. Hitsugaya mocno chwycił rączkę noża. Posłał mężczyźnie zmęczone spojrzenie, gdy ten zamykał drzwi, które stało się nieco zdezorientowane i podejrzliwe, gdy zasunął rolety. Podczas odwracania się do chorego, na twarz Gina wpłynął lisi, złośliwy uśmiech. Gdyby zobaczyła go Rei, najpierw pomyślałaby o Hirako, a następnie bez oporów zabrałaby „pamiątkę".
- Widzę, że wziąłeś sobie do serca radę, Ichimaru. Przyszedłeś rano.
- A ja widzę, że wywaliłeś swoją pupilkę, kapitanie dziesiątego składu – zrewanżował się właściciel Shinsou. – Cieszę się, że możemy porozmawiać w cztery oczy.
- Czego chcesz? – zapytał ze złością.
- Pomóc przy dochodzeniu – odparł niewinnie, ze zdziwioną miną. – Myślałem, że to jasne. Nie pozwolę, żebyście podejrzewali mojego porucznika bez żadnych dowodów.
- Ichimaru – w głosie chłopaka narastała groźba. – Nie wiem, kto twierdzi, że Kira jest w jakiś sposób podejrzany, ale przypominam: wczoraj moja oficer powiedziała ci, że nie opieramy śledztwa na plotkach.
- Moje informacje pochodzą z wiarygodnego źródła – lisi uśmiech nabrał oznak tajemniczości. – Sam Izuru się o tym dowiedział.
Toushirou zaklął w duchu. Miał nadzieję, że Rei myliła się odnośnie Matsumoto, ale coraz więcej świadczyło przeciwko niej. Bo kto inny mógłby powiedzieć Kirze o ich domysłach? Nikt. Oprócz niego i Eiki, tylko Rangiku została w pełni wprowadzona w dochodzenie. Chłopak poczuł, że jego palce zdrętwiały, ale nie chciał puścić noża, nie przy nieobliczalnym dowódcy trzeciego oddziału. Jego ciało powoli zaczynało pulsować nieznośnym bólem.
- Ichimaru, powiem to raz, więc lepiej słuchaj uważnie – głos Hitsugayi był stanowczy. – Nie mam zamiaru włączać cię do śledztwa. Eiki i Matsumoto są wystarczającą pomocą, a dzięki rozporządzeniu generała, mogę poprosić o nią każdego. Więc dlaczego miałbym przyjmować ją od ciebie?
Gin zmarszczył brwi. Nie oczekiwał tak ostrego oporu ze strony swojego młodszego kolegi. Wszyscy znali go jako chłodnego jak jego Zanpakutou, ale logicznie myślącego Shinigami. Mężczyzna zaczął się zastanawiać, jaki wpływ miała na niego dość krótka jak na ich standardy znajomość z dziewiątą oficer Eiki Rei. Do tej pory tylko sytuacje związane z jego starą przyjaciółką, Hinamori, rozstrajały jego emocje. W uśmiechu Ichimaru pojawił się wyraz triumfu. Wiedział już, gdzie powinien uderzyć, jeśli chciał sprawić jak najwięcej bólu.
Toushirou przyglądał się gościowi z uwagą, starając się nie przegapić żadnego skrywanego gestu. Do szpiku kości zmroziła go drobna zmiana w wyrazie twarzy i spojrzeniu Gina. Jakby nagle zrozumiał coś, co pozwoliło mu uzyskać znaczącą przewagę nad oponentem. Hitsugaya miał niejasne przeczucie, że z przeciwnika może przeobrazić się wkrótce w bezwolny pionek w rozgrywce. Nagle poczuł irracjonalny strach. Wiedział, że kapitan trzeciej dywizji był geniuszem w Akademii, często ich z tego powodu porównywano, ale znał też jego drastyczne metody. Gdy Ichimaru widział choćby najwęższą szczelinę w defensywie drugiego człowieka, mógł bez problemu się przez nią przecisnąć i ugodzić w najczulszy punkt.
Gin podniósł obie dłonie w geście poddania się. Skinął głową i bez słowa opuścił salę, mamrocząc coś pod nosem, ale srebrnowłosy młodzieniec nie dosłyszał słów. Z westchnieniem zagłębił się w poduszki. Zaczął się zastanawiać nad swoimi słabościami. Wiedział, że największą była Hinamori, jego krucha przyjaciółeczka z Rukongai, ślepo podążająca za Aizenem. W tym jednym przypominała niebezpiecznie Kirę, jednak chłopak w pewnym stopniu ufał dowódcy piątego składu. Kiedyś, gdy wstępował do Akademii Shinigami, złożył cichą obietnicę na pamięć swojej babki, że będzie pilnował dziewczyny. Starał się jej dotrzymać, choć stało się to znacznie trudniejsze, gdy objęli tak wysokie stanowiska. Shirou musiał jednak przyznać, że ich wielka przyjaźń pozostawiła miłe wspomnienia, a to, co ich łączyło, było zwykłą znajomością o dość silnych podstawach. Ale Ichimaru od zawsze wiedział o Hinamori, więc nie mogło o nią chodzić. Z kolei Matsumoto była mu bardzo bliska. Mężczyzna nigdy by jej nie zaatakował, nawet, jeśli to miałoby zranić jej przełożonego. Chłopak wiedział też, że Gin nie zaatakuje osobiście. Obaj byli świetnymi wojownikami, nieomalże legendami Społeczeństwa Dusz. Dodatkowo plecy swojego dowódcy broniła zaciekle Rei, co zaczynało doprowadzać go do szewskiej pasji.
Toushirou podskoczył na łóżku jak oparzony. Rei! Prawdopodobnie o nią chodziło dowódcy trzeciej dywizji. Na wargi młodzieńca wpłynął drwiący uśmiech. To Ichimaru się przeliczył, pomyślał, powoli odzyskując panowanie nad emocjami. Rei nie da się zaskoczyć, jak ja. I ten przebiegły lis nie wie, że moja oficer ma jeszcze asa w rękawie. Bankai.
Hitsugaya zwinął się w kłębek i starając się nie zwracać uwagi na ostre światło wpadające przez okno, zasnął.
* * *
Winny, dopóki nie udowodni się jego niewinności. Mimo że młodej brunetce nie podobało się takie podejście do sprawy, wiedziała, że czasu jest za mało, żeby pozwolić sobie na ufność wobec innych. A teraz rzuciła podejrzenie na własną przełożoną. Jednak logicznie rzecz biorąc, porucznik Matsumoto była jedyną osobą, która pasowała pod wszystkimi względami. Przyjaźniła się z Ichimaru i Kirą, została jako ostatnia włączona do sprawy i miała niejedną okazję do wygadania się przed nimi dwoma. I wprawdzie to ona jako pierwsza zaczęła się zastanawiać nad długim językiem Rangiku, ale w głębi duszy nie chciała, by ta młoda, sympatyczna kobieta straciła zaufanie ich kapitana.
Przez cały dzień chodziła za swoją porucznik i nic nie znalazła. Już miała zamiar wracać do Shirou i złożyć mu raport, gdy zobaczyła Kirę z białą butelką w ręku, wchodzącego do kwatery głównej dziesiątego składu. Z zainteresowaniem, bezszelestnie podążyła za blondynem i zdumiona obserwowała, jak wchodzi do kapitańskiego gabinetu. Wybiegła szybko przed budynek i kilkoma skokami znalazła się na szerokim parapecie pod ogromnymi oknami biura Toushirou. Jedno z nich było uchylone i brunetka mogła spokojnie przez nie zajrzeć.
Matsumoto i Kira siedzieli zgarbieni przy stole i w milczeniu pili przezroczysty napój, w którym Eiki bezbłędnie rozpoznała sake. Zacisnęła zęby ze złości, ale kucnęła poza zasięgiem ich wzroku, starając się wsłuchać w to, co się dzieje wewnątrz. Z początku nikt nic nie mówił, a gdy odezwała się Rangiku, Rei nieomal spadła z wysokości pierwszego piętra.
- Powiedziałeś Ginowi? – zapytała zmęczonym tonem, w którym zaczynało przeważać pijane brzmienie. – Powiedziałeś mu to, co ci brzegazałam w tajemnicy?
- Chyba po pijaku, Rangiku-san – Kira był trochę bardziej przytomny od przyjaciółki.
- Nie o to mi chodzi, Izuru – wrzasnęła, a jej ciałem wstrząsnęła czkawka. Najwyraźniej kobieta piła jeszcze w samotności, przed przyjściem blondyna. – Ja w ogóle nie powinnam była ci mówidź, że jezdeś jednym z podejrzanych. A ty poleciałeś z tym natychmiast do swojego gabidana, któremu Hiiidzugaya nie ufa, a Rei najchętniej by go… hik… zabiła.
Podsłuchująca brunetka zbladła. W jej ściągniętej, przerażonej twarzy świeciły tylko ciemne oczy, w których odbijało się światło kryjącego się za horyzontem słońca. Właśnie usłyszała, jak Matsumoto wyjawiła Kirze osobiste przemyślenia dwóch osób z jej dywizji, w tym własnego kapitana. Chciała już się zsunąć z gzymsu, gdy Rangiku ponownie się odezwała.
- Nie wiem, czemu mi o tym powiedzieli. Ostatnio kapitan bardziej ufa tej dziewczynie, niedoświaddżonej… hik…, słabej nowicjuszce, która dopiero, co ukończyła Akademię Shinigami – żaliła się. – A wiesz, czemu trafiła do dziesiątej dywizji?
Kira pokiwał przecząco głową, zaś Eiki zastygła w bezruchu. Wraz z kolejnymi słowami przełożonej przerażenie ustępowało miejsca wściekłości.
- Bo Ukitake przyszedł z nieoficjalną prośbą, by kapitan Hiiidzugaya ją przyjął– chlipała, ocierając co chwilę oczy, zaczerwienione i napuchnięte od nadmiaru alkoholu. – A mój dowódca się zgodził. I natychmiast zrobił ją ciewiontom oficer.
Pijani ludzie nie kłamią, bo nie widzą ku temu żadnych powodów. W duszy Rei obudziła się furia, która musiała znaleźć ujście. Targnął nią gniew na Juushirou, że nigdy nie powiedział jej, jak trafiła do swojego obecnego oddziału. Z drugiej strony była zła na swoją porucznik, za ukrywanie prawdziwych uczuć i udawanie sympatii.
Zeszła z budynku i zamiast skierować się do szpitala, by złożyć pełny raport Shirou, pomknęła do kwatery głównej trzynastej dywizji. Musiała powiedzieć swojemu mentorowi, co o nim pomyślała. W pośpiechu minęła Kiyone i Sentarou, nie zaszczycając ich nawet jednym spojrzeniem zagniewanych oczu. Bez zatrzymywania się przeszła przez budynek i zamaszystym ruchem otworzyła drzwi do gabinetu mężczyzny. Trzasnęły ostro o ścianę, co sprawiło, że siedzący w pokoju Shinigami podskoczył jak oparzony.
- Rei, co tu robisz? – zapytał, podnosząc się z miejsca. – Myślałem, że będziesz u młodego Toushirou.
- Shirou zaczeka – odparła zimno. – A to nie może.
- Co się stało? – Juushirou zadał pytanie bardzo ostrożnie, próbując złapać dziewczynę za ramię i podprowadzić ją do wysłanej miękkimi poduszkami ławy, ale brunetka wyrwała się gwałtownym ruchem. – Rei, co się stało?
- Dlaczego mi nie powiedziałeś, że musiałeś prosić Shirou, żeby przyjął mnie do dywizji? – wrzasnęła, dając upust emocjom. – Mówiłeś, że mogę sobie dowolnie wybrać jeden z czterech zaproponowanych przez ciebie składów, mówiłeś, że nie będzie żadnego problemu. A ty musiałeś prosić!
- A dlaczego jest to dla ciebie problemem? – zapytał spokojnie, patrząc na jej oczy, miotające błyskawice. – Ja prosiłem, nie ty. I skąd o tym wiesz?
- Usłyszałam przez przypadek – syknęła. – Gdyby nie moje własne podejrzenia w innej sprawie, nic bym nie wiedziała. Ukitake Juushirou, okłamałeś mnie!
- Rei! – głos kapitana nie był już łagodny, ale stanowczy. – Siadaj i słuchaj.
Dziewczyna wiedziała, że gdy jej mentor mówił tym tonem, bezpieczniej było współpracować. Jego wygląd i słabe zdrowie zwodziły ludzi, którzy bardzo często zapominali, że mają do czynienia z jednym z najstarszych Shinigami w Seireitei, uczniem samego Yamamoto Genryuusai. Powoli podeszła do ławy i przycupnęła na jej brzegu.
- A teraz mnie uważnie wysłuchasz – to był rozkaz, którego nie mogła zignorować. Wpatrzyła się w twarz mężczyzny. – Twój przydział do składu Gotei 13 był pewny po ukończeniu przez ciebie Akademii. Ja albo Kyouraku natychmiast byśmy o ciebie poprosili i najprawdopodobniej dali ci numerowane miejsce. Ale doskonale wiedziałem, że ty się nie zgodzisz. Jesteś na to zbyt dumna, co cię kiedyś zgubi. Wobec tego powiedziałem ci, którym kapitanom ufam. Kuchiki Byakuya i Hitsugaya Toushirou wydawali się nie tylko najbardziej odpowiedni, ale również ich dywizje spełniały twoje wymagania. Aizena w ogóle nie proponowałem, bo wiem, jak nie znosisz porucznik Hinamori – uśmiechnął się lekko na wspomnienie opinii, którą kiedyś wygłosiła o Momo. – Gdy zdecydowałaś się na drużynę dziesiątą, porozmawiałem z kapitanem Hitsugayą, poprosiłem, by cię przetestował i przyjął do swojego oddziału. Zrobił to i chyba wyszło mu na zdrowie.
Pod koniec przemowy mężczyzny, Rei, zaczerwieniona, wpatrywała się w podłogę. Cała złość wyparowała, zastąpiona przez uczucie wstydu. Znowu pozwoliła ponieść się emocjom i nie zapanowała nad reakcjami. Ukitake patrzył na nią z wyczekiwaniem. W końcu westchnął i uniósł jednym palcem jej podbródek, by móc spojrzeć jej prosto w oczy.
- Czego się dzisiaj nauczyłaś?
Oboje doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że jej szkolenie nadal trwało. Ukitake przestał uczyć ją uwalniania Bankai, bo jako jedyny, oprócz Shirou, wiedział, że wyręczyli go Vaizardzi. Ale nauka koncentracji, powściągania emocji i wybuchowego temperamentu miała jeszcze trochę potrwać.
- Żeby najpierw pytać, a potem się drzeć – odpowiedziała, próbując przywołać na usta uśmiech, którego odbicie widziała w oczach mentora.
Ukitake pokiwał głową.
- Dobrze. A teraz idź do swojego kapitana, który na pewno oczekuje na raport.
Rei poderwała się i wybiegła z gabinetu, na odchodnym machając do przyjaciela. W korytarzu minęła się z zaskoczonymi oficerami Ukitake, którzy jak najszybciej chcieli się dowiedzieć, co się stało. Przemknęła obok nich, częściowo wchodząc w tryb shuunpo, który był dość niebezpieczny w miejscach o ograniczonej powierzchni, jak na przykład wnętrze budynku. Natychmiast skierowała się do kwatery czwartego oddziału, by jak najszybciej zobaczyć się z Shirou i przekazać mu nieciekawe wieści. W wejściu zatrzymała ją porucznik Kotetsu.
- Eiki-san, masz zamiar znowu zostać na noc u kapitana Hitsugayi?
Brunetka zamrugała zdziwiona, ale nie znalazła odpowiedzi na to pytanie. Lekko się zaczerwieniła i przeszła obok Isane, wiedząc, że zachowuje się niezbyt grzecznie. Po cichu weszła do sali, w której leżał jej dowódca, myśląc, że może zastanie go śpiącego. Jednakże tym razem się pomyliła, co przyniosło jej ogromną ulgę. Wiedziała, że musi prędko zdać mu raport.
- Znalazłaś coś – domyślił się, patrząc na jej posępną minę.
- Niestety – odpowiedziała, siadając na swoim miejscu, przy jego prawej dłoni. Wyczuła pod nakryciem twardą rękojeść sztyletu, który mu dała. – Dobrze myślałam, a jednak się myliłam.
Eiki przez całą drogę się zastanawiała, jak mu to powiedzieć i w końcu sama doszła do wniosku, że winny jest najprawdopodobniej alkohol, którego Matsumoto spożywała za dużo. Przez moment milczała.
- Porucznik Matsumoto powiedziała porucznikowi Kirze o naszych podejrzeniach – zaczęła, starając się na niego nie patrzeć. – Była wtedy pod wpływem alkoholu, jak przypuszczam, ponieważ to samo stało się dzisiaj, z tym, że posunęła się jeszcze dalej. Oznajmiła Kirze, że oboje nie ufamy Ichimaru, a ja najchętniej bym go zabiła. Oboje byli pijani.
- To nie wszystko – Toushirou uważnie obserwował twarz dziewczyny i zauważył, że gdy mówiła o stanie, w jakim znajdowała się jej przełożona, po jej twarzy przemknął cień. – Co jeszcze powiedziała Matsumoto?
Gdy Eiki za długo milczała, chłopak zawołał ją po imieniu i lekko potrząsnął jej ramieniem.
- Dowiedziałam się, że Juushirou prosił cię o przyjęcie mnie do oddziału, ale już sobie to wyjaśniliśmy – zastrzegła szybko, widząc, że jej dowódca chce zaprotestować.
Hitsugaya powoli skinął głową. Rei właśnie potwierdziła mu słowa Ichimaru. To mu przypomniało, że miał opowiedzieć jej, co mężczyzna od niego chciał.
- Rei, strzeż się Gina w ciągu najbliższych tygodni.
- Co się stało? – natychmiast zwiększyła czujność. Shirou uśmiechnął się w duchu.
- Domyślił się, że jesteś trzecią osobą, którą mógłby zranić, żeby dobrać się do mnie. Osobiście, dziwię się, że nigdy nie zrobił nic Hinamori, ale możliwe, że Aizen trzyma go od niej z daleka – zamyślił się, a brunetka tylko zacisnęła pięści ukryte w rękawach hakamy. – Z kolei nigdy nie skrzywdzi Matsumoto, bo się przyjaźnią. Ale ty jesteś łatwym celem, a ostatnio… zbliżyliśmy się do siebie. Masz jednak nad Ichimaru jedną przewagę, Rei, element zaskoczenia.
Oczy dziewczyny zaświeciły się, gdy zrozumiała, że leżący chłopak mówił o jej nowej umiejętności uwalniania Bankai. Skinęła głową z powagą i powoli skierowała się do wyjścia.
- Dzisiaj nie zostajesz tutaj? – srebrnowłosy Shinigami nie mógł powstrzymać się od odrobiny ironii.
- Isane już o to pytała – odparła, nagle zmieszana. – Dlatego uważam, że powinnam wrócić do siebie, do kwatery głównej.
- Rei – zawołał ją jeszcze przed wyjściem. – Powiedz Matsumoto, że chcę ją widzieć z samego rana. Ty masz wolne przedpołudnie. Poćwicz sobie z Madarame albo Ayasegawą. I życzę ci dobrej nocy.
Dziewczyna skinęła głową i szybko opuściła salę. Światło księżyca wpadało do pokoju, gdy Hitsugaya wydał z siebie głębokie westchnienie zawodu i ułożył się do snu. Wiedział, że następnego dnia będzie miał na głowie bardzo rozzłoszczoną Matsumoto.
* * *
Trzy dni później Rei stała w gabinecie swojego dowódcy i porządkowała wypełnione przez niego dokumenty. Kapitan Unohana w końcu pozwoliła mu wychodzić z sali, ale stanowczo zakazała opuszczać budynek szpitala, wobec czego to ona musiała mu przynosić wszystkie papiery. Matsumoto od trzech dni nie pojawiła się w kwaterze głównej składu. Brunetka na chwilę przerwała pracę, by zastanowić się nad minionymi wydarzeniami. Wiedziała, że Shirou rozmawiał z Rangiku i podobno porządnie ją złajał. Kobieta usłyszała również słowa, których żaden Shinigami z Gotei 13 nigdy nie chciał usłyszeć: zawiodła zaufanie swojego przełożonego w sprawie priorytetowej dla Społeczeństwa Dusz. I od momentu, kiedy zapłakana wyszła z sali Hitsugayi, nigdzie nie można jej było znaleźć.
Chłopak martwił się o swoją porucznik, która zapadła się pod ziemię. Zorganizował niewielką drużynę poszukiwawczą pod dowództwem jednego ze swoich oficerów, ale do tej pory nie wiedział, czy coś znaleziono. Była to głównie zasługa Rei, która wydała rozkaz oficerowi niższemu od niej stopniem, by wszystkie informacje najpierw napływały na jej biurko. Rano znalazła tam notatkę, że rudowłosą kobietę widziano późnym wieczorem w sklepie monopolowym, z którego wyszła z siatką pełną sake. Eiki postanowiła wieczorem odwiedzić Matsumoto i powiedzieć jej, jakie zamieszanie spowodowała.
Szybko otrząsnęła się i skierowała do swojego biura, gdy silna ręka złapała ją mocno za długie włosy i pociągnęła. Rei krzyknęła, zaskoczona i pozwoliła się poprowadzić, wiedząc, że nie ma jak wybrnąć z tej sytuacji. Wielokrotnie Juushirou i Ikkaku ostrzegali, że ktoś kiedyś tak z nią postąpi, ale ona nie zamierzała pozbywać się jednego ze swoich znaków rozpoznawczych. Zmrużyła oczy, gdy napastnik wyciągnął ją na dziedziniec przed budynkiem kwatery głównej. Nagle poczuła, że jest wolna i zamaszystym ruchem odwróciła się, trzymając gotowy do walki Zanpakutou. Zamrugała powiekami, gdy okazało się, że stoi oko w oko z chwiejącą się na nogach Rangiku. Szybko schowała miecz do pochwy, tylko po to, żeby w następnym momencie zablokować dłonią pięść kobiety. Odskoczyła.
- Nie chowaj Zanpakutou, Rei – wybełkotała pijackim tonem, wyciągając zza pleców Haineko. – Bo inadżej nie będzie nic do posssbierania.
- Poruczniku Matsumoto, jesteś pijana – Eiki starała się zachować stoicki spokój, ale jej serce waliło głośno, zaś ręce lekko zwilgotniały. Nie chciała walczyć z nietrzeźwą kobietą. Skinęła głową jednemu ze służebnych Shinigami, kreśląc nogą na ziemi symbol trzynastej dywizji. Młody chłopaczek, przerażony, wybiegł z podwórza.
- Nigdy nie czułam się bardziej czszeźwa niż dzisiaj – wydukała, półprzytomna. Jej oczy nie mogły się skupić na jednym punkcie i tylko dzięki swojemu mieczowi, na którym się podpierała, utrzymywała się w pozycji stojącej. – To brzes ciebie straciłam zaufanie kapitana. Wszystko brzesss ciebie!
- Poruczniku… – zaczęła brunetka, starając się niepostrzeżenie zbliżyć do przełożonej, ale urwała, gdy zobaczyła, że ręce kobiety składają się do Kidou.
- Hadou, numer 4. Biała błyskawica!
- Bakudou, numer 8. Bariera!
Obie jednocześnie wykrzyczały zaklęcia. Tarcza Rei wchłonęła atak Matsumoto i dziewczyna wyciągnęła miecz. Dwa Zanpakutou skrzyżowały się, a odbite promienie słońca oślepiły przypatrujących się im w bezruchu Shinigami z dziesiątej dywizji. Odskoczyły od siebie i Rangiku upadłaby, gdyby nie zdążyła pomóc sobie swoją bronią.
- Warknij, Haineko – powiedziała i powietrze wokół niej zawirowało od popielatych wiórów, w które rozpadło się ostrze. Eiki rozszerzyła ze zdumienia oczy, widząc, że kobieta naprawdę chce ją zranić.
- Tnij, Kaze no Kitai.
Kryształowych igieł nie było widać, gdy wirowały z prochem Haineko, jednak Rei zdawała sobie sprawę z tego, że jest to na tyle wyrównany pojedynek, że tylko Bankai mógł dać jakąś przewagę. A z niego nie wolno jej było korzystać. Wobec tego pozostał jej tylko jeden sztylet. Dziewczyna skierowała wolą kilka ostrzy w swoje włosy, które spięły się mocno na czubku głowy. Kontrolę nad Kaze no Kitai przerzuciła do lewej ręki, zaś prawą sięgnęła po nóż. Matsumoto, w pijackim otępieniu, za późno zorientowała się, co robi jej podwładna. Kolejna Biała Błyskawica chybiła o dobre kilka centymetrów. W następnym momencie kobieta poczuła na szyi chłód metalu.
- Odwołaj Haineko, Rangiku-san – wyszeptała, a kryształowe igiełki zaczęły leniwie krążyć wokół stojących kobiet. – Inaczej nie ręczę za siebie.
Proch w jednej chwili uformował miecz, który Matsumoto wsunęła do pochwy na plecach. Do rękojeści wróciła również Kaze no Kitai, która natychmiast znalazła się w futerale przy pasie brunetki. W prawej ręce nadal trzymała sztylet przystawiony do ciała rudowłosej porucznik. Spojrzała ponad jej ramieniem na przybyłego Ukitake i popchnęła pijaną kobietę w jego stronę.
- Nie mam zamiaru wnosić skargi – powiedziała zimno. – Ale poinformuję o tym kapitana Hitsugayę.
Z oczu Matsumoto trysnęły łzy, zaś Juushirou pokiwał głową. Jego ludzie odprowadzili skutą porucznik. Mężczyzna położył dłoń na ramieniu swojej protegowanej.
- Ładnie to załatwiłaś.
- Powstrzymałam się w ostatniej chwili – powiedziała cicho, zapatrzona w dal. – Chciałam ją zabić, ale nie mogłam. Ona jest jednym ze słabych punktów Shirou. Ichimaru i Kira dopięli swego.
- Jesteście pewni, że to oni? – Ukitake miał bardzo poważną minę.
- Winni, dopóki nie udowodnimy im niewinności – odparła twardo, powoli zaczynając wierzyć w prawdziwość tego stwierdzenia. – Muszę się zobaczyć z Shirou.
W następnej chwili dziewczyny nie było na dziedzińcu. Znowu miała być doręczycielem złych wieści. Białowłosy mężczyzna westchnął głęboko. Życie jej nie rozpieszczało.
