Naprawdę przepraszam, że dopiero teraz dodaję nowy rozdział, ale z powodu tego, iż mam, w ostatnim czasie, dużo wizyt u lekarza, a później jeszcze zostaję w szpitalu, to nie mam możliwości, aby często pisać. Postaram się dodawać kolejne rozdziały najszybciej jak tylko się da, lecz nie mogę niczego zagwarantować.
Dziękuję osobą, które komentują moją historię i niepokoją się o to czy będę kontynuowała, gdyż dzięki temu wiem, że ktoś to czyta ;)
Jestem zaskoczona również przez to, że czytają to osoby z zagranicy... Nie spodziewałam się tego o.O
Nie będę już przerywać, więc zapraszam do czytania i komentowania.
Kolejne dni mijały spokojnie. Zaraz po meczu z Liceum Kajio, Aida stwierdziła, że zawodnicy Seirin muszą dostawać trudniejsze treningi, dlatego mimo dodania nowych ćwiczeń, stare zwielokrotniła. Przez pierwsze kilka dni niebyli wstanie się normalnie poruszać. Po kolejnych paru mogli wprawdzie chodzić prosto bez wydawania żadnych odgłosów ukazujących, że są na skraju wytrzymania, ale nadal długie poruszanie wprawiało im problemy. Dopiero po dwóch tygodniach od dostania nowego menu treningowego, w miarę się do niego przyzwyczaili... przynajmniej większość z nich.
Tetsumi jednak nadal nie nabrała wystarczającej wytrzymałości, aby móc dotrzymać reszcie tępa. Z początku Riko chciała dać jej mniejszą dawkę ćwiczeń, aby się nie przemęczała, ale Kuroko nie zgodziła się z nią i trenowała tak jak pozostali. Po kryjomu sama dodawała sobie kilka dodatkowych zadań treningowych, kiedy zostawała dłużej w szkole.
Jej rodzina to zauważyła, a najbardziej jej kuzyn, kiedy przyjechał do domu na weekend i zagrał z nią mecz. Szybko dostrzegł, że dziewczyna ma problem z poruszaniem się. Dopiero po ciągłym wypytywaniu, powiedziała, że cały zespół ma teraz większe menu treningowe i się jeszcze do niego nie przyzwyczaiła. Akashi jej jednak nie uwierzył. Przez trzy lata w Teiko należeli do tej samej drużyny i chociaż dziewczyna dołączyła później do zespołu i tak z czasem miała takie same ćwiczenia, co pozostali. Po tym jak czerwonowłosy został kapitanem nie oszczędzał w treningach i wiedział, że teraz jego kuzynka nie powinna mieć takich problemów. Gdyby miała do końca sprawną prawą dłoń radziłaby sobie jeszcze lepiej.
Nie mógł jej jednak zmusić do dalszych wyjaśnień. Wiedział, że teraz, kiedy rozpoczął się Inter-High nic nie przekona Tetsumi do przemyślenia swoich działań. On sam musiał się zając swoją drużyną i dlatego teraz miał zacząć rzadziej przyjeżdżać do domu.
Pierwsze rundy Inter-High Liceum Seirin pokonała bez większych problemów. Jedyny problem stanowiło Liceum Shinkyou... a dokładnie jeden ogromny zawodnik- Papa Mbaye Siki. Był to obcokrajowiec o wzroście dwustu cm. Dodatkowo trudno było wymówić jego imię, przez co Kuroko została zmuszona, aby wymyślić dla niego jakąś ksywkę... Wybrała "tatuś". Oczywiście inni roześmieli się, gdy tylko to usłyszeli, lecz i tak się to przyjęło. No ale jeden zawodnik całej drużyny nie czyni... Pozostali zawodnicy również byli silni, ale szybko okazało się, że bez "tatusia" nie mogli dać sobie rady z drużyną Seirin.
Z początku mogło się wydawać, że drużyna Liceum Seirin może mieć problemy w tym meczu, lecz już na starcie popełnili wielki błąd. Obrazili Kuroko. A dokładnie obraził ją Papa. Po twarzy Tetsumi nie dało się poznać najmniejszych śladów jakichkolwiek negatywnych emocji, ale ci, którzy ją znali, wiedzieli, że jest ona co najmniej zła. Podczas meczu jej podania były mocniejsze niż zwykle i praktycznie nie dawała szansy przeciwnej drużynie na zdobycie piłki.
Kagami również dobrze się spisał. Dzięki wcześniej odbytemu treningowi z Mitobe, wiedział ja wywoływać presję u wyższych graczy przez co ci nie trafiali do kosza. Właśnie dzięki temu działaniowi ogromny wzrost "tatusia" przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. W ostateczności Seirin wygrało przewagą siedmiu punktów.
Pierwsze spotkanie Seirin z drużyną, poza Kajou, która zawierała kogoś z Kiseki no Sedai nastąpiło w trakcie jednego z meczy. Nie grali oni przeciwko sobie, lecz ich mecze odbywały się w tym samym miejscu. Właśnie wtedy poznali Liceum Shutoku, jednego z niepokonanych królów. Wśród nich znajdował się najlepszy strzelec całego Pokolenia- Midorina Shintaro. I wtedy również Kagami pokazał swój charakter. Postanowił się "przywitać"... o ile dało się to tak nazwać. No, ale jakby nie było, taki on już jest. Najpierw działa, a dopiero po tym myśli nad konsekwencjami swoich działań. Dzięki temu jednak Kuroko i Kagami dowiedzieli się, że rok wcześniej przeciwko każdemu z trzech królów, Seirin przegrało z co najmniej podwojonym wynikiem. Mógł być to dla nich szok, ale tylko chwilowy.
Taiga od razu powiedział, że tym razem wszystko się inaczej zakończy, lecz nie to było ważne. Właśnie w tej chwili Kuroko przyrzekła sobie, że da z siebie wszystko, aby pokonać swoich byłych kolegów z drużyny i udowodnić, że jej styl gry ma swoją wartość.
Powoli zbliżały się finałowe rundy turnieju. Coraz mniej szkół pozostawało i coraz trudniej było wygrywać mecze. Jak wcześniej można było popełnić jakiś błąd z nadzieją, że w następnej akcji się go naprawi, tak teraz nawet najmniejsza kucha może doprowadzić do przegranej. To było zresztą wiadome.
W półfinale Seirin ma zagrać z Seihou. To liceum, podobnie jak Shuutoku, jest jednym z trzech króli. Już ten fakt wskazuje na to, że mecz nie będzie łatwy. Sprawę dodatkowo utrudnia informacja, iż półfinały i finały odbywają się tego samego dnia. Gdyby Liceum Seirin przeszło do finałów to najbardziej prawdopodobne, że zagra z Shuutoku. Przez to, że w jednym dniu ma odbyć się kilka meczy trzeba oszczędzać siły zawodników, dlatego drużyna, która ma dużą ilość dobrze wytrenowanych rezerwowych ma najwięcej szans na wygraną. Niestety Seirin nie mogła sobie na to pozwolić. Owszem ma bardzo dobrych zawodników, ale poza tym jest szkołą młodą co czyni klub również młodym.
Zanim odbyły się decydujące mecze, Aida znalazła kartony w których znajdowały się kasety przestawiające mecze z zeszłego roku. Do pomocy w przeniesieniu ich do sali klubowej poprosiła Kagami'ego i Kuroko... Z czego tylko Kagami miał je dźwigać.
- Dlaczego ja mam je nieść!?
- A mam kazać to robić Kuroko-chan?- zapytała niewinnie trener.- Jesteś facetem. Poza tym pomyśl o tym jak o treningu wzmacniającym mięśnie rąk.- Wzruszyła ramionami jakby to miało wszystko tłumaczyć.- Jeśli zamierzamy wygrać z dwoma królami z rzędu to musimy ich mocno przeanalizować, a w tym pomogą nam te nagrania.- Spojrzała na Tetsumi.- Dodatkowo Kuroko-chan dobrze zna Midorimę, co doda nam kilka informacji.
- Nie jestem pewna czy go tak dobrze znam.- Odpowiedziała od razu.- W gimnazjum jakoś nigdy nie mogliśmy się dogadać. Utrzymywaliśmy ze sobą kontakt jedynie na treningach czy meczach. Czasami cała nasza drużyna spotykała się na wspólnej nauce przed egzaminami, lecz nawet wtedy nie rozmawialiśmy zbyt często.
- Ale znasz jego możliwości.- Powiedział pewnie Kagami. Nawet na nią nie spojrzał. Dopiero po kilku kolejnych krokach wraz z Riko zauważyli, że niebieskooka się zatrzymała.
- Znałam jego możliwości, lecz to było dawno. Byłam pewna, że każdy z nich, Kiseki no Sedai, będzie się rozwijać, lecz nie spodziewałam się, że to ma być taki szybki rozwój. Mecz z Kise-kun udowodnił mi, że byłam naiwna wierząc, iż spotkam ich ponownie na tym samym poziomie, jaki reprezentowali w Teiko. Pamiętacie mecz Shuutoku na który poszliśmy?- zapytała cicho.
Jakiś czas temu trener postanowiła pójść na ich mecz, aby pokazać innym jak trudny czeka ich przeciwnik. Już na starcie było wiadome, że królowie wygrają. Dopiero w drugiej połowie Midorima wszedł na boisko. Od razu dostał piłkę i rzucił nią z połowy boiska prosto do kosza. Piłka leciała dużym łukiem, przez co wydawała się zatrzymać w powietrzu. Już ten fakt zaskoczył wszystkich, z wyjątkiem Tetsumi, zawodników Liceum Seirin. Już wtedy dziewczyna zrozumiała, że tak samo jak Kise, Midorima niezwykła poprawił swoje umiejętności.
- Pamiętamy.- Powiedziała w końcu Aida.- Ale to nie znaczy, że całkowicie zmienił swój styl. Na pewno ma jakiś nawyk, którego nie mógł zmienić.
- Ma. Nadal słucha codziennie horoskopu Oha-Asa.- Rzekła spokojnie kierując się ponownie w kierunku pokoju klubowego.
*8*
W Liceum Shuutoku również trwały przygotowania na kolejne mecze. Drużyna jednak szykowała się na mecz z Seihou.
- Nagranie?- zapytał zielono-włosy poprawiając okulary zabandarzowanymi palcami u lewej dłoni.
- Tak. Mamy dane o Seihou. My dwoje jesteśmy jedynymi pierwszakami, w pierwszym składzie, przez co jeszcze nic o nich nie wiemy, co nie?
- Jakby mnie to obchodziło.
- Twierdzisz tak tylko, dlatego, że w ich składzie nie gra tamta dwójka, prawda? Prawda jest taka, że jest większe prawdopodobieństwo, że to z Seihou zagramy w finale. Nie ma dzisiaj treningu?- spytał się Takao zmieniając temat.
- Nie ma.
- Więc masz czas?
- Mam.
- No to ustalone!
- Ej!
*8*
Kagami wszedł do szatni. Powoli podszedł do szafki chcąc coś z niej wyciągnąć. Gdy tylko zamknął od niej drzwiczki zauważył, że obok niego stoi niebieskowłosa dziewczyna. Odskoczył z krzykiem do tyłu, kiedy się zorientował, że jest nią Tetsumi.
- Kuroko! Co ty tu robisz!?
- Zapomniałam czegoś z szafki, a ty przyszedłeś tu po mnie.- Odpowiedziała spokojnie.- Może i nie przebieram się tutaj, ale trzymam tu moje rzeczy.- Mruknęła tak cicho, że czerwonowłosy nie powinien jej usłyszeć.- Poza tym trener chyba również czegoś zapomniała.- Powiedziała głośniej wskazując na jedną z ławek.
Kagami spojrzał w kierunku, który wskazała dziewczyna i dostrzegł jedną z płyt, które dzisiaj przyniósł w pudłach. Błękitnooka podeszła bliżej i chyciła płytę.
- Seihou kontra Kitawada. Pierwsza runda, eliminacje.- Przeczytała na głos.- To z nimi gramy następny mecz prawda?- odezwała się ponownie, gdy chłopak zabrał jej płytę.
- Chyba nie zaszkodzi jak to obejrzymy.- Powiedział i włożył płytę do odtwarzacza.
*8*
To co zobaczyli reprezentanci Seirin i Shuutoku było wręcz przerażające. Przeciwnicy Liceum Seihou grali dobrze, lecz nie mieli nawet szansy na atak. Nie mogli między sobą podawać piłek, gdyż zawsze byli kryci. Atak drużyny Seihou również należał do jednych z najlepszych. Byli wręcz nie do pokonania.
Tego można było się spodziewać po jednym z Trzech Króli. Lecz to nie ich obrona najbardziej przykuwała uwagę, lecz ich ruchy. Poruszali się w bardzo dziwny sposób, lecz na nagraniu nie można było dokładnie tego dostrzec. Tetsumi uważnie się przyglądała nagraniu. Widać było, że nie tylko ona, ale i Kagami szczególnie patrzy na jednego z zawodników.
- Grałam przeciwko niemu mecz w gimnazjum.- Powiedziała cicho i spokojnie. Kagami na nią spojrzał zaskoczony. Wiedział, że dziewczyna grała wiele meczy wcześniej, ale nadal go to zaskakiwało.
- Co?
- Kise-kun nie miał zbyt wielkiego doświadczenia podczas meczu z nim, ale miał z nim wiele kłopotów. Cały czas był przez niego blokowany.- Odpowiedziała po dłuższej chwili przypominając sobie mecz z tamtego dnia.
Był to normalny mecz... przynajmniej z początku. Kuroko nie grała od pierwszej minuty, lecz jej zadaniem było obserwowanie postępów Kise. Mimo wszystko była jego instruktorką i była za niego odpowiedzialna. Z początku całej drużynie dobrze szło. Widać było, że bardzo się poprawili, a przeciwnik nie był bardzo wymagający, więc nie musieli wystawiać wszystkich najsilniejszych zawodników. Tak przynajmniej było do końca pierwszej kwarty. Wraz z początkiem drugiej kwarty do Ryuoty przyczepił się pewien mocno ścięty zawodnik. Po kilku nie udanych akcjach, Kuroko musiała wejść na boisko. Niestety nawet jej podania nie poprawiły wyniku. Działo się tak, ponieważ nie było możliwości, aby ktoś do niej podał piłkę.
- 24 sekundy!- zawołał sędzia po tym jak gwizdnął gwizdkiem.- Przetrzymywanie!
- Że co?!- Zawołał zaskoczony blondyn. Rozejrzał się, jakby szukając odpowiedzi.
- Kise, idioto, za długo trzymasz piłkę!- zawołał Aomine.
- Właśnie, dlatego jesteś beznadziejny.- Powiedział Midorima poprawiając okulary.
- Sorki!
- Kise-kun...- westchnęła dziewczyna.- Proszę podawaj piłkę...
- Nawet ty Kurokocchi jesteś przeciwko mnie?!- krzyknął zaskoczony.
- Kise...- rozległ się poważny, władczy głos.- Jako jedyny jeszcze nie przekroczyłeś naszego minimum dwudziestu punktów.
- Przepraszam, kapitanie, ale Kurokocchi...!- starał się usprawiedliwić, lecz Akashi go powstrzymał.
- Tsumi gra na innych zasadach i wiesz o tym doskonale.- Odpowiedział chłodno. Nie przepadał, gdy ktoś komentował jego kuzynkę.
Wkurzony Kise podszedł do zawodnika, który od ostatnich chwil bez przerwy go blokował. Przez niego będzie miał później poważne problemy, a tego chciał uniknąć.
- Ty!- wskazał na niego palcem.- Jak się nazywasz? Zapamiętam cię, bo to przez ciebie będę musiał przechodzić specjalny trening!
- Tsugawa Tomoki- odpowiedział uśmiechając się.
Przez dłuższą chwilę... rozmawiali. Kise krzyczał na niego, a Tsugawa cały czas specjalnie go denerwował. W końcu Kuroko musiała podejść do blondyna, aby go uspokoić. Przez nich nie mogli kontynuować meczu. Na całe szczęście wystarczyło to, że do nich podeszła i już po chwili mecz został wznowiny.
*8*
W tym samym czasie, kiedy Tetsumi przypominała sobie tamten mecz, Midorima również to robił. On także miał podobne przeczucia do nadchodzącego meczu. Prawda jest taka, że tamten mecz... nikt z Kiseki no Sedai nie chciał go powtarzać i w czasie, gdy tworzyli zespół mieli takie szczęście, że nie musieli tego robić.
- Tak szczerze to ja nie chcę z nim grać.- Powiedział w końcu.
- Ale wiesz, Shin-chan, że jeśli oni przejdą to nie mamy innego wyjścia.- Odparł również zdołowany.- Mają obronę na poziomie krajowym... Pewnie będą wstanie nawet ciebie zatrzymać- dokończył cicho.
Na nagraniu ukazano wynik końcowy meczu. 71 do 12.
- No i przesądzone.- Powiedział Takao przeciągając się.- Seirin sobie z nimi nie poradzi. Zdajesz sobie sprawę z tego, że to z nimi niestety zagramy.
- Wiem to...
