- Pospiesz się. Wyczuwam Kaszalota i Landrynę.
- Mówi prawdę.
- Dobra. Lecimy, bo zaraz tu będą- powiedział Naruto.
- Hai - odparła reszta i pobiegli dalej.

Udało nam się zgubić Kakasza i różową. Biegniemy już od kilku godzin w kierunku wioski wiru. Postanowiłem udać tam się na początku.
- Naruto?
- Hm?
- Gdzie tak właściwie biegniemy?
- Do wioski Wiru.
- Przecież została zniszczona - zdziwił się Sasuke.
- Na zewnątrz napewno. Podziemia powinny się zachować.
- Chcesz zabrać zwoje z biblioteki?
- Tak. Jako Uzumaki mam do tego prawo.

***Kakashi***

Sasuke poszedł po drewno. Nagle przestałem czuć jego czakrę. Zerwałem się, zabrałem bagaż, powiadomiłem Sakurę i już po chwili szukaliśmy Uchihy. Po kilku minutowym biegu zlokalizowałem energię Sasuke. Blisko niego są jeszcze dwie. Bardzo potężne. Musimy się pośpieszyć. Na gacie Trzeciego! Oddalają się w zastraszającym tempie. Wyprzedziłem Sakurę i wylądowałem na polanie. Już ich nie było. Do tego wiciszyli czakrę. Nawet jeśli ich wytropimy, to nie damy im radym. Musimy jak najszybciej wracać do wioski.

***Time skip***

- Hokage-sama!
- Kakashi? A pukać to już nie łaska?
- Hokage-sama - wydyszłem - Sasuke uciekł podczas powrotu.
- Co!? Dlaczego go nie goniłeś?
- Goniłem... Oddalił się razem z dwoma bardzo potężnymi czakrami. Nie dalibyśmy im rady.
- Rozumiem. Musimy jak najszybciej wysłać najlepszych ANBU. Idź odpocząć. Raport zdasz jutro.

***Naruto***

Już od kilku godzin biegniemy w kierunku Wioski Wiru. Trzeba zrobić postój. Skoczyłem jeszcze kilka razy po czym zatrzymałem się.
- Coś się stało? - zapytał Sasuke.
- Robimy postój. Już się ciemno.
- W porządku.

Znaleźliśmy małą polankę przy strumyku. Rozłożyłem namiot, a Sasuke rozpalił ognisko.
- Ne Kurama. Upolujesz jakąś sarnę lub króliki? - zapytałem.
- A co ja jestem? To ty tu jesteś od obozu.
- Ale teraz twoja kolej. Ja polowałem na obiad. Prooooszęęę.
- Niech ci już będzie szczeniaku. Znaj moje dobre serce.
- I mały móżdżeg - mruknąłem pod nosem.
- Słyszałem! - krzyknął lis i już go nie było.

Po kilkunastu minutach Kyuubi wrócił ze zwierzyną. Posiliśmy się i poszliśmy spać. Ja i Sasuke razem w namiocie, a Kyuu na mojej klatce piersiowej. On miał przynajmniej mięciutko.

Rano szybko złożyliśmy miejsce spoczynku i zjedliśmy po drodze. Po kilku kilometrach drogi naprzeciw nam wyszedł..