10. Środa z masturbacją
Bella
Muszę wyjść zanim rzucę się na niego i zaczniemy się pieprzyć.
Szybko podeszłam do drzwi, które odblokowałam zanim spojrzałam na niego.
- Tak - powiedziałam, zanim wyszłam na korytarz. Nie przejmowałam się jego reakcją. Byłam przekonana, że sprawiłby, że wzięłabym go na podłodze.
Wolałam odwrócić się i wyjść, zanim moje ciało zdradziło moje uczucia. Wiedziałam, że ja i Edward będziemy uprawiać seks, ale wiedziałam również, że muszę być silna. Muszę wytrzymać dłużej, jeśli chcę przełamać jego przyzwyczajenia. Niestety teraz, rzeczy stają się coraz bardziej skomplikowane. Z jakiegoś powodu, nie jestem w stanie go okłamywać. Trzymałam się prawdy lub półprawdy. Nie mogę uwierzyć w to, że przyznałam się do tego, że nie byłam pijana. Odkąd zauważył, że nie smakowałam alkoholem czułam, że prawda będzie lepsza. Zadziałało, chociaż nie przyznał się, że próbował dostać się do moich majtek.
No cóż, jakiś postęp.
Wróciłam do swojego mieszkania i wzięłam zimny prysznic, by opanować swoje rozpalone ciało. Zrobiłam coś, czego zazwyczaj nie robię: Dotykałam się, myśląc o spojrzeniu Edwarda i jego ustach na mojej szyi. Pragnęłam, żeby to jego palce doprowadziły mnie do spełnienia. Wiedziałam, że muszę to zrobić, inaczej nie przeżyję nocy bez pieprzenia go, mimo iż było na to za wcześnie.
Ubrałam się, czekając na Daniela. Był kimś innym - seksoholikiem. Pieprzył wszystko, co miało parę nóg. Skierowano go do mnie po kilku próbach terapii grupowej. Znalazłam wygodną parę spodni do jogi, podkoszulek i pasujący żakiet. Moim pacjentom było łatwiej, kiedy byłam ubrana mniej oficjalnie, dodatkowo musiałam uważać w co się ubieram przy Danielu. Nie chciałam go rozpraszać odsłoniętą skórą.
Daniel uzależnił się pięć lat temu. Był wysokim, ciemnowłosym i przystojnym facetem, więc nie miał problemów z kobietami. Jego problemem nie było zobowiązanie, tylko niewierność. Zdradził swoją pierwszą żonę siedemnaście razy, z różnymi kobietami. Był rozwodnikiem niecały rok, co niczego nie ułatwiło.
Ostatnio zauroczył się mną. Mimo, iż byłam pewna, że nie jestem niczym więcej niż kolejną parą nóg, nadal to wytrącało mnie z równowagi. Zajmowałam się już seksoholikami, ale nigdy w tak zaawansowanym stadium. Był dla mnie wyzwaniem i chciałam je zakończyć sukcesem. Uzależnienie tego typu może prowadzić do złych wyborów jak prostytucja, narkotyki i choroby przenoszone drogą płciową. W wyjątkowych przypadkach, może doprowadzić do napaści na tle seksualnym. Muszę mu pomóc. Na wszelki wypadek na każdej sesji mam przy sobie gaz pieprzowy.
Edward
Po spotkaniu z Bellą poszedłem do domu. Przed wyjściem zaczepiała mnie jakaś słodka blondynka, ale zignorowałem ją. Tylko Bella mogła zaspokoić moje pragnienie i nie byłoby w porządku myśleć o brunetce, będąc z blondynką. Wszedłem pod prysznic i syknąłem, kiedy zimna woda uderzyła w moje niższe partie ciała.
Kurwa.
Wytarłem się kilka minut później i przebrałem w czyste ciuchy. Założyłem parę bokserek i jeansy. Sprawdziłem czas. Było dwadzieścia po ósmej i wiedziałem, że Bella jest już ze swoim pacjentem. Mój instynkt podpowiadał mi, że coś z tym Danielem musi być nie tak.
Wciągnąłem na siebie T-shirt i zamówiłem naszą kolację za rogiem. W międzyczasie dotarłem do mieszkania Belli. Było za kwadrans dziewiąta. Zastygłem z ręką przy drzwiach na myśl, że może być zła za przerwanie jej sesji. Opuściłem ramię gotowy poczekać jeszcze dziesięć minut.
Nagle usłyszałem przez drzwi krzyk Belli:
- Daniel, zejdź ze mnie!
Uderzyłem w drzwi, które bardzo łatwo uległy pod mim ciężarem. Rzuciłem torby, które miałem ze sobą i ruszyłem w kierunku głosu Belli. Daniela odrzuciło, kiedy Bella kopnęła go w środek klatki.
- Bella! - Złapałem Daniela z podłogi, po czym zaczął się on wyrywać w kierunku brunetki. Uderzyłem go w szczękę, przez co uderzył w podłogę. Ponownie rzuciłem się na niego.
- Edwardzie! Przestań! - krzyknęła. Odwróciłem się i zauważyłem strach w jej oczach. Oczywiście, że była wystraszona, została zaatakowana przez śmiecia leżącego właśnie na podłodze. Jednakże zaskoczyła mnie, kiedy jej mina złagodniała na dźwięk szlochania tego idioty. Podeszła do niego, kompletnie mnie ignorując.
Co do cholery?
- Przepraszam, panno Swan. Nie chciałem cię skrzywdzić. Po prostu je-jesteś taka pię-piękna. Nie mogłem siebie kontrolować - wyjąkał pomiędzy szlochami.
- Danielu, wiesz co teraz musi się stać? - wyszeptała, pomagając mu wstać. Zacisnąłem pięści, aby powstrzymać się od złapania jej i odciągnięcia od niego. Widziałem jak idiota walczy ze sobą, żeby trzymać swoje ręce z dala od niej. Zacisnął je ciasno wokół swoich ud.
- Muszę zacząć spotykać się z kimś innym - wymamrotał.
- Może tak, może nie. Muszę rozważyć nadzorowane sesje. Ale na razie muszę porozmawiać ze znajomym, będzie w stanie pomóc ci z doborem leków. - Daniel kiwnął, patrząc wszędzie tylko nie na mnie.
Bella odsunęła się od niego i mogłem zauważyć, że idiota nie może oderwać wzroku od jej tyłka.
- Hej kolego, trzymaj swoje oczy z dala od jej pieprzonego ciała albo doigrasz się drugiego siniaka na policzku - warknąłem, stając pomiędzy nimi. Bella położyła dłoń na moich plecach.
- Edwardzie - powiedziała stanowczym, ostrzegawczym tonem. - W porządku. Nie będzie próbował niczego więcej.
Kiwnąłem, ale nie ruszyłem się ze swojego miejsca, przez co nie mógł kontynuować swojego pieprzenia wzrokiem. Szukała czegoś w szufladzie. Kiedy to znalazła, wróciła do nas. Miała właśnie przejść obok mnie, ale zatrzymałem ją wyciągniętą ręką. Fuknęła, ale podała mi wizytówkę. Zrobiłem kilka kroków w stronę Daniela, na co zrobił krok w tył. Wyciągnąłem dłoń z wizytówką, pokazując, że nie mam zamiaru go ponownie uderzyć. Chociaż chciałem.
- Bierz to i spadaj stąd w tej chwili - warknąłem. Zrobił krok do przodu, wziął kawałek kartki i uciekł w kierunku drzwi, zamykając je za sobą.
- To nie było potrzebne - powiedziała, odwracając się twarzą do mnie. - Mogę zadbać...
Przerwałem jej od razu:
- Możesz zadbać o siebie, prawda? Ten facet był na tobie! - wyrzuciłem z siebie.
- Tak, ale zrzuciłam go. Gdybyś nie przyszedł użyłabym gazu łzawiącego, jeśli spróbowałby się do mnie ponownie zbliżyć.
Zaśmiałem się ponuro.
- Prawdopodobnie ten facet zamierzał cię zgwałcić, a ty wściekasz się na mnie? - spytałem, kwestionując jej rozsądek w tej sprawie.
- To nigdy, by nie zaszło tak daleko. Miałam już do czynienia z czymś takim. Myślisz, że dlaczego trenuję jujitsu?
- Co? - Zacisnąłem pięści i zamknąłem oczy ze złości. - To gówno przydarzyło ci się wcześniej?
- Jestem cała. Więc, co na obiad?
Bella uśmiechnęła się słodko, zmieniając temat i dając znać, że dyskusja dobiegła końca. Wywróciłem oczami i ruszyłem w stronę toreb, które porzuciłem na przedpokoju. Złapałem je i położyłem na stoliku do kawy przed ciemno brązową skórzaną kanapą. Usiadłem na ziemi obok stolika, a ona usiadła obok mnie, otwierając pudełko i sprawdzając, co zamówiłem.
Zamówiłem wszystko, ponieważ nie wiedziałem, co lubi. Złapała pudełko z wieprzowiną i wydłubała parę pałeczek. Złapałem kurczaka KungPao, który wciąż parował. Nie odezwałem się.
- Przestaniesz wydymać wargi? - powiedziała stanowczo. - Dlaczego przyszedłeś tak wcześnie?
- Chciałem cię znowu zobaczyć - przyznałem szorstkim głosem. - Również się martwiłem.
- Daniel wywarł na tobie złe wrażenie podczas lunchu, prawda?
- I miałem rację - syknąłem, zwężając spojrzenie. Złagodniałem, kiedy zauważyłem, że pociera swoje ramię. Wiedziałem, że prawdopodobnie Danielowi udało się ją lekko posiniaczyć. To tylko spowodowało, że chciałem coś uderzyć, najlepiej jego pieprzoną twarz. - Na pewno wszystko w porządku?
Kiwnęła głową i spojrzała na mnie spod swoich długich brwi.
- Dziękuję. To było poniekąd gorące, kiedy byłeś zły i no wiesz, broniłeś mnie.
Uśmiechnąłem się i pociągnąłem ją za luźne pasmo włosów. Zawinąłem je wokół mojego palca, uśmiechając się.
- To było gorące, tak? Poproszę szczegóły, kochanie.
Jednakże jej wstydliwy uśmiech zmienił się, kiedy skupiła spojrzenie na czymś innym. Jęknęła, a jej oczy zabłyszczały.
- Co? - zapytałem, śledząc jej wzrok utkwiony na mojej ręce. Moje knykcie były czerwone i obtarte, spuchnięte po tym jak uderzyłem Daniela. Nawet nie czułem bólu. Bella odłożyła swój pojemnik z jedzeniem i wzięła moją dłoń w swoje. Położyła ją na swoich kolanach i zaczęła rysować kółka opuszkami swoich palców. To było takie intymne i z jakiegoś powodu całe moje ciało płonęło pod jej dotykiem.
- Przyniosę trochę lodu na to - wyszeptała, zanim wstała i ruszyła w stronę swojej nowoczesnej kuchni. Patrzyłem jak wyciąga coś z szarej szuflady.
- Bello, jest dobrze. Nawet mnie nie boli - zawołałem z salonu.
- Nie zaczynaj - odparła. Wróciła i usiadła obok mnie, kładąc okład z lodu na mojej ręce i podając piwo. - Mam nadzieję, że lubisz piwo? Nie mam żadnego wina.
- Piwo jest w porządku. - Uśmiechnąłem się, kiedy złapałem butelkę w wolną dłoń. - Umm teraz nie mogę jeść - wymamrotałem, starając się poruszyć prawą ręką. Bella pokręciła głową, nie pozwalając mi ściągnąć okładu. Wzięła moje pałeczki, nabrała trochę kurczaka z mojego pudełka i ustawiła go przed moimi ustami. Uniosła brew, czekając na mój ruch.
Nie byłem pewny, nigdy żadna kobieta mnie nie karmiła. Wziąłem gryz i obserwowałem jak jej język wędruje po jej ustach.
Kocham jej usta.
Jedliśmy, dyskutując na temat najnowszych kwestii politycznych stanu Waszyngton. Zauważyłem, że była po trzecim piwie, kiedy postanowiłem się z nią troszkę podroczyć.
- Więc to jest piwo bezalkoholowe, że nie jesteś pijana? - zapytałem poważnie.
- Nie Edwardzie, to prawdziwa ja - wyszeptała, odwracając wzrok od mojego. Zdjąłem kompres i chwyciłem ją za brodę, żeby móc spojrzeć jej w oczy.
- Przepraszam, to był tani chwyt - powiedziałem.
- Zasłużyłam na to - wyszeptała ponownie. - Przepraszam za kłamanie.
- Już prawie zapomniałem i wybaczyłem - powiedziałem, przesuwając rękę z jej podbródka na policzek. Przycisnąłem swoje usta do jej, ale na początku byłem niezdecydowany. Chciałem być pewien, że chce tego tak samo jak ja.
Kiedy nie odsunęła się ode mnie, pogłębiłem to. Lizałem jej dolną wargę, a słodkie westchnienie uciekło z jej ust. Oboje jęknęliśmy, kiedy nasze języki spotkały się po raz pierwszy od siłowni. To lekko mokre i ciepłe uczucie wpłynęło na Bellę.
Upadła1 na kolana i owinęła ramiona wokół mojej szyi, lekko szarpiąc palcami moje włosy. Przyciągnąłem ją bliżej z jedną ręką owiniętą wokół jej tali, a drugą na jej biodrze. Uniosła się wyżej, pochylając się i pogłębiając nasz pocałunek. Jedną dłonią pogłaskałem jej plecy, a drugą przejechałem po jej biodrze, czując napinające się mięśnie pod moim dotykiem. Bella odsunęła się jako pierwsza, opierając czoło o moje, oddychając ciężko.
- Wow - wyjęczała.
- Uh, huh - zawtórowałem, dysząc. Wziąłem jej twarz w dłonie i rozpocząłem kolejny pocałunek powodujący szybsze bicie serca. Po chwili oboje ciężko łapaliśmy oddechy, ale ona się odsunęła.
- Poczekaj. Zanim przejdziemy dalej, obiecałam ci taniec - przypomniała mi, z seksownym uśmiechem wędrującym po jej spuchniętych ustach.
- Nie chcę żebyś czuła się niekomfortowo - powiedziałem z ustami nadal z dala od niej. - Ale skoro nalegasz.
Jakbym zrezygnował z możliwości zobaczenia jej tańczącej specjalnie dla mnie.
- Rozgość się - powiedziała, wstając i oferując mi pomoc w staniu na nogi. Uśmiechnąłem się i wykorzystałem moją sytuację. Chwyciłem miękki materiał opinający jej łydki i napawałem się ciepłem. Jej oddech zrobił się ciężki, kiedy obserwowała jak podnoszę się z podłogi. Moje palce przesuwały się po jej udach, na jej tył. Wywróciła oczami, po czym zamknęła z cichym jękiem.
Kiedy ukląkłem, moje oczy były na równi z jej pępkiem, przeniosłem dłonie na jej tyłek, ale mój dotyk był lekki jak piórko, tylko żeby ją drażnić. I mnie również. Na moment ścisnąłem mocniej jej tyłek, po czym wsunąłem rozszerzone palce pod jej top. Ponownie jęknęła, robiąc mały krok w tył, ale natychmiast przysunęła się w moją stronę. Trąciłem nosem jej brzuch, muskając go wargami.
- Mmm, pachniesz cholernie dobrze - wyszeptałem. Naprawdę pachniała tak jak kobieta powinna: uwodzicielsko, prowokacyjnie i słodko. Również pikantnie i ostro. Chciałem się przekonać czy smakuje tak samo dobrze jak pachnie.
- O cholera - powiedziała, odsuwając się. Wiedziałem, że popycham ją zbyt szybko. - Muszę się przebrać w coś innego.
Posłała mi nieśmiały uśmiech, zanim ruszyła korytarzem i skręciła w pierwsze drzwi po lewej, za którymi znajdowała się sypialnia. Siedziałem na środku wielkiej sofy, ale zrobiłem się ciekawski, kiedy zauważyłem jej regał na książki.
Podszedłem do niego, zauważając sporo klasyki i trochę nowości. Miała wiele książek pełnych napięcia i tajemniczości, następny regał zawierał coś na co moje oczy wyskoczyły z orbit. Miała ponad sto książek dotyczących seksu.
Niektóre tytuły były oczywiste, ale niektóre były dyskretne.
Seks i zmysłowy kochanek2; Tickle His Pickle3; The Complete Guide to Amazing Sex and KamaSutra.
Bella miała księgozbiór książek o seksie.
Usłyszałem dźwięczny śmiech za mną, kiedy czytałem kolejne tytuły. Odwróciłem się i prawie umarłem.
Naprzeciw mnie stała Bella w ciemno niebieskim topie na cieniutkich ramiączkach, który ledwo zakrywał jej piersi. Jej brzuch był odsłonięty, a jej tyłek był odziany w króciutką czarną spódniczkę z rozcięciem z jednej strony. Miała narzuconą na siebie prześwitującą koszulkę z długim rękawem i pieprz mnie szpilki
- Podoba ci się moja mała biblioteczka? - zapytała z przepięknym uśmiechem na ustach.
- Masz niezłą kolekcję. - Mrugnąłem, zanim wziąłem ją za rękę i ruszyłem w stronę kanapy. Bella pchnęła mnie w dół, przez co usiadłem na środku. Przesunęła z łatwością stolik kawowy i przyniosła czarne krzesło z jadalni, ale zostawiła je z boku. Podeszła do wieży na zachodniej ścianie i włączyła odpowiednią płytę. Odwróciła się w moją stronę. Przycisnęła przycisk, zanim rzuciła pilot na najbliższe krzesło.
W klubie tańczyła do tej samej piosenki: Buttons. Poruszała ciałem nieprzyzwoicie, jej biodra kołysały się z boku na bok, kiedy jej dłonie unosiły włosy. Kurwa. Kiedy zaczął się refren, Bella zaczęła się do mnie zbliżać z drapieżnym spojrzeniem. Stanęła przede mną, za daleko żebym mógł ją złapać, tak jak chciałem zrobić. Klepnęła się w tyłek, zanim zmniejszyła dystans pomiędzy nami. Jej nogi dotykały moich kolan. Spojrzałem w jej oczy. Jedną ręką trzymałem poduszkę na kanapie, a drugą przebiegłem przez jej udo. Zaśmiała się, nadal tańcząc w miejscu, delikatnie wirując biodrami. Piosenka dotarła do momentu, w którym w klubie musiałem ją powstrzymać przed ściągnięciem bluzki.
Przełknąłem, kiedy odczytałem z jej spojrzenie, że chce cieszyć się tym co nastąpi. Kurwa, powiedźcie mi, że ona zrobi dla mnie striptiz.
I can't seem to get you over here to help get this off.
Zdjęła swoją półprzeźroczystą bluzkę, eksponując swój tłów i błyszczącą skórę. Miała cudowny brzuch, szczupły i lekko umięśniony.
Podeszła bliżej, obracając się i wypinając swój jędrny tyłek w zasięg mojego wzroku.
Jęknąłem, niezdolny do kontrolowania swoich odruchów. Próbowałem ją złapać, ale klepnęła moją dłoń i zrobiła kilka kroków do tyłu. Wypuściłem sfrustrowany jęk, na co odpowiedziała śmiechem.
Złapała czarne krzesło, które przyniosła wcześniej. Miało ono tylko dwie czarne listewki na oparciu. Odwróciła je tyłem do mnie. Usiadła na nim na swoich jędrnych pośladkach, z rozszerzonymi nogami i potrząsając włosami wyglądała jakby miała zaraz pieprzyć się z krzesłem.
Pieprzone piekło, prawie straciłem panowanie nad sobą. Siedziała tak przez kilka bitów, po czym zeskoczyła. Stanęła i zakręciła kilka razy krzesłem. Jak tylko się zatrzymało usiadła, obserwowała mnie, kiedy przesuwała dłońmi po całym swoim ciele.
Niespodziewanie zaczęła jęczeć. Mogłem znieść tylko tyle, zanim moja kontrola przepadnie będę w tarapatach. Potrząsnęła swoją głową kilka razy, jej włosy były dzikie i luźne. Odrzuciła swoją głowę do tyłu, kiedy rozłożyła kolana jeszcze szerzej.
- Kurwa, Bella.
Sięgnąłem po nią, nie dając jej możliwości ucieczki. Wciągnąłem ją na moje kolana, Bella nie marnowała czasu. Jej usta zderzyły się z moimi w bitwie na języki. Oboje jęknęliśmy na ten smak i uczucie naszych ciał przyciśniętych do siebie.
Siedziała okrakiem na moich kolanach, nadal poruszając się w rytm muzyki. Jej ręce wędrowały w moich włosach, moje krążyły pomiędzy jej udami, a jej tyłeczkiem. Ugniatałem go mocno przez materiał spodenek, które miała pod spódniczką. Warknąłem w niezadowoleniu, ma zdecydowanie za dużo ubrań.
Bella zakwiliła, odsuwając się, żeby złapać oddech. Moje usta wędrowały po jej szczęce dopóki nie dotarłem do jej szyi. Całowałem i lizałem, aż do jej piersi wyeksponowanych przez dopasowany top. Zassałem jej sutek przez materiał, był już lekko twardy. Odrzuciła w tył głowę jęcząc, kiedy jej biodra przesunęły się bliżej moich. Stworzyła niesamowite tarcie. Pomogłem jej swoimi dłońmi nakierować się na mojego twardniejącego fiuta. Jej ręce rozdarły moją koszulę, więc odsunąłem się by dać jej lepszy dostęp. Mój oddech był ciężki i każda część mojego ciała była sztywna i twarda, kiedy czekałem na dotyk jej ust. Lizała i lekko przygryzała moją szyję aż dotarła do prawego sutka, wzięła go w usta i wirowała wokół niego językiem.
- Kurwa - syknąłem, trzymając ręką jej głowę w jednym miejscu. Drugą pomagałem jej mocniej poruszać się na mnie. Nie byłem w stanie dłużej tłumić mojego pragnienia, przyciągnąłem ją do siebie i zatopiłem zęby w jej szyi. Głośno jęknęła i krzyknęła, kiedy zacząłem zębami zmagać się z jej topem. Wziąłem mały różowy pączek w moje usta i jęknąłem na ten smak.
Taka słodka.
Kontynuowaliśmy to przez kilka minut i wiedziałem, że zaraz dojdzie. Chciałem zobaczyć jej uległość wiedząc, że ja jej to zrobiłem.
Wtedy jej telefon zadzwonił.
- Automatyczna sekretarka to odbierze - wysapała, łapiąc moją twarz i inicjując kolejny pocałunek. Nasze usta i biodra kontynuowały poruszanie się, czułem jak jej palce kończą rozpinanie mojej koszuli.
Po trzecim sygnale, sekretarka zapiszczała.
- Cześć, wiesz co masz robić. - Głos Belli zakończyło kolejne pikanie.
- Bella! Wiem, że tam do cholery jesteś. To ja twój brat. Odbierz. Do cholery, Bello. Co ty kurwa robisz z playboyem Edwardem Cullenem? Naprawdę myślałaś, że się nie dowiem? - Oboje zamarliśmy, a ja wewnętrznie się skuliłem.
- Nie nauczyłaś się niczego po tym, co się stało? Po tym wszystkim, co przeszliśmy... - Bella podskoczyła i podniosła słuchawkę, wyłączając automatyczną sekretarkę.
- Jordan, uspokój się - powiedziała ponaglająco do telefonu. Odwróciła się by spojrzeć na mnie, zasłaniając swoje obnażone piersi i wyszeptała przeprosiny. Ruszyła korytarzem i skręciła do sypialni, zamykając za sobą drzwi.
Mam przerąbane.
Jeśli jej brat mnie nie akceptuje, nie ma mowy, żeby chciała się ze mną nadal spotykać. I o co chodziło z tym, co przeszli? Co musiało się zdarzyć w jej przeszłości, że sprawiło, że jej brat obawia się randkowania z lokalnym playboyem?
Złamane serce było jedyną rzeczką, która przyszła mi do głowy, ktoś musiał ją zranić. Przez myśl mi przeszedł widok jej płaczącej i smutnej, to nie było coś, co chciałbym zobaczyć. Nie ma wątpliwości, dlaczego mnie wcześniej testowała, nie chciała być ponownie zraniona. I taki był mój plan: rzucić ją po wszystkim, tak jak inne. To robiło się coraz bardziej skomplikowane.
Bella wróciła minutę później, podchodząc wolno do mnie.
- Edwardzie, przepraszam, ale myślę, że powinniśmy na dziś skończyć - wyszeptała, nie będąc w stanie spojrzeć mi w oczy.
Wiedziałem, że tak się stanie, kiedy zostawiła mnie na kanapie, żeby porozmawiać z bratem. Kiwnąłem, próbując nie ukazać rozczarowania. Próbowałem wstać, ale moje erekcja napierała na zamek moich jeansów.
Bella zachichotała.
- Wygląda na to, że masz mały problem. Pozwól, że pomogę ci zanim wyjdziesz.
Ruszyła w kierunku drzwi naprzeciw jej sypialni, zanim zdołałbym odpowiedzieć. Co miała na myśli mówiąc 'pozwól, że ci pomogę'?
Wróciła, trzymając ręcznik i jakąś buteleczkę. Uśmiechnęła się i usiadła okrakiem na moich kolanach, zaskakując mnie. Jej usta spotkały moje, ale odsunąłem się.
- Bello, nie musisz nic robić.
- Edwardzie, jak długo cierpisz na syndrom niebieskich jaj? - wyszeptała do mojego ucha, ssąc je.
- Odkąd cię poznałem - odpowiedziałem, kładąc dłoń na jej udzie, próbując ponownie stworzyć tarcie. Jeśli chciała pomóc, nie mogłem się skarżyć. Chciałem poczuć jej dłonie na sobie, odkąd zobaczyłem ją po raz pierwszy.
- Biedactwo - wyszeptała w moje usta. - Hmm, pokaż co tam masz. - Jęknąłem, kiedy jej ręka przesunęła się po moim udzie i pogłaskała moją erekcję. Obie jej dłonie pracowały przy moich jeansach i bokserkach, uwalniając mojego fiuta. Poczułem zapach czegoś mocnego i troszkę słodkiego i zauważyłem, że coś rozciera w swoich dłoniach. Nie miałem czasu żeby ją o to spytać, ponieważ jej ręce momentalnie znalazły się na mnie. Jęknąłem i uniosłem biodra w zaskoczeniu i prośbie o więcej.
Nadal mnie cholernie chciała. Kurwa, tak. Złapałem jej twarz i wepchnąłem swój język w jej usta.
- To nie mały problem, to ogromny kłopot - jęknęła, odsuwając się tak by moje wargi przeniosły się na jej szyję. Jej utalentowane ręce dotykały mnie z perfekcją. Jej uścisk był ciasny, a jej dłonie ciepłe, utrzymując stałe tempo. Moje biodra drgnęły, zachęcając ją do szybszych ruchów. Dostosowała się, kiedy zassałem krągłość jej piersi, rozrywając materiał swoimi zębami i rękami.
Poczułem gromadzące się ciepło w dole mojego brzucha, kiedy byłem blisko swojego uwolnienia.
- Bella! - krzyknąłem, kiedy jej chwyt się zacieśnił. Jedna z jej dłoni poruszała się w dół mojego kutasa, zanim paznokcie lekko otarły się o delikatną skórę pod moimi jajami. Uczucie było niesamowite i wiedziałem, że nie wytrzymam już dłużej. Doszedłem mocno.
- Kurwa! - jęknąłem, kiedy Bella złapała ręcznik, ale kontynuowała poruszanie ręką dopóki nie skończyłem swojego orgazmu. Wyczyściła mnie, nie przerywając naszego spojrzenia i pozapinała wszytko najdelikatniej jak to możliwe.
- Wyglądasz cudownie, kiedy dochodzisz. - Pocałowała mnie ponownie, tym razem powoli. Odsunęła się po minucie i zeskoczyła ze mnie.
- Pozwól mi się zrewanżować - powiedziałem zachrypniętym głosem. Chciałem zatopić swoje palce w jej ciasną małą cipkę, a jeśli by się udało to język i fiuta też. Bella pokręciła głową, śmiejąc się, kiedy jedna z jej dłoni powędrowała pod jej spódniczkę.
Kurwa.
Wyciągnęła dwa palce i pomachała nimi przede mną.
- To jest coś, co mam w zamian. - Zachichotała na mój zdezorientowany wyraz twarzy. Po czym przejechała tymi palcami po moich ustach.
Pieprzcie mnie.
Oblizałem moje wargi i mój problem wrócił, ponieważ smakowała pieprzenie niesamowicie. Brunetka zachichotała, patrząc na moje krocze.
- Edwardzie, dziś dostałeś tylko raz. - Jęknąłem, kiedy podała mi dłoń by pomóc mi wstać z kanapy. Pozwoliłem jej na pomoc przy podniesieniu się z kanapy, ale owinąłem ramiona wokół niej, kiedy stałem już na nogach. Pisnęła, kiedy złapałem jej tyłek. Naprawdę myślała, że pozwolę jej odejść?
Zachichotałem.
- Dopadnę tą słodką i śliczną cipkę - wyszeptałem w jej ucho. Pocałowałem jej usta, a Bella pogłębiła to. Złapała mój tyłek, klepiąc go lekko.
- Mam jutro ciężki dzień, więc idź do domu - powiedziała, zanim się odsunęła. Próbowałem ponownie złapać ją za tyłek, ale uderzyła mnie w rękę i popchnęła w stronę wyjścia.
Nie chciałem wyjść, ale wlokłem swoje ciało w kierunku drzwi. Bella pchnęła mnie ponownie i otworzyłem drzwi, po czym stanąłem na korytarzu i odwróciłem się w jej stronę.
- Dziękuję za obiad, Edwardzie.
- Dziękuję za nakarmienie mnie i za... - Urwałem.
- Zawsze.
- Myślę, że skorzystam z tej oferty - powiedziałem, pochylając się by pocałować słodkie usta brunetki. Odsunąłem się i ruszyłem w dół korytarza, dopóki nie usłyszałem cichego przekręcania zamka w drzwiach. Westchnąłem, nigdy nie chciałem zostać z kobietą tak jak z Bellą. Chciałem badać jej małe ciasne ciałko, a przez tą myśl zrobiłem się niesamowicie twardy.
Ja pierdolę, potrzebuję kolejnego zimnego prysznica.
Środa
Podczas mojego porannego prysznica musiałem zadbać o mój mały problem po spędzeniu całej nocy, śniąc o Belli. Jej ustach, włosach, ciasnych ciepłych usteczkach owiniętych wokół mojego fiuta.
To raczej nie pomaga. Poprawiłem się niezauważalnie, kiedy wiozłem nas do pracy. Powitała mnie dziś rano kubkiem kawy i ciastkiem. Teraz siedziała na miejscu pasażera, wyglądała seksownie jak zawsze i czytała gazetę. Jej telefon zadzwonił.
- Halo?
- O cześć, Alice. - Bella uśmiechnęła się do mnie. Wywróciłem oczami, byłem przekonany, że Alice coś wymyśliła.
- Tak, zaprosił mnie na kolację z waszymi rodzicami dziś wieczorem. Zmiana planów? - Bella spojrzała na mnie, a ja wzruszyłem ramionami.
- Okej. Spytam Edwarda czy jemu to odpowiada. Nie, jestem z nim w tej chwili. - Wyglądała na zasmuconą przez to, co powiedziała Alice. - Nie! Nie spędziliśmy razem nocy. To nie jest twoim interesem, ale podwozi mnie do pracy. - Zamilkła na minutę, słuchając wywodów Alice. Po chwili się zrelaksowała. Zasłoniła mikrofon i spojrzała na mnie ponownie.
- Alice chce wiedzieć czy będzie w porządku, jeśli zjemy kolację razem. - Bella spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Cokolwiek zechcesz, kochanie - odpowiedziałem, starając się ominąć korek.
- Alice, powiedział tak... Nie... Nie wiem dlaczego. - Bella westchnęła, kiedy spojrzałem na nią w niemym pytaniu. Tylko pokręciła głową. - Tak, wszystkim będzie pasować. Gdzie? Brzmi świetnie, Alice. Siódma będzie w porządku. Do zobaczenia później. - Schowała telefon i zwróciła swoją uwagę na gazetę.
- O co chodziła z tym 'Nie wiem dlaczego?' - spytałem.
Odpowiedziała dopiero po chwili:
- Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak do mnie mówisz i Alice cie słyszała.
- Co masz na myśli? Mówię do ciebie, Bella - spytałem, nie rozumiejąc o co może jej chodzić.
- Czasami mówisz inaczej. Dojdziesz do tego. - Bella uśmiechnęła się, biorąc łyk kawy. Pokręciłem głową. Kobiety. Zaparkowałem obok naszego biurowca, rzucając się w jej kierunku i otwierając jej drzwi. Wyciągnąłem ją i owinąłem ramiona wokół niej.
- Może odłożę moją kawę, zanim wyleję ją na ciebie? - marudziła. Odsunąłem się, kiedy odwróciła się i położyła kubek na dachu mojego samochodu, zanim ponownie odwróciła się w moją stronę. Przycisnąłem ją do mojego samochodu jak dzień wcześniej i pocałowałem jej usta delikatnie i leciutko. Jej usta rozchyliły się, przez co mogłem posmakować jej języka swoim.
Jęknąłem.
- Smak kawy - wyszeptałem. - Mmm, pycha. - Pogłębiłem pocałunek i w tym samym momencie alarm w telefonie Belli zadzwonił. Brunetka zachichotała w moje usta, kiedy próbowałem znaleźć jej telefon i wyrzucić.
- No chodź, powinniśmy już iść. - Odepchnęła mnie, łapiąc kawę i ruszając w kierunku windy. Stałem obserwując jej kroki. Spojrzała na mnie przez ramię i pokręciła głową.
- Myślisz tylko o jednym - drażniła się, przyciskając guzik windy. Dogoniłem ją i wprowadziłem do środka. Jak tylko drzwi się zamknęły, przyciągnąłem ją do mojej klatki i pocałowałem ją głęboko. Początkowo zareagowała na to z entuzjazmem, ale wyprostowała się gdy drzwi się otwarły i weszli ludzie. Pociągnąłem ją do kąta, jej plecy były oparte o ścianę i wyszeptałem jej do ucha:
- Nie potrafię wyrzucić z głowy wczorajszej nocy. - Oparłem rękę o ścianę windy, zaraz obok jej głowy. Bella zaśmiała się, zanim dyskretnie musnęła moją erekcję przez moje spodnie. Syknąłem na jej dotyk, pod którym zrobiłem się niemożliwie twardy.
- Czuję to, ale jesteś dziś zdany na siebie. Za dużo pracy, żeby zrobić wspólną przerwę. - Uśmiechnęła się, a ja spiorunowałem ją wzrokiem.
Zostałem zablokowany4 przez dręczycielkę5.
- Jesteś cholernie złośliwa - warknąłem. Zaśmiała się, mocniej mnie głaszcząc.
- Nasze piętro - wyszeptała zachrypniętym głosem.
Przez resztę poranka byłem cały czas pobudzony. Kurwa. Jak mam zapanować nad swoim ciałem, skoro ona cały czas krąży wokół mnie? Kiedy nie spodziewałem się żadnego spotkania zdecydowałem, że potrzebuję ulgi. Udałem się do swojej łazienki i zająłem się problemem. Umyłem ręce i otworzyłem drzwi, żeby wrócić do mojego biura. Na biurku siedziało źródło mojego pobudzenia.
Bella posłała mi wstydliwy uśmieszek.
- Długo ci zajęło - droczyła się. - Chciałam zaproponować ci rękę, ale widzę, że poradziłeś sobie sam.
Słyszała jak robiłem sobie dobrze, świetnie. Spiorunowałem ją wzrokiem.
- Potrzebujesz czegoś, panno Swan?
- Więc tak chcesz grać? - Uśmiechnęła się, zeskakując z mojego biurka. - Panie Cullen, przyszłam zobaczyć czy nie potrzebujesz czegoś przed spotkaniem w trakcie lunchu?
Uniosłem brew i zastanawiałem się czy tak chce się bawić.
- Nie, myślę, że mamy wszytko gotowe, panno Swan. - Usiadła na krześle naprzeciw mnie, krzyżując nogi, jej dopasowana niebieska spódnica podjechała w górę uda.
- W porządku, powinieneś wyjść za dziesięć minut, żeby zdążyć na czas - powiedziała po sprawdzeniu godziny na swoim Blackberry.
- Chciałaś powiedzieć, że musimy wyjść za dziesięć minut jeśli chcemy zdążyć - powiedziałem rzeczowo.
- Chcesz żebym poszła z tobą?
- Tak, potrzebuję żebyś nagrała spotkanie i pomogła z nim - powiedziałem zamyślony. Phil był przyssawką ze słodką twarzyczką, ale Bella była słodsza. - Zazwyczaj bierze ze sobą na spotkanie swoją żonę. - Zadrżałem na myśl o kobiece bez skrupułów. Otwarcie flirtowała ze mną przy swoim mężu i zaoferowała mi swój klucz do pokoju. Mam nadzieje, że z Bellą obok siebie Mandy nie będzie próbowała niczego. Nie mam zamiaru stracić tego zlecenia. Pan Knight przyniesie nam duże zyski.
- Brzmi dobrze, panie Cullen - odpowiedziała, pieprząc całą sprawę. - Lepiej skończę to co robiłam przed wyjściem. - Wstała z krzesła i ruszyła w kierunku drzwi.
- Bella, przykro mi, że warknąłem na ciebie. Jestem lekko sfrustrowany.
Westchnęła, patrząc przez ramię.
- Rozumiem Edwardzie, ale musisz zrozumieć skąd pochodzę. We właściwym czasie dowiesz się jako pierwszy - stwierdziła łagodnie i delikatnie.
Kiedy drzwi się za nią zamknęły, zrozumiałem znaczenie słów. We właściwym czasie. Problemem jest czy on kiedykolwiek nadejdzie. Naprawdę na to czekam?
Pół godziny później oboje siedzieliśmy w lokalu ze stekami z Philem Knightem i jego żoną Mandy. Bella siedziała obok mnie, jej udo przylegało do mojego. Po przedstawieniu i zamówieniu jedzenia, Phil i ja rozpoczęliśmy interesy.
Mandy posyłała zaciekawione spojrzenie pomiędzy mną i Bellą, jej wzrok przebiegał przez moje ciało przy każdej okazji. Zauważyłem kątem oka, że Bella posyła jej zabójcze spojrzenie. Uśmiechnąłem się wewnętrznie, była zazdrosna o uwagę Mandy. Po czym poczułem dłoń Belli na moim udzie.
Moje ciało natychmiast zareagowało na jej dotyk, jej dłoń sunęła wyżej. Na moment wstrzymałem oddech słuchając Phila, który kontynuował dyskusję na temat naszej współpracy. Odwrócił się, żeby spytać o coś swoją żonę, pozwalając mi zamienić słówko z Bellą.
- Co ty robisz? - wyszeptałem do niej dyskretnie, nadal patrząc na Phila.
- Przepraszam, myślałam, że nie chcesz jej uwagi - wymamrotała, spoglądając w dół. Przeniosła swoją dłoń na swoje kolano. Nie chodziło mi, żeby przestała czy poddała się w niemej walce z Mandy.
Potrzebuję sposobu, by dać jej znać, że jeśli przyszłoby mi wybierać pomiędzy nią i Mandy, to wybrałbym ją. Położyłem dłoń na jej udzie i przesunąłem wyżej. Bella zesztywniała obok mnie, a jej oddech uwiązł gdy moja ręka powędrowała pod jej spódnicę.
- Co ty robisz? - wyszeptała gorączkowo do mojego ucha.
- Rewanżuję się - wyszeptałem, kiedy moje palce dotknęły jej majtek. Była gorąca i kiedy przycisnąłem troszkę mocniej odkryłem, że jest mokra. Przygryzłem wnętrze policzka, by powstrzymać się od głośnej reakcji.
Phil kontynuował zadawanie pytań, a ja odpowiadałem najlepiej jak tylko mogłem. Mój dotyk był lekki po jedwabiu i koronce jej bielizny. Drażniłem ją. Cały czas była opanowana, jedyną oznaką było drżenie jej warg, kiedy zwiększałem nacisk.
Phil poprosił o kopie, które przyniosłem, a Bella przedstawiła mu wszystkie formalności, kiedy moje palce przesunęły jej majtki. Jej uda zacisnęły się w oczekiwaniu, ale trzymałem swoje palce blisko miejsca, w którym chciała abym jej dotknął. Posłała mi gniewne spojrzenie, kiedy Phil i jego żona przeglądali papiery. Uśmiechnąłem się i bez ostrzeżenia wsunąłem w nią dwa palce.
Bella złapała się stołu, zamykając oczy zanim sięgnęła po moją teczkę. Szukała płyty ze szczegółowym planem i komputerowymi modelami naszego projektu. Kiedy pochyliła się w stronę teczki, spojrzała w dół, gdzie moja ręka znikała pod jej spódnicą.
Powoli oblizała swoje wargi, kiedy kontynuowałem swoje wyczyny. Z ostatnim spojrzeniem posłała mi wymuszony uśmieszek, podając płytę Philowi. Po paru minutach otrzymaliśmy lunch i Phil zasugerował, aby zająć się interesami po posiłku. Zgodziłem się przyznając, że lepiej się nie rozpraszać.
Przez cały czas pieprzyłem palcami brunetkę obok mnie. Była gorąca, ciasna i śliska przez co stałem się twardy i napalony.
- Oddychaj, Bello - wyszeptałem cicho do jej ucha, kiedy zauważyłem, że wstrzymuje oddech. - Chcesz, żebym przestał? - Zaprzeczyła kiwnięciem głowy, biorąc kawałek sałaty w usta. Zagiąłem palce w niej, co nie było łatwe, biorąc pod uwagę pozycję mojej dłoni.
Jednakże, nie zaprzestałem, kiedy zauważyłem, że znowu ciężej oddycha. Mogę powiedzieć, że od czasu do czasu przygryza wargi, tłumiąc krzyk. Kontynuowałem wkładanie i wyciąganie moich palców, ciesząc się widokiem jej twarzy, kiedy zaciskała się wokół moich palców.
Kurwa. Nie mogę się doczekać, kiedy ponownie ją posmakuję.
Poczułem jak staje się ciaśniejsza. Jej palce zacisnęły się na blacie stołu. Jej klatka piersiowa poruszała się spazmatycznie, a jej ciało napięło się. Drżała przez chwilę, dochodząc na moich palcach. Przestałem dopiero jak chwyciła moją dłoń. Powoli pozwoliła mi wyjąć palce. Otarłem się o jej udo i złapałem serwetkę leżącą na jej kolanach, po czym wyczyściłem dłoń poza moimi palcami. Kątem oka widziałem, że mnie obserwuje, by zobaczyć co zrobię.
Szybko włożyłem palce w swoje usta.
- Mmm - drażniłem się z nią. - Miałaś rację Bello, za tutejszy sos Alfredo można umrzeć.
Jej oczy rozszerzyły się na chwilę, zanim zgodziła się ze mną:
- Masz całkowitą rację, Edwardzie. Pewnie jest najlepszy jaki w życiu jadłeś.
Uśmiechnąłem się, naśladując jej wyraz twarzy. Chociaż wyraz jej oczu mówił, że spieprzyłem to co zrobiłem na spotkaniu. Złamałem jej zasadę: zachowywanie się profesjonalnie w pracy. Kurwa.
Bella przeprosiła nas i udała się do damskiej toalety. Phil powiedział krótki komplement jak cudowna wydawała się Bella i jak szczęśliwy jest, widząc mnie ustatkowanego. Nie poprawiłem jego spostrzeżenia, w szczególności że Mandy czekała na jakieś zaprzeczenie. Nie chciałem być źródłem jej fantazji, chociaż byłem przekonany, że moje usidlenie nie przeszkadzało jej.
Przeprosiłem ich chwilę później w nadziei, że złapię Bellę w korytarzu. Pomyślałem, że najlepszym wyjściem będzie rozładowanie sytuacji przed powrotem do stolika. Kiedy zbliżyłem się do łazienek, jakieś ramię wciągnęło mnie do damskiej toalety. Cholera, jak na tak małą osóbkę była bardzo silna. Bella pchnęła mnie na drzwi i zamknęła je na klucz. Spojrzała na mnie.
- To co zrobiłeś było bardzo niegrzeczne - warknęła. Mój penis zadrżał na ton jej głosu. Ktoś wiedział, że lubię być nazywany niegrzecznym?
- Tak jak mówiłem, zwróciłem przysługę - stwierdziłem, jednak nie obroniłem się przez spojrzeniem jakie mi posłała.
- Zapłacisz za to - wysyczała, łapiąc moją półtwardą erekcję. Natychmiast stwardniałem. Kara, fuck yeah. I teraz jestem masochistą? Nie dziwi mnie to.
- Och nie, nie skorzystasz z kary, Edwardzie. Ja tak - wyszeptała Bella prosto do mojego ucha, nadal dotykając mnie przez spodnie.
- Czego chcesz? - wyjęczałem, przesuwając biodra tak, by spowodować tarcie które stworzyła. W tym momencie zgodziłbym się na wszystko.
- Zrobisz to ponownie.
- Co ponownie?
- Ponownie włożysz swoje palce we mnie.
- Zawsze - jęknąłem ponownie, mój oddech stał się nieregularny, kiedy złapała mnie bardziej brutalnie. Ma niesamowite dłonie, silne i ciepłe.
- Zobaczymy. Zrobisz to ponownie podczas kolacji.
Moje oczy się rozszerzyły, a fiut stwardniał jak jeszcze nigdy na jej silny głos.
- Dzisiaj.
1 Alex: skoro siedziała to co mogła zrobić, że znalazła się na kolanach?Dante: Jednak usiadła, bo siedziała na tyłku, a tylko zmieniła sposób siedzenia. Cwaniara;p
2 Mabel Iam - Sex and Perfect Lover/ Seks i zmysłowy kochanek
3 Allison Sadie - Tickle His Pickle
4 cock blocked - powstrzymywanie kogoś przed seksem lub rozładowaniem napięcia
5 cock tease - dręczycielka kutasów
