Jest tu kawałek, zdecydowanie dla osób… dorosłych? Niech będzie… mentalnie. Czytać na własną odpowiedzialność!


Cisza. Cała trójka siedziała w nienagannej ciszy. Ani słowa. Patrzyli sobie prosto w oczy, spięci. Czas mijał, a oni siedzieli przy stole, na krzesłach.

- No, tak… Khem…- Grell próbował nawiązać jakikolwiek kontakt. Była to niezręczna sytuacja, bo Sutcliffe nie był nawet pewien, czy to co widział, było tym o czym pomyślał, czy nie. Wyjątkowo nie chciał wpędzać ich w zakłopotanie.

- Grell, to nie to, o czym myślisz. Zapewniam cię. – Odparła dziewczyna, jakby wiedząc, o co jej współlokator chce spytać.

- Nie? – Grell zapytał zawiedziony.

- Nie. – odpowiedzieli razem, Emily z Williamem. Dziewczyna pokręciła głową i wstała od stołu.

- Wybaczcie panowie, ale… jestem zmęczona i chciałabym już iść spać. – Kiedy brunetka wyszła z mieszkania, William wstał i również zaczął się szykować do spania, nie zwracając większej uwagi na czerwonowłosego Shinigami, siedzącego nadal przy stole.

- Willy~ - Sutcliffe miał nadzieję, że jego szef, choć raz wyjawi cokolwiek, że choć raz się otworzy, że powie prawdę, taką skrywaną prawdę, że okaże emocje.

- Tak, Sutcliffe? – Odparł czarnowłosy z powagą.

- Czy ty sądzisz, że… Emily jest ładna? – Grell nie miał zamiaru zadawać prostych pytań, jednak to mógł być błąd, bo znając Willa, on wiedziałby później, jak się wykręcić.

- Jest bardzo ładna. – Spears nie zmienił swojego tonu, ani wyrazu twarzy.

- Chodzi mi o to, czy ty… czy ona cię interesuje, lub… czy ONA podoba się TOBIE? Tylko odpowiedź szczerze, ok.? – William stanął w miejscu i nie odwracając się w strone Grella odparł.

- Nie widzę powodu, abym ci odpowiedział, Sutcliffe. – Oczywiście królowa owoców nie dawała za wygraną.

- Jeżeli mi nie odpowiesz to skłamię i powiem jej, że ją kochasz!~ - Spears podszedł do Sutcliffe i wyciągnął go za kołnierz na przedpokój.

- To wytłumaczę jej, że kłamałeś. – Już miał go wyrzucić z mieszkania, kiedy…

- Zranisz ją tym. – Grell spojrzał na swojego szefa, który zastygł w miejscu. Po chwili kazał mu kontynuować. – Wiesz, ja nie wiem, czy ona cię lubi, ale żadna kobieta nie chciałaby usłyszeć najpierw, że ktoś ją kocha, a później się tego bezpruderyjnie wypiera. Emi byłaby smutna i pewnie by się na ciebie obraziłaaaa~ …

- Trudno. Wynocha! – I wystawił Grella za drzwi, zatrzaskując je za sobą.

- Och… jak tak można. Damę wystawiać za drzwi! Prostak. – Sutcliffe odszedł w stronę swojego mieszkania, mając nadzieję, że może z Emily da się coś wyciągnąć. Słodka byłaby z nich para, jak to Grell pomyślał.


Idąc korytarzami Emily wydawało się, że jest sama w całym budynku. Cisza, pustka. Była godzina dziesiąta wieczorem, ale Emi myślała, że Shinigami pracują w nocy.

- Zastanawiasz się pewnie, czemu tu tak pusto, co? – Eric Slingby pojawił się, wychodząc z cienia.

- Tak, właściwie to tak. – Odparła Emily idąc razem z Erikiem, nadal w stronę swojego mieszkania.

- Heh, Shinigami, którzy muszą pracować na nocnej zmianie mieszkają w innym skrzydle budynku. Jakbyś kiedyś chciała ich odwiedzić to przejście jest na samym dole, w magazynie. Muszę wracać do Alana, ostatnio źle się czuje, poszedłem tylko po troche wody. Miłej nocy, Emily. – Emily uśmiechnęła się i pomachała Erikowi na pożegnanie. Ostatnim czasy rzadko widywała Alana i trochę ją to martwiło. Skręciła w lewo i omal nie wpadła na biegnącego Ronalda. Cały szczęśliwy podniósł dziewczynę do góry i zaczął nią kręcić. Emi błagała go, aby przestał. Nie lubiła się kręcić, bo robiło jej się niedobrze.

- Widzę, że randka się udała. – Stwierdziła z lekkim uśmiechem.

- Żebyś wiedziała! I to jak! Angelika jest cudowna, po prostu anioł z niej! Musisz ją kiedyś poznać, naprawdę! – Ronald zerknął na brunetkę, która powoli przysypiała na stojąco. Wtedy przypomniało mu się o zebraniu.- O! A jak z Williamem? Zapomniał o zebraniu? Co w końcu zrobiłaś?

- Zebrania nie było. Pewnie i tak Grell by się spóźnił, Alan się źle czuje, a Eric się nim opiekuję, wiec sądzę, że zebrania by i tak nie było… A teraz dobranoc. Jestem zmęczona, wybacz. – Emily ruszyła ponownie w stronę mieszkania, ale Ronald zatrzymał ją łapiąc za ramię.

- To co ty robiłaś z Willem, co? – spytał, puszczając jej oczko.

- Ech, nic… właściwie, nic… potem przyszedł Grell… właśnie. On pewnie już doszedł do domu, a ja nie. Pa Ronald, idź spać! – Emi ruszyła znów i tym razem udało jej się dotrzeć do drzwi mieszkania. Kiedy weszła zobaczyła, że Sutcliffe'a jeszcze nie ma. Może siedzi jeszcze u Williama?


- O wilku mowa… - stwierdziła, kiedy drzwi się otworzyły i wszedł Grell. Zrobił pytającą minę, ale nie dopytywał się, o co chodzi. Usiadł na czerwonej kanapie i zastanawiał się, jak zacząć rozmowę.

- Emily… czy ty… - jednak Sutcliffe nie zdążył o nic zapytać, gdyż w całym budynku rozległ się krzyk, dodatkowo na korytarzach usłyszeć było można powtarzającą się informację o Alarmie B36. Brunetka spojrzała na Grella z prośbą o wyjaśnienie.

- Alarm B36 informuje o obecności anioła w świecie Shinigami.

- To anioły też są złe? – Emily nie wiedziała, co myśleć. Demony złe, anioły złe… to kto jest dobry?

- Nie wszystkie, ale zdecydowana większość lubi mieszać w ludzkich nagraniach lub po prostu je zabierać, na co my, jako Shinigami, pozwolić nie możemy.

Wszyscy Shinigami wybiegli do głównego holu i czekali na wejście anioła. Kilku innych Shinigami poszło oczywiście do biblioteki na wszelki wypadek. Wielkie drzwi otworzyły się otworem, a w nich stanęła blondynka o fioletowych oczach.

- Angelika…- Ronald pod nosem wypowiedział jej imię. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. Tak dziewczyna go oszukała.

- Racja Ronald, prawdziwy z niej ANIOŁ. – Emily nie przegapiła okazji, aby dogryźć „bratu". Uśmiechnęła się złośliwie i odwróciła do blondyna, przez co dostała w głowę od Williama.

- Skup się, musisz być czujna, bo inaczej skończysz, jak ja po ostatnim starciu z demonami, tego chyba nie chcesz? – Na to wspomnienie Emily natychmiast spoważniała i gotowa była w każdej chwili walczyć z aniołem. Jak się po chwili okazało, nie jednym. Zza dziewczyny wyszło jeszcze kilkoro innych. Siedmioosobowa armia aniołów ruszyła do boju. Szczęściu mężczyzn-aniołów, z rozkazu „Angeliki" wywnioskować można było, że byli to: Michael, Adam, Christian, Izra, Azrafael oraz Iblis.

- Iblis… - William najwyraźniej, ku zdziwieniu Emily, znał szóstego anioła.

- Kto to? – Miała nadzieję, że dowie się czegokolwiek.

- Iblis to jedyny anioł, który odmówił posłuszeństwa Bogu… to szatan. Stwórca piekła. – dla brunetki było to niezrozumiałe.

- W takim razie, co on tu robi? – Emily chciała wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi. Wydawało jej się dziwne, że szatan nagle przychodzi do nich i to w towarzystwie aniołów.

- Jeszcze nie wiem… - wtedy walka dosięgła i ich. Walczyli przez długi czas. W końcu wyrzucając anioły i demony ze swojego świata i naprawiając zaporę, która nie pozwalała nikomu wejść od tak sobie. Tylko Shinigami mieli prawo wychodzić i wchodzić przez zaporę, uprzednio okazując specjalne dokumenty.


Ledwo wszyscy wrócili do mieszkań, okazało się, że zaczął się dzień pracy. Grell odmówił posłuszeństwa i poszedł spać dalej. Emily poszła, więc sprawdzić, co u Ronalda, lecz ledwo do niego weszła, z uśmiechem opuściła jego pokój. Myślała, że będzie przejmować się sprawą Angeliki, jednak on spał, jak zabity na kanapie, a z jego ust kapała ślina. Z jednej strony obrzydliwe, a z drugiej urocze. U Alana i Erika podobnie, jednak Eric nie spał, tylko pilnował bruneta. W końcu Emi dotarła przed drzwi Williama, zapukała, jednak nikt nie odpowiedział. Nacisnęła klamkę, a drzwi ustąpiły. Zdziwiona weszła do środka. W salonie i łazience nie było nikogo. Bardzo cicho przeszła przez pokój i doszła do sypialni Spearsa. Kiedy podeszła bliżej, usłyszała chrapanie i omal nie wybuchła śmiechem. Spojrzała na Williama, który spał wygodnie w swoim łóżku, aż ją też porywała senność. Przykryła chłopaka kocem, lecz kiedy się tak schylała, poczuła, jak jej nogi miękną i ją powalają. Nim zdążyła zareagować, spała już przy boku swojego szefa. Odwróceni do siebie plecami, czuli jednak tą bliskość, która wpływała na ich marzenia senne.

Ciemno, ciepło, a nawet gorąco. Ciche i głośniejsze jęki rozkoszy, nagie ciała ocierające się o siebie. Splątani ze sobą, nie tylko ciałami, ale też duszami, sercami, umysłami. Pragnąc tego samego, siebie nawzajem i tej rozkoszy. Jedynej w swoim rodzaju. Trzymała go blisko siebie, palce wsunięte w jego włosy, on trzymał ją w tali, a rękami gładził jej plecy. Szybciej, namiętne krople potu spływające po ich ciałach, wydzielając podniecenie. Ich oczy świeciły się, jak miliony gwiazd na niebie. Szybciej i mocnej, bo bardziej kocha i jeszcze bardziej. Kocha tak, jak świat sobie tego nie wyobrażał, kocha tak, że nie straci tego nigdy. Kocha tak, choć nie był pewien czy zasłużył. Kocha, jak szaleniec, kocha, jakby nie mógł, ale kocha. Kocha, bo chce. Kocha, bo kocha i już. Ucałował jej szyję, pieścił ją i dotykał wszędzie. Zlizywał z niej swoją miłość. Doszedł do ust. Pocałował delikatnie. Jeszcze raz, teraz namiętnie. Jak opętany, po francusku. Całował, jak chciał. Całował, bo była jego i tylko jego. Nie z przymusu, bo chciała. To go właśnie najbardziej cieszyło. Ona chciała być jego. I cokolwiek by nie zrobił, uszczęśliwiał ją. Była zakręcona, była zakochana. To, co robił… dawało jej szczęście. On dawał jej to, czego nigdy nie miała…ciepło… Gorąco…

Obrócił się na bok i w coś uderzył. Otworzył oczy i spostrzegł, że obok niego leży Emily. Zaczął zastanawiać się nad realnością swojego snu.

- To tylko sen… - Próbował się przekonać. To był tylko sen, niestety. Spojrzał na nią. Jej porcelanowa cera, malinowe usta, przymknięte oczy, czarne rzęsy. Piękna, wyglądała, jak lalka. Taka delikatna, nawet kiedy śpi. Kilka kosmyków włosów zleciało jej na twarz. William zaśmiał się i odgarnął je z czoła dziewczyny. Ta natychmiast się obudziła i teraz oboje patrzyli na siebie z kamiennymi twarzami.


Ostrzegałam...

Wiem, jedno mówiła, drugie zrobiłam. Bywa. ;p Rozdział miał być długi, jest krótki, ale może niektóre kawałki was zaspokoiły. ;] Niedługo będzie ciekawiej, I promise! Będzie „Seria Grellowych zdarzeń" oraz „Wakacje z Shinigami" (takie nawiązanie do kultowych filmów). Choć Grellowi bardziej by chyba „Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną" przypasowała.

Kuroshitsuji © Yana Toboso

William: Czy to robisz ze mnie jakiegoś erotomana?

Autor: Nie… pokazuje ci miłość.

William: Z nią? (wskazuje na Emily)

Emily: Nie kochasz mnie? Nie podobam ci się?

William: Ja.. ja nieto,żetyten… ja no… (puf i nie ma!)

P.S.: Prooosze, nie bić. :3 Będzie lepiej, postaram się.

P.S.2: Jak widać zmieniłam trochę wygląd ficka... bo niestety kochane FF nie chce robić innych przerw między wydarzeniami, zmianą miejsc, czasu czy wątku, więc używałam tych ich linii. Mam nadzieję, że źle to nie wygląda. No i jak wam się czyta? :)

Przy okazji sprawdzę swoją ortografię i interpunkcję, bo wyjątkowo tego w Wordzie nie zrobiłam xD Pisać, jak coś. Idę, bo literki mi się już mieszają. Dobranoc. :D Następny rozdział już niedługoooo!~ ^^