NOTES: Kolejny, dziewiąty już rozdział High School Intricacies! Trochę zmian w tym odcinku, a mianowicie mamy dwa punkty widzenia. Najpierw Adama, potem Tommiego, znów Adama i na końcu jeszcze raz Tommiego :) Wybaczcie mi to zamieszanie, ale nie miałam innego pomysłu, jak to załatwić. Ale wszystko jest czytelnie oznaczone, na pewno się nie pogubicie :) Dziękuję za wasze komentarze, proszę, nie przestawajcie przedstawiać mi swoich opinii. Na sugestie też jestem otwarta. Może macie jakiś pomysł, coś, co chcielibyście, żeby się zdarzyło w tej historii, coś, co mogłabym tu umieścić? Śmiało, piszcie! A teraz już zapraszam na kolejny rozdział ^_^ Tym razem dłuższy od wszystkich pozostałych.

Adam's POV

Ulica pogrążona była we śnie. Noc spowijała pobliskie domy niczym kaszmirowy szal. Leżąc w łóżku co chwila przekręcałem się z boku na bok nie mogąc zasnąć. Myślałem o Tommym, o jego utworze, o jego dużych, czekoladowych oczach pełnych zaufania. Faktem było, że od razu mi się spodobał. Z czasem, kiedy go poznawałem zacząłem doceniać też jego niesamowitą osobowość, charakter, sposób bycia. Jego niezależność i jednoczesną potrzebę bycia blisko. Upór i zarazem uległość. Odpowiedzialność za własne postępowanie i swobodne podejście do tego, co robi. Zaciętość i wrażliwość. I niespotykana odwaga.
Może i nie znałem go długo, ale czułem, że zaczynam się w nim zakochiwać. To oczywiście i tak bez znaczenia, nie ma szans, by odwzajemnił moje uczucie. Adam, dlaczego musiałeś zadurzyć się akurat w heteroseksualiście?
Westchnąłem i sięgnąłem po notes i długopis leżący na dnie szafki nocnej. Zacząłem pisać wciąż mając w głowie kompozycję blondyna. Potok słów swobodnie opuszczał moją głowę przelewając się na papier.
' It's late at night and I can't sleep, missin' you just runs too deep. I can't breathe thinkin' of your smile. And every kiss I can't forget, this aching heart ain't broken yet. Oh God, I wish I could make you see. Baby you know that maybe it's time for miracles. '
Ponownie westchnąłem wpychając notatnik powrotem do szuflady. Położyłem się na plecach zakładając ręce za głową.

Tommy's POV

-Wiesz, że zbliżają się urodziny Adama, prawda?- spytała Mia.

Wyciągnęła mnie na zakupy do nowo otwartego centrum handlowego. Był środek stycznia, a termometry wariowały. Zima w Californii zwykle nie różni się znacznie od innych pór roku. Cóż, teraz, najwyraźniej, przyszła pora na zmiany. Na dworze było 8°C, co moje, przyzwyczajone do ciepła, ciało znosiło niezbyt dobrze. Pierwszego dnia „zimy" Adam zaciągnął mnie do centrum handlowego upierając się, że muszę mieć w swojej szafie kurtkę. Patrzyłem wtedy na niego jak na idiotę. Teraz… najchętniej bym go pocałował za ten chory pomysł. Em… Może nie powinienem tego tak ujmować. Choć tak naprawdę dużo myślałem o wizji całowania się z czarnowłosym. Ale jesteśmy tylko przyjaciółmi. Nic więcej. Zresztą, przez ponad 3 miesiące naszej znajomości Adam nie wykazał najmniejszej chęci wyjścia poza strefy mocno przyjacielskie. Co do mnie… Poważnie zaczynałem kwestionować swoją orientację seksualną. Pewnie, dalej podobały mi się dziewczyny, ale… zaczynałem tez dostrzegać pewne walory w mężczyzn. No i jeszcze ten incydent z Ethanem… Pewnego wieczoru na imprezie bardzo zapragnąłem rozwiać swoje wątpliwości co do pocałunku z chłopakiem. Szatyn wydawał się nie mieć nic przeciwko. Fakt, trochę nas poniosło, ale obyło się bez głębszych zbliżeń. Po prostu długi, gorący pocałunek. I nie będę kłamał, to było… niesamowite. Jeszcze nigdy nie przeżyłem czegoś tak intensywnego z dziewczyną. Czy powiedziałem Adamowi o nowych doświadczeniach i wątpliwościach?
…Nie.

-Tommy!- przyjaciółka pstryknęła mi palcami przed nosem.

Prawie rozlałem trzymaną w dłoniach kawę.

-Tak, tak, pamiętam.- mruknąłem

Westchnęła.

-Powinniśmy mu zorganizować jakieś przyjęcie. Akurat w następny weekend moi rodzice lecą na Florydę odwiedzić ciotkę. Będę miała wolną chatę. Można by zorganizować imprezę u mnie!

-To w sumie dobry pomysł!

-Jasne, że tak! Przecież mój. No, co zamierzasz mu dać? Może swoje niezdobyte serce?- zaśmiała się.

Dźgnąłem ją w bok.
Wiedziała o akcji z Ethanem. Powiedziałem jej też o swoich wątpliwościach w kwestii bycia hetero. Czasem tego żałowałem. Ale tylko czasem. Używała tego, żeby mi dogryźć, kiedy tylko mogła. I tak ją kocham. Zresztą… bardzo dopingowała mnie w kwestiach związanych z Adamem. Podobała jej się możliwość naszego „bycia razem".

-Bardzo zabawne, ale nie. Nie zamierzam go błagać, żeby mi wepchnął język do gardła po czym przysiągł wieczne oddanie.- sarknąłem.

-Ale to by było takie romantyczne!- zaprotestowała wydymając wargę niczym obrażone dziecko.

Ponownie dźgnąłem ja w żebra.

-Chciałem… No wiesz… Pokazać mu skończoną piosenkę.- uśmiechnąłem rumieniąc się.

Któregoś dnia Adam wręczył mi kartkę wyrwaną z jakiegoś notesu. Powiedział, że jeśli chcę, mogę tego użyć w piosence. Kiedy wieczorem tego dnia siedziałem z gitarą czytając zapiski serce biło mi jak oszalałe. Nie wiedziałem, o kim myślał pisząc te słowa, ale zapragnąłem być tą osobą. Zapragnąłem być jego. Kwestia orientacji została nagle kompletnie przyćmiona. Na drodze wciąż jednak stał mój strach przed odrzuceniem. Choć tak bardzo chciałem być tym, o którym myślał czarnowłosy pisząc tą piosenkę, bałem się, że nim nie jestem. Bo dlaczego takiemu niezwykłemu chłopakowi, jak Adam miałby się podobać ktoś taki, jak ja?

-Tommy! Choć!- Mia złapała mnie za rękę i wciągnęła do jednego z pobliskich sklepów.- Masz.- wręczyła mi jeden z wieszaków.

Spojrzałem na materiał trzymany w dłoniach. Był to grafitowy, cienki i prześwitujący top z czarnymi pasami połączonymi fragmentami metalowego łańcucha. Seksowny. I to bardzo.
Podniosłem wzrok na rozpromienioną dziewczynę.

-Założysz to na imprezę dla Adama. Do tego te czarne, nieprzyzwoicie obcisłe spodnie, które trzymasz na dnie szafy i czarne, skórzane Creepersy. I zrobię ci makijaż. Adam nie będzie mógł się oprzeć! Zobaczysz!

Uśmiechnąłem się to siebie mając to przed oczami. Tak… To nie może się nie udać. Brunet nie będzie mógł odwrócić ode mnie wzroku. Zarumieniłem się.
Kupiłem top i ruszyliśmy dalej w poszukiwaniu rzeczy potrzebnych na imprezę, składników na tort i prezentu od Mii dla Adama.
Oczywiście nie mieliśmy zamiaru robić tortu na imprezę. To by było… dziwne. Obiecałem czarnowłosemu, że pomogę mu upiec tort dla rodziny, która zbiera się, by świętować pełnoletniość chłopaka. Swoją drogę, czy to nie dziwne, żeby piec tort na własne urodziny?
Prosił mnie, abym kupił składniki, podczas, gdy on jest na próbie. Wciąż przygotowują się do wystawienia Romea i Julii na zakończenie roku. Gdy przypominam sobie, że zostało mi jeszcze półtorej roku w tej szkole robi mi się niedobrze. Tak chciałbym już móc zacząć własne życie, może wstąpić do jakiegoś zespołu. Dostawać pieniądze za granie na gitarze… To od zawsze było moim marzeniem. I zamierzam je zrealizować.

Adam's POV

-Tommy. Czy ty widziałeś kiedyś skorupki od jajek w torcie?- trzymając miskę w rękach stanąłem przodem do chłopaka.

Powoli odwrócił głowę patrząc na mnie wielkimi, przepraszającymi oczami, które jednocześnie zdawały się mówić „to nie ja, to nie ja!". Wskazujący palec blondyna umoczony był w kremie czekoladowym i znajdował się w jego ustach. Nagle zapomniałem o co w ogóle chciałem go skarcić. Gdybym tylko mógł rzuciłbym miskę do zlewu, podszedł do niego i zlizał krem z jego palca i ust. Objął go w pasie i przyciągnął do siebie jego drobne ciało złączając nasze usta w namiętnym pocałunku. Wyglądał teraz tak niewinnie… Ale nie mogłem. Nie mogłem.
Chłopak oblizał palec po czym wytarł rękę w swoje jasne jeansy. Rzadko widywałem go ubranego w coś innego niż czerń. Może dlatego, że zwykle właśnie tak się ubierał… Ale czasem, kiedy jest tylko z Mią, albo ze mną pozwala sobie na strój, który obejmuje swoim zakresem inne barwy. Dziś przyszedł do mnie ubrany w jasnoniebieskie jeansowe spodnie i biały T-shirt. Pasowało mu to. Bez tej całej czerni i skórzanych kurtek widać było tą jego drugą część, której nie pokazuje każdemu. Wrażliwą, czasami nieśmiałą, niewinną i bezbronną część.

-Adam? Zawiesiłeś się?- zachichotał.

ZACHICHOTAŁ? Heteroseksualni chłopcy nie chichoczą, do jasnej cholery!
Potrząsnąłem lekko głową, żeby wrócić do świata żywych.

-Ehm eeeee… Jeśli zeżresz cały krem to będziesz przekładał biszkopt majonezem, bo tylko to zostało w lodówce.- mruknąłem odwracając się powrotem do zlewu i zacząłem wygrzebywać skorupki z miski.

Po chwili poczułem, jak czyjeś szczupłe ramiona obejmują mnie od tyłu w pasie. Blondyn przywarł do mnie całym ciałem opierając głowę na moich plecach.
Moje serce zaczęło bić rekordy prędkości.

-Tommy?- szepnąłem.

-Hmmmm?- wymruczał w moją koszulkę.

-Co robisz?- głos mi drżał, nie byłem w stanie mówić głośniej.

-Psztułam cie.- twarz wtulona w mój T-shirt utrudniała mówienie, niemniej, przekaz był logiczny.

-Mhmm.- mruknąłem zamykając oczy i pozwalając ciepłu bijącego od chłopaka rozluźniło mi mięśnie.

Staliśmy tak parę minut. Nie ważne, jak długo trwałaby ta chwila, i tak zawsze byłaby zbyt krótka.
Westchnąłem, kiedy się odsunął.

Tydzień po moich urodzinach Mia ogłosiła, że z Tommym wyprawiają imprezę w moim imieniu. Raczyła mi powiedzieć na tyle wcześnie, żebym miał czas się przygotować. Chyba bym ją zabił, gdyby wkroczyła do mojego domu godzinę przed zaplanowanym rozpoczęciem i ogłosiła, że zabiera mnie na przyjęcie.
Obiecała, że przyjdzie po mnie wieczorem i zabierze na miejsce. Kiedy spytałem, dlaczego Tommy nie przyszedł zaczęła uśmiechać się i rumienić jak idiotka odmawiając jakichkolwiek wyjaśnień. Zacząłem panikować.
Wciąż zaczerwieniona powiedziała, że musi coś załatwić i wyszła. Zostawiając mnie sam na sam z myślami. Naprawdę zaczynałem się bać.
Stwierdziłem, że długi, gorący prysznic pomoże mi się uspokoić. Nie pomógł.
Nie denerwowałem się imprezą. Nie raz już bywałem na podobnych. Zastanawiało mnie zachowanie Mii na wzmiankę o Tommym, i to, że nie widziałem go od piątku, kiedy spotkaliśmy się na lunchu. Teraz było późne, sobotnie popołudnie. Coś było nie tak.
Puściłem zimną wodę, żeby trochę ochłonąć. Moje plecy odruchowo wygięły się w łuk, kiedy lodowata woda zetknęła się z nagrzanym ciałem.
Wytarłem się ręcznikiem i wyszedłem spod prysznica. W co się ubrać?
Stanąłem przed szafą skanując ją wzrokiem. Aha! Są! Wyciągnąłem czarne, obcisłe spodnie ze srebrnymi plamami, które wyglądały jak machnięte pędzlem. Kocham je, ale nie noszę na co dzień. To by sprawiło, że stałyby się mniej wyjątkowe. Wygrzebałem też luźny, czarny bezrękawnik i wyjąłem z pudełka kilka srebrnych naszyjników przypominających łańcuchy. Ubrałem się na nogi zakładając swoje czarne Conversy i zabrałem się do układania włosów. Czarne kosmyki opadały mi na oczy oprawione w czarny eyeliner i czarno-grafitowy cień. Użyłem perfum, nałożyłem niewielką ilość bezbarwnego błyszczyka na usta i stanąłem przed lustrem podziwiając całość. Tak. Mogłem się pokazać publicznie. Wyglądałem… cóż. Niesamowicie seksownie, jeśli miałbym być szczery.
Spojrzałem na zegarek. 20.16
Impreza zaczęła się równo o ósmej, Mia zaraz powinna przyjść.
Jak na zawołanie usłyszałem dzwonek do drzwi. Zbiegłem otworzyć.

-Ja idę, mamo! Nie mam pojęcia kiedy wrócę, nie martwcie się, nie zabije mnie seryjny morderca, będę ostrożny!- krzyknąłem po drodze.

Otworzyłem drzwi. W progu stała czerwono włosa dziewczyna z gotyckim makijażem na twarzy i czarną, krótką sukienką z gorsetem na sobie. Na nogach miała długie, czarne martensy.

-Wyglądasz nieziemsko!- wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.

Zlustrowała mnie od czubku głowy aż po same stopy.

-I kto to mówi, panie gorący. Gdybyś kiedyś zmienił orientację, daj mi znać. Oj, zgraliście się, nie powiem.- uśmiechnęła się szeroko.

-Słucham?- zmarszczyłem brwi.

-Nic, nic. Choć, impreza trwa w najlepsze! Uczcijmy twoje wkroczenie w dorosłość!- zawołała łapiąc mnie za nadgarstek i wyciągając na zewnątrz.

I faktycznie, miała rację. Wszyscy bawili się i tańczyli, jakby jutro miało nigdy nie nadejść. Muzyka dudniła w uszach, pulsowała w krwi przelewającej się przez żyły.

-A gdzie Tommy?- schyliłem się, by Mia mogła mnie usłyszeć.

-Pojawi się. Chcesz się napić?- spytała przekrzykując muzykę.

Otworzyłem i zamknąłem usta.

-Wiesz… Ja jeszcze nigdy nie piłem alkoholu. To znaczy, próbowałem, ale… Nie tak, żeby pić. I nie, żebym coś zarzucał, ale czy to nie jest dozwolone od 21 lat?

-Jest. Ale widzisz… Nie wiem, jak to było u ciebie, ale u nas, w Californii to niezbyt przestrzegamy tego prawa. To jest, dopóki nas nie złapią, ale nie martw się, nic nam nie grozi. To co? Chcesz wypić pierwsze w życiu piwo? Nie radzę na początek brać czegoś mocniejszego.- mrugnęła do mnie.

Zaśmiałem się i poszedłem za nią do kuchni. Wziąłem dwie butelki piwa i zdjąłem z nich kapsle. Podałem jedna dziewczynie i zderzyliśmy się nimi. Weszliśmy do salonu pełnego tańczących ludzi. Oparłem się o coś, co przypominało barek i przypatrywałem się ciałom wijącym się w rytm muzyki. Po jakimś czasie otworzyły się drzwi wejściowe i ujrzałem czubek blond czupryny. Tommy. Szedł w naszą stronę, ale zasłaniali go tańczący. Kiedy wyszedł wreszcie z tłumu mogłem mu się dokładnie przyjrzeć. A było czemu. Na stopach miał czarne, skórzane Creepersy, nogi owijały nieprzyzwoicie obcisłe, czarne spodnie mieniące się niczym metal, gdy tylko światło padało pod odpowiednim kątem. Prawie przezroczysty, grafitowy top z czarnymi pasami połączonymi łańcuchami nie ukrywał wiele. Przez cienki, siateczkowaty materiał mogłem zobaczyć bladą skórę blondyna, jego pępek, kości biodrowe… O mój Boże… Jego czekoladowe oczy obwiedzione były czarnym eyelinerem cieniem. Blond grzywka tajemniczo opadała mu na twarz, włosy ułożone w artystyczny nieład. Byłem świadom, że gapię się na niego z otwartymi ustami, miałem tylko nadzieję, że nie zacząłem się ślinić.
Podszedł do mnie z tajemniczym uśmiechem czającym się w kącikach ust. Wyciągnął mi do połowy pełną butelkę z rąk i wciąż patrząc mi prosto w oczy wypił kilka łyków. Odstawił szkło na barek i prowokująco przejechał językiem po mokrych od alkoholu ustach ani na chwilę nie przerywając kontaktu wzrokowego. Chcąc nie chcąc czułem przybierający na sile ucisk w spodniach i przyspieszające bicie serca. Przełknąłem ślinę zdobywając się na zamknięcie ust.

-Tommy…- jęknąłem z drżącym oddechem.

-Hmmmmm?- zamruczał przechylając lekko głowę.

-Chyba muszę się napić.- powiedziałem cicho wypuszczając całe powietrze z płuc.

Uśmiechnął się szerzej, nutka triumfu i samozadowolenia majacząca gdzieś na jego twarzy.

Tommy's POV

Straciłem Adama z oczu na jakiś czas. Na szczęście znalazła mnie Mia i powiedziała, że chyba mnie potrzebuje. Zaciągnęła mnie do jednej z kanap. Czarnowłosy siedział z górną partią ciała przewieszoną o podłokietnik kanapy. Obok niego na stole stało kilka pustych butelek po piwie i kilka pustych szklanek. Nie trudno było się domyślić, co wcześniej się w nich znajdowało.

-Przepraszam, Tommy. Powinnam była bardziej go pilnować. Teraz już chyba nici z planu. Tak bardzo cię przepraszam.- dziewczyna złapała mnie za rękę i jęknęła.

Westchnąłem.

-Nic nie szkodzi, Mia, to nie twoja wina. W końcu, to jego impreza urodzinowa, miał prawo się upić. Po raz pierwszy w swoim życiu. Niech się cieszy, że ma przyjaciół, którzy się nim zaopiekują, podczas, gdy on nie do końca jest w stanie.- mruknąłem.- Wezmę go do siebie. To w końcu tylko parę domów z tond. Przepraszam, że zostawiam cię z tym wszystkim.

-Spokojnie, zajmę się wszystkim. Pozwolę im się pobawić jeszcze z pół godziny, po czym złapię za kij bejsbolowy i każę im się wynosić.- wyszczerzyła żeby w uśmiechu.

Odwzajemniłem uśmiech, pocałowałem ją w policzek i podszedłem do chłopaka rozwalonego na kanapie.

-Adam? Adam, żyjesz jeszcze?- odgarnąłem mu włosy z twarzy.

Spojrzał na mnie swoimi niesamowicie błękitnymi oczami. Nie wyglądał bardzo źle. Był pijany, ale nie powinien stwarzać dużych problemów.

-Tommy. Tommy, wyglądasz dzisiaj niesamowicie seksownie, wiesz?- powiedział uśmiechając się uroczo.

Widząc to wybuchnąłem śmiechem.

-Oho, zebrało ci się na szczerości. Choć, zabiorę cię stąd. Przenocujesz dzisiaj u mnie. Po pijaku jesteś strasznie milusi, wiesz?- parsknąłem.

Podniosłem go z kanapy zarzucając sobie jego ramię na szyję i obejmując go w pasie. Przez całą drogę do mojego domu wtulał swoją twarz w moje włosy, składał delikatne pocałunki na mojej szyi, policzku i płatku ucha. Drżałem przy każdym dotyku jego ust na swojej skórze, mogę nogi były jak z waty. Nie wiem, jak zdołałem donieść go do siebie, i jeszcze wciągnąć po schodach do swojego pokoju. Posadziłem go na łóżku zdejmując mu z szyi naszyjniki. Ściągnąłem mu buty i zmusiłem, żeby się położył. Przykryłem go kocem i usiadłem na krawędzi materaca odgarniając mu włosy opadające na twarz.

-Tommy… Jesteś taki piękny.- powiedział cicho.

Serce zabiło mi szybciej, ręce zaczęły się trząść. Pogładziłem go po twarzy.

-Wiesz, że się w tobie zakochałem, Tommy?

Miałem urywany oddech, poczułem wilgoć w oczach.

-Przestań… Jutro i tak nie będziesz nic pamiętał…- szepnąłem odwracając wzrok.

-Zakochałem się w tobie, Tommy.

Poczułem jak łzy spływają mi po policzkach. Zacisnąłem powieki. Cały wysiłek Mii z przygotowaniem makijażu pójdzie na marne.

-Dlaczego mówisz mi to akurat teraz? Dlaczego nie możesz powiedzieć tego, kiedy jesteś trzeźwy, kiedy następnego ranka będziesz wciąż wszystko pamiętał? Dlaczego?- krzyknąłem nie będąc w stanie pohamować dłużej emocji kłębiących się w mojej głowie i sercu.- Dlaczego…- szepnąłem.

Wstałem z łóżka i zszedłem na dół. Napisałem mamie czarnowłosego, że postanowił nocować dzisiaj u mnie. Zadzwoniłbym, ale nie chciałem zdradzać się z drżącym głosem. Zadawałaby zbyt wiele pytań. Ponownie otarłem łzy z policzków i napełniłem jedną szklankę wodą. Wróciłem do pokoju i położyłem wodę na szafce nocnej. Spojrzałem na Adama. Patrzył na mnie swoimi błękitnymi oczami.

-Jesteś jak dziecko, kiedy jesteś pijany…- mruknąłem uśmiechając się lekko.

Pewnie skutek był marny zważywszy na rozmazany makijaż i ślady łez na policzkach. Odwróciłem się i zacząłem iść w stronę niewielkiej kanapy, na której przyszło mi spać tej nocy.

-Proszę, Tommy… Nie idź…- usłyszałem słaby szept chłopaka.

Odwróciłem się patrząc na jego twarz. Wyglądał tak niewinnie. Westchnąłem i pokazałem, by się przesunął. Położyłem się na kocu obok niego zwrócony w jego stronę. Wyciągnąłem rękę i odgarnąłem mu włosy z twarzy gładząc przy tym jego policzek. Tak bardzo chciałem go teraz pocałować. Ale nie mogłem. Nie mógłbym znieść kolejnej rzeczy, o której nie będzie pamiętał nikt poza mną. Jakby to się nigdy nie wydarzyło.

-Zostanę tu dopóki nie zaśniesz.- szepnąłem.

Pokiwał głową i wtulił się w poduszkę zamykając oczy. Marzyłem, że któregoś dnia będę mógł tak leżeć, obok niego, móc zasypiać mając przed sobą tą piękną twarz.
Gładziłem delikatnie jego policzek, dopóki jego oddech nie zwolnił, a klatka piersiowa nie zaczęła poruszać się w spokojnym, powolnym tempie.
Westchnąłem ostatni raz przejeżdżając palcami po twarzy chłopaka i wstałem, po cichu kładąc się na kanapie. Owijając się kocem wpatrywałem się w podłogę. Po policzkach znów zaczęły spływać łzy.

NOTES: No więc… Muszę was poinformować, że jutro wyjeżdżam, więc przez cały następny tydzień nie będę miała dostępu do laptopa… Oznacza to, że, niestety, następny rozdział dodam w poniedziałek 13 sierpnia :/ Wiem, wiem, przepraszam was ale dopiero wtedy będę miała taką możliwość. Mam nadzieję, że na wyjeździe podłapię trochę weny na następne odcinki :)