Kilka godzin później, północ

Pustynia potrafi zadziwiać, w dzień jest gorąco, a w nocy zimno. A... i jeszcze jedno! Posiada wyjątkową zdolność do zacierania śladów. Oczywiście, nie ma to nic wspólnego z wszechobecnym piachem, gnanym przez wiatr. Ani z przemieszczającymi się wydmami, czy też z burzami piaskowymi pojawiającymi się znikąd. Taa... ciekawe kogo to przekona, bo żółto-włosy shinobi pędzący przez nią nie bardzo w to wierzył.

Niebieskooki biegł za słabo wyczuwalnym zapachem swojego przyjaciela, rozmyślając o tym, po jaką cholerę ratował te dzieciaki zamiast planować odbicie rudowłosego z łap Akatsuki. Stracił przez nie połowę dnia!

Kyuubi, znajdujący się aktualnie za pieczęcią, zachichotał i rzekł:

- To była empatia, nie cholera.

- Nie masz czegoś ciekawszego do roboty niż podsłuchiwanie moich myśli, Lisie? - jęknął na głos zakapturzony. - Jeśli nie, to zaraz coś ci znajdę.

- Tak? - zapytał z lekceważeniem Kyuubi.

- Jeśli będę musiał to zatargam cię do Yondamie, nieważne jakby mi się to nie podobało!

- Co, aż tak przeraża cię wizja spotkania z rodziną? - zakpił Demon.

- Mam ci przypomnieć twoje spotkanie z moim ojcem? - powiedział w myślach Jinchuuriki ze złośliwym uśmiechem na twarzy.

- Eee... wiesz co? Tak sobie myślę, że powinniśmy zająć się szukaniem Gaary i Shukaku.

- Dobry pomysł. Wyczuwasz ich? - zapytał rozbawiony niebieskooki.

Lis przez chwilę nic nie mówił, po czym warknął:

- Są przed nami, pospiesz się!

Chłopakowi nie trzeba było powtarzać tego dwa razy. Moment później można było zobaczyć tylko błękitny błysk, mknący z zawrotną szybkością przez niegościnny krajobraz.


W tym samym czasie, Sunagakure

Troje młodych shinobi siedziało w pokoju najmłodszego członka zespołu, narzekając na wszystko i wszystkich:

- Kami-sama, tu wszędzie jest piasek. Jak oni to wytrzymują? - wyjęczała różowowłosa kunoichi zakrywając twarz dłońmi.

- Yyee... mam dość. Następnym razem zamiast prosić ojca, żeby dał nam jakąś misje, zostanę w wiosce - dodała blondynka siedząca obok niej.

- Dajcie spokój! Na pewno jest coś co możemy zrobić... - mruknął brunet siedzący na przeciwko dziewczyn.

- Taa...? A co? - prychnęła żółtowłosa.

- No, nie... - wypowiedź bruneta przerwało wejście do pokoju starszego shinobi o szarych włosach.

Młodzi popatrzyli na niego, po czym któreś z nich zapytało:

- Co się dzieje, Kakashi-sensei?

- Sprawy w Sunie się skomplikowały, jutro wracamy do Konohy - odpowiedział Kopiujący Ninja.

- Ale dopiero co tu przybyliśmy! - wykrzyknęła blondynka.

- To nie ma znaczenia. Twój ojciec kazał wracać w razie jakichkolwiek problemów.

- Sensei! Proszę! - zawołała dziewczynka.

- Idźcie spać, jutro o dziewiątej wyruszamy - i wyszedł z pomieszczenia, pozostawiając rozdrażnioną drużynę.

Żółtowłosa jakby na to czekała, zerwała się ze swojego miejsca i zaczęła krążyć po pokoju, zbyt rozzłoszczona by siedzieć. Jej przyjaciele obserwowali ją przez chwilę, a po moment później odezwała się różowowłosa:

- Spokojnie, Naruko!

- Jak mam być według ciebie spokojna, Sakura?! To moja pierwsza misja z dala od Liścia i nie zamierzam tak po prostu wrócić! - wydarła się żółtowłosa. - Dowiem się o co tutaj chodzi - i wyskoczyła przez okno.

Brunet pokręcił głową i powiedział:

- Sensei nas zabije. Chodź, musimy ją dogonić.


Dwa dni później, u niebieskookiego

- Nigdy więcej, nigdy więcej... - mruczała zakapturzona postać ciągnąc za sobą rudowłosego Jinchuuriki Shukaku. - Wracam do domu i się z niego nie ruszam!

Błękitnooki szedł przez gorącą pustynię i zastanawiał się, po co w ogóle tu lazł? "A mogłem zostać w domu. Miałbym święty spokój..."

Walka z Akatsuki mocno nadszarpnęła jego siły i chciał jak najszybciej pójść spać! Ale oczywiście musiał zatargać tego kretyna(Gaara) do Suny i zabrać dzieciaki ze zniszczonej wioski. Chociaż...

Zakapturzony przystanął i aktywował swoje Kekkei Genkai. Obraz przed oczami zamazywał mu się, lecz zignorował to. Zwykłe skutki przeholowania. Po chwili wszystko się uspokoiło i "spojrzał" w bliżej nieokreślonym kierunku. Pomimo bycia ninja, nigdy nie mógł się zorientować, gdzie się znajdują główne kierunki świata.

Mamrocząc coś o niesprawiedliwości, "ujrzał" morze. Prychając ze złością, niebieskooki "popatrzył" w inną stronę. Oczy zaczynały już go boleć co oznaczało, że musi zastopować. Jednak nie mógł, obiecał tym maluchom, że ktoś się nimi zaopiekuje. A on nie łamie obietnic.

Z najwyższym trudem wytężył Aoimokugan i wreszcie ich "zobaczył". Wciąż siedzieli w wiosce. Czyli karawana ich nie zabrała.

Niezadowolony już miał dezaktywować Kekkei Genkai, kiedy zauważył, że w stronę dzieci zmierzają cztery postacie. Ostatnim co zarejestrował przed utratą przytomności było zabranie przez nie dzieciarni z ruin.

- Naruuto! Naruto! - ktoś darł się nad głową żółtowłosego. - Wiem, że nie śpisz!

- Jeszcze chwilkę, mamo. - wymruczał niebieskooki do "mamy".

W odpowiedzi poczuł, że ktoś go podnosi. Potem nic się nie stało, więc zapadł w drzemkę, ale gdy "mama" wypuściła go, zaniepokoił się. Przez moment spadał, po czym wpadł do wody. Wściekle prychając, wynurzył się na jej powierzchnię. Obrócił twarz rudowłosego żartownisia i krzyknął:

- Gaara! Jak mogłeś?! - ten w odpowiedzi uśmiechnął się szeroko i rzekł niewinnym głosem:

- Myślałem, że lubisz poranne kąpiele.

- Oczyw... Czekaj! Poranne? - zapytał się blondyn stając na falującej powierzchni.

- Jak się obudziłem była noc, a ty leżałeś obok mnie... - szmaragdowooki uformował dysk z piasku i opuścił blisko przemoczonego Jinchuuriki Lisa, który na niego wskoczył, który mamrotał coś o niewdzięcznikach.

Oboje pomknęli nad gorącą pustynią nie odzywając się do siebie. Jednak lazurowooki nie potrafił zbyt długo wytrzymać bez mówienia i kilka minut później powiedział:

- Mmm... Gaara?

- Tak?

- Jak zostałeś schwytany? - zielonooki spojrzał na niego, po czym wrócił do wpatrywania się w horyzont.

Przez pewien czas milczał, ale w końcu rzekł:

- Trenowałem z chakrą Ichibiego i coś poszło nie tak. Chyba straciłem przytomność, bo nie pamiętam co się potem działo. Obudziłem się, kiedy zaczęli wyciągać ze mnie Jednoogoniastego, mniej więcej w połowie pojawiłeś się w środku... Resztę już znasz.

- Racja - mruknął żółtowłosy.

Pamiętał jak przebił się do groty z członkami Akatsuki i Gaarą. Jeden z nich, Sasori, wysłał na niego swoje lalki, ale pokonanie ich nie zajęło mu dużo czasu i po chwili lalkarz podzielił ich los. Teraz wystarczyło pokonać drugiego. Ten, pomimo wykonywania techniki zorientował się, że grozi mu niebezpieczeństwo i odskoczył. Niepodtrzymywane przez nikogo jutsu zaczęło się rozpadać, niszcząc wszystko wokół. Ale przeciwnicy nie zwracali na to uwagi. Moment później, Jinchuuriki Dziewięcioogoniastego ruszył na Deidarę. Blondyn uniknął ataku przyjaciela rudowłosego i rzucił w niego wybuchowymi kulkami krzycząc "Katsu". Nastąpiła silna eksplozja, która zatrzęsła jaskinią. Naruto popatrzył uważnie na przeciwnika, zapowiadała się ciekawa walka.

Przymknął na chwilę oczy i w ułamek sekundy później, zabłysł w nich Aoimokugan. Obserwując Deidare użył techniki przywołania. Obok niego pojawił się dwumetrowy Lis. Kyuubi zmrużył czerwone ślepia i warknął:

- Nie powinieneś mnie przyzywać - nagle członek Akatsuki zaatakował.

- Zabierz Gaare! - krzyknął piętnastolatek odpierając uderzenie.

Lis się to nie podobało, ale wykonał polecenie. Wiedział, że jego Jinchuuriki wygra, ale jego Kekkei Genkai zużywało dużo chakry i istniało prawdopodobieństwo, że nie będzie wstanie ponownie zapieczętować Demonicznego Szopa.

Kyuubi chwycił rudowłosego leżącego na ziemi, wokół którego wirował piasek i wyniósł z jaskiń na powierzchnie. Po chwili ziemia zadrżała i zaczęła się zapadać. Widząc to, Dziewięcioogoniasty odskoczył i zaczął warczeć.

Po obu stronach krateru powstałego wskutek zawalenia się jaskiń, stali blondyni. Wtem członek Akatsuki powiedział:

- Będziesz się pięknie komponował z moim czerwonym ogniem!

- Co tam do siebie mamroczesz? - krzyknął nastolatek, kaptur zsunął mu się z głowy odsłaniając twarz.

Mistrz eksplozji drgnął, ta twarz, kogoś mu przypominała. Niespodziewanie jego przeciwnik zaczął kaszleć. "Teraz" pomyślał i skoczył w jego kierunku, przygotowując jednocześnie technikę by zniszczyć niebieskookiego. Ten, w ostatniej chwili odskoczył, przez co Deidara trafił ziemie, wzniecając tumany kurzu. Gdy opadł, członek Akatsuki zaczął się rozglądać po okolicy, gdzie mógł się ukryć jego przeciwnik. Stwierdzając, że zwiał ruszył w stronę dziwnej bestii pilnującej Jinchuuriki Ichibiego.

Przeszedł może dwa kroki, kiedy jego ciało przecięła błyskawica bólu biorąca swój początek w jego sercu. Ostatnim co usłyszał było "To za mojego przyjaciela" i runął na ziemię.

Jego przeciwnik ledwo trzymał się na nogach i zaraz po tym jak zabił Deidare, upadł na piasek. Jednak niedane mu było leżeć, usłyszał bowiem:

- Naruto, wstawaj! - nie mogąc jednak tego dokonać, ledwo co widząc na oczy, doczołgał się jakoś do wołającego.

- Musimy ponownie zapieczętować Shukaku! - powiedział Lis.

Blondyn z trudem usiadł przy rudowłosym i złożył kilka znaków, cicho mówiąc:

- Fuinjutsu: Shikkusu Akuma Ryu! (Pieczętowanie: Technika Sześciu Demonicznych Smoków!) - na ciele Gaary pojawiło się mnóstwo czarnych znaczków, które zmierzały do brzucha.

Chłopak zaczął się rzucać, krzycząc głośno z bólu. Jego przyjaciel nie zwracał na to uwagi, był zbyt wyczerpany. Z kącików oczu płynęła mu krew, twarz i ręce były podrapane, a ubranie miał w kilku miejscach poszarpane i rozdarte. Resztki chakry, które jeszcze w nim krążyły, próbowały go regenerować, ale to nic niedawało, obrażenia były zbyt rozległe, bo chociaż na to nie wyglądało, miał złamaną nogę i połamane żebra, z czego jedno przebiło mu płuco.

Po pewnym czasie rudowłosy zdarł sobie gardło i jedyne co robił to jęczał, ale i to wkrótce ustało. Wtedy niebieskooki spojrzał na niego i widząc, że pieczęć już utrzymuje Ichibiego, dezaktywował Aoimokugan.

Lis, który cały czas obserwował swojego Jinchuuriki, prychnął. Zdawał sobie sprawę z tego, iż chłopak jest wstanie się poświęcić dla przyjaciół, ale żeby aż tak? Kurama warknął, po czym zniknął w czerwonym dymie. Po chwili blondyn jak gdyby nigdy nic, wstał, podniósł przyjaciela i ruszył przez pustynię.

Naruto otrząsnął się ze wspomnień, kiedy zorientował się, że Gaara coś do niego gada. Kręcąc głową powiedział:

- Co mówiłeś?

- Pytałem się, co się stało z twoimi oczami - rzekł zielonooki.

- Troszkę przeholowałem - wyjęczał żółtowłosy, zastanawiając się nad reakcją przyjaciela. Ten tylko westchnął i dał mu coś do ręki:

- Masz, posmaruj je tym - niebieskooki podejrzliwie powąchał zawartość otrzymanego słoiczka i nabrał trochę maści na palce.

- No dalej! - polecił szmaragdowooki widząc niepewną minę przyjaciela. - Ma lecznicze właściwości - wreszcie blondyn przemógł się i wtarł ją w okolice oczu.

Zadowolony rudowłosy zaczął mówić o tym co porabiał on i jego rodzeństwo w wiosce, czyli o awansie Temari, nowej kukle Kankuro i w szczególności, o swojej skrywanej miłości:

- Matsuri jest taka piękna! - wyliczał Gaara. - Raz jak ją widziałem podczas kąpieli...

- Czyżbyś podglądał dziewczyny? - zapytał rozbawiony lazurowooki.

- Nie, tylko przypadkiem przechodziłem obok jej domu i chciałem zobaczyć co robi, i... - chłopak się zaczerwienił.

- Zakochana para, Gaara i Matsuri! - zawołał blondyn zarzucając kaptur na głowę.

- Nieprawda, to znaczy prawda, ale... - rudowłosemu ze zdenerwowania zaczął plątać się język.

- Taa?

- Zmieńmy temat dobrze? - powiedział jinjiuriki Ichibiego. - Co teraz będziesz robił?

- Eee... właściwie to nie wiem. Wpadnę może do Itachiego i Kamiru. A potem będę wędrował...

- A musisz od razu się zbierać czy nie?

- Co jest? - pytanie zielonookiego zaniepokoiło Naruto.

- Noo... mam do ciebie małą prośbę? - wykrztusił Gaara.

- Założę się, że to dotyczy tej dziewczyny... - stwierdził blondyn, patrząc na przybliżającą się Wioskę Ukrytą w Pisku.

- Nie jakiejś tam dziewczyny, tylko Matsuri!

- Dobra, dobra... nie złość się - powiedział niebieskooki obserwując rudowłosego. - Czyli, chcesz ją zaprosić na...?

- Festyn.

- To nie możesz zwyczajnie do niej podejść i się z nią umówić? - zapytał zakapturzony zeskakując na wydmę, zaraz po nim wylądował na niej szmaragdowooki.

- W tym rzecz, że nie. Pewnie uważa, że istnieję jako zło konieczne... - mruknął Pustynny.

- Zobaczę, co uda mi się zrobić. - lazurowooki zachichotał.

- Ej, to poważna sprawa! - warknął ze złością zielonooki prowadząc kolegę w stronę bramy.

- Niech będzie, ty idź tłumaczyć się Kazekage, a ja... dowiem się co nieco o twojej... hm... dziewczynie.

- Naruto! - zawołał rudowłosy odwracając się w stronę gdzie piętnastolatek powinien stać, ale nikogo nie zobaczył.

Jinchuuriki Ichibiego pokręcił głową i powiedział cicho:

- Skubany.


Aolyn: Pytasz, co z Itachim? Jeszcze kilka razy pojawi się w opowiadaniu i ty oraz inni czytelnicy dowiecie się o nim kilku ciekawych (jak sądzę) rzeczy.