Rozdział 9

Naruto czekał na atak. Zawiódł się kiedy Berugu zrobił pieczęć.

"Doton: Ganban Hogosha no Jutsu." Krzyknął Berugu. Do góry wystrzeliły skalne płyty zasłaniając pozostałych kage. Lekko przymknął oczy i oczekiwał na atak. „Doton: Iwane Yari no Jutsu." Ogromna skalna włócznia wystrzeliła w stronę Naruto. Naruto zniknął unikając ataku. Pojawił się ponownie by wpaść w zasadzkę urządzone przez Ikazuchi'ego, który już trzymał w ręku błyskawice. Cisnął nią celując w serce Naruto. Naruto zablokował atak i pojawił się tuż przed Oboro.

Kiedy wymieniali uderzenia, Ikazuchi odskoczył i jedna z kamiennych płyt poleciała prosto na Naruto. Berugu również zaatakował Naruto. Zauważył nadchodzące ataki i szybkim uderzeniem odrzucił Oboro. Odwrócił się w samą porę by chwycić rękę Ikazuchi'ego i zablokować uderzenie Berugu. Oboro ponownie włączył się do walki i próbował go uderzyć, ale Naruto zablokował jego kopnięcie nogą. Cała trójka próbowała pokonać Naruto, ale ten był nieugięty. Nagle Naruto poczuł ból w plecach spowodowany dźgnięciem. Odwrócił się i stanął naprzeciw Orochimaru, który wbił mu kunai w plecy. Orochimaru uśmiechnął się groźnie.

"Nadal jesteś zbyt młody by stawić mi czoło." Powiedział. Wtedy twarz Naruto zamieniła się z pełnej bólu na uśmiechniętą.

"Zapominasz z kim walczysz." Powiedział Naruto. Orochimaru nie wiedział, o co chodzi dopóki nie poczuł impulsu chakry. Inni również to poczuli i odskoczyli w samą porę by uniknąć eksplozji. Orochimaru poczuł strach.

'Skąd on zna Bunshin Daibakuha?' Pomyślał Orochimaru. Berugu warknął z frustracją szukając Naruto.

"Do cholery z tobą, pokaż się." Krzyknął.

"Ok." odpowiedział i wysłał go w stronę dużego budynku, który potem się zawalił. Naruto odwrócił głowę i zobaczył Raikage. Szybko zrobił pieczęć i wziął głęboki wdech. Ikazuchi zauważył to i zrobił tak samo.

"Raikyu." Krzyknął Ikazuchi.

"Futon: Atsugai." Powiedział Naruto. Ikazuchi przeklął i zasłonił twarz rękoma. Atak wiatru łatwo pokonał jego atak błyskawicy. Ikazuchi przebił jeden budynek i zatrzymał się na drugim. Naruto zablokował atak Oboro. Wiatr rzucił go pod jego stopy i kopnął go w brzuch wysyłając go kilkanaście metrów w górę. Odwrócił się i stanął naprzeciw Orochimaru, który gapił się na niego z blaskiem w oczach. Uśmiechnął się złowrogo.

"Stałeś się bardzo silny Naruto-kun." Powiedział.

"A ty nie zmieniłeś się w ogóle. Które to już, szóste ciało?" Spytał.

"Właściwie to siódme. Musze ci za to podziękować."

"Cała przyjemność po mojej stronie. Teraz wykończę cię na dobre." Naruto zrobił krok, kiedy poczuł jak ziemia pod nim się trzęsie.

"Doton: Kyo Jihibiki Kou no Jutsu." Naruto odskoczył unikając masywu ziemi piętrzącej się pod nim. Orochimaru zauważył swoją szansę. Wskazał swoją ręką na zawieszonego w powietrzu Naruto. Coś w jego rękawie się poruszyło.

"Sen'eitajashu." Powiedział. Naruto odwrócił się i zobaczył setkę węży zbliżających się do niego. Naruto został spętany przez węże. Orochimaru uśmiechnął się kiedy widział jak węże pochłaniają Naruto.

"Robisz się coraz wolniejszy." Powiedział jakiś głos zza Hebi-sennin. Mężczyzna zbladł ze strachu. Chwycił swój kunai i zaczął nim uderzać na prawo i lewo, ale niczego nie trafił. Odwrócił się i zobaczył Naruto stojącego na jednej z kamiennych płyt po ataku Berugu. Ręce miał skrzyżowane na klatce piersiowej i przyglądał się Orochimaru. Przyglądał się bardzo poważnie. Widział stojących już Ikazuchi, Oboro i Berugu. Przygotowywał się do ataku.

---------

Tsunade z Jiraiya z respektem patrzyli na Naruto, który nie ugiął się przed czterema wrogami. Nie mogli uwierzyć swoim oczom. Mężczyzna który teraz walczył, nie był tym samym chłopcem który miał problemy z kontrolą chakry. Poruszał się dużo szybciej niż Gai i Lee po otworzeniu swoich bram. Jego ninjutsu było lepsze i bardziej destruktywne niż kiedykolwiek a jego taijutsu bardzo się poprawiło. Jego chakra była silniejsza niż u Yondaime.

"Jestem pod wrażeniem. Nie mam pojęcia, co ten chłopak robił przez te wszystkie lata, ale jest lepszy niż kiedykolwiek." Powiedział Jiraiya.

"Jak to jest możliwe? Wiem że miał dużo własnej chakry i chakry Kyuubi'ego, ale jak jest możliwa taka poprawa? Całe lata zajmuje osiągnięcie takiego poziomu." Oznajmiła Tsunade.

"A co z waszym Yondaime? Słyszałem że był całkiem potężny mimo młodego wieku." Odezwał się głos. Oboje się odwrócili i zobaczyli jak Kagura stoi obok nich. Jiraiya, kiedy tylko ją zobaczył, przeszedł w tryb zboczeńca. Tsunade westchnęła, myśląc o swoim nienormalnym koledze z drużyny. Kagura uniosła jedną brew widząc Jiraiya. Naruto dużo jej opowiadał o jego zboczonym zachowaniu, ale nigdy się tym nie przejęła. Ale kiedy zobaczyła obserwującego ją mężczyznę pomyślała że musi mieć rentgen w oczach albo coś na wzór oczu Hyuuga. Zanim Jiraiya zdążył cokolwiek zrobić, Tsunade wstała.

"Kagura, członek klanu Enkai, członek Kiri no Shinobigatana Nananin Shu, pseudonim Shoujouhi Kijo, pani demonicznej kosy, Beni Akatokiyami." Powiedziała Tsunade.

"Całkiem sporo o mnie wiesz." Odpowiedziała spokojnie.

"Byłaś zaginionym ninja."

"Byłym zaginionym ninja." Obie przyglądały się sobie zanim Tsunade ukłoniła się.

"Dziękuje że przybyliście nam pomóc." Powiedziała Tsunade z wdzięcznością. Kagura uśmiechnęła się do starszej kobiety.

"Nie przejmuj się tym. Wypełniam tylko rozkaz. Tak naprawdę to powinnaś podziękować Naruto. W rzeczywistości chciał sam tutaj przyjść, ale i tak poszliśmy za nim. Dla nas jest bohaterem Kiri, i zrobilibyśmy wszystko, aby mu pomóc." Tsunade opuściła głowę czując wstyd po tym, co usłyszała. Kagura to zauważyła i natychmiast zaczęła przepraszać. Zwróciła swoją uwagę na bitwę.

"Zastanawiam się, dlaczego zajmuje mu to tak dużo czasu." Powiedziała.

"Słucham?" Spytała Tsunade.

"Z łatwością mógłby rozetrzeć tych gości na proch. Z jakiegoś powodu się powstrzymuje." Wyjaśniła Kagura.

"CO?! Co to ma znaczyć, że się powstrzymuje?" Krzyknął Jiraiya.

"Ojej, pomyśl trochę."

"Kagura, proszę wyjaśnij to." Powiedziała Tsunade.

"Połączone siły tej czwórki nie są w stanie wygrać z Naruto. Na pewno ma jakiś powód, dla którego to przedłuża."

"Z pewnością ma to związek z Konohą." Cała trójka odwróciła się by zobaczyć Genji'ego, Shina, Jubei i Sakure. Sakura od razu podeszła by zacząć leczyć Jiraiya i Tsunade.

"Hej, a gdzie jest Sentaro?" Spytała nieco zaniepokojona Kagura.

"Nie martw się. Niedługo powinien skończyć. Właśnie używał Chigatana Hakasho, kiedy spotkałem tą dziewczynę. Jego przeciwnik musi być dobry, ale nie na tyle, aby odeprzeć tę technikę." Wyjaśnił Jubei. Kagura westchnęła czując ulgę. Sakura odwróciła się do mężczyzny zwanego Genji.

"Kiedy się tutaj zjawiliśmy, wspominałeś że Naruto powstrzymuje się w powodu Konohy. Co masz na myśli?"

"Może i rządzi w Kirigakure, ale jego dom jest tutaj. Teraz walczy aby ocalić swoje wspomnienia, ale walcząc tutaj, w mieście wiele z nich może zniszczyć. Wierzę że próbuje zminimalizować zniszczenia." Powiedział Genji.

"Nie powinien się przejmować takimi rzeczami." Powiedział Shin.

"Prawda, ale to jest jego dom i zrobi wszystko, aby go chronić." Wszyscy ucichli i skupili się na walce.

---------

Kabuto uderzył o ziemię. Był pokryty cięciami, które mocno krwawiły. Patrzył jak Sentaro spokojnie do niego podchodzi. Kiedy tylko wstał, Sentaro zniknął. Odskoczył w lewo, unikając zetknięcia z ostrzem chakry, ale drugie cięcie zostawiło na nim głęboką ranę. Sentaro spojrzał na niego.

"Długo wytrzymałeś. Jestem pod wrażeniem, ale bez sensu jest dalej to kontynuować. Nawet z twoimi uzdrawiającymi zdolnościami i tak cię zabiję." Poinformował go Sentaro.

"Szczerze w to wątpię." Powiedział Kabuto zgrzytając zębami. Jego uwaga skierowała się w kierunku, z którego wyczuwał chakre kage. Sentaro to zauważył i również zwrócił się w tym kierunku. Wiedział że Naruto jest o wiele silniejszy niż pozostała czwórka kage, więc dlaczego nadal się powstrzymywał? Swoją uwagę zwrócił z powrotem na Kabuto i zauważył, że ten zniknął. Rozejrzał się wkurzony dookoła. Wyskoczył w górę, unikając zetknięcia z rozświetloną ręką.

"Ponownie ta taktyka? Musisz być głupi skoro myślisz że znów zadziała." Zaszydził i zrobił pieczęć. Nagle wszystkie ostrza zaczęły pędzić w jego stronę. Kabuto odskoczył do góry robiąc unik, ale pożałował tej decyzji kiedy Sentaro pojawił się nad nim. Jednym cięciem Kabuto został rozpołowiony. Kiedy ciało upadło, Sentaro zauważył że to tylko błoto. Rozejrzał się za nim po okolicy, ale nigdzie go nie znalazł. Mając się na baczności, zneutralizował genjutsu. Jak tylko to zrobił, Kabuto wyskoczył spod ziemi. Sentaro rzucił się za nim ale Kabuto zatrzymał go, rzucając kilka dymnych bomb. Kiedy dym się rozrzedził, Kabuto już nie było. Sentaro cofnął ostrze chakry i zwrócił się w stronę bitwy. Martwił się o Naruto i zdecydował że zabicie Kabuto może poczekać. Skierował się w stronę bitwy.

---------

Naruto kopnął Oboro w kierunku ziemi i zablokował uderzenie Berugu. Wymienili kilka uderzeń z niesamowitą prędkością, ale Naruto był lepszy i rzucił nim o budynek. Naruto rozpoznał budynek i zauważył że to jego stary dom. Szybko otrząsnął się z oszołomienia i odbił następne Raikyu Ikazuchi'ego. Stał obok budowli. Rzucił kilka shurikenów w grupę i zrobił kilka pieczęci.

"Kage Shuriken Bunshin no Jutsu." Powiedział. Ponad tysiąc shurikenów pędziło w stronę Oboro, Ikazuchi, Orochimaru i Berugu. Trójka z nich odskoczyła, ale Berugu się nie ruszył. Przyłożył dłonie do ziemi.

"Daton: Doroku Gaeshi." Duży kawał sufitu uniósł się i osłonił Berugu przed shurikenami. Uśmiechnął się zza ściany.

"Taki atak nie podziała na mnie." Powiedział pewnie.

"To może spróbuj tego." Berugu odwrócił się, by zobaczyć Naruto który trzymał wirującą kulę chakry, tylko większą i nie niebieską. Natychmiast rozpoznał tą technikę. Naruto uśmiechnął się.

"ODAMA RASENGAN." Atak wywołał ogromny wybuch, który pochłonął krzyczącego kage. Uderzenie odrzuciło jego ciało na dwie mile. Pozostali patrzeli na całe zajście w szoku, kiedy Naruto zwrócił na nich swoją uwagę. Zniknął i pojawił się obok nich. Dwoma kopnięciami posłał Orochimaru i Ikazuchi w powietrze. Oboro zablokował uderzenie, po czym nastąpiła wymiana ciosów, zakończona kopnięciem w szczękę. Oboro zdołał wylądować na nogach, ale zaraz dostał pięścią w twarz.

"U." Powiedział głos. Oboro cofnął się przed potężnym uderzeniem, ale to nie był koniec. Trzech innych Naruto pojawiło się na przeciw. "zu, ma, ki." Krzyknęli w wykopali Oboro w powietrze. Oboro otworzył oczy i przed oczyma mignęła mu stopa. "Naruto Rendan!!" Posłał Oboro w stronę dachu z bolesnym trzaskiem. Ikazuchi obserwował Naruto, kiedy jego klony zniknęły a sam Naruto wylądował na dachu. "Czym on jest?" Powiedział ze strachem. Naruto go zauważył i zniknął. Pojawił się na przeciw niego i Ikazuchi cofnął się ze strachu. Naruto spojrzał na niego ze wściekłością.

"Nie ma dla ciebie ucieczki. Przypieczętowałeś swoje przeznaczenie w momencie, kiedy twoja ambicja sięgnęła po Byakuugana. Dołączenie do Oto było wielkim błędem a teraz za to zapłacisz." Ikazuchi warknął na Mizukage.

"Za nic nie będę płacić." Wysyczał. Wokół niego zaczęły pojawiać się błyskawice. "Nazywasz siebie kage pomimo tak miękkiego serca. Jedyna rzecz, która się liczy do władza. Z Byakuuganem wprowadzę Kumogakure w nowy wiek władzy. Będziemy najsilniejsi. Jesteś żałosny. Nawet teraz się powstrzymujesz z powodu przywiązania do tej osady. Czyż cię nie odrzucili? Czyż nie chcieli twojej śmierci? Czyż nie chcieli zamienić cię w broń? Nie zasługujesz na bycie kage. Dzięki mnie zejdziesz z tego świata." Wokół niego zagrzmiały błyskawice, wyrywając dachówki z dachu. Zebrał je w ręce. "Teraz giń. RAITON: RAIJIN HAKAITEK OIUCHI!" Ogromny strumień błyskawic i chakry zmierzał w stronę Naruto z niesamowitą szybkością. Atak uderzył w Naruto i zniszczył kilka budynków. Strumień zniknął zostawiając po sobie widoczne zniszczenia. Ikazuchi uśmiechnął się czując zwycięstwo. Wtedy go wyczuł. Naruto stał za nim. Bez patrzenia na niego powiedział tylko jedno słowo.

"Giń." Nagle ciało Ikazuchi'ego wybuchło krwią dobywającą się z ran zadanych ostrzem.

'Jak? To był mój najszybszy i najsilniejszy atak. To niemożliwe by odeprzeć go tak szybko. Jak to przeżył?' To były ostatnie myśli Raikage, kiedy upadł na ziemię.

---------

Sakura patrzyła na całą scenę z szokiem.

"Co to za szybkość? Jak może się tak szybko poruszać i czym pociął tak Raikage? Wiem że nie miał ze sobą żadnego miecza." Zapytała Sakura.

"To było proste Shunshin tyle że szybsze." Powiedział Sentaro kiedy wylądował obok Kagury. Obejrzała go od stóp do głowy i zauważyła jego ramię.

"Ktoś aktualnie zmusił cię do użycia swojego kekkai genkai?" Zapytała.

"Był dobry." Powiedział po prostu. Odwróciła się z powrotem w stronę bitwy. Sentaro zauważył jej spojrzenie i lekko trącił ją łokciem. Odwróciła się i zobaczyła jak się uśmiecha. "Nic mi nie jest." Z powrotem zwróciła się w stronę walki Naruto.

"Cieszę się." Powiedziała. "Wygląda na to, że w końcu weźmie to na poważnie."

"Tak. Aktywował swoje Kaze no Soodo."

"Kaze no Soodo?" Zapytała Sakura.

"Jest to miecz, który stworzył kiedy dowiedział się o swojej naturze wiatru. Wykreował go po treningu w Kaze no Kuni za pozwoleniem starszyzny." Wyjaśnił Sentaro. Wszyscy zwrócili się w stronę bitwy.

---------

Naruto ze swoim mieczem zwrócił się w stronę Orochimaru. Orochimaru spojrzał na blondyna z nienawiścią. Wiedział że to już nie ten sam chłopak co kiedyś. Był o wiele silniejszy, szybszy i sprytniejszy. Miał bardzo mało słabości i kilka niesamowitych technik.

'Co mogę zrobić w tej sytuacji? Mogę użyć tego jutsu, ale kogo...' Jego myśli zostały przerwane kiedy Oboro pojawił się obok niego. Orochimaru uśmiechnął się czując że szczęście mu dopisuje.

"Lordzie Orochimaru, może powinniśmy..." Przerwało mu dźgnięcie w serce zadane przez Orochimaru. Oboro umarł na miejscu. Naruto był tym zaskoczony, ale to w końcu był Orochimaru. Jego sojusze nie trwały nigdy długo.

"W jakiś sposób nie zaskoczyło mnie to. Nigdy nie ufaj wężowi, to moje motto." Powiedział Naruto. Orochimaru zachichotał i groźnie na niego spojrzał.

"Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się Naruto, dlaczego?" Zapytał Orochimaru.

"O czym ty mówisz?" Zapytał Naruto.

"Mam na myśli, dlaczego to ty zostałeś wybrany? Nigdy nie pytałeś siebie, dlaczego to ty zostałeś wybrany do noszenia tego ciężaru, jakim jest posiadanie demona?"

"Nie wiem, co to za gierka, ale nie zadziała."

"Jestem tylko ciekawy. Dlaczego on, Yondaime, umieścił najsilniejszego ze wszystkich ogoniastych bestii w tobie? Nigdy się nad tym nie zastanawiałeś?"

"Tak, zastanawiałem się nad tym, ale to już nie ma dla mnie znaczenia. Yondaime zrobił, co musiał by chronić Konohe i to wszystko." Powiedział Naruto i przyjął pozycję gotową do walki. Orochimaru jeszcze szerzej się uśmiechnął.

"Cóż, dam ci szansę Mizukage."

"Szanse? W co ty grasz?" Orochimaru nic nie powiedział tylko zrobił kilka pieczęci. Złączył dłonie i spojrzał na Naruto wypowiadając słowa:

"Kuchiyose: Edo Tensei." Oczy Naruto rozszerzyły się kiedy z ziemi wyłoniła się trumna, która się otworzyła i wyszła z niej postać.

---------

Kiri no Shinobigatana Nananin Shu i ninja Konohy zastygli w niedowierzaniu, kiedy ujrzeli kto wyszedł z trumny. Jiraiya tak mocno zacisnął dłonie że zaczęły krwawić. Tsunade spojrzała na swojego dawnego kolegę z drużyny i mogła zrozumieć jego złość. Ona również byłaby zła gdyby to był ktoś jej bliski.

"Cholera." Warknął Jiraiya.

"Hokage-sama, kim jest ta osoba? Co zrobił Orochimaru?"

"Przywołanie Edo Tensei to niesamowite zjawisko a zarazem obrzydliwe. Kogo przywołał z zaświatów?" Zapytał Genji.

"Twórcę Rasengana i Hiraishin no Jutsu. To również on zapieczętował Kyuubi'ego w Naruto." Wyjaśniła Tsunade.

"Nie myślisz chyba..." Powiedziała Kagura z niedowierzaniem.

"Tak, ten mężczyzna to..."

---------

"Y-Y-Yondaime!?" Powiedział zszokowany Naruto. Przed nim stał najsilniejszy ze wszystkich Hokage. Człowiek, którego podziwiał od dnia w którym nauczył się chodzić. Człowiek, którego próbował prześcignąć. Zombie niczym człowiek ubrane było w standardowy strój jounina a na nim białe szaty z płomieniami na dole. Jego blond włosy były przetrzymywane przez opaskę Konohy. Jego bezduszne, niebieskie oczy otworzyły się i popatrzyły prosto na Naruto. Orochimaru zaśmiał się jak szaleniec, co zwróciło uwagę Yondaime. Spojrzał na niego a potem na siebie samego.

"Edo Tensei. Polepszyłeś się, ty chory bydlaku." Powiedział. Orochimaru tylko zachichotał. Yondaime odwrócił się do Naruto. Uważnie mu się przyjrzał.

"Urosłeś Naruto." Wyraz twarzy zombie zrobił się poważny. "Przykro mi, ale wygląda na to, że muszę cię zabić."

C.D.N.

Słowniczek:

Beni Akatokiyami – Bezskężycowy Szkarłatny Brzask

Lista ruchów:

Ganban Hogosha – Skalna Płyta Strażnicza – Uderzając dłońmi w ziemię, użytkownik tworzy wokół siebie i swoich towarzyszy skalną tarczę.

Iwane Yari – Skalna Włócznia – W połączeniu z Ganban Hogosha, użytkownik tworzy ze skalnej tarczy włócznie i ciska nią w przeciwnika.

Bunshin Daibakuha – Wielka Eksplozja Kolna – Używając techniki Cienia Klonowania, użytkownik może go wysadzić za pomocą siły woli.

Futon: Atsugai – Wiatr: Niszczący Nacisk – Ogromny powiew wiatru, który zrówna z ziemią wszystkich i wszystko na swojej drodze.

Kyo Jihibiki Kou – Wielkie Wschodzące Trzęsienie Ziemi – Silna technika ziemi, która wydobywa z ziemi ostre obeliski.

Sen'eitajashu – Ukryty Cień Wielu Wężowatych Rąk – Podobne do Ukrytego Cienia Wężowatej Ręki, ale z o wiele większą ilością węży. Zasięg również jest znacznie większy.

Doroku Gaeshi – Powrót Ziemskiego Brzegu - Ogromna ściana kamieni wyłania się z ziemi która może być użyta w obronie pojedynczej osoby. Nie jest to idealna obrona, bo może zostać przełamana silnym uderzeniem.

Odama Rasengan – Wielki Pociska Kręcącej się Sfery – O wiele większa i silniejsza wersja Rasengana lecz mniej stabilna. Jednak w tym opowiadaniu Naruto ma nad nią pełną kontrolę i nie potrzebuje klona do wykonania tej techniki.

Raijin Hakaiteki Oiuchi – Bóg Pioruńskiego Niszczącego Ostatecznego Uderzenia – Osobisty atak Ikazuchi'ego. Zbierając ogromną ilość błyskawic i chakry, Ikazuchi może wysłać ogromny, ale szybki snop błyskawic w stronę wroga.

Kaze no Soodo – Miecz Wiatru – Oryginalna technika Naruto. Może utworzyć miecz z wiatru.