Rozdział 10 - Luoyang! Smocza Kombinacja!

Disclaimer: Same thing as in a first chapter and other ones.


Z jakiegoś powodu Kuroki nie był w stanie sobie tego wyjaśnić. Czuł, że wkrótce może się wydarzyć coś niepokojącego, ale z drugiej strony wiedział, że to nie miało wcale żadnego sensu. Pamiętał, iż się obudził odświeżony i energiczny dzięki masażowi Kakouen, podwładnej Sousou. A poczuł się jeszcze bardziej odświeżony po tym, jak napił się ziołowej herbaty, którą zrobiła dla niego Shuri, mimo iż była dość gorzka.

Kuroki nie wiedział, czemu, ale zaczął odczuwać przeszywający kręgosłup chłód, jakby był obserwowany.

"Zarc–sama? Wszystko dobrze?" Kuroki odwrócił się do Aishy, która spoglądała na niego ze zmartwieniem.

"Tak, luz. Wszystko w porządku," odpowiedział pośpiesznie Kuroki. Nie znosił jej okłamywać, ale zmartwienie wywołane dziwną paranoją to ostatnia rzecz, jaką by chciał.

Aisha spoglądała na niego przez chwilę, zanim w końcu przemówiła. "Skoro tak mówisz."

Obecnie ona i Kuroki szli do wielkiego baraku, w którym byli przetrzymywani więźniowie, głównie Ryofu, Chōryō, i Kayuu. Przywódca i jego wasal liczyli, że uda się z nich wydobyć jakieś pożyteczne informacje, które pomogłyby sojuszowi przejąć miasto Luoyang i mieli nadzieję, że uda im się zwerbować te trzy dziewczyny do swojej armii. Okazałyby wielką pomocą, zwłaszcza Ryofu. W szczególności rudowłosa dziewczyna była w stanie stawać we szranki z Zarc'em w kategorii siły i szybkości, a to było już coś.

Kuroki musiał w głębi duszy się przyznać do jednego faktu: kobieta czy nie, Ryofu Housen była absurdalnie silna. I raczej wolał nie wiedzieć, skąd miała tyle siły, żeby zadać brutalne uderzenia swoją halabardą.

"Czy nasi zdołali otrzymać jakiekolwiek informacje od Chōryō czy Ryofu?" zapytał się Kuroki.

"Na razie nic. Przynajmniej nic użytecznego." przekręciła głową Aisha. "Ryofu milczy od czasu, kiedy opatrzono jej rany, a co do Chōryō..."

"Co? O co chodzi?" zapytał się Kuroki, zbity z tropu.

"Cóż... jakby to powiedzieć... za dużo wypiła ostatniej nocy." odpowiedziała Aisha, kiedy na jej głowie pojawiła się duża kropla potu.

Kuroki spojrzał na nią z niedowierzaniem. "Masz na myśli... mówisz, że ona upiła się?"

"Tak. Zastanawia mnie skąd ona wytrzasnęła sake'a i tą panewkę," odpowiedziała Aisha.

"No pięknie," jęknął Kuroki. "Wychodzi na to, że trzeba wydusić najpierw z niej informacje."

"Jesteś pewien?" zapytała się Aisha, zmartwiona.

"Wierz mi, też tego nie lubię. Ale nie mamy wyboru. Jak mówiłaś 'Ryofu milczy', więc Chōryō pozostaje jedyną opcją."

"Mmmmmmmmm..." rzekła Aisha, rozmyślając nad sytuacją, po czym westchnęła z rezygnacją, "Okej, pogadamy z nią."

"Gomen, Aisha. Chciałbym, żeby istniał jeszcze jakiś inny sposób." uśmiechnął się ze smutkiem nastolatek.

"Mam tylko nadzieję, że będzie się kontrolować," mruknęła czarnowłosa dziewczyna z zakłopotaniem.


{Cue Theme Song: Busters Ready Go! by Shoko Fujibayashi, modified version}

Legendy Chin mówią o przybyciu czterech Heroldów z Niebios: Smoka, Obrońcy, Drapieżcy i Bestii.

(Pojawiają się cztery magiczne portale, przed którymi stoi czterech zacieniowanych ludzi. Nad każdym z nich pojawia się spektralna forma danej ich formy (Smoka: Odd-Eyes Pendulum Dragon; Obrońcy: Superheavy Samurai Benkei; Drapieżcy: RaidRaptor - Revolution Falcon; Bestii: Masked HERO Blast.)

Ich przeznaczeniem jest zjednoczyć cały kraj w obliczu zła czającego się w wymiarze Helheim.

(Nad Chinami pojawiają się czarne chmury, następnie pośród szalejącego pożaru w wiosce przechodzi armia Żywiołowych Inves.)

Świat Trzech Królestw stanie się polem bitwy między siłami dobra i zła. A ochronić go może tylko czwórka Heroldów. Heroldów znanych jako...!

(Postać Kuroki Kazakiri stoi naprzeciw armii Inves, po czym aktywuje Ziarnokłódkę Wahadłowego Smoka i zmienia się w Kamen Ridera Zarca, Smoczego Rycerza.)

Riders, Ready, Go!
{"Riders, Ready, Go~!"}
(Muzyka się zaczyna z ukazaniem Kurokiego Kazakiri, Dana Masato, Koujiego i Takuyę Kanbra biegnących przez Xizang w towarzystwie dziewczyn. Następna scena pokazuje Kamen Ridera Zarc'a wzbijającego się w przestworza)

"Subette wa ani hi kitto
{"I'm sure it all started on that day...} Scena zmienia się na ujęcie z pałacem w Xizang, przed którym Kuroki Kazakiri spogląda z determinacją na niebo, trzymając w ręku Ziarnokłódkę Różnookiego Wahadłowego Smoka. Kolejna scena pokazuje go jako Kamen Ridera Zarc'a krzyżującego Szablę Musou i Ryuken, a obserwują go Kan'u Unchou i Chouhi Yokutoku.

hajimetteita DESTINY
{...the beginning of our Destiny!} Dan Masato stoi na balkonie, spoglądając na panoramę Sou Gi, ściskając w reku Ziarnokłódkę Samuraja Benkeia. Następnie jako Kamen Rider Benkei, obserwowany przez Sousou Motoku, unosi swoją uzbrojoną prawą rękę i pięścią uderza w ziemię, tworząc szczelinę.

Bokura wa nigetari shinai
{We won't run away} Kouji Kanbra oraz jego młodszy brat Takuya Kanbra siedzą razem na drzewie w ogrodzie pałacu Son Go, spoglądając na leżące w ich rękach Ziarnokłódki Raptora oraz Blast. Kolejna scena ukazuje ich kolejno jako Kamen Rider Farukon w formie Rewolucji Sokoła oraz Kamen Rider Bijon. Takuya, jako Bijon, strzela w tarcze swoim małym Bestio-Rewolwerem jak szaleniec. Przyglądający mu się Kouji w formie Rewolucji Sokoła kręci głową, zażenowany, podczas gdy z ukrycia przyglądają im się Sonsaku Hakufu oraz Sonken.

Tomaru koto naku mirai wo mita
{We can't stop, for we've seen the future} Scena ukazuje żołnierzy z Klanu En, z Ensho, Bunshuu i Ganryou na czele, a potem Tōtaku w towarzystwie Choryou, Kaku i Ryofu, a na końcu Kada spoglądający w nocne niebo z determinacją.

Kokoro ga link shiteru
{Our hearts are linked...} Scena pokazuje Las Heilheim z szalejącymi Inves, a następnie ukazuje stojącego nad nimi z uśmiechem Ukitsu, a za nim trzy zacieniowane postacie, każda emanująca złowrogą aurą.

Tatakau subete no nakama to
{...with all of our comrades in battle!} Kouji leci nad Inves, rzucając na nich grad pocisków, a Takuya strzela w nich ze swojego Bestio-Rewolwera. Kolejna scena pokazuje Dana Masato jako Kamen Ridera Benkeia, który wali pięścią w ziemię, wytrącając z równowagi otaczających go Inves. Następnie Kuroki skacze do góry, krzyżując Szablę Musou oraz Ryuken, wykonując podwójne krzyżowe cięcie.

Unite! 4-2-3-1! Let's go!
{Unite! 4-2-3-1! LET'S GO!} Pojawiają się migawki ukazujące dziewczyny z Xizang, Gi, Go, En oraz Louyang. Natychmiast po tym pojawia się scena, gdzie Kuroki, Dan, Kouji i Takuya stoją, otoczeni przez Inves i Starożytnych Żołnierzy Przekładni na polu walki. Cała czwórka kiwa głowami, po czym wyjmują z kieszeni swoje Ziarnokłódki i krzyczą razem "Let's Go!", a potem transformują się w Kamen Riderów.

Riders, Ready, Go! Kono ketsul unbreakable
{Riders, Ready, Go~! Our determination is unbreakable!} Kuroki jako Kamen Rider Zarc naciera na przeciwników, machając swoim mieczem i w błyskawicznym tempie zmienia się w Formę Skrzydła, Formę Rebelii, a na końcu w Formę Jadu. Za jego plecami Kan'u Unchou i Chouhi Yokutoku odpierają atak przeciwnika swoim Księżycowym Ostrzem Zielonego Smoka oraz Włócznią Żmii. Następnie, w towarzystwie Sousou, Dan jako Kamen Rider Benkei używa uzbrojonych rękawic do obrony, by potem zakręcić nad swoją głową Włócznią Gonga i wbić ją w ziemi, w wyniku czego z ziemi wyłaniają się kolce z energii, które wbijają się w przeciwników.

Ai suru sekai ni fusei na access yurusanai ze
{We won't allow unauthorized access to our beloved world!} Kouji jako Kamen Rider Farukon w formie Rewolucji leci wysoko w górę, po czym zsyła na wrogów grad pocisków ze swoich ukrytych luf na swoich mechanicznych skrzydłach, podczas gdy Takuya, broniąc Sonken jako Kamen Rider Bijon, sięga po swój Bestio-Rewolwer i strzałami wycina w pień tuzin Inves. Następna scena ukazuje Kamen Ridera Zarca, pozującego przed wioską Xizang, a nad nim nagle pojawiają się trzy zacieniowane postacie, najprawdopodobniej jego wzmocnione formy.

Target Lock On~! Ima sugu shutsudou! It's Henshin Time!
{Target Lock On! Moving out now! It's Henshin Time!} Czterech Kamen Riderów i kobiety walczą z otaczającymi ich Inves, kiedy nagle Kuroki zauważa znajdującego się w oddali Saji'ego, sprawcę tego całego zamieszania. Wściekły, rusza na niego, otoczony tajemniczą czarną aurą. Saji się uśmiecha i wyjmuje z płaszcza Ziarnokłódkę, chociaż blask słońca zasłania obraz Ziarnokłódki. Następuje błysk światła i na miejscu Saji'ego stoi tajemniczy Kamen Rider z czerwono-czarną aurą. Tajemniczy Kamen Rider unosi swoją broń i kontruje atak Kurokiego, wyzwalając jasną energię.

Tobikome kiki no saizensen
{Plunge into very midst of danger!} Kuroki, Dan, Kouji i Takuya w towarzystwie Kan'u, Sousou i Sonsaku spoglądają na krajobraz Chin ze szczytu góry, a na niebie pojawiają się migawki ich wspólnych przygód. Spoglądają na siebie i się uśmiechają.

VICTORY kanryou! Kamen Raida Zaaku!
{Victory complete! Kamen Rider Zarc!} Scena zmienia krajobraz Chin na Xizang, gdzie Kuroki, Dan, Kouji i Takuya stoją przed bramą miasta wraz z Kan'u i Chouhi z uśmiechem na twarzach. Wówczas z góry i z dołu sceny pojawiają się części bramy, które po połączeniu tworzą obraz czterech smoków: czerwonego, czarnego, zielono-niebieskiego i fioletowego. Potem na bramie pojawia się tytuł "Kamen Rider Zarc: Destiny of Three Kingdoms", kończąc sekwencję openingu.


Aisha i Kuroki weszli do baraku, kierując się do celi, w której przetrzymywana była Chōryō. Jednakże, kiedy tylko doszli do drzwi...

"BLEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEGH!"

Kuroki się skrzywił, słysząc skręcający wnętrzności dźwięk, jakim było wymiotowanie Chōryō. A sądząc po dźwięku, właśnie przeżywała bardzo intensywny kac.

"Chyba zaczynam tego żałować..." mruknął nastolatek. "Może powinniśmy poprosić Shuri o lek na kaca?"

"To jej wina, że aż tak się upiła. Powinnam była lepiej ją przeszukać, tak żeby nie mogła ukryć sake'a," burknęła Aisha.

Kuroki usłyszał kolejny odgłos wymiotów i westchnął. "Najwyraźniej to jest to złe odczucie, które miało nadejść..." pomyślał nastolatek. "Ech, miejmy to już z głowy. Im szybciej, tym lepiej." powiedział nastolatek. Aisha skinęła głową.

Obydwoje otworzyli drzwi... tylko po to, żeby potem tego żałować.

"Oż w gaźnik!" przeklął Kuroki, zasłaniając nos i usta i starając się nie zwymiotować. Cała podłoga była pobrudzona wymiocinami Chōryō. Przeciętnego człowieka taki widok to by pozbawił przytomności!

"Żołnierzu! Znajdź kogoś, żeby posprzątać to!" powiedziała alarmująco Aisha.

"T-Tak, Ma'am!" odpowiedział jeden z żołnierzy, po czym pobiegł w stronę wyjścia. To było oczywiste, że nawet on nie chciał doświadczać takiego zatrważającego widoku.

Chōryō spojrzała w stronę dwóch gości pobladłą i posępną twarzą. "Oh hej, Kan'u, Kazakiri." wydusiła z siebie kobieta, zanim zasłoniła swoje usta ręką.

Kuroki spojrzał na nią, starając się zebrać całą siłę woli, żeby nie stracić przytomności. "Ngh! Kobieto, ileż ty wypiła?"

"P-Przestałam liczyć po piątym," odpowiedziała Chōryō.

"P-piątym!?" powtórzył z niedowierzaniem Kuroki.

"...Piętnaście," odpowiedział spokojny głos. Nastolatek spojrzał na prawo w stronę celi, gdzie siedziała Ryofu. Rudowłosa dziewczyna miała otwarte dłonie, ze wszystkimi otwartymi palcami. "...piętnaście. Tyle wypiła ostatniej nocy."

"...nic dziwnego, że wyglądasz na chorą," rzekła Aisha, przykładając rękę do swojego czoła, starając się uchronić przed nadchodzącym bólem głowy.

"Bardzo przepraszam, jeśli chciałam się upić!" odparła fioletowo-włosa kobieta, zanim ponownie zwymiotowała. W końcu Kuroki nie wytrzymał nowej fali zapachu oraz widoku wymiocin, i padł na ziemię, a kolor jego twarzy przyjął odcień żółci.

"Oi! Zarc-sama! Obudź się!" błagała Aisha, potrząsając swoim towarzyszem. "Żołnierzu, przynieś lodowy okład! Szybko!"


Kilka minut później...

"Ok, Chōryō..." zaczął mówić Kuroki, przykładając lodowy okład do swojego czoła. Wciąż mu kręciło się w głowie, ale starał się to zignorować, gdyż bardzo potrzebne mu były informacje o sytuacji w Luoyang. Wraz z Aishą siedział przy stole, a Chōryō siedziała po przeciwnej stronie. "Myślisz, że dasz radę odpowiedzieć na kilka pytań?"

"Nh... ok, spróbuję," odpowiedziała słabo Chōryō.

"Dobra, pierwsze pytanie: Ile sił stacjonuje w Luoyang?"

"Licho wie. Jeśli Yue dalej dowodzi, to powinno być gdzieś około 50,000 lub więcej," odpowiedziała Chōryō.

"Jeśli Yue dalej dowodzi?" powtórzyła Aisha.

"Tak. Miyabi chyba już wam o tym mówiła, prawda? Ktoś za kurtyną świetnie się bawi, pociągając za sznurki w przedstawieniu 'Tyrania Tōtaku'. Nie byłabym zaskoczona, gdyby mieli jeszcze więcej żołnierzy."

"...ok, kolejne pytanie: wiesz może coś o miejscu pobytu Kojiro Misukigi?"

"Masz na myśli tego niewartego zaufania, wbijającego nóż w plecy ciemniaka, Vectora?" zapytała się Chōryō, na co Kuroki skinął głową. Dla niego to był wręcz dokładny opis Kojiro. "Zapewne przebywa w Luoyang, razem z pozostałą dwójką."

"Z pozostałą dwójką?" zapytał się Kuroki, zdziwiony. Chōryō pokiwała głową.

"Tak, nazywają się Merak i Megrez."

"Merak i Megrez..." powtórzył Kuroki w zamyśleniu. "Chwila, czy oni coś wspominali o Kamen Riderach, Księciu i Marice?"

"Książę i Marika?" zapytała się Chōryō. "Zaraz, daj mi chwilę... uhm... tak, mówili, że są jakby ich tutejszymi wersjami, czy coś..."

"No to pięknie..." jęknął Kuroki, lekko zdychając. "Udało ci się ich spotkać i czy wiesz może, jak się nazywają?"

"Mmmmmmmmmmmmmmmmmm..." Chōryō zamknęła oczy i skrzyżowała swoje ręce, próbując sobie coś przypomnieć. Po kilku sekundach westchnęła z rezygnacją. "Nie, niestety nie. Nie mówili mi, jak się nazywali, ale pamiętam jak wtedy wyglądali."

"Jak wtedy wyglądali?" zapytała się Aisha.

"Cóż, facet, co się nazywał Merak, miał bladą skórę, krótkie i spiczaste czarne włosy z jednym długim, złotym kosmykiem. Oprócz tego jeszcze niebieskie oczy, wysoki i szczupły. Jak dla mnie to chyba był po trzydziestce. Do tego miał na sobie jakiś dziwny biały płaszcz. Zaś Megrez kremową skórę, bursztynowe oczy i długie blond włosy, najdalej sięgały chyba do ud. Miała na sobie zielonkawy top, a na nim czarną kurtkę z różowymi felderami. Do tego jeszcze bordowe spodnie podtrzymywane przez czarny pasek, długie lawendowe skarpety, oddzielone różowym pasem. Para czarnych butów z karmazynowymi pasami, para bezpalcowych, czarnych rękawiczek. Oprócz tego miała też dwa krzyżujące się paski z brązu ze złotymi sprzączkami.

Kuroki zamknął oczy, zastanawiając się. Na dźwięk słów 'czarne włosy ze złotym kosmykiem' oraz 'bursztynowe oczy' coś w zakamarkach jego umysłu dało się we znaki. Chociaż ubrania utrudniały identyfikację dwóch nieznanych Riderów Genezy, to jednak te dwie szczególne cechy wyglądu przypomniały Kurokiemu o kimś. Ale nie chciał zbyt szybko wyciągać wniosku; musiał mieć jakiś solidny dowód. "Chōryō... czy ci dwaj... mówili coś obcego? Coś, co przykuło twoją uwagę?"

"Uhmm..." rozmyślała fioletowo-włosa kobieta, zanim uderzyła pięścią w otwartą dłoń, kiedy w jej głowie zagościła myśl. "Ach, pamiętam! Merak zwracał się do Megrez per 'księżniczko Mirian', a ona go zbeształa, mówiąc na niego 'czterooki'm Argo!"

Oczy Kurokiego rozszerzyły się, a jego twarz zbladła; więcej dowodów nie potrzebował. "N–Niemożliwe, Farrow–sensei i Mira–san?"

"Ty ich znasz?" zapytała się Chōryō, zaskoczona.

"Tak," odpowiedział Kuroki. "Farrow–sensei, albo inaczej Argo Farrow, był jednym z nauczycieli, którzy pracowali w St. Francesca, głównie pasjonował się nauką. Jest dość ekscentryczny i nieczuły. Właściwie to odpowiednie słowa w jego przypadku to 'Naukowy Szajbus'. Mimo swojej osobowości, jest certyfikowanym geniuszem. Zaś Mira Kurenai była inna. Chodziła do tej samej szkoły, co ja, a do tego była córką i dziedziczką Kurenai Technologies. Miała dużo wielbicieli i jest prawdziwą księżniczką w moim świecie. Chociaż trochę rozpuszczoną i zgrywającą niedostępną."

"Ale dlaczego przyłączyli się do naszych wrogów?" zapytała się Aisha.

"Tego niestety nie wiem..." potrząsnął głową Kuroki. To powoli zaczęło go niepokoić. Wiedział, że on, Dan, Kouji i Takuya zostali przeniesieni do tego świata, kiedy lustro z muzeum roztrzaskało się. Nic mu nie przychodziło do głowy, jakim cudem Kojiro Misukigi skończył w tym świecie, a teraz dowiaduje się, że Argo Farrow i Mira Kurenai również się tu znajdują. Co do Kojiro to nie miał żadnych wątpliwości, iż dołączył do wroga, żeby zarobić na sprzedaży niebezpiecznych Ziarnokłódek. Ale po co Argo i Mira mieliby stawać po stronie wroga?

Na to Kuroki nie miał odpowiedzi. Wstał z krzesła i poszedł do wyjścia.

"Zarc-sama, dokąd idziesz?" zapytała się Aisha.

"Muszę zadzwonić do innych. To nie potrwa długo." odpowiedział Kuroki.


["EHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH?!"] powiedzieli równocześnie Dan, Takuya i Kouji ze zaskoczeniem poprzez Kłódkofony. Kuroki westchnął z rezygnacją. Oczywiście spodziewał się takiej reakcji. Zwłaszcza, kiedy odkrył, że Kłódkofony dają możliwość rozmowy z kilkoma osobami na raz.

["Farrow–sensei i Mira współpracują z wrogiem!?"] wypalił Dan.

["Wiem, że Farrow–sensei jest ekscentryczny i szalony, ale żeby dołączać do tych, którzy obecnie uprzykrzają nam życie…!"] zacisnął Kouji zęby z frustracji.

["A Mira... co ona sobie myśli?! Ok, przyznaję, niezbyt dobrze ją znam, ale co do licha strzeliło jej do głowy, żeby kumplować się z draniami?!"] rzucił Takuya.

"Też mi ciężko uwierzyć, że są tutaj. Kojiro to jedno, ale Argo i Mira to co innego. A to jeszcze bardziej komplikuje sprawę," powiedział Kuroki.

["Dzięki, że nas o tym poinformowałeś, Kuroki–kun. Powinieneś wrócić na przesłuchanie jeńców,"] powiedział Kouji.

"Dobra. Skontaktuję się z wami, jak tylko dowiem się więcej," odpowiedział Kuroki, zamykając Kłodkofon i przesuwając dłonią po swoich włosach. "Oj, bracie, coś mi mówi, że zanosi się na długi dzień." mruknął pod nosem nastolatek, wracając do celi, w której były Aisha i Chōryō z Ryofu.

Kuroki spojrzał na fioletowowłosą kobietę, po czym w końcu przemówił, "Chōryō. Po rozważaniu za i przeciw, postanowiłem złożyć ci ofertę."

"Jaką ofertę?" zapytała się Chōryō.

"Powiesz mi wszystko, co się działo w Luoyang. W zamian za to ocalę Tōtaku, a także zapewnię jej i jej członkom dworu, łącznie z tobą, Ryofu i Kayuu azyl i bezpieczeństwo oraz miejsce w moich szeregach."

"Naprawdę? Zrobisz to?" zapytała się w odpowiedzi Chōryō.

"Masz moje słowo jako przywódcy Zhuo," odpowiedział Kuroki.

Chōryō spoglądała na niego przez chwilę, zanim westchnęła. "Dobrze, powiem ci wszystko."

"Doskonale." powiedział Kuroki, po czym spojrzał na rudowłosą dziewczynę. "Ryofu, zgadasz się na te warunki?"

Ryofu wpatrywała się w nastolatka przez krótką chwilę, zanim odpowiedziała, "...mam pewne warunki..."

"A są to...?"

"Nie niszcz mojego domu. Chcę pieniędzy."

Aisha spojrzała, oburzona, na Ryofu. "Chcesz być wynagrodzona jak jakiś skromny najemnik? Masz czelność, żeby się tak wyrazić, Ryofu!"

"Nie, źle ją zrozumiałaś, Kan'u," przerwała Chōryō. "Ryofu–chin potrzebuje pieniędzy, żeby nakarmić swoje zwierzaczki."

"...Zwierzaczki? Ona ma zwierzęta domowe?" zapytał się Kuroki, zdezorientowany, spoglądając na Ryofu. Nie takiej odpowiedzi się spodziewał. Myślał, iż rudowłosa chce po prostu wynagrodzenie, a tu nagle się dowiaduje, iż Ryofu ma zwierzęta. To już lekko rujnowało obraz Ryofu Housen.

"Tak, ma całkiem sporą gromadkę. Koty, ptaszki, psy... gdzieś plus-minus pięćdziesiąt."

"Sporo..." powiedział Kuroki, zaskoczony. "Dobra... jako że żarcie dla zwierząt nie kosztuję za dużo, to mogę pójść na ugodę."

"Zarc–sama?!" zapytała się Aisha, zaskoczona.

"Wszystko w porządku, Aisha. To nic wielkiego." zapewnił ją Kuroki.

"A-Ale–"

"No dalej Aisha, powinnaś wiedzieć, że ja zawsze dotrzymuję obietnic. A to nie jest wyjątkiem."

Aisha westchnęła z rezygnacją. "No dobra, zdam się na twój osąd, Zarc–sama."

"Dzięki," odpowiedział Kuroki, zanim spojrzał na Chōryō. "A ty?"

Fioletowowłosa wojowniczka pokręciła głową. "Nee, po prostu daj mi parę dobrego sake'a, dobrą walkę raz na jakiś czas, i mamy umowę."

"Tak długo, jak nie będziesz pić 15 razy i nie rzygniesz." odpowiedział z zakłopotaniem Kuroki.

"Ehehehe... dobra," zachichotała Chōryō z zakłopotaniem, masując tył swojej głowy.


Po wydobyciu niezbędnych informacji od generałów Tōtaku, Kuroki wezwał koleją naradę wojenną, więc wszyscy generałowie i przywódcy swoich frakcji, łącznie z Riderami, przybyli do głównego namiotu. "Dziękuję wszystkim za przybycie,"

"Nie ma problemu." odparła Kousonsan. "Więc może nam powiesz, o co chodzi?"

"Jasne. Długo by gadać, ale skrócę się do tego, że generałowie Tōtaku byli skłonni do współpracy z nami i przekazali mi potrzebne informacje."

"A jakie są to informacje?" zapytała się Sousou.

"Mam już potwierdzone, że ktoś manipuluje Tōtaku z ukrycia i stawia ją w złym świetle. Chōryō to potwierdziła, jak i też fakt, że w Luoyang może się znajdować dwójka Riderów Genezy," odpowiedział Kuroki. Jego odpowiedź spotkała się z głuchą ciszą. Nie było wątpliwości, że ta wypowiedź wywołała niepewność u innych watażków.

"A udało się zidentyfikować tych pozostałych Riderów Genezy?" zapytała się Kousonsan, przerywając ciszę.

Nastolatek westchnął, zanim przeszedł do wyjaśnienia. "Osobnik zidentyfikowany jako Merak nazywa się Argo Farrow; był jednym z nauczycieli, którzy pracowali w St. Francesca, głównie pasjonował się nauką. Jest dość ekscentryczny i nieczuły. Właściwie to odpowiednie słowa w jego przypadku to 'Naukowy Szajbus'. Mimo swojej osobowości, jest certyfikowanym geniuszem. Zaś Mira Kurenai, alias Megrez, była inna. Chodziła do tej samej szkoły, co ja, a do tego była córką i dziedziczką Kurenai Technologies. Miała dużo wielbicieli i jest prawdziwą księżniczką w moim świecie. Chociaż trochę rozpuszczoną i zgrywającą niedostępną."

"Widzę..." mruknęła Sousou, rozważając informacje w swojej głowie. "A ich wyposażenie?"

"Wiem, że Merak jest odpowiednikiem Kamen Rider Księcia, więc zapewne jest najsilniejszym Riderem Genezy, ale tylko dlatego iż jego odpowiednik nie był przyzwyczajony do walk i polegał bardziej na wzmocnieniach. Biorąc pod uwagę Farrow–senseia, im dłużej walczy ze swoim przeciwnikiem, tym silniejszy się staje," odpowiedział Kuroki.

"A Megrez?" zapytała się Sonsaku.

"Odpowiednik Mariki? Ma bardziej zrównoważone statystyki. Używa mocy, ale jej siła opiera się głównie na szybkości. Jest szybka i używa Dźwiękowej Strzały, jak tylko znajdzie słabość przeciwnika."

"Wychodzi na to, że to będzie walka o życie," skomentowała Sousou, marszcząc brwi.

"Jeden Rider Genezy to wystarczająca udręka, ale trzech to już katastrofa," podkreślił Dan.

"Mamy tylko jednego Ridera Genezy, ale to chyba nie wystarczy, prawda?" zastanawiała się Sonken.

"Nie cierpię się do tego przyznawać, ale masz rację," westchnął Kouji.

"Gdybym miał dodatkową Ziarnokłódkę Energii oraz Rdzeń Genezy, mógłbym zmienić sytuację na naszą korzyść." powiedział Kuroki.

"Ale nie mamy tego sprzętu, więc na razie jesteśmy w sytuacji bez wyjścia," zauważył Takuya.

"Więc co robimy?" zmarszczyła brwi Enshō.

"Mam być szczery? Nie wiem. Co o tym myślisz, Shuri?"

"Nie możemy tak po prostu wparować do stolicy, dopóki Riderzy Genezy tam stacjonują. Musielibyśmy być dyskretni," powiedziała Shuri po zastanowieniu się.

"A może wyślemy jednostkę infiltrującą, żeby sprawdzić stolicę, zanim wyślemy do walki główne siły?" zasugerowała Kousonsan.

"Hmm.. to nie jest wcale zły pomysł." odpowiedział Kuroki. "Luoyang jest dużym miastem. Myślę, że batalion powinien załatwić sprawę."

"Ale to tylko 1,000 żołnierzy." wskazała Sonken.

"Wiem, ale nawet ty znasz powiedzenie, "Lepiej dmuchać na zimne.""

"To prawda," skinęła głową Sonsaku.

"A co, jeśli napotkamy Riderów Genezy?" zapytała się Sousou.

"Ja się nimi zajmę, najlepiej z Megrez lub Vectorem. Nasi Riderzy Sengoku mogą wygrać z drugim osobnikiem, jeśli zaatakują go wspólnie. Z Merakiem będzie trudniej, więc będę potrzebować pomocy, żeby go pokonać," powiedział Kouji.

"W porządku. wcielmy ten plan w życie." skinął głową Kuroki.


Po tym, jak armie zaczęły się przygotowywać do wyruszenia do Luoyang, Kuroki udał się do baraku, w którym przetrzymywano Chōryō, Ryofu, oraz Kayuu.

"W porządku, dziewczyny. Wychodzicie." powiedział Kuroki, otwierając drzwi celi.

"Eh?" zapytała się Chōryō.

"Powiedziałem, że wychodzicie." powtórzył nastolatek. "Będę potrzebować wszelkiej pomocy, żeby ocalić Tōtaku. Poza tym, jestem pewien, że chciałaby ujrzeć waszą trójkę, nieprawdaż?"

Ryofu skinęła głową, wstając. "...Nasze bronie?"

"W magazynie. Już kazałem moim ludziom je przynieść dla was."

"Naprawdę zamierzasz zapewnić azyl dla nas? Nawet dla Yue–sama?" zapytała się Kayuu z podejrzliwością.

"Daję ci moje słowo jako Przywódca Zhuo," odpowiedział stanowczo Kuroki.

"Mmmmmmmm..."

"Maa, maa, nie trzeba być aż taką podejrzliwą osobą, Miyabi. Jeśli mówi, że da nam azyl, to da nam." odparła Chōryō.

"Jak możesz być tego pewna?" rzuciła Kayuu.

"...Zarc jest wart zaufania...," odpowiedziała prosto Ryofu.

"Ryofu–chin chce powiedzieć, "Zresztą nie sądzę, że pozwoli nam żyć tylko po to, żeby nas później zabić,"" dodała Chōryō.

"Masz prawo mi nie wierzyć, ale wierz mi lub nie, zamierzam dotrzymać mojej części umowy." powiedział Kuroki.

Kayuu wpatrywała się na niego przez chwilę, zanim wydała z siebie ciężkie westchnienie. "Lepiej, żebyś dotrzymał słowa, Kazakiri, bo inaczej będziesz martwy."

"Słodka próba groźby," odpowiedział nastolatek. "Idziemy. Mamy stolicę do wyzwolenia."


Tak więc, trzej generałowie Tōtaku zostali uwolnieni i otrzymali z powrotem swoje bronie, zanim cała sprzymierzona armia wyruszyła ku mieście Luoyang. Kuroki oraz Kousonsan wysłali batalion naprzód, żeby sprawdzić stolicę, podczas gdy reszta Sojuszu przygotowała się do najazdu na miasto. Po godzinie marszu, armia przybyła na obrzeża miasta, żeby poczekać na raport batalionu.

Jednakże, z jakiegoś powodu coś jest nie tak. Było cicho. Nawet za bardzo.

"Mam co do tego złe przeczucia..." mruknął Takuya, obserwując stolicę.

"Nie tylko ty. Jak na mój gust, jest za cicho," zmarszczył brwi Dan.

"Jeśli to prawda, to coś jest nie tak..." zgodził się Kouji.

"Co masz na myśli, Farukon–dono?" zapytała się Aisha.

"Nie widzisz tego, Aisha? Jest za cicho. Głucha cisza. A to jest stolica, to nie ma żadnego sensu," powiedział do niej Kuroki.

"Więc..." zaczęła Aisha, ale zdanie przerwało nadejście biegnącego żołnierza.

"Mam... mam raport dla... huh... dla Zarc-sama!" powiedział żołnierz, ciężko dysząc.

"Mów, żołnierzu." powiedział nastolatek. "Co się dzieje w Luoyang?"

"C-Całe miasto... jest opuszczone!"

Ta wiadomość wystarczyła, żeby wszystkich generałów wytrącić z równowagi.

"Co, poważnie!?" zapytał Dan, wzburzony.

"Poważnie, nikogo tam nie ma. Nikogo, żadnych cywili w domach. Oni po prostu... zniknęli."

"Coś mi tu wyraźnie śmierdzi," zmarszczył brwi Takuya.

"To pułapka," zanotował Kouji, na co Kuroki skinął głową.

"Nie ma wątpliwości, że ktoś chce, abyśmy weszli do stolicy w celu zbadania zniknięcia ludzi, zanim zasadzi się na nas."

"Więc co powinniśmy zrobić, Zarc–sama?" zapytała się Aisha.

Nastolatek z czerwono-zielonym kosmykiem i czarnymi włosami spojrzał na stolicę i westchnął ciężko. "Wchodzimy."

"CO?!" zapytali się generałowie, zszokowani.

"Nie mamy wyboru. Prędzej czy później musimy połknąć przynętę." rzekł Kuroki, próbując rozumować.

"Też tego nie lubię, ale niczego nie osiągniemy, jeśli będziemy tak stać i nic nie robić," poparł go Kouji.

"Czyli mamy sytuację bez wyjścia, co?" mruknął Dan.

"Nic na to nie poradzimy. Równie dobrze możemy od razu tam wparować i uruchomić pułapkę." powiedział Takuya.

"Nie martw się, Aisha. Nie ruszymy tam na ślepo. Obiecuję, że będę ostrożny i nie będę robić niczego głupiego."

Aisha była cicha przez chwilę, zanim spojrzała na niego, "Dobrze..."


Tak jak powiedział żołnierz, Luoyang było kompletnie ciche, jak miasto duchów. A jako, że Luoyang było stolicą, to nie miało żadnego sensu. Kuroki czuł, że coś jest nie tak, i że ktoś go obserwuje. I nawet teraz miał takie dziwne odczucie, że ktoś na niego patrzył, chociaż wiele budynków było zamkniętych na cztery spusty.

A to Kurokiemu się nie podobało.

"Przez ten brak tutejszych ludzi aż mi portki trzęsą." powiedział Takuya, z trudem próbując zamaskować swoje obawy.

"Nie jesteś jedyny." zgodził się Dan.

"Ryofu, wiesz gdzie się znajduje twój dom?" zapytał się Kuroki.

"Ren."

"Nh?"

"Mów mi Ren. Prawdziwe imię."

Kuroki poczuł, jak spojrzenie Aishy wręcz wbija się w tył jego głowy. "Dlaczego teraz?"

"A ja się nazywam Shia!" powiedziała Chōryō, uśmiechając się szeroko.

*POP!*

"Kurka! Tylko nie go!" jęknął mentalnie Kuroki.

"Naprawdę nie wiem, czy powinnam tego mówić czy nie..." powiedziała Kayuu. Kurokiemu zaschło w gardle; wiedział, co ona chce powiedzieć. "Jeśli chcesz, mów mi Miyabi."

*POP!* *POP!*

"...wiedziałem!"

"Zarc–sama~?" warknęła groźnie Aisha.

"Hehehehehehehehe, brachu, ty cwany draniu." zachichotał Dan.

"Daniel, przestań dolewać oliwy do ognia..." warknął Kuroki.

*BONK!*

"Ow!" jęknął Dan, kiedy pięść Kouji'ego zderzyła się z tylną częścią głowy maniaka disco.

"Zostawcie go..." zmarszczył brwi Kouji. "Jeśli Kuroki-kun zdecyduje się na harem, to tylko na własnych warunkach."

Kuroki spojrzał na swojego mentora wzrokiem, jakby Kouji'emu wyrosła druga głowa. "Nie pomagasz, Kouji-sempai..."

"...Jesteśmy..." powiedziała Ren.

"Eh?" zamrugał oczami Kuroki, patrząc przed siebie. Dom, w którym mieszkała Ryofu wydawał się być dość przeciętny. "Łał... jaki osobliwy." skomentował Kuroki. "Myślałem, że skoro jesteś generałem, to będzie trochę... większy."

*WOOF! WOOF!*

To było natychmiastowe. Mnóstwo zwierząt wybiegło z domu, szczekając, miaucząc, czy poćwierkując, żeby przywitać się ze swoją rudowłosą panią. Ren uśmiechnęła się i uklęknęła na powitanie z uśmiechem i mnóstwem głaskania.

"Ł-Łał..." sapnął Dan. Takuya również patrzył na to przedstawienie z rozdziawionymi ustami.

"...To dość dużo zwierząt, jak na jedną właścicielkę," zauważył Kouji, zaskoczony. Jednakże najbardziej zdumionym był Kuroki. I to nie ilością zwierząt, a rudowłosą dziewczyną.

"Sekito... minna… wszystko w porządku..." powiedziała Ren, dalej pieszcząc swoje zwierzaki.

"Łał... Nigdy wcześniej nie widziałem Ren od tej strony..." skomentował Kuroki.

"Ani ja. W walce była w stanie cię zgnieść, Zarc-sama... a teraz wygląda jak niewinna dziewczynka." dodała Aisha, również zdumiona nagłą zmianą osobowości Ryofu Housen.

"Cóż, przynajmniej jej zwierzaczki są całe i zdrowe." powiedziała Shia.

"Tak." zgodził się Kuroki. "No dobra, przeszukajmy miasto. Może jeszcze-"

"AHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH!"

"Co to było!?" zapytał się nastolatek z niepokojem.

"Wygląda na to, że pułapka została naruszona," skrzywił się Kouji.

"To może warto powitać naszych gospodarzy?" uśmiechnął się szeroko Dan.

"I dobrze. Bezczynność mnie dobija," odpowiedział Takuya, aktywując Napęd Sengoku. Po chwili Kuroki, Dan i Kouji również nałożyli na siebie urządzenia. Wszyscy się przygotowali na walkę, nawet Ren, która od razu wzięła do ręki swoją włócznię.

Wtedy jakiś żołnierz pośpiesznie podszedł do Kurokiego. "Mam ważne wieści, Zarc–sama! Wróg nas zaatakował!"

"Gdzie są?" zapytał krótko nastolatek.

"Droga na zachód, tam się znajduje rynek!" powiedział żołnierz, wskazując na wspomnianą drogę. "Powinna cię zaprowadzić tam, gdzie są wrogowie, ale musisz się pospieszyć! Przeważają nas liczebnie!"

"Rozumiem." skinął głową Kuroki. "Zostań tu i pilnuj tego domu."

"Tak jest, sir!" zasalutował żołnierz, zanim Kuroki spojrzał na Dana i resztę.

"Ruszajmy, ludziska!" rozkazał Kuroki.


Po kilku minutach biegu, Kuroki i reszta jego generałów znalazła przeciwników na rynku, którzy atakowali ich armię. Z wyglądu jednak wyglądali na kultystów, niż na armię. Wrogie nosili lawendowe szaty z białymi płaszczami. Ich nakrycia głowy były białe i spiczaste, z trzema czerwonymi oczami ułożonymi jedno na drugim. Ich twarze były zakryte lawendową maską, również udekorowaną trzema czerwonymi oczami i również ułożonymi jedno na drugim.

"A więc to oni, huh?" zapytał się Kuroki.

"Na to wygląda. Ale oni bardziej przypominają kultystów, niż zawodowych żołnierzy," skomentował Dan.

"Po prostu dokopmy im, okej?!" żachnął Takuya, zniecierpliwiony kiedy odblokował swoją Ziarnokłódkę. "Henshin!"

BLAST!

"Jak raz się z nim zgadzam." skinął głową Kouji, kiedy wraz z Kuroki'm i Danem odblokował Ziarnokłódki. "Henshin!"

RAPTOR!

GONGEN!

ODD-EYES!

Cała czwórka chłopaków zablokowała Ziarnokłódki w Napędach Sengoku i przecięła je Ostrzami Tnącymi.

LOCK ON!

SOIYA! ODD-EYES ARMS! PENDULUM HERALD ON STAGE!

COME ON! GONGEN ARMS! SAMURAI OF DEFENSE~!

HAI~! BLAST ARMS! HERO DA, HA–HA–HA!

SOIYA! RAPTOR ARMS! KAKUMEI NO SHUGEKI!

Metaliczne sfery smoka, ptaka i masek wyłoniły się ze Szczelin, lądując na ramionach swoich właścicieli, przechodząc w aktywny tryb Zbroi, tworząc dla nich kombinezony oraz bronie.

Kiedy tylko transformacja się zakończyła, czworo Riderów ruszyło w stronę bijatyki, dopóki Białe Szaty ich nie zauważyły i nagle nie skierowały swoje bronie w ich stronę, zostawiając wrogich żołnierzy nieprzytomnych.

"Tam jest!" krzyknął lider Białych Szat, wskazując na Zarca.

"Nani?" zacisnął zęby Kuroki, czując się nieswojo.

"Towarzysze! Nie bójcie się śmierci! Odizolować Kan'u, Benkeia, Bijona, i Farukona! Zabić Kurokiego Kazakiri, korzeń wszelkiego zła!"

"Co?!" sapnął Kuroki, zaskoczony.

"Kisama! Wszyscy chcecie zabić Zarc–sama?!" warknęła Aisha, ściskając mocno swoją broń.

"On jest korzeniem wszelkiego zła! A my, Białe Szaty, wykorzenimy to zło!"

"Zarc–sama nie jest złem! Jest Smoczym Heroldem Niebios, wysłanym aby ocalić ten kontynent!" oznajmiła Aisha stanowczo.

"Jesteś głupcem! Zło już tobą zawładnęło!" wrzasnął lider Białych Szat. "To właśnie przez niego Las zaczyna pochłaniać ten świat!"

Kuroki stanął jak wryty. Ta nowina nie dawała mu spokoju. "Nie rozumiem... t-to ja jestem powodem, dla którego Las Helheim zaczął atakować ten świat!?"

"Oi! Za kogo wy się macie, wy odrutowane łby!? Nie pozwolę wam oskarżać mojego zioma w taki sposób!" odciął się Benkei.

"Dan ma rację! Jeśli myślicie, że możecie tak dręczyć Kuroki-kuna, to mam dla was wiadomość: to wielki błąd!" dodał Bijon, jego palec wskazujący niecierpliwie drgał, pragnąc nacisnąć cyngiel Bestio-Rewolwera.

"Jeśli ktoś tu jest korzeniem zła, to powinieneś być nim ty! Doprowadziliście do wielu cierpień, po czym zwalacie winę na niewinną dziewczynkę, która jest waszym pionkiem! Ale to dziś się skończy! Dziś odpowiecie za manipulację i wrobienie Tōtaku!" powiedział Farukon, na jego twarzy za maską malował się gniew.

"Hmph, wszyscy jesteście naiwnymi głupcami!" rzucił lider Białych Szat. "Ten świat idzie ku zagładzie już od chwili, kiedy Kazakiri pojawił się w nim. My, Białe Szaty, zapewnimy przyszłość temu światu, niszcząc Zarca, przyszłego Najwyższego Smoczego Króla!" wówczas lider wyciągnął z rękawa przyrząd, przypominający brązową wersję Napędu Genezy oraz Ziarnokłódkę Energii, której motywem był szary trybik z wygrawerowanym kodem 'G-Z'.

"Cholera, to–" zacisnął zęby Kuroki, widząc jak lider Białych Szat przyczepia Napęd Genezy do talii. Jego podwładni zrobili to samo, gdyż i oni posiadali Napędy Genezy i Ziarnokłódki Energii.

"Chwila, skąd to wytrzasnęli?!" zażądał Bijon.

"Przeklinaj swoją bezsilność, gdy ześlemy na ciebie młot sprawiedliwości! Henshin!" rzucił lider Białych Szat, otwierając Ziarnokłódkę, po czym jego podwładni również to zrobili.

GEAR-Z ENERGY!

W powietrzu rozległa się melodia Shamisen, kiedy z wielu utworzonych Szczelin wyłoniły się brązowo-szare sfery z mnóstwem wystających przekładni.

LOCK… ON!

Białe Szaty nie marnowały czasu, kiedy popchnęły wajchę Napędów Genezy, otwierając Ziarnokłódki, a do Kapsuł Koncentracyjnych wlał się czarny płyn.

LIQUID! GEAR-Z ENERGY ARMS! DEUS EX GEARINA!

Brązowo-szare sfery wylądowały na ramionach kultystów, tworząc szare kombinezony, po czym się rozłożyły, formując Zbroje. Role nagolenników i naramienników pełniły duże, szare przekładnie, zaś zbroja na plecy, zbroja piersiowa i na nogach była koloru zardzewiałego brązu. Brązowe hełmy przypominały hełmy centurionów, osłonka na usta przypominała przekładnie ustawione poziomo, co z pewnego punktu widzenia osłonka wyglądała jak zęby, a ich żółte wizjery były udekorowane czerwonym, przezroczystym 'monoklem' na lewym oku. Całość dopełniały Giayari, włócznie z podwójnym ostrzem i wielkimi, trzyczęściowymi ostrzami na końcu.

"A-A to co?!" zapytała się Aisha, zaskoczona.

"Kłopoty..." zacisnął zęby Dan.

"Tego nam brakowało! Mechanicznych zombie-wersji Shin Kurogake!" jęknął Takuya.

"Żołnierze Kamen Rider Gear-Z..." mruknął Kouji. "I wolę nie myśleć, skąd to wiem..."

"Teraz! Odciąć Kazakiri od reszty! I ZABIĆ GO!" rozkazał lider Gear-Z i tym samym spora liczba brązowo-uzbrojonych kultystów ruszyło z bitewnym okrzykiem w stronę swojego przeciwnika.

"Uwaga, nadchodzą!" ostrzegł Kouji, wyciągając z pochwy Szablę Musou.

Kuroki również wydobył Szablę Musou, podczas gdy Ryuken spoczywał w jego lewej dłoni. Nie musiał nawet ruszać do ataku, bowiem lider Białych Szat pierwszy przystąpił do szarży i Zarc musiał zablokować jego atak. Lider wyznawców był silny, ale nie na tyle silny, co Vector czy Farukon Ulti. Zarc kopnął prosto w zbroję piersiową, zmuszając przeciwnika do wycofania się i błyskawicznie machnął Ryukenem i Szablą Musou. Lider Białych Szat warknął, kiedy Kuroki ponowił atak.

Żołnierze Gear-Z nadchodzili przytłaczającymi liczbami i, zanim Kuroki spostrzegł, fala uzbrojonych żołnierzy zdołała go odgrodzić od reszty Riderów, izolując nastolatka od nich.

"ZARC–SAMA!" krzyknęła Aisha, próbując się przedostać do swojego pana, ale duża liczba Żołnierzy Gear-Z blokowała jej drogę.

"Aibou/Kuro–kun/Kuroki–kun!" rzucili Riderzy, również próbując się przecisnąć przez przeciwników, ale Żołnierzy było tak dużo, że byli niczym nieprzepuszczalny mur.

Żołnierze Gear-Z uderzyli swoimi Giayari w Kurokiego. Nastolatek mógł sobie poradzić z jednym odpowiednikiem Żołnierza Kurokage Shin, ale z skoordynowaną grupą mógł mieć problem. Starał się wciąż utrzymać na nogach, kiedy włócznie działaby jego zbroję i nogi. Jeden ze Żołnierzy nawet wyskoczył do góry, chcąc uderzyć prosto w głowę Kurokiego, ale młody przywódca sojuszu od razu podniósł Szablę Musou do obrony, po czym użył 'oczu' na swojej zbroi, żeby sparaliżować kilku Żołnierzy Gear-Z.

"Wiem już jedno; nigdy nie wybieraj się do walki przeciwko armii bez Rdzenia Genezy. W takich okolicznościach to by mi się przydał jeden taki!" syknął niewerbalnie Kuroki, wymachując Szablą Musou i Ryukenem.


"ZARC–SAMA!" krzyknęła Aisha głośno, ale w gąszczu bitwy, w samym środku miasta i z setkami kultystami ciężko było usłyszeć odpowiedź.

"Zejdźcie mi z drogi natychmiast!" ryknął Benkei, trzykrotnie przecinając Ziarnokłódkę.

COME ON! GONGEN SPARKING!

Dan wbił Włócznię Gong w ziemię, z której wyłoniło się wiele projekcji kryształowych kolców, które bezlitośnie skatowały Żołnierzy.

"Już nie wiem, ilu tych żołnierzyków ukatrupiłem!" rzucił Bijon, strzelając kilka pocisków w Żołnierzy Gear-Z, ale to tylko ich spowolniło. "Dosyć! Pora wyciągnąć ciężką artylerię!" dodał po chwili, biorąc do ręki nową Ziarnokłódkę z motywem srebrnego wilka.

GAOOOKAMI!

Szczelina się otworzyła, uwalniając metalową, srebrną sferę przypominającą głowę wilka. Takuya zamienił miejscami Ziarnokłódki i otworzył Ziarnokłódkę GaoOokami, odsłaniając obraz głowy wilka z otwartą paszczą i obraz miecza, przypominającego ogon wilka, Ookaken.

LOCK ON!

HAI~! GAOOOKAMI ARMS! NAITO HANTA NO TOUBOE!

Zbroja Blast zniknęła, a na jej miejscu wylądowała zamknięta forma Zbroi GaoOokami. Po rozłożeniu się, naramienniki był koloru srebrnego i przypominały uniesione do góry łapy wilka. Zbroja piersiowa i na plecach również była koloru srebrnego, z domieszką bieli i czerni. Zaś srebrny hełm posiadał zielony wizjer i białą osłonkę na usta. Całość dopełniał duży miecz, przypominający ogon wilka.

Bijon zakręcił Ookakenem, zanim ruszył na Żołnierzy, wymachując mieczem w szale.

Chociaż Żołnierze Gear-Z byli Riderami Genezy, to jednak mieli tą samą wadę, co wielu tutejszych przeciwników: byli słabi. Ich siła opierała się na liczebności, i to właśnie dlatego Zarc miał trudności, gdyż był on sam przeciwko kilkunastu Żołnierzom.

"Oryaaah! Zejść mi z drogi!" wrzasnął Bijon, biorąc do wolnej ręki Szablę Musou, po czym jeszcze bardziej dziko wymachiwał broniami. Kilku Żołnierzy Gear-Z padło pod ostrzem dwóch mieczy Bijona. "W porządku, zakończmy to szybko!" powiedział Bijon, trzykrotnie przecinając Ziarnokłódkę GaoOokami.

HAI~! GAOOOKAMI SPARKING!

Ookaken zaświecił srebrnym światłem, po czym wytworzył projekcję swojej większej wersji. Bijon ryknął w furii, wykonując dziki wymach powiększonym mieczem w stronę Żołnierzy Gear-Z. Kultyści krzyknęli, kiedy eksplozja wywołana uderzeniem broni Bijona rozerwała ich na strzępy.

"Wychodzi na to, że i ja będę musiał wziąć nowy sprzęt." powiedział Benkei, biorąc do ręki Ziarnokłódkę z motywem czarnego byka.

GAOOUSHI!

Benkei stał niewzruszony, kiedy ze Szczeliny nad nim wyłoniła czarna sfera z rogami byka. Dan odepchnął nogą Żołnierza Gear-Z, który najwyraźniej chciał go nadziać na Giayari. Od razu umieścił Ziarnokłódkę GaoOushi w Napędzie Sengoku i przeciął ją, odsłaniając obraz byka ze czerwonymi ślepiami oraz obraz szpady z narzutką, zwaną Toro-Szpada.

LOCK ON!

COME ON! GAOOUSHI ARMS! MATADORU, OLE, OLE~!

Zbroja GaoOushi wylądowała na ramionach Dana, po czym zaczęła się rozkładać. Boki sfery uformowały złote naramienniki w kształcie głów byków, tylna część była koloru czarnego z czerwonymi akcentami, podczas gdy zbroja piersiowa wyglądem przychodziła na myśl mechaniczną głowę byka, gdyż zdradzały ją czerwone romby przypominające wściekłe, czerwone ślepia. Zaś czarny hełm z czerwonym wizjerem był ozdobiony dwoma skręconymi do góry rogami, a w prawej ręce zmaterializowała się futurystyczna szpada, przyczepiona czerwoną narzutką, która się ciągnęła aż do ramienia Dana.

"No dobra, wy pyskujące indyki, zatańczmy!" zadeklarował Benkei, odganiając z ramienia narzutkę i ruszając do ataku. Żołnierze Gear-Z również przystąpili do ofensywy, dźgając Giayari'ami. Benkei błyskawicznymi rucham blokował uderzenia włóczni i odwdzięczał się szybkimi dźgnięciami. Chociaż zbroja Gear-Z była mocna, to błyskawiczne dźgnięcia mogłyby by okazać się dla niej fatalne w skutkach.

Jeden z Żołnierzy próbował wbić Giayari w plecy Benkeia, ale sprawny w defensywie i ofensywie Rider wykorzystał narzutkę w charakterze tarczy, która, ku zaskoczeniu Dana, okazała się być bardzo twarda jak prawdziwa tarcza; ostra włócznia Gear-Z zrobiła tylko małe zadrapanie. Dan skorzystał z okazji i przebił Toro-Szpadą brzuch przeciwnika. Żołnierz Gear-Z jęknął, kiedy Benkei mocnym wykopem odepchnął go od siebie, wyjmując zakrwawione ostrze z ciała.

"Najwyższa pora puścić byka na wroga!" warknął Dan, dwukrotnie przecinając Ziarnokłódkę.

COME ON! GAOOUSHI AU LAIT!

Toro-Szpada zaświeciła czerwonym światłem, które przyjęło półprzezroczystą projekcję byka. Benkei zamaszyście odgarnął narzutkę i przyjął postawę bojową, podczas gdy futurystyczna szpada coraz mocniej się świeciła. "SEIYAAAAA!" rzucił Benkei, pchając Toro-Szpadę do przodu; wówczas projekcja byka ruszyła do przodu, wycinając w pień pół tuzina Żołnierzy Gear-Z. "Heheheh... Ole!" rzekł radośnie Benkei, unosząc wolną rękę do góry niczym matador.

"Być może ja też powinienem wypróbować nową Ziarnokłódkę." powiedział Farukon, sięgając po Ziarnokłódkę z motywem żółtego orła i aktywując ją.

GAOWASHI!

Szczelina nad głową Kouji'ego się otworzyła, odsłaniając żółto-białą sferę. Kouji przeciął Ziarnokłódkę Ostrzem Tnącym, ujawniając obraz głowy żółtego ptaka ze srebrnym dziobem oraz obraz szabli, przypominających żółtą wersję Kondo-Bułatów Ziarnokłódki GaoKondoru.

LOCK ON!

SOIYA! GAOWASHI ARMS! OOZORA NO OUJA!

Części Zbroi GaoWashi opadły na ramiona Farukona i zaczęły się rozkładać. Wyglądem przypominały żółto-białą wersję Zbroi GaoKondoru Zarca, z różnicą że hełm nie miał rogów na głowie, a naramienniki przypominały skrzydła orła. Kouji spojrzał na zaskoczonych Żołnierzy Gear-Z, ściskając w dłoniach żółte i bardziej proste wersje Kondo-Bułatów, Orle Katany.

"Dobrze, zobaczmy, jak sobie z tym poradzicie!" zadeklarował Farukon, kierując się w stronę Żołnierzy Gear-Z.

Jeden z Żołnierzy próbował go dźgnąć, ale Farukon sparował cios swoją kataną i odegrał się, horyzontalnie przecinając przeciwnika drugą kataną. Inny Żołnierz Gear-Z próbował zaatakować od tyłu, ale i znowu Kouji zablokował atak, po czym zręcznym ruchem posłał go w stronę innych Żołnierzy. Trzech z nich wtedy popchnęło wajchy na Napędach Genezy.

GEAR-Z ENERGY SQUASH!

Trzech kultystów skoczyło w górę i wystrzeliło się w stronę Farukona, a ich bronie były spowite dwukrotnie większą projekcją ich samych.

"Nie sądzę!" powiedział Farukon, raz przecinając Ziarnokłódkę GaoWashi.

SOIYA! GAOWASHI SQUASH!

Orle Katany zapłonęły żółtą energią, gdy Farukon zakręcił nimi w dłoniach. Kiedy tylko troje Żołnierzy Gear-Z było już wystarczająco blisko, Kouji rzucił Orlimi Katanami w ich stronę. Impet wywołany rzuceniem i zebraniem energii doprowadził do tego, że futurystyczne katany wręcz dosłownie przecięły projekcje wielkich włóczni Gear-Z. Kultyści przez sekundę wpatrywali się na swojego przeciwnika, zszokowani, zanim ich projekcje eksplodowały. Farukon obserwował, jak troje Żołnierzy pada na siebie, a ich transformacje zostały anulowane, przywracając ich do cywilnej formy.

"Niech to, za dużo ich!" zacisnął zęby Benkei.

"Musimy się przedostać do Kurokiego!" dodał Bijon.

"Wiem, ale żeby się do niego dostać, trzeba będzie pokonać jeszcze sporo Żołnierzy Gear-Z!" powiedział Farukon, blokując kolejny atak uzbrojonych kultystów.


Międzyczasie w innej części miasta...

COME ON! GAOPAON SQUASH!

"AAA MAAASZ!" krzyknęła Rankuto, obracając się dziko z Ponkachi, otoczona brązową aurą. Z łatwością przedarła się przez szeregi Żołnierzy Gear-Z, po czym się zatrzymał. "Uuuaaaahhh... Wszystko wiruje..." jęknęła Ganryou, potykając się jak pijana.

"Toshi–san! Skup się!" rzuciła Enshō.

"Nie mogęęę... kręci mi się w głowieee..." jęknęła Rankuto.

"Więc po kiego licha wirujesz?" zapytała się Bunshuu, zakłopotana.

"Mniejsza o to! Po prostu pokonajcie tych drani!" rozkazała Enshō. "Pokażcie im siłę Klanu En!"

"Hai, Reiha–sama!" odpowiedziała Bunshuu, podczas gdy Rankuto wciąż próbowała odzyskać równowagę.

"Uuuhhh... Postaram się..."

"RAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGGGGGGHHHHHHHHHH!" wrzasnęła Kakouton, bezlitośnie zabijając przeciwników swoim mieczem.

"To się już robi żenujące..." zmarszczyła brwi Sousou, przecinając Żołnierza Gear-Z swoją kosą.

"Zgadzam się. Teraz widzę, dlaczego Kazakiri–dono miał trudności w walce przeciwko Riderowi Genezy." zgodziła się Kakouen, wystrzeliwując strzały.

"A skoro o tym mowa..." uśmiechnęła się złośliwie Sousou. "Naprawdę się aż tak zainteresowałaś Kazakiri?"

Kakouen zamrugała, zdumiona, podczas gdy jej siostra warknęła wściekle na wspomnienie o Kurokim. "Dlaczego tak mówisz, Karin–sama?" zapytała się młodsza bliźniaczka.

"Spędzasz dużo czasu z Kuroki'm, nawet posuwasz się do masażu," zaobserwowała Karin.

Kakouen zastanowiła się nad tym przez chwilę. "Cóż, skłamałabym, gdybym powiedziała 'nie'."

"CO!?" sapnęła Kakouton, była tak zaskoczona że nie zauważyła, jak pozbawia głowy kolejnego Żołnierza Gear-Z.

"A dlaczego?" naciskała Sousou, uderzając w kolejnego kultystę.

"Karin-sama, ja wcale się w nim nie bujam, ani on we mnie! Obowiązki Naczelnego Dowódcy zaczynają brać górę nad nim. Myślałam, że masażem pomogę mu pozbyć się stresu! Poważnie!" odpowiedziała natarczywie Kakouen.

"Rozumiem..." odpowiedziała Sousou, ale nie mogła sobie odpuścić riposty. "Jesteś pewna, że między wami nie iskrzy się coś więcej?"

Kakouen spojrzała na swoją władczynię, po czym westchnęła. "Karin-sama, możemy to przełożyć na później?!"

"Jak tam chcesz," odparła Sousou.

Jednakże Kakouton wyglądała, jakby miała właśnie eksplodować ze złości, i wręcz musiała mamrotać pod nosem, żeby nie wybuchnąć krzykiem. "Niech cię, Kazakiri! Najpierw Karin–sama, a teraz Shuuran!? Ty przeklęta, zboczona pijawko!"


"Hah!" rzuciła Kannei, przecinając kolejnego Żołnierza-kultystę swoim mieczem.

"Grr, wydaje mi się, że to się nigdy nie skończy." powiedziała Sonken, starając się utrzymać równowagę.

"Fakt, mają przewagę liczebną, ale nie są aż tak silni jak Farukon–kun lub Zarc–kun. Być może zbytnio polegają na swoich pasach?" zastanawiała się Sonsaku.

"Też racja," odparła Sonken, unikając cios włócznią kultysty i zadając cios prosto pierś Żołnierza, po czym kopniakiem odepchnęła martwego człowieka od siebie. "Martwię się o Kurokiego..."

Sonsaku uśmiechnęła się niczym kot, który właśnie dorwał kanarka. "Ara, od kiedy nazywasz go po imieniu?" zapytała się Sonsaku z uśmiechem, na co Sonken się zarumieniła. Starsza siostra zachichotała, pozwalając swojej wyobraźni wziąć górę. "Zastanawiam się, jak będą wyglądać moi przyszli siostrzeńcy i siostrzenice... może powinnam już wybrać dla nich jakieś imiona?"

"ONEE–SAN!" rzuciła Sonken, kiedy rumieniec wstydu rozszedł po całym jej ciele.

"Oh Renfa, wiesz że ja się z tobą tylko droczę." zachichotała Sonsaku.

"Czasami nie potrafię rozróżnić, czy żartujesz czy nie..." odpowiedziała Sonken z zażenowaniem.

Sonsaku znów zachichotała. "Maa, maa, pozbądźmy się Żołnierzy Gear-Z, zanim pomożemy Zarc'owi–kun. Nie mogę pozwolić, żeby mój przyszły szwagier wpadł w jeszcze gorsze kłopoty."

"ONEE–SAN!"

"Sheren–sama, czy możesz z łaski swojej się skupić?" westchnęła poirytowana Shuuyu, kiedy jej koń wpadł na jednego z Żołnierzy.

"Ma rację. Skoncentruj się." błagała Rikuson, będąc za Shuuyu.

"Mou, musicie się wszyscy nauczyć, jak się wyluzować." westchnęła Sonsaku.


"Oraoraoraoraoraoraoraoraoraoraora!" krzyknęła gwałtownie Rinrin, dziko wymachując Włócznią Żmii i wysyłając pobitych Żołnierzy Gear-Z w górę.

"Kurczę, czy ci głupcy w ogóle znają słowa 'poddać się'?!" rzuciła Bachou, machając włócznią.

"Hawawa, musimy jak najszybciej się dostać do Zarc–sama!" panikowała Shuri.

"Łatwiej powiedzieć, niż zrobić, mała!" powiedziała Shia, przebijając kolejnego kultystę Księżycowym Ostrzem Latającego Smoka.

"Są kłopotliwi..." rzekła miękko Ren, wbijając Wiertak Niebios w brzuch przeciwnika.

Aisha warknęła, posyłając w powietrze Żołnierzy Gear-Z raz za razem. Wróg dorwał ich z zaskoczenia, a teraz jej pan płacił bolesną cenę. Na myśl o tym, co się może stać Kurokiemu, krew Aishy zaczęła wrzeć, jeszcze bardziej pragnąc odwetu na kultystach.

"ZEJDŹCIE MI Z DROGI!" ryknęła na całe gardło Aisha, jednym uderzeniem likwidując pięcioro kolejnych Żołnierzy Gear-Z.

"Kan'u, uspokój się!" powiedziała Miyabi.

"Ale–"

"Dostaniemy się do niego, ale nic nie zdziałasz, jeśli będziesz atakować jak obłąkana! Musisz się opanować."

Aisha zacisnęła zęby, czując jak jej serce bije szybko. "A-Ale... ja się martwię o Kurokiego..."

"...Zarc jest silny," powiedziała Ren, blokując atak kolejnego przeciwnika. "...nie przegra z nimi."

"Ryofu–chin chciała powiedzieć, że Zarc jest zbyt silny, żeby ci słabeusze go pokonali," dodała Shia z uśmiechem.

"Da radę, musimy tylko w niego wierzyć!" odparła Kousonsan.

Aisha milczała przez chwilę, po czym westchnęła, starając się uspokoić. "Racja. Zarc–sama jest silny. Niedługo do niego dojdziemy." powiedziała spokojnie Aisha, ale w jej umyśle trwał niepokój. "Zarc–sama... wytrzymaj jeszcze trochę. Nie giń..."


Kuroki zacisnął zęby, kiedy kolejny Żołnierz Gear-Z próbował go dźgnąć włócznią, ale nastolatek w porę zareagował i wykorzystał technikę, której nauczyła go Aisha i wyrwał przeciwnikowi Giayari. Potem zakręcił futurystyczną włócznią i tępym końcem powalił kultystę na ziemię. Jednakże nie mógł odetchnąć, gdyż przybywało coraz więcej Żołnierzy Gear-Z, a on sam zaczął powoli opadać z sił.

"Giń, Kazakiri!" krzyknął jeden z uzbrojonych kultystów.

"Posmakuj goryczy porażki!" rzucił inny.

"Poznaj własną bezsilność i patrz, jak upadasz przed ramionami sprawiedliwości!" dodał trzeci kultysta.

"Niech to... w takim tempie to ich nie pokonam..." powiedział do siebie Zarc, ciężko dysząc. "Co zrobić? CO ZROBIĆ?!"

Raczej się nie spodziewał odpowiedzi, bo wtedy jego przeciwnicy nagle zamarli w miejscu. Zdezorientowany, Kuroki obrócił się i zauważył, że wszystko stanęło w miejscu, jakby ktoś zatrzymał czas. "Co?"

"Widać, że masz kłopoty, młody," przemówił głos mężczyzny, na co Kuroki szybko zareagował. Dobrze znał ten głos, ale część jego podświadomości nie chciała w to uwierzyć, lecz kiedy się odwrócił, to już całkowicie był zdumiony.

Za nim stał mężczyzna pochodzenia japońskiego, wyglądał na kogoś po czterdziestce. Nosił na głowie czerwony turban z dużym, czarno-białym szalem zasłaniającym jego usta, a ubrany był w białą szatę i brązowe sandały. Tylko jedna osoba odpowiadała opisowi tego człowieka.

"Nie może być... Sagara...?" zapytał się Kuroki, zdumiony, ale za maską zacisnął zęby, a ręka trzymająca Giayari bardziej zacieśniła uścisk. A to dlatego, że nastolatek wiedział, kim albo raczej czym jest Sagara.

"Oh, więc znasz moje imię." powiedział Sagara z uśmiechem.

"Tylko jedna osoba może się tak ubierać." odpowiedział cierpko Zarc. "Co ty tu robisz?"

"Jestem tu, by zaoferować ci pomoc." odparł Sagara, rozglądając się. "Coś kiepsko ci idzie, co nie?"

"Tak," odpowiedział krótko Kuroki. "Ale znając cię, zawsze się znajdzie jakiś haczyk za pomoc. Więc po co kłopoczesz się z oferowaniem wsparcia? Dobrze wiem kim jesteś... albo raczej czym jesteś, więc nie zgrywaj mi tu zaskoczonego."

"Więc wiesz..." rzekł z rozbawieniem Sagara. "Ale w tej chwili to nie ma znaczenia, nieprawdaż? W obecnej sytuacji nie jesteś w stanie niczego zdziałać. Czy nie złożyłeś obietnicy tym dziewczynom?"

Kuroki zacisnął zęby. Choć bardzo tego nienawidził, Sagara tym razem miał rację: obecna sytuacja wyglądała dla niego kiepsko. Był otoczony przez dziesiątki Żołnierzy Gear-Z i odizolowany od reszty. W końcu westchnął i odrzucił na bok skradzioną Giayari. "Dobra, zaryzykuję," odpowiedział Kuroki. "Ale wiedz jedno: spróbuj zaatakować ten świat, a prędzej czy później się z tobą policzę."

"Urocze," odparł Sagara, niezrażony pogróżkami nastolatka, po czym wyjął z kieszeni przedmiot, który Kuroki natychmiast rozpoznał.

"T–To przecież...!" sapnął Zarc, zaskoczony. W ręku Sagara akurat trzymał Rdzeń Genezy.

"Mam nadzieję, że zapewnisz lepszą rozrywkę, niż Kazuraba," powiedział Sagara, dając do ręki Kurokiego Rdzeń Genezy. "Chociaż i tak już pokazałeś, że potrafisz zaskakiwać."

Kuroki spojrzał na Sagarę z podejrzliwością. "Być może... ale i tak potrzebuję jeszcze Ziarnokłódki Energii, bez niej nie uzyskam dostępu do formy Jimber. A nawet jeśli, to i tak nie wiem, jaki to może mieć wpływ na mnie. Przecież nie jestem Gaimem, a Zarc'em."

"Heh... nie potrzebujesz Ziarnokłódki Energii. Wszystko, co potrzebujesz, znajduje się tutaj." odparł Sagara, wskazując na boczny pas Zarc'a, który trzymał inne Ziarnokłódki. Jedna z nich zdawała się świecić fioletowym światłem.

"Huh?" zdziwił się Kuroki, po czym spojrzał na pas ze dodatkowymi Ziarnokłódkami i odczepił z niego Ziarnokłódkę Rebelii, która pulsowała fioletowym światłem. "Smok Mrocznej Rebelii..." powiedział nastolatek, zanim nagle wstrzymał oddech. Nie był w stanie sobie tego wyjaśnić, ale z jakiegoś powodu wiedział, co zrobić. "Różnooki Wahadłowy Smok... i Smok Mrocznej Rebelii... one... razem..." wyszeptał Zarc, widząc w swojej wizji zacieniowaną sylwetkę dużego smoka.

Sagara uśmiechnął się, widząc zdumienie u Kurokiego, mimo maski. "Teraz już wiesz, co zrobić." powiedział mężczyzna, po czym odwrócił się i odszedł, machając ręką w pożegnalnym geście, kiedy zniknął. "Będę cię obserwować, Smoczy Cesarzu. Daj im pokaz mocy swojego życia!"

Zarc dalej wpatrywał się w świecącą Ziarnokłódkę, że nawet nie zauważył, jak czas zaczął ponownie płynąć.

"Mam dać pokaz mocy swojego życia, hmm?" mruknął Kuroki, po czym spojrzał na tuzin Żołnierzy Gear-Z, którzy zaczęli go powoli otaczać. Raczej wolał nie polegać na Sagarze i jego prezentach, ale nie mógł zaprzeczyć faktowi, że jeśli nie wykorzysta Rdzenia Genezy, będzie po nim. "No dobra, chce, żebym dał pokaz mocy? To dam im taki pokaz, jakiego nie zapomną! Czas uwolnić potęgę Genezy!" zadeklarował Kuroki, odpinając Indykator Ridera, a na jego miejsce włożył Rdzeń Genezy. Potem przystąpił do otworzenia Ziarnokłódki Mrocznej Rebelii.

DARK REBELLION!


BGM Theme: Yusei Battle theme from Yu-Gi-Oh! 5D's

Nad głową Kurokiego otworzył się trójkątny portal, z którego się wyłoniła się zamknięta forma Zbroi Mrocznej Rebelii, podczas gdy Zbroja Różnookiego Wahadłowego Smoka wróciła do sferycznej formy i uniosła się nad nastolatkiem. Kuroki umieścił Ziarnokłódkę Rebelii w Rdzeniu Genezy i zablokował ją razem z Ziarnokłódką Różnookiego, po czym użył Ostrza Tnącego, odsłaniając otwarte wersje obydwóch Ziarnokłódek.

LOCK ON!

SOIYA! RYUUJIN GATTAI! ODD-EYES/DARK REBELLION!

Dwie sfery wówczas zderzyły się ze sobą w powietrzu, rozpryskując iskry, aż w końcu zaświeciły się jasnym światłem. Po sekundzie światło zgasło, ujawniając większą, czarną sferę z czerwonymi akcentami. Owa sfera wylądowała na ramionach Zarca, po czym zaczęła się rozkładać, dodatkowo generując elektryczność. Na nogach pojawiła się gruba, czarno-szara zbroja z czerwonymi, świecącymi się liniami, zakończona czterema pazurami. Naramienniki były koloru szarego, a czarne, metalowe rękawice posiadały po cztery pazury, które mogłyby przebić nawet stal. Zbroja piersiowa była koloru czarnego, z domieszką turkusu i ze szarymi wykończeniami, a główną uwagę przykuwały dwa żółte kule i ostrza, które razem tworzyły coś na wzór głowy demonicznego potwora. Oprócz smoło-czarnego, smoczego hełmu z czerwono-zielonym wizjerem i niebieskim klejnotem na 'czole', największą uwagę przykuwało to, co znajdowało się na uzbrojonych plecach: para ciemnofioletowych rogów z dwoma fioletowymi kulami oraz para dużych czarnych sfer z czerwonymi, świecącymi się liniami, a każda sfera miała po cztery wypustki, przypominających nieaktywne generatory elektryczności. Całość dopełniała Dźwiękowa Strzała, futurystyczny łuk, który akurat był trzymany w lewej ręce.

REBELLION EYES ARMS! HAOU KOKURYUU ON STAGE!

Kuroki spojrzał na siebie, zdumiony wyglądem nowej zbroi. Nie tylko czuł się jako dosłownie Opancerzony Kamen Rider, ale czuł też, jakby przez jego ciało przepływała czysta energia. Nastolatek zacisnął pięść, która wtedy zaiskrzyła elektrycznością. "Nie do wiary! Czuję ją! Czuję moc... aż nie może się doczekać, aby się wyładować na wrogach!" pomyślał Kuroki, po czym spojrzał na Żołnierzy Gear-Z, którzy wpatrywali się w niego z niepokojem. Wyglądało na to, że nowy upgrade wprawił ich w zaskoczenie.

"N-Nieważne, że zmienia zbroję. Kazakiri nie ma szans z nami!" krzyknął jeden ze Żołnierzy Gear-Z, odzyskując pewność siebie.

"Tak myślisz?" zakwestionował Zarc, kiedy jego pancerz się zmniejszył, zwiększając mu swobodę ruchu. "W takim razie dam wam lekcję: nie zadzieraj z Kamen Riderem Duo Zarc! Oczy rebelii zaszczepią strach w moich wrogach!"

"Atak!" rozkazał Żołnierz Gear-Z.

"Heh," wyśmiał Kuroki, kiedy szereg kultystów przypuściło na niego atak. Uśmiechając się za maską Zarc naciągnął łuk Dźwiękowej Strzały i wystrzelił strzałę energii, która przebiła się przez cały szereg, wywołując eksplozję. "O tak... dwie Ziarnokłódki lepsze, niż jedna."

Kolejny Żołnierz próbował zaatakować od tyłu, ale Kuroki przeskoczył nad nim, wykonując salto i uderzając w odsłoniętą szyję przeciwnika ostrzem Dźwiękowej Strzały. W chwili, kiedy tylko dotknął ziemi, nastolatek odwrócił się i niewidocznym dla człowieka ruchem odpalił kilka strzał, celnie trafiając w Żołnierzy Gear-Z.

"Zobaczmy, co się stanie, jak zrobię to!" powiedział Zarc, używając Ostrza Tnącego do jednego przecięcia obu Ziarnokłódek.

SOIYA! ODD-EYES/DARK-REBELLION SQUASH!

Ostre krawędzie Dźwiękowej Strzały jarzyły się czerwoną energią połączoną z fioletową elektrycznością, po czym Zarc obrócił się na pięcie, rozcinając pechowych Żołnierzy Gear-Z. "O tak, rządzę!" rzucił Kuroki.

"N-Niemożliwe! J–Jak to się stało, że jest teraz silniejszy!?" wyjąkał jeden z kultystów.

"K-Kim on jest?! To jakiś potwór!" rzucił drugi z nich.

"Naprawdę chcecie to wiedzieć?" zapytał się retorycznie Zarc, kiedy jego pancerz wrócił do poprzednich gabarytów, a osiem szarych wypustek na jego plecach się otworzyły, generując fioletową elektryczność, podczas gdy fioletowe i żółte kule na ciele Zarc'a się zaświeciły. Nastolatek potem zrobił coś niemożliwego: cztery razy przeciął Ziarnokłódki.

SOIYA! REBELLION EYES OVERLIMIT!

"Jestem Kamen Riderem, wojownikiem który walczy dla sprawiedliwości! Który walczy za tych, którzy sami nie potrafią się bronić przed takimi draniami jak wy! Który wymierzy wam karę za manipulowanie niewinną dziewczyną i zniszczenie jej reputacji! A nazywam się Kamen Rider Duo Zarc, Smoczy Watażka!" zadeklarował Zarc, kiedy na jego hełmie pod podbródkiem wydłużyły się dwa kły, a on sam poderwał się do lotu.

"Hanki no Gekirin! SUTORAIKU DISUOBEI!" ryknął Zarc, lecąc w stronę grupy Żołnierzy Gear-Z. Zanim kultyści zdołali zareagować-

*BOOM!*

Lecący Kamen Rider przebił się przez ich szeregi, doprowadzając do dużego wybuchu, który nie tylko wstrząsnął miastem, ale i rozrzucił kultystów na wszystkie strony. Kuroki gładko wylądował na ziemi, po czym spojrzał za siebie. Był bardzo zdumiony, kiedy odkrył, jaki rezultat dał ten manewr: kilka budynków zostało uszkodzonych w wyniku zderzenia się z jego aktywnymi generatorami, a obecnie-uszkodzoną ziemię zdobiła para śladów kłów. "O tak... Różnooki Smok Rebelii..." powiedział do siebie Kuroki, automatycznie wyłączając swoje generatory.

"Grrrrrrrrrr..." warknął lider Żołnierzy Gear-Z, zanim zamknął swoją Ziarnokłódkę i wrócił do cywilnej formy. "Jeszcze wrócimy... możesz na to liczyć, Najwyższy Smoczy Królu." powiedział kultysta, zanim niespodziewanie zniknął, co zaskoczyło Kuroki'ego. Kilku ocalałych Żołnierzy Gear-Z zrobiło to samo, wrócili do cywilnej formy i nagle się teleportowali.

End BGM


"Nie wiem, o co im chodzi z tym 'Najwyższym Smoczym Królem'... ale sztuczka z teleportacją całkiem niezła," skomentował Kuroki.

"ZARC–SAMA!" rozległ się głos. Kuroki odwrócił się, żeby zobaczyć Aishę, biegnącą do niego w towarzystwie innych generałów i Riderów.

"Minna! Wszystko z wami w porządku?"

"To raczej my powinniśmy cię o to– jeny!" zagapił się Bijon.

"Chłopie, w tej zbroi wyglądasz jak żywa machina destrukcji!" dodał Benkei.

"A więc tak wygląda odpowiednik Zbroi Jimber. Intrygujące..." zauważył Farukon.

"Co?!" sapnęła Aisha, gapiąc się na swojego dowódcę. "Nigdy wcześniej nie widziałam takiej formy!"

"Oczywiście, że nie." odparł Kuroki, uśmiechając się za maską.

"Wygląda tak niesamowicie!" powiedziała Rinrin, jej oczy błyszczały z radości.

"Więc tak wygląda odpowiednik Riderów Genezy..." skomentowała Shuri w zachwycie.

"Łał, ale czad..." powiedziała Bachou.

"Nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać, Zarc." zachichotała Kousonsan.

"Ara... niesamowite. Widać, że miałam rację, wybierając cię na męża Renfy. W tej zbroi wyglądasz bosko." rzekła Sonsaku z uśmiechem

"Onee–san!" zarumieniła się Sonken.

"Intrygujące." skomentowała Shuuyu.

"Ale lśni." dodała Rikuson.

"Hmph, nieźle." rzekła Kannei.

"Hmmmmmm... imponujące." uśmiechnęła się Sousou. "Widać, że powinnam cię mieć na własność."

"Karin–sama!" rzuciły Kakouton i Jun'iku, gapiąc się z niedowierzaniem na swoją przywódczynię.

"Uspokójcie się dwoje..." westchnęła Kakouen.

"Mou~ jak to się stało, że to on musi być taki ważny?!" narzekała Enshō.

"Hehhhhhhhhhhh..." westchnęły wspólnie Bunshuu i Toshi, zirytowane charakterem swojej pani.

"Jesteś pełen niespodzianek, Kazakiri." powiedziała Miyabi.

"Niezła ta zbroja!" uśmiechnęła się szeroko Shia. "Aż mnie kusi, żeby spróbować swoich sił w walce z tobą!"

"…Lśniąca." skomentowała Ren.

Kuroki wówczas zamknął swoje Ziarnokłódki, powracając o swojej cywilnej tożsamości, a wszyscy pozostali Riderzy również to zrobili.

"Więc, jak ci się udało zdobyć Rdzeń Genezy, Kuroki–kun?" zapytał się Kouji.

"No i jakim cudem udało ci się zyskać odpowiednika Zbroi Jimber, mimo iż nie posiadasz Ziarnokłódki Energii?" dodał Dan, patrząc na Ziarnokłódki Różnookiego i Mrocznej Rebelii, które dalej był umieszczone w Napędzie Sengoku i w Rdzeniu Genezy.

"Możecie mi wierzyć lub nie, ale... otrzymałem Rdzeń od Sagary," odpowiedział Kuroki z westchnieniem.

...

...

...

"EHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH?! SAGARA?!" zapytali się wspólnie Dan, Takuya i Kouji, zszokowani.

"Sagara?" zapytała się Sonsaku, zdezorientowana.

"Oh jeny, oh jeny, oh jeny!" mamrotał Takuya, ciągnąc za włosy podczas panikowania.

"Co się dzieje?" zmarszczyła Sousou brwi.

"Kim jest Sagara?" zapytała się Aisha.

"Chyba raczej czym jest Sagara?" poprawił ją Kuroki. "Szczerze mówiąc..." powiedział nastolatek z wahaniem, "...Sagara to sam Las Helheim."

"Czekaj, chcesz powiedzieć, że Las Helheim, to samo miejsce gdzie znaleźliście Ziarnokłódki, jest żywy!?" zapytała się Sonken z niedowierzaniem.

"Tak. I wygląda na to, że ten staruch znów próbuje ruszyć cykl."

"Po moim trupie!" powiedział Dan, waląc w otwartą dłoń.

"O jakim cyklu mówicie?" zapytała się Sousou.

"Cykl zniszczenia i odrodzenia świata... z Lasem Helheim jako głównym źródłem." odpowiedział ponuro Kuroki.

"Czy mógłbyś nam to wyjaśnić, Kuroki–kun?" zasugerowała Sonsaku.

"Tak jak powiedziałem, Las Helheim ma własną świadomość i często się pojawia w różnych mitach w innych światach. Przyczyną, dla której uderza na te światy, jest promowanie ewolucji," spauzował Kuroki, gdy na jego twarzy pojawił się grymas. "Tak przynajmniej twierdzi."

"Ten Sagara," powiedziała Aisha.

"Tak, ale w jego przypadku nie da się wybrać między orłem, a reszką." powiedział Takuya.

"Dlaczego?" zapytała się Sonsaku.

"Po pierwsze, on nie gra po żadnej stronie. Nie jest dobry ani zły." wyjaśnił Kuroki. "A po drugie, kiedy ci pomaga, zawsze się znajdzie haczyk w zamian za tę pomoc. A kiedy jakakolwiek ze stron zwycięża nieuczciwie, Sagara zawsze znajdzie sposób, żeby wyrównać szanse."

Twarz Sousou zgęstniała w skupieniu, próbując zrozumieć rolę Sagary. "Więc... jest jakimś sędzią, który w rzeczywistości przeszkadza w grze."

"Mniej więcej, tak. Taa, to dobra analogia," skinął głową Takuya.

"Ale i tak nie wiadomo, co zrobi potem, więc lepiej mieć oczy dookoła głowy." powiedział Dan.

"Nie wiem, jak wy, ale ja wolę znaleźć Tōtaku i wreszcie zakończyć tą sprawę. Im szybciej, tym lepiej." zasugerował Kuroki.

Akurat wtedy pojawił się jeden z żołnierzy sojuszu i uklęknął przez nastolatkiem. "Zarc–sama, składam raport! Moja grupa natrafiła na powóz z jednym chłopakiem i dwoma dziewczynami."

"Kim oni są?" zapytał się Kuroki z zaciekawieniem.

"Bardzo przepraszam, sir. Nie wiem, kim są, ale dziewczyny nalegały, żeby się z tobą spotkać."

"Ho~? Czyżby dwie dziewczynki chciałyby dołączyć do haremu?" zachichotał Takuya.

*BONK!*

"OW!" jęknął Takuya, czując nabitego guza na głowie.

"Przestaniesz wreszcie?! Mówiłem ci, że nie mam haremu!" rzucił Kuroki, wkurzony, po czym zwrócił się do żołnierza. "Dobra... zaprowadź mnie do tej trójki."

"T-Tak, sir! Zaprowadzę pana do nich!"


Kuroki, Riderzy za wyjątkiem Rankuto, Aisha oraz generałowie Tōtaku podążali za żołnierzem, aż natrafili na powóz. Koło niego stał młody mężczyzna z czerwonymi krótkimi włosami i zielonymi oczami. Miał na biały płaszcz bez rękawów, czarną koszulkę bez rękawów, futrzany kołnierz, brązowe spodnie oraz buty.

Jedna z dwóch dziewczyn miała długie, zielone włosy, związane czerwonymi wstążeczkami w cienkie, bliźniacze warkocze, które docierały niemal do ud, oraz zasłaniające bursztynowe oczy okulary z różową oprawką. Jej postura była drobna i odziana w jasnobrązową tunikę z czarnymi wykończeniami na końcach rękawów oraz w czarną spódniczkę mini. Miała także na sobie czarne pończochy i wysokie, ze srebrnymi wykończeniami, buty z srebrnymi obcasami. Jej wygląd uzupełniał czarny kapelusz i czarna peleryna narzucona na ramiona, której długie przedłużenia sięgały do jej kolan, również ze srebrnymi wykończeniami. Ręce dziewczyny były odziane w czarne bezpalcowe rękawice, a jej pelerynę przytrzymywała czerwona wstęga pełniąca rolę paska.

Druga dziewczyna również była drobna i to tego promieniowała aurą niewinności. Poza jasnoniebieskimi włosami i fioletowymi oczami miała też wyszukaną i kosztowną szatę, na którą składały się z niebieskie szaty z białymi futrzanymi podszewkami i czarne szaty z wiszącymi rękawkami oraz czerwona długa spódnica, która przetaczała się po podłodze. Nosiła także kwadratowe, czarne nakrycie głowy z przezroczystą zasłoną, która częściowo zasłaniała jej twarz.

"Yue–sama!" zawołała Miyabi po czym wraz z Ren i Shią podbiegła do jasnowłosej dziewczyny.

"Czy ona... właśnie powiedziała 'Yue' do tej jasnowłosej?" zapytał się Takuya.

"Na to wygląda." odpowiedział Kuroki, ale po kilku sekundach on i jego koledzy spojrzeli na drobną dziewczynkę z niedowierzaniem.

"EHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH?! ONA JEST TOTAKU?!"

"Dzięki Białym Szatom, Yue–sama rzadko się pojawiała publiczne, więc nic dziwnego, że nie wiecie jak wygląda," skomentowała Shia z lekkim uśmiechem.

"N-No, no ale...! Historia...!" wybełkotał Dan.

"Tōtaku też jest loli!?" powiedział Takuya, gapiąc się na jasnowłosą dziewczynkę.

"Oficjalnie wyrzucam z siebie całą wiedzę o Trzech Królestwach na śmietnik," westchnął Kuroki, zakłopotany.

"Jak ja się z tobą zgadzam," mruknął Kouji.

"Minna, wszystko z wami w porządku?" zapytała się uprzejmie Tōtaku.

"Nie ma co się martwić!" uśmiechnęła się szeroko Shia. "Powinnaś podziękować Zarc'owi za przepędzenie tych Białych Szat!"

Tōtaku odwróciła się do czarnowłosego nastolatka i ukłoniła się przed nim, "Dziękuję ci, że zaopiekowałeś się moimi drogimi przyjaciółmi."

"Eee tam, po prostu robię to, co słuszne," odparł Kuroki.

"Hej, jak śmiesz się zwracać do Yue–sama w taki sposób!" skarciła zielonowłosa dziewczyna.

"Kaku–dono, nie ma takiej potrzeby." powiedział czerwonowłosy chłopak.

"Ale Kada–dono, on–" zaczęła Kaku, ale Kuroki przerwał jej wypowiedź.

"Chwila, Kada? Jak Kada Genka?" zamrugał Kuroki, zaskoczony.

"Przynajmniej jedna osoba ma właściwą płeć," mruknął Kouji.

"Jesteś Kada Genka, jak ten Kada Genka, legendarny lekarz?" zapytał Kuroki.

"To prawda, ale nie wiem czy powinienem być uznawany za legendarnego. Jestem Kada Genka z DROGI PIĘCIU MISEK RYŻU!" zadeklarował głośno Kada, na co Kuroki i pozostali Riderzy aż podskoczyli.

"Hej, o co chodzi z tym krzyczeniem?" zaprotestował Takuya.

"Ah, przepraszam, słowa DROGA PIĘCIU MISEK RYŻU muszą być wypowiadane w taki sposób."

"Dlaczego?" zapytał Kuroki.

"Za każdym razem muszą brzmieć w najgłośniejszy i najbardziej dramatyczny sposób. Trzeba kłaść odpowiedni nacisk na wymawianie ich."

"...Wiesz co? Zapomnij, że pytałem." odpowiedział Kuroki, zakłopotany. Dla niego ta odpowiedź była zbyt niejednoznaczna i nawet idiotyczna.

"A co cię tu sprowadziło, Kada–dono?" zapytała się Aisha.

"Akurat mijałem to miasto, kiedy nagle znikąd pojawiła się ta grupa kultystów, Białe Szaty." odpowiedział Kada.

"Wiesz, co się stało z ludźmi?" rzekł Kouji.

Kada zmarszczył brwi, "Z tego, co udało mi się dowiedzieć, wynika że większość cywili jest pod wpływem zaklęcia snu, zapewne żeby nie interweniowali. Udało mi się złamać zaklęcie i poprosiłem ich, żeby się nie ruszali z domów."

"Powiedziałeś większość. Co się stało z resztą?" zainteresował się Dan.

"Oni..." zaczął Kada, lecz zaczął się wahać. Wydawało się, że to, co chciał powiedzieć, było zbyt trudne do wypowiedzenia.

"Co? Co z nimi?" nalegał Kuroki.

"Oni... oni zostali przeniesieni do jakiegoś lasu... w jakimś innym świecie." odpowiedział Kada. "Nie widziałem wyraźnie, ale... przywódca Białych Szat rozmawiał z czymś... człekokształtnym. Zgodzili się na jakąś umowę, że reszta ludzi będzie... zapłatą. Że będą poświęceni dla jakiegoś celu..."

"POŚWIĘCENI?!" rzucili Riderzy i generałowie, zszokowani.

Tōtaku sapnęła, zakrywając usta dłoniami, a jej ciało zaczęło drżeć. "N–Nie..."

"Yue! Trzymaj się, proszę!" błagała Kaku.

"Jak oni mogli!?" rzucił Kuroki, wściekły.

"Po co w ogóle to robią?!" warknął Dan.

"To chyba oczywiste? Dla Invesów i Ziarnokłódek." warknął Kouji.

"A to człekokształtne... jedyne, co mi przychodzi do głowy, to–" zaczął Takuya, lecz urwał się w pół-zdania, zanim zdał sobie sprawę, z kim rozmawiał lider Białych Szat. "Oh nie... nienienienienienienienienie! Jest źle! Jest źle! Jest źle!"

"O co chodzi, Takuya?" zapytał się Kouji.

"Złe Wieści, ludzie! Złe Wieści, katastrofa, apokalipsa!" gorączkowo krzyczał młodszy Kanbra.

"O co chodzi? Wykrztuś to wreszcie!" zażądał Dan z niecierpliwością.

"Arcywładcy."

Kuroki, Dan i Kouji spojrzeli na Takuyę, zdumieni. Wiedzieli, że każdy Kaijin w Kamen Rider miał swoich przywódców, a w przypadku Invesów to Arcywładcy byli szefami.

"Cholera..." zaklął Kuroki. "Jak mogłem o nich zapomnieć?"

"Zarc–sama, kim są ci Arcywładcy?" spytała się Aisha.

"Arcywładcy to ocaleni z ostatniej cywilizacji, która zginęła z rąk Lasu Helheim. Są znani jako władcy lasu, gdyż zyskali powierzoną przez Helheim pobożną moc. A jeden z nich ma moc kontrolowania samego lasu."

"Co?" sapnęła Aisha.

"Hawawa, t–ten Las Helheim jest j-jeszcze bardziej niebezpieczny, niż myślałam." pisnęła Shuri.

"Nie wiesz nawet połowy o nim." odparł Dan.

"Ale to na bok," powiedział Kuroki, pragnąc zmienić temat. "Ktokolwiek to zrobić, zostanie postawiony przed sprawiedliwością i upewnimy się, że to się nie powtórzy. I Tōtaku, chciałbym zaoferować tobie, twojemu dworowi i twoim generałom azyl oraz pozycję w mojej ekipie. To oznacza, że Luoyang będzie teraz pod moją ochroną."

Tōtaku spojrzała na nastolatka, zdumiona jego ofertą. "A–Ale... spowodowałam tyle śmierci..." powiedziała słabo dziewczynka.

"To nie jest twoja wina. To Białe Szaty są odpowiedzialni za to wszystko," nalegał Kuroki.

"Manipulowanie niewinnymi jest niewybaczalne. Może tym razem uciekli, ale następnym razem nie będą mieć tyle szczęścia," zaprzysięgła Aisha.

"A–Ale..." powiedziała słabo Tōtaku, gdy na jej oczach pojawiły się łzy. "Nie zasługuję, by żyć po tym wszystkim!"

Kuroki westchnął i położył ręce na ramionach Tōtaku. Przez chwilę czuł, jakby władczyni była jeszcze mniejsza i bardziej delikatna, niż się wydawało. "Posłuchaj, wiem, że czujesz się winna za wszystko, ale powtarzam ci to, to nie twoja wina. Jeśli zdecydujesz się umrzeć, to i tak nie oczyści twoich grzechów. Jeśli naprawdę chcesz się nawrócić, to żyj. Żyj, licząc swoje grzechy i nawrócenia."

Tōtaku przez chwilę milczała, nic nie mówić, zanim nie spojrzała w dół, mówiąc, "Dobrze..."

"Widzisz? Jak chcesz, to potrafisz." odparł Kuroki z uśmiechem, po czym spojrzał na Kaku i Kadę. "Jakieś zastrzeżenia?"

"Tak długo, jak Yue jest szczęśliwa, to chyba nie mam żadnych," westchnęła Kaku, póki nie spojrzała na nastolatka morderczym wzrokiem. "Ale mam cię na oku, Kazakiri! Nie myśl, że będziesz mógł skorzystać z Yue!"

"Urocze." odparł z sarkazmem nastolatek.

"To będzie zaszczyt do ciebie dołączyć, Zarc–dono," uśmiechnął się Kada, kłaniając się.

"Świetnie, nie mogę się doczekać współpracy z tobą." odpowiedział Kuroki, również się kłaniając.

"Czadersko! Teraz masz całą frakcję Tōtaku do swojego haremu!" powiedział losowo Takuya.

*BONK!*

"ITEEEEEEEE!" jęknął Takuya, czując kolejnego guza na głowie.

"Której części "Nie mam haremu" nie zrozumiałeś, durniu jeden?!" odciął się Kuroki.

"COOOOOOO?!" eksplodowała Kaku, przerażając chłopaka. "T–Ty–! Ty próbowałeś–!"

"NIE! Nigdy! Skąd!" jęknął Kuroki, mocno się rumieniąc. "M-Mój kumpel ma trochę zlasowany mózg! Bredzi głupoty, on wcale-!"

"...J–Jest w porządku, Ei–chan. Nie mam nic przeciwko..." powiedziała Tōtaku, ku szokowi Kurokiego. Potem spojrzała ponownie na nastolatka, "...P–Proszę, nazywaj mnie Yue, Zarc–sama."

Kuroki przełknął ślinę, czując rosnący niepokój oraz odczucie intencji mordu.

"Zarc–sama..." warknęła słabo Aisha.

"W-Wcale tego nie zaplanowałem! Serio!" błagał nastolatek.

"Człowieku, naprawdę teraz ci nie zazdroszczę, brachu!" odparł Dan, dorzucając swoje trzy grosze.

"Błąd! Wcale nie mam haremu! Nie próbuj mnie kusić, żebym ci przywalił, Dan!"

"Wystarczy, ludzie." powiedział Kouji. "Jeśli chce harem, to będzie mieć harem."

"SEMPAI! Powinieneś być po mojej stronie!" rzucił Kuroki.

"Heh, heh, nie martw się, ziom. Prędzej czy później zaakceptujesz ten fakt." uśmiechnął się głupawo Takuya.

Kuroki westchnął, opuszczając nisko głowę. "Wy wszyscy jesteście bandą drani..."

"Nie, nie jesteśmy." uśmiechnął się Takuya. "My tylko próbujemy ci pomóc, Kurorin."

To, co się stało sekundę później, było tak szybkie, że żaden z obecnych nie zdołał zareagować.

*BAM!*

Takuya lekko się zgiął, gorączkowo trzymając swoją szczękę, podczas gdy na ziemi leżał odłamany ząb i kilka kropli krwi. Dan i Kouji spojrzeli, zszokowani, na Kurokiego, którego zaciśnięta pięść miała na sobie ślad krwi. "Ugh... Kuroki-kun, co ci do reszty strzeliło?" zapytał się Takuya, zdumiony.

"To, że jesteś irytującym, nieznającym prywatności kretynem!" rzucił Kuroki, po czym łypnął wzrokiem na Dana i Kouji'ego. "Wszyscy trzej jesteście kretynami. Za każdym razem, kiedy rozmawiam z jakąś dziewczyną, wy zawsze podsuwacie pokręcone pomysły z haremem! I robicie to od czasu tego incydentu z Tomoko! Czy wy kiedykolwiek udzieliliście mi poważnego, pozbawionego choćby odłamka żartu wsparcia?! Nie! Wy wolicie się droczyć z osobą, która i tak już dużo przeszła w przeszłości!"

"Kuroki–kun, ziom, weź się wyluzuj, my tylko-" zaczął Dan, ale Kuroki przerwał mu warknięciem. I to raczej nie było typowe dla człowieka warczenie, a warczenie sprowokowanej bestii.

"Jeszcze raz to zrobicie, a szczególnie ty, Takuya... a nie ręczę za siebie..." powiedział chłodno Kuroki, odwracając się i odchodząc od grupy.

"...Chyba trochę przesadziliśmy," powiedział Dan.

"Jeju, tak myślisz?" odparła z sarkazmem Shia.

*BONK!*

"AU!" jęknął Takuya, kiedy Kouji uderzył go w głowę. "Najpierw w zęby, a teraz w głowę?! Za co to?!"

"Tak, jak powiedział Kuroki-kun: za bycie irytującym kretynem..." odpowiedział cierpko Kouji.

"Co!? Ja tylko–"

"Takuya, jest różnica między żartowaniem a powagę. Możesz uważać, że ten cały harem jest żartem, ale nie dla Kuro-dono. Właśnie ci dał w zęby, bo nadepnąłeś mu na odcisk. Rób tak dalej, a z całą pewnością jeszcze odetnie ci rękę, albo zrobi coś, czego my wszyscy będziemy żałowali."

"Kurka... chyba tym razem naprawdę zawaliłem sprawę, co?" zapytał się Takuya z westchnieniem.

"Musisz się nauczyć, jak lepiej odczytać nastrój, młody," odparł Dan, przejeżdżając dłonią swoje włosy. "Nie, żebym miał to mówił."

"T–Tak czy inaczej, musimy szybko dogonić Zarc–samę. Kto wie, może wróg wciąż się tu czai," nalegała Shuri.

"Ja to zrobię," zgłosiła się Aisha, po czym poszła za swoim przywódcą.

"Czy z Kazarikim–sama wszystko w porządku?" zapytała się Bachou, zmartwiona.

"Będzie ok." zapewnił dziewczynie Kouji. "Po prostu... niektóre stare rany potrzebują wiele lat, żeby się zagoić."


Kilka godzin później w Luoyang zaczął zapadać zmierzch, a ostatnie patrole raportowały o braku obecności Białych Szat. Z tego powodu zorganizowano uroczystą ucztę w głównej jadalni zamku dla Sojuszu Anty–Tōtaku, razem z żołnierzami i mieszkańcami miasta. Wspólnie jedli, pili i bawili się w najlepsze.

Wszyscy, za wyjątkiem jednej osoby, która przebywała w sypialni, uginając się pod ciężarem depresji.

Kuroki siedział przy ścianie na podłodze, zdruzgotany. Chociaż jedna połowa jego umysłu wciąż czuła gniew i frustrację, to jednak druga połowa czuła depresję i żałobę. Nastolatkowi się nie podobało, jak jego przyjaciele drażnili go. To prawda, raczej robili to, żeby namieszać mu w głowie, ale dziś słowa Takuyi zmusiły Kurokiego do zadania bolesnego ciosu. I to takiego, że aż ząb poleciał. Wiedział, że to była przesada, ale to był również jedyny sposób, żeby Takuya zrozumiał, że pewne osoby uznałyby drażliwe dla nich tematy za duże obciążenie.

*KNOCK, KNOCK, KNOCK*

"Zarc–sama, jesteś tutaj?" zapytał się głos Aishy, ale Kuroki wciąż milczał, przygnębiony. Drzwi się powoli otworzyły, a Aisha powoli weszła, rozglądając się. Jej zdziwienie ustąpiło miejsca zmartwieniu, kiedy ujrzała siedzącego przy ścianie na podłodze nastolatka. "Zarc–sama, co ty tu robisz? Wszyscy świętują w głównej jadalni."

"Wybacz..." uśmiechnął się ponuro Kuroki, patrząc na dziewczynę. "Ja... potrzebowałem trochę czasu dla siebie."

"Z powodu Takuyi–sama?" zapytała się Aisha, na co Kuroki głęboko westchnął.

"...Tak. Zazwyczaj on tylko się ze mną drażni, ale dziś przekroczył granicę. Próbowałem go przekonać spokojnie, ale.. coś we mnie pękło, no i boleśnie oberwał. Ech... szczerze mówiąc, to jestem bardzo nieśmiały w towarzystwie dziewczyn. Ale od kiedy cię spotkałem na równinach, myślałem że mi to przeszło."

"I przeszło?" zapytała się Aisha.

"Może..." odpowiedział Kuroki, "Pamiętasz historię o tym, co się stało z Tomoko, prawda?" zapytał się nastolatek, na co Aisha skinęła głową. "No... tamtej nocy... chciałem jej wyznać to, co czułem... w końcu byliśmy przyjaciółmi z dzieciństwa... ale los wówczas spłatał mi paskudnego figla..."

"Rozumiem..." skinęła głową Aisha ze smutkiem.

"Przez ten incydent, moja pewność siebie w szukaniu dziewczyn spadła aż na samo dno. Nawet nie mogłem poprosić dziewczynę, żeby poszła ze mną na bal. W pewnym momencie czułem się jakby nieatrakcyjny i niepożądany po tym co się stało. Właśnie dlatego się waham za każdym razem, kiedy próbuję porozmawiać z dziewczyną. Boję się, że kiedy kogoś pokocham, wtedy stanie się coś złego, a tego nie chcę. Ech... może nigdy nie jest mi dane być z kimś..."

Aisha spojrzała na Kurokiego przez chwilę, po czym usiadła koło niego i lekko go przyciągnęła do siebie. Nastolatek dyszał z zaskoczenia, rumieniąc się. "A–Aisha...?"

"Nie pozwól, żeby twoja przeszłość cię związała, Kuroki–sama," powiedziała Aisha. "Jesteś wyjątkową osobą i nigdy nie wątp w to. Nie myśl, że będziesz wiecznie sam. Jestem tutaj dla ciebie. Tak samo jak Rinrin, Shuri, Ren, i reszta."

"M–Myślisz?" jęknął Kuroki gdy w jego oczach zaczęły się zbierać łzy.

"Tak," uśmiechnęła się Aisha.

"D-Dzięki. Nie wiesz, ile to dla mnie znaczy," odpowiedział szczerze Kuroki.

"Nie ma za co... Kuroki–sama." rzekła Aisha.

Przez chwilę dwójka nastolatków siedziała w spokojnym milczeniu, gdy Aisha łagodnie głaskała czarne włosy Kurokiego, którego serce zaczynało funkcjonować normalnie, bez zbędnego pośpiechu czy negatywnych emocji. Nawet on musiał sobie przyznać na duchu, że Aisha pod personą wojowniczki jest prawdziwą, łagodną osobą, która wie jak pomóc potrzebującemu.

"Już lepiej?" zapytała się Aisha.

"Tak, już czuję się dobrze." skinął głową Kuroki.

"Dobrze słyszeć." uśmiechnęła Aisha, wstając na nogi. "Chodźmy, inni czekają na nas." Już miała się odwrócić do drzwi, kiedy Kuroki zatrzymał ją.

"Zaczekaj..."

"O co chodzi?" zapytała się Aisha, patrząc na Kurokiego. Widziała, jak na jego twarzy pojawiły się rumieńce, a jego oczy błądziły niepewnie. Trwało to przez sekundę, zanim-

*Chu*

...nastolatek pocałował Aishę w policzek.

"K–K–Kuroki–sama...?" wypowiedziała Aisha, zaskoczona, podczas gdy jej twarz przybrała lekki odcień czerwieni.

Nastolatek nie zwlekał z odpowiedzią, kiedy pociągnął ją za rękę. "Chodź, przyłączmy się do innych. Nie możemy przegapić imprezy!"

"Z–Zaczekaj chwilkę!" jęknęła Aisha, czując jak jej przyjaciel dalej ją ciągnął. I chociaż wciąż była zdumiona pocałunkiem Kurokiego, to wewnątrz siebie była szczęśliwa: udało się jej podnieść przywódcę na duchu i pomóc mu zapomnieć o bolesnej przeszłości i zbudować lepszą przyszłość.


Here we go, guys! A Kamen Rider Zarc chapter No. 10 completed! Anti-Tōtaku Alliance finally managed took over Luoyang, bringing a "Tōtaku Reign" arc to the end. Riders managed to find Kamen Rider Merak, a.k.a. Argo Farrow and Kamen Rider Megrez, a.k.a. Mira Kurenai are in this world. By a way, their appearance are inspired by me from Doji and Ren Kurenai from Beyblade series (I thought Doji's appearance could be fitting to Argo's 'madman scientist' persona, while Ren Kurenai could be a good counterpart for Mira's rebelliouness). And, finally, Kuroki Kazakiri gain access to Jimber Arms counterpart, Duo-Zarc Arms and talked with Sagara itself! Since creating a Kamen Rider Gaim's counterpart is a bit exhausting, I've decided keep Sagara's normal and "DJ Persona" forms a same like in Gaim series. And about BGM music "Yusei Battle theme"... it means about A little debut list:

* Kamen Rider Merak here is based on Kamen Rider Duke, while his Seraph Arms will be based on Chaos Number 102: Archfiend Seraph.
* Kamen Rider Megrez here is based on Kamen Rider Marika, while her Ragna Arms will be based on Chaos Number 103: Ragnafinity.
* GaoOokami Arms are based on Wolf Wildzord/Cube Wolf.
* GaoWashi Arms are based on Yellow Eagle Wildzord.
* GaoOushi Arms are based on Black Bison Wildzord.
* Odd-Eyes Rebellion Arms (or Rebellion Eyes Arms) here are based on Jimber Lemon Arms, while Rider's appearance is based on Odd-Eyes Rebellion Dragon.
* Kamen Rider Gear-Z here is based on Kamen Rider Kurokage Shin Troopers while Matsubokkuri Energy Arms are based on Ancient Gear Soldiers/Knights and are called "Gear-Z Energy Arms" (A reference for Yu-Gi-Oh! ARC-V Duel Academy, where Ancient Gear's Duelists attacked a other dimensions, thinking they do for noble cause.).

* Gear-Z Energy Arms announcement "Deus ex Gearina!" is just a change in words "Deus Ex Machina!".
* GaoOkami Arms announcement "Naito Hanta no Touboe!" means "Night hunter howls!"
* GaoOushi Arms announcement "Matadora, Ole, Ole!" just means "Matador, Ole, Ole!"
* GaoWashi Arms announcement "Oozara no ouja!" means "Monarch of the Open Skies!" (reference to Yamato Kazakiri's roll call from Doubutsu Sentai Zyuohger)
* Rebellion Eyes Arms announcement "Ryuujin Gattai!" and "Haou Kokuryuu on Stage!" means "Dragon King Union!" and "Supreme King Black Dragon on Stage!", respectively.

I'll be glad for your comments and review, guys. Stay tuned for new adventures, because in next chapter Kuroki-kun not only lead a alliance to Luoyang, but get a new power-up mode as well. So... read, think and review ^.^