Wrzesień powoli dobiegał końca, a pogoda robiła się coraz bardziej nieznośna. Deszcz zacinał w okna z impetem, a cotygodniowe treningi quidditch'a stawały się katorgą. Żadna z drużyn jednak nie rezygnowała z treningów. Z końcem września Hermiona reaktywowała dawną Gwardię i przyjęła nowych członków. Zebrania odbywały się raz w tygodniu, w każdą sobotę po godzinie 18. Pokój życzeń ze względu na swoje zalety nadal był siedzibą wszystkich zebrań. Za nimi były już dwa spotkania i każdy cieszył się z tego, że szło im dobrze. Na ostatnim pojawiła się nauczycielka obrony, która przyglądała się z boku jak Harry, Ron i Hermiona pomagają innym opanować skuteczne zaklęcia. Ponieważ radzili sobie zadowalająco postanowiła nie wtrącać się w ich metody i pozostała tylko obserwatorem.
Kiedy wszyscy rozeszli się, a w pokoju została tylko nauczycielka i trójka przyjaciół, Samara zwróciła się do Harrego.
- Harry dziś jest ostatni dzień września. W czwartek zaczynamy. – spojrzała na niego spod swoich czarnych rzęs.
- Tak, wiem – dodał niepocieszonym tonem.
- Nie martw się, poradzimy sobie. – dodała z uśmiechem i podeszła, aby poklepać go krzepiąco po ramieniu.
- Pani profesor! – zawołał Harry, gdy zobaczył, że nauczycielka zbiera się do wyjścia.
- Tak? – zapytała z nieukrywanym zaciekawieniem.
- Cieszę się, że będzie tam Pani ze mną. – dodał lekko zażenowany.
Nauczycielka lekko roześmiała się.
- Skąd wiesz, że nie jestem gorsza od profesora Snape'a? - zapytała.
- To i tak będzie lepiej.- powiedział Harry z uśmiechem na ustach.
Trochę poprawił mu się humor i nie był już obrażony na cały świat z powodu dodatkowych lekcji ze Snapem. W odpowiedzi na swoje słowa dostał tylko dźwięczny śmiech. Nauczycielka lekko skłoniła się i wyszła z pokoju życzeń.
- Widzisz Harry nie będzie tak źle. – dodała Hermiona widząc, że poprawił mu się humor.
- Zobaczysz stary, że opanujesz tą oklumencję i szybko odpuszczą ci te spotkania. – dodał Ron
- Mam nadzieję. Perspektywa spędzania wolnego popołudnia w towarzystwie Snape'a, który będzie wygrzebywał wszystkie żenujące wspomnienia z mojej głowy nie napawa nadzieją. – westchnął Harry i wspólnie z przyjaciółmi opuścili pokój życzeń.
