Kilka dni później...
Naruto i reszta udali się na plażę gdzie mieli przygotować do zbliżających się magicznych igrzysk, każdy trenował we własnym za kresie prócz Natsu który postanowił że Naruto będzie to szkolił obecnie dwójka znajdowała się na pustej części plaży, w pobliżu siedzieli Mirajane, Levy, Bolt oraz Niya oglądając trening.
Natsu:Dobra to od czego zaczniemy?
Naruto się tylko uśmiechnął i kazał zabójcy smoku założyć ogromny głaz na plecy ł, dodatkowo na rękach oraz nogach założył ciężarki
Naruto:Twoim pierwszym zadaniem jest wejście na tą górę.
Natsu:Ale po co mam tam iść z tym głazem i ciężarkami?
Naruto:Pierw ulepszymy twoją siłę fizyczną.
Natsu zaczął ruszać w kierunku góry, chodź to nie było łatwe.
Mira:Kochanie czy nie przesadziłeś odrobinę?
Naruto:Natsu to silny chłopak, jestem pewien że sobie poradzi.
Kilka godzin później udało się Natsu wejść na górę.
Naruto:W porządku, teraz czas na kolejny etap nauczę Cię tworzyć za pomocą twojej magii ognia techniki.
Natsu:Naprawdę? (spytał podekscytowany)
Naruto stworzył w dłoni Rasengana.
Naruto:Spróbuj skoncentrować w swojej dłoni ogień i stworzyć takiej wielkości kule.
Natsu próbował zrobić to co powiedział mu blondyn, ale nie wychodziło mu jedynie mógł minimalną wersję ognistej kuli stworzyć.
Natsu:To jest trudniejsze niż myślałem.
Happy:Nie poddawaj się Natsu.
Naruto:Właśnie, nikt nie powiedział że będzie łatwo
Z każdą kolejną godzina Natsu tworzył coraz większą kule ognia w dłoni.
Natsu:Spójrz, jest jeszcze większą.
Naruto:Dobra robota, na dziś wystarczy.
Resztę dnia Naruto ze swoją rodziną oraz Natsu spędzili czas relaksując się na plaży, nagle Naruto przypomniał sobie o poprzednim życiu w Konoha, Mirajane oraz Levy zauważyły zmartwiony wyraz twarzy męża.
Levy:Co się stało skarbie?
Mira:Wszystko w porządku?
Naruto:Nic po prostu przypomniałem sobie o moim domu oraz sprawach, których nie zdążyłem załatwić.
Mira:Nie martw się, wszystko napewno się ułoży, znajdziesz jeszcze sposób na powrót.
Levy:Mira ma rację, mimo że upłynęło siedem lat zanim tu przybyłeś to nie powinieneś się jeszcze poddawać.
Naruto:Macie rację. (powiedział z uśmiechem)
Ich rozmowę przerwał Bolt który chwycił ojca za rękę ciągnąć do wody.
Bolt:Chodź Tato, ja i Niya czekamy tam na Ciebie byś z nami pograł.
Naruto:Dobra, dobra już idę.
Levy i Mirajane również do nich dołączyły i cała czwórka świetnie się bawiła, przynajmniej dopóki Natsu nie wpadł i nie rozgrzał wody do bardzo wysokiej temperatury, Naruto razem z jego żonami odwdzieczyły mu się poważnie raniąc zabójce smoka, po jakiś 3 godzinach wspólnej zabawy wrócili do hotelu.
