Vegeta czuł jego oddech na twarzy, pot spływał mu po skroni, jego wielkie oczy patrzyły wprost na niego, czy widział w nich lęk? Nie chciał by Goku się go bał, chciał by pragnął go tak jak on pragnie go, potrzebował go tak jak on... -Kakarot...-powiedział delikatnie, prawie szeptem, uwolnił jego nadgarstek, przejeżdżając ręką po jego włosach, odsuwając je z jego twarzy. -Nie bój się...-znów ten delikatny dotyk na jego twarzy, sprawił, iż Goku trochę się rozluźnił. Nie obchodziło go w tym momencie, że jest żonaty, byli tylko oni dwoje, chciał by go pocałował, głaskał tak jak do tej pory. Vegeta zbliżył się do niego, obdarzając go gorącym pocałunkiem, czuł jak ciarki przechodzą go po całym ciele, trafiając jak zwykle w to samo miejsce. Druga ręka opuściła jego nadgarstek, schodząc do jego talii, w czasie gdy druga, spoczywała na jego podbródku, pomagając w pocałunku. Zszedł do szyi Goku, stymulując jego zmysły, ręce wchodziły pod jego koszulę, masując jego piersi, chciał widzieć i dotykać go całego. Szybko ściągnął jego górną część przez głowę odrywając się na chwilę od pocałunków. Pozostawiając Goku w samych spodniach, schodził coraz niżej do jego sutków, co wywołało słodkie dźwięki z jego ust, jego palce wplecione były we włosy Vegety, przemierzającego jego ciało. Jego język doszedł do pasa młodszego Sajana, liżąc dalej w okolicy podbrzusza, gdy jego ręce sprawnie rozwiązały pas Goku, który był jedynym miejscem zaczepieniem jego luźnych spodni. Vegeta oderwał się od niego na chwilę przemierzając wzrokiem jego całe ciało, którego sam grecki bóg, mógłby mu pozazdrościć. Goku pociągnął go do siebie z powrotem, książę uśmiechnął się tylko po czym zdjął ostatnią część jego ubrania, zostawiając go kompletnie nagiego. Nie spodziewał się, że Goku jest aż tak podekscytowany. Z satysfakcją zbliżył się do jego członka, liżąc go delikatnie, czuł jak ciarki przechodzą przez ciało Goku, który nie potrafił utrzymać jęków za każdym dotykiem jego języka. Wziął go do ust starając się powstrzymać niepohamowane ruchy jego bioder. Brał go coraz głębiej delektując się jego wrzaskami. Trzymał go za biodra poruszając się tam i z powrotem, coraz mocniej i szybciej. Aż w końcu Goku musiał się poddać. Wstał, przytrzymując jego wiotkie ciało od upadku. Młodszy Sajan spoczął głową na jego ramieniu, rękami trzymając za jego strój, tak by utrzymać stabilność. -Powiedz, Kakarot...czy twoja ksantypa, sprawiła kiedyś, że czułeś się tak jak teraz?- szeptał mu do ucha. Całując znowu jego kark, zszedł ręką do jego członka , masując go delikatnie, tak, że ponownie zesztywniał. Goku zapodał mu kolejne porcje jęków, które tylko pobudzały go bardziej. Drugą ręką zjechał do jego pośladków, zatrzymując się po drodze na wyrostku ogonowym, które stanowiło najczulsze miejsce w całym ciele, dotknął go, sprawiając, iż głowa Goku wychyliła się do tyłu, a jego ciało podskoczyło gwałtownie, następnie dotarł do jego otworu, wsuwając powoli jeden z jego palców do środka, Goku oddychał głoś ąc dobrze przygotować swojego partnera, dołączył drugi palec. Przesuwał je w tył i w przód. -Aah..Vegeta...wystarczy-oznajmił młodszy Sajan, ściągając jego spodnie. Vegeta pomógł mu szybko, nie mogąc dłużej czekać, wszedł w niego. -Aaah!-odrzucił głowę do tyłu łapiąc Vegetę za włosy. -Tak, Kakarot...moje...imię-mówił pomiędzy pchnięciami. -Vegeta! Uwielbiał jego krzyki, jego ręce zaciśnięte na jego głowie i ten wyraz twarzy. Nogi Goku osuwały się ze skały, na której wciąż się znajdowali. Złapał za uda i założył je na swoją talię utrzymując go w powietrzu. Złapał rękami za jego pośladki, tak by nie zranić ich o skałę, przy każdym posunięciu. Kilka ostatnich silnych ruchów jego bioder, sprawiły, iż oboje wykrzyczęli swoje imiona. Vegeta resztką sił przeniósł ich spowrotem na ziemię, gdzie padli oddychając głęboko. Goku zwinął się wtulając się w pierś Vegety, ten objął go rękoma, całując w czoło.
