Emocje, które odczuwał jako demon nie mogły równać się z tymi ludzkimi. Radość, zadowolenie czy nawet smutek wydawały się zamglone. Za to złość, nienawiść, łatwość wpadania w gniew… To nabrało jeszcze większej mocy.
Po uleczeniu przerażała go myśl, że ten cały gniew, ta złość, ta nienawiść, ten popęd krwi, łatwość zabijania z błahych powodów... Że to wszystko było w nim od dawna, zanim został demonem; i czekało tylko na jakikolwiek powód, by dał upust tym uczuciom.
Dlatego drżał, podejmując się zabicia Kaina. I bał się, że słowa pierwszego mordercy okażą się prorocze.
W końcu, nic nie brało się z niczego.
