10. Pożegnanie

Malcolm i Anders szli ramię w ramię w kierunku grupy templariuszy, którzy zatrzymali się w pobliżu wioski. Mag był bardzo zdenerwowany i starał się nie myśleć o powrocie do Kręgu, próbując skupić się na wspomnieniach dotyczących pożegnania Naomi i Nero. Alex i Leandra trzymali się wtedy z tyłu, unikając go wzrokiem. Anders został gwałtownie przywrócony do rzeczywistości, kiedy dłoń templariusza zacisnęła się na ramieniu.

-Sądziłeś, że nam uciekniesz? -warknął- Teraz dopiero ci się oberwie, pupilku Irvinga.

-Daryl! A już myślałem, że ten dzień nie może być gorszy. Stęskniłeś się za mną? -Anders uśmiechnął się zalotnie. Malcolm przewrócił oczami.

-Chłopak poddał się dobrowolnie. -powiedział, odciągając uwagę wściekłego templariusza od maga- Nie ma potrzeby, żeby posuwać się do przemocy.

-Nie wiesz, do czego on jest zdolny! -zaprotestował Daryl.

-Jestem. Uratował moją rodzinę przed bandytami. Zasługuje na wdzięczność, nie na pogardę.

Anders przez chwilę gapił się na Malcolma z szeroko otwartymi ustami, ale szybko się zreflektował.

-Widzisz, Daryl? Masz do czynienia z bohaterem!

-Zamknij dziób, Anders. Będziesz mieć szczęście, jak skończy się na szorowaniu garów. -pociągnął maga w stronę traktu- Wracamy do Kręgu. Zapłać temu mężczyźnie. -polecił innemu templariuszowi. Malcolm w milczeniu przyjął sakiewkę pełną srebrników. Nie było to wiele, jeśli się zauważy, że pomógł w schwytaniu zbiegłego maga. Mimo to nie marudził, bo wiedział, że jeśli templariusze nabiorą podejrzeń, jego rodzina znajdzie się w niebezpieczeństwie.

Anders miał nadzieję, że przynajmniej większość drogi minie mu w milczeniu... a może nawet zyska jakąś małą szansę na ucieczkę, jednak Daryl prawie natychmiast zaczął opowiadać o tym, jacy to templariusze są wspaniali, a magowie źli.

-Zamkniesz się wreszcie? -mruknął w końcu- Gdybym był w połowie tak zły, jak mówisz, już dawno spopieliłbym twój włochaty tyłek.

-Na twoim miejscu bym uważał. Na trakcie nie będzie zbyt wielu wieśniaków, żeby uratować twoją głową przed moim mieczem.

Mag zacisnął usta w wąską linię, zdając sobie sprawę z tego, że w tym zdaniu było więcej prawdy, niż chciałby wierzyć. Daryl spojrzał na swojego towarzysza i ci niemal natychmiast pogrążyli się w rozmowie na temat kontrolowania magów w Kręgu. Anders starał się ich nie słuchać, patrząc się przed siebie.

-ANDERS!

Mag niemalże natychmiast odwrócił się na pięcie i zamrugał zaskoczony, kiedy zobaczył zadyszaną Naomi. Zignorował templariuszy i podszedł do niej, zapominając całkowicie o tym, że miał wracać do Kręgu.

-Co tu robisz?

Dziewczynka zrobiła naburmuszoną minę.

-Jak to co? Przeziębisz się!

Wspięła się na palce i owinęła wokół jego szyi swój czerwony szalik. Anders przez chwilę nie był w stanie wydusić nawet słowa.

-Cz... Czemu mi go dajesz?

Naomi wzruszyła ramionami.

-Jest zimno, a do Kręgu jeszcze daleko.

-Przecież... twoja mama zrobiła go dla ciebie!

-Mam kilka innych. -westchnęła- Po prostu go weź, dobrze?

Anders pogładził opuszkami palców puchaty szalik, a potem szybkim ruchem zdjął naszyjnik i zawiesił go na szyi dziewczynki.

-W zamian.

-Ale... To... twoja jedyna pamiątka...

-Na tobie wygląda znacznie lepiej. -uśmiechnął się- Poza tym nie mogę przyjąć czegoś za darmo. Nie jestem w końcu świątobliwym templariuszem. -rzucił przez ramię na skamieniałych mężczyzn.

-Narobisz sobie kłopotów jeszcze zanim dotrzesz do Kręgu. -zauważyła z uśmiechem dziewczynka. Anders zachichotał.

-Mój talent, prawda?

Przerwał im odgłos udawanego duszenia się i wymiotowania. Jednocześnie spojrzeli na Alexa, który stał między drzewami. Tuż za nim kulił się zawstydzony Nero.

-Ble ble i ble! Jak już skończyliście ze sobą flirtować, to się pocałujcie i skończcie z tym!

-Alex! -rzuciła z odrazą Naomi, ale zanim zdążyła zareagować, Anders złożył na jej ustach lekki, szybki pocałunek- EJ! -wrzasnęła, próbując złapać maga, ale ten był szybszy i już po chwili wyprzedził templariuszy. Ci się ocknęli i popędzili za nim. Anders zwolnił i pomachał dziewczynce na pożegnanie. Ta przez chwilę była jeszcze oburzona, ale potem westchnęła ciężko i odmachała.

-Nie myśl sobie, że ta romantyczna scenka ci pomoże! -syknął Daryl do ucha maga, kiedy już go dogonił- Właśnie sobie załatwiłeś kolejne trzy tygodnie w kuchni za molestowanie seksualne małego dziecka.

-Ojej... To znaczy, że nie skrócisz mnie po drodze o głowę? Czuję się taki szczęśliwy!

-Nie kuś mnie, magu...

W tym samym czasie Alex podszedł leniwym krokiem do zaczerwienionej siostry. Naomi posłała mu bardzo, ale to bardzo mordercze spojrzenie.

-Wiesz... nie przypuszczałem, że naprawdę to zrobi. -przyznał chłopiec- Mama się zdenerwuje, jeśli wrócisz bez szalika.

Dziewczynka nic nie powiedziała, tylko zabrała bratu jego szalik i otuliła się nim, zasłaniając naszyjnik. Nero z trudem stłumił chichot.

-Ej! To mój! -zaprotestował Alex.

-Już nie. Teraz to na ciebie się mama zdenerwuje.

-Jesteś wredna.

-Wcale nie. To ty go do tego zachęciłeś. Tylko odpłacam ci się pięknym za nadobne.

-Nie marudź! Widziałem, że ci się podobało!

Naomi uśmiechnęła się łagodnie.

-Oj, nie bądź zazdrosny. Jestem pewna, że Brzoskwinka w końcu zgodzi się na małe buzi-buzi z tobą!

Alex zazgrzytał zębami, rumieniąc się. Odwrócił się na pięcie i bez słowa ruszył do domu.