Scenariusz-Życie

Światło-Słońce

Reżyseria-Bóg

Kamera-Anioł Stróż

Charakteryzacja-Zdrowie

Aktorzy:Feliks i Natalia

Wszyscy mogą mi naskoczyć

Wszyscy mogą mi naskoczyć

Cmoknąć w pompke mnie!

Wszyscy mogą mi naskoczyć

Wszyscy mogą mi naskoczyć!

-Feliks co ty wyprawiasz?

Polska odwrócił się i zobaczył jak w drzwiach staje markotna Białorusinka. W jej oczach balowały błyskawice.

-Przepraszam,ale kim pani jest?-zapytał się Feliks najuprzejmnie jak mógł.

Za co i tak dostał po łbie.

-Idiota! Nazywam się Natalia!

-Natalia?

-Pseudonim artystyczny:Białoruś-wyciągnęła zza pleców transparent ze zdjęciem jakiegoś faceta.

Feliks nie rozumiał o co jej chodzi.

-Przepraszam ale,co pani robi?-zapytał ją myśląc że,może uciekła z pobliskiego domu dla wariatów czy coś.

-To?-Natalia spojrzała na zdjęcie-aa to nic. Wkurwiam feministki.

-Aaaa-westchnął Feliks i wrócił do poprzedniego zajęcia.

Za co dostał zdjęciem po łbie.

-Ała!-Jęknął-ok,przepraszam. Już przestaje. Nawiasem mówiąc po co tu jesteś?

-Ja w sprawie protestu-odrzekła z kamienną twarzą jajogłowa.

-Jakiego protestu?-zdziwił się Feliks.

-Tych wsciekłych Polaków którzy dobijają ci się do bram.

-Jakich wściekłych Polaków?Co ty...-Feliks spojrzał przez ście tam stali-A niech to...Taurys!-krzyknął do swojego służącego-każ im iść do diabła!

-Ale,oni właśnie stamtąd wracają-zauważyła Natalia.

Feliksowi opadły za ludzie...

-Taurys każ im iść do diabła jeszcze raz!-podniósł głos na swojego służącego który z mizerną miną kierował się do wściekłego tłumu.

-No co za ludzie,co za ludzie-westchnął Feler.

-Taki naród.-odrzekła Natalia.

Feliks spojrzał na nią spojrzeniem ważącym 10 ton.

-Dzięki-mrugnął sarkastycznie-Ciekawe kto był taki głupi i podburzył tych ludzi-dodał szeptem.

-Niemcy-odpowiedziała szczerze Natalia

-Wiedziałem!

Natalia spojrzała na niego jak na rasowego idiote.

-Niby skąd?

-Las niebezpiecznie zbliżył się do okien-odparł jej Feliks w pozycji Juliusza Cezara po zdobyciu pagórka.

Natalia walnęła łbem o ściane zastanawiając się po co w ogóle tu przyszła.

-Ktoś puka?

-To ja. Do twojej świadomości-odpowiedziała zrezygnowana Natalia

-Aaaa-dopiero teraz Feliks zrozumiał. Strasznie wolno kojarzy ale,jakoś kojarzy.-otwarte,wchodź.

Natalia poważnie zaczęła zastanawiać co też takiego zrobiła przeznaczeniu że,kazał jej ojcu kazać jej się z nim hajtnąć.

-Wiesz co?-powiedział Feliks patrząc na Natalie-przydałby mi się tłumacz języka kobiecego. Jesteś zainteresowana?

-...

-"Gdyby tak spojrzenie mogło zabić"-pomyślał Feliks przerażony brazyliszkowym spojrzeniem białowłosej.

-Panie,wróciłem-u boku blondyna stanął Taurys w nieco gorszym stanie o wcześniej.

-Wspaniale-uśmiechnął się Feliks-gadaj.

-Jak to Polacy są niezadowoleni-wyjaśnił Taurys.

-Z czego.

-Ze wszystkiego.

Feliks potrapał się po głowie i zaczął obmyślać sposób jak by się tych rodaków pozbyć..

-W takim razie trza im coś obiecać!-wpadł na iście zaflefisty pomysł-ale,co?

-Może wizy?-zasugerował niepewnie Taurys

Feliks spojrzał na niego jak na debila.

-A coś bardziej przyziemnego?

-Na Białoruś-dodała Natalia.

Feliks spojrzał na nią jak na idiotke.

-Ok,Taurys idź im obiecaj te ,nie mów gdzie!No już!Idź!

Taurys wyszedł.

-Ci mali uśmiechnięci terroryści-warknął Feliks i sojrzał na Natalie uświadamiająs sobie po raz e-nty że,ma gościa.

-Witam proszę pana. Fantastyczny dzień nieprawdaż?-Natalia uśmiechęła się fałszywie wypowiadając powyższe zdanie sarkastycznie wesołym głosem.

-A dzień dobry Marysiu!-Feliks w rzeczywistości był głupszy niż mówiły plotki-wyżarłaś już cały koks z kotłowni?

I znów oberwał.

-Co za...-zaczęła Natalia ale,nie dokończyła bo w tle zaczęła grać "Macarena"

Feliks uniósł przepraszająco dłonie i odebrał telefon.

-NO CZEŚĆ GABRYŚKA!-krzyknął do telefonu- NO CO DAM MOJA MORDYCHNO NO MOJA IDIOTKO TY!

Natalia wzięła głęboki wdech.

Raz.

Dwa.

Trzy.

Trza złożyć zażalenie.