Guest - W tym rozdziale jest opisane całe menu małego Harry'ego. :D
Ruda098 - Życzenia podziałały wena dopisuje, nie tylko do tego opowiadania. Mam nadzieję, że nie czekałaś na ten rozdział aż tak długo. Pozdrawiam Rudzinko :D
Ewa - Też mam nadzieję i postaram się by w końcu nie żyli jak pies z kotem ;D dziękuje bardzo za cierpliwe czytanie :)
Vega - Z drugiej strony gdyby były dłuższe mogłyby być nudne :/
Kruszynka85 - Wszystko tutaj jest wyjaśnione :)
Rozdział 10
Zwierciadła wspomnień.
Severus był na wpół roztrzęsiony, gdy Dumbledore otworzył drzwi do skrzydła szpitalnego. Na jednym z wielu identycznych szpitalnych łóżek leżało, ciało czarnowłosego chłopca, lekko przykrytego poplamionym krwią prześcieradłem. Podszedł powoli do zajętego łóżka i spojrzał na twarz śpiącego dziecka szeroko otwartymi, czarnymi oczami. Nie mógł w to uwierzyć. Miał ochotę parsknąć pustym śmiechem. Miał dziwne wrażenie, że patrzy w zwierciadło odmładzające. Chłopiec był bliźniaczo podobny do, Severusa gdy miał on około ośmiu lat.
- Niemożliwe – wychrypiał nadal nie mogąc uwierzyć w to, co widzi.
- Możliwe – odpowiedział beztrosko Dumbledore.
- Ale jak? – Severus nie potrafił tego zrozumieć.
- Widzisz chłopcze – zaczął Dumbledore - W swojej sypialni zostawiłeś niedokończone Veritaserum w trzecim stadium ważenia. Jego działanie jest dość podobne do Mikstury Prawdziwego Ja. Mimo wszystko jego działanie jest trochę inne… widzisz bez dodania Gumiaczka Faliterskiego…
Wszystko jasne pomyślał Severus nie słuchając dłużej ględzenia Albusa. Bez dodania tego składnika przy wzroście kości skóra zamiast się rozciągnąć – popękała. Widocznie ten mały głupek musiał wypić jego miksturę jednak, dlaczego to zrobił? Severusowi wpadła jeszcze jedna myśl do głowy.
-Na Harry'ego jednak nie zostało rzucone żadne Zaklęcie Zmiany Tożsamości, chłopiec nie przejawia również, żadnych zdolności, co do metamorfomagii. Jakim cudem Harry był podobny do Pottera?
- Niektóre, potężne magicznie dzieci, które zostają na przykład adoptowane, upodabniają się do swoich przybranych rodziców. A Harry uważał Jamesa za ojca przez rok.
Severus poczuł w sobie wielkiego potwora mającego ochotę przeżuć i wypluć Jamesa Pottera. Jak do cholery jego własny syn mógł uważać tego głupka za swojego ojca?!
Snape złajał się za te myśli. W końcu jest zazdrosny o syna? Nie, wcale nie. Musiało mu się wydawać.
Mistrz eliksirów poczuł na swojej dłoni obejmujący dotyk czegoś małego i ciepłego. Spojrzał w dół by upewnić się, że to Harry. O mało, co się nie uśmiechnął na widok wesołych oczu syna.
- Co cię podkusiło by wypić tą cholerną miksturę? – spytał trochę zbyt ostro, przybierając groźną minę.
Snape patrzył jak wesołe iskry znikają z oczu dziecka, a ich szmaragdowa barwa ściemnia się z powodu napełnienia ich smutkiem. Severus zdziwił się, gdy na ten widok prawie poczuł ukłucie żalu.
- Byłem głodny tato – powiedział smutno Harry – Myślałem, że to tylko zupa. – dodał zwieszając głowę w dół.
Co strasznego musi się dziać by dziecko z głodu zjadło bliżej nieokreśloną sobie substancję? Dobrze wiedział, że jego syn nie jest taki głupi by zjadać byle, co ot tak dla zabawy. Słysząc to poczuł sadystyczną radość na myśl o tym, że Vernon Dursley nie żyje. Na myśl o Dursleyach przypomniało mu się, że później czeka go trudna rozmowa na ich temat z Dumbledorem i Harrym. Jednak na to przyjdzie jeszcze czas.
xXxXxXxXxXxXxXxXx
Voldemort często zawodził się na swoich poddanych. Często karał ich bólem by zapamiętali jego lekcje. Jednak nigdy nie zawiódł się na nikim tak jak na Severusie Snape po przeczytaniu krótkiego, ale jakże interesującego artykułu zamieszczonego w Specjalnym Popołudniowym Wydaniu Proroka codziennego.
Gdy Lucjusz Malfoy wysłał mu pilną przesyłkę Voldemort nie czekając otworzył ją natychmiast. Zawartość przesyłki była dosyć licha – zaledwie krótki wycinek z gazety. Czarnoksiężnik od razu zabrał się do czytania.
Nawrócony Śmierciożerca.
Obecny nauczyciel Eliksirów w szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart, wielokrotnie oskarżony o czyny śmierciożercze, jednakże oczyszczony z wszelkich zarzutów z poręki Albusa Dumbledore'a popisał się dzisiaj jakże bohaterskim czynem. Wyniósł dziś mugolkę zamieszkałą w Surrey na własnych rękach z płonącego budynku. Jednak czy to tylko przypadek, że nad domem płonął Mroczny Znak?
Więcej informacji otrzymacie jutro na stronie 11 Proroka Codziennego.
Voldemort poczuł wrzącą wściekłość. Poszedł do domu Pottera by go ratować! Jak mógł go zdradzić?! Po tym jak Czarny Pan wybrał go do grona swoich wybrańców?! Po tym jak Voldemort przyjął go do rodziny śmierciożerców? Po tym jak nauczył go najpotężniejszych czarów?!
Voldemort podciągnął rękaw swojej szaty i dotknął powoli mrocznego znamienia, myśląc tylko o tym by raz na zawsze pozbyć się tego marnotrawnego zdrajcy.
xXxXxXxXxXxXxXxXx
Petunia obudziła się nagle, dręczona koszmarami. Wstała powoli, ignorując nasilający się ból w całym ciele. Podeszła do drzwi, które według jej zdania mogły prowadzić do toalety. Nie myliła się. Podeszła powoli do zlewu i włożyła prawą dłoń pod strumień chłodnej, kojącej wody. Podniosła wzrok i spojrzała prosto w swoje, zmasakrowane odbicie. Skóra na całej jej twarzy była poparzona. Nie mogła znaleźć ani jednego zdrowego miejsca na całej jej powierzchni. Przed jej oczami stanęły obrazy z płonącego budynku. Nienawiść w krwistoczerwonych oczach, płonąca balustrada, ciała męża i syna przygniecione palącą się meblościanką…
Nagle w jej głowie pojawiła się straszna myśl…
Czy oni żyją?
Jak oni się czują?
Czy może ich zobaczyć?
Czy wyglądają tak samo jak ona?
Myśli w jej głowie stawały się coraz mniej zrozumiałe, a obrazy przed jej oczami coraz bardziej rozmazane… W końcu Eliksir Usypiający przejął kontrolę w jej organizmie i osunęła się na łazienkową posadzkę, pogrążona w głębokim śnie.
xXxXxXxXxXxXxXxXxXx
Gdy Severus szykował się do opuszczenia skrzydła szpitalnego poczuł ostry ból w okolicach lewego przedramienia. Zapominając o całym świecie ruszył pędem w stronę punktu aportacyjnego by po chwili znaleźć się tuż przed jego siedzibą. Tym razem Severus był tu sam. Czyżby Czarny Pan potrzebował jakiegoś eliksiru?
- Witaj mój wierny sługo… - syczący głos wydawał się być wysyczany wprost do ucha Severusa, mimo że właściciel głosu stał w drzwiach swojej wieży. – A może niezbyt wierny…
- O czym ty mówisz Panie… - powiedział cicho lekko zdenerwowany Snape.
- O twoim jakże bohaterskim czynie… o ratowaniu pewnej kobiety z płonącego budynku…
- Ależ Panie…
- Crucio… - Severus padł na kolana powalony nadzwyczajnie silnym bólem. - Próbowałeś ratować Pottera?!
- Panie daj mi powiedzieć… - wyszeptał Snape nie mając siły mówić głośniej, wymęczony bólem. – Potter został przetransportowany gdzieś tamtego dnia…
- Dokąd? – wysyczał wściekle Voldemort celując w Snape'a różdżką.
- Tylko Dumbledore i ta kobieta wie gdzie on jest… próbowałem ją ratować by…
- Crucio! – ryknął Voldemort jednocześnie wdzierając się do podświadomości Snape'a nie znajdując tam nic prócz potwierdzenia. - Przyprowadź ją do mnie – powiedział Voldemort groźnie patrząc na Severusa.
- Chciałbym Panie, ale zmarła nim dotransportowałem ją do mojej pracowni.
Czarny Pan nigdy nie był tak wściekły. Nie mogąc odnaleźć kolejnej kryjówki Pottera ani żadnej wskazówki, wiedział, że nie łatwo będzie go dopaść.
- Możesz wracać… Boiling Blood* - Voldemort rzadko używał tego zaklęcia. Doskonale wiedział, jaki ból ono sprawia. Wiedział jednak również, że Snape będzie się bał kiedykolwiek go okłamać. Popatrzył przez chwilę na swojego sługę, po czym z niknął we wnętrzu swojej wieży.
Ciąg dalszy nastąpi.
*Boiling Blood – Nie znam angielskiego. Powinno wyjść Wrząca Krew. Zaklęcie do powoduje uczucie spalającego się ciała przez ponad trzy godziny, nie powodując jednak żadnych szkód.
