– Nie – mówi Natasza.
– Nie – stwierdza Stark.
– Nie ma mowy – oznajmia Fury, nawet na niego nie patrząc.
– Nie sądzę, by był to dobry pomysł – całkiem uprzejmie informuje go Banner, poprawiając nerwowym ruchem okulary.
– Cóż, uważam, że Bruce ma jednak rację. Przykro mi, naprawdę – odzywa się skonsternowany Steve, starając się z czystej przyzwoitości nie ulec psiemu spojrzeniu.
– Wow, wyglądasz epicko! – dobiega nagle zza kratki kanału wentylacyjnego, a po chwili między zebranymi ląduje Hawkeye. – Prawie jak Natasha, gdy przegrała zakład i musiała… Uaa! – jęczy Clint, z przerażeniem rejestrując kolejny lecący ku jego twarzy z nadmierną prędkością talerz.

Loki nie odzywa się nawet, gdy całe zgromadzenie patrzy na niego błagalnie, by jednak zareagował.
I pozostaje ostatnia deska ratunku w postaci Agenta Coulsona, niewzruszonego nawet widokiem Thora w obcisłym stroju Świnki Peppy, usilnie próbującego przekonać przyjaciół, że nie ma nic niepokojącego w pójściu tak ubranym na uroczysty bal bożonarodzeniowy celem – między innymi – zapoznania się z parą prezydencką.