Zastrzeżenie: Nie jest to moja praca, tylko tłumaczenie angielskiego oryginału należącego do Crystalzap. Prawa do mangi, bohaterów należą do Masashi'ego Kishimoto.


Od tłumaczki: Bardzo dziękuję za wejścia i komentarze! I, odpowiadając na zadane w komentarzu pytanie, pragnę dodać, że w najmniejszym stopniu nie zamierzam zaprzestać swoich tłumaczeń ;) Na dowód łapcie kolejny rozdział „Nieoczekiwanego Początku"! :)


Nieoczekiwany Początek

Rozdział 9: Urodziny Hinaty


Myśli: „bla bla"

Dialogi: „bla bla"

Kyuubi: „bla bla"/„bla bla"


Od tamtego pamiętnego dnia rok wcześniej Naruto i Sasuke stali się najlepszymi przyjaciółmi. Czarnowłosy chłopiec przychodził co weekend, zaś blondynek spędzał z nim czas za każdym razem, gdy ich ojcowie mieli spotkanie. Na wszelki wypadek towarzystwa dotrzymywali im także Kakashi oraz Itachi. Wszystko, co dotyczyło Sasuke, układało się zatem perfekcyjnie. Na początku nasz podróżnik w czasie czuł się dziwnie bawiąc się z miniaturową wersją swojego przyjaciela - zwłaszcza w momentach, kiedy towarzyszył im Itachi - ale z czasem do tego przywykł. Poza tym był to jego najmniejszy problem.

Nadchodziły trzecie urodziny Hinaty, na które zostały zaproszone wszystkie głowy klanów oraz ich dzieci, co oznaczało, że będzie obecna cała przyszła Dziewiątka Konohy prócz Sakury. W poprzednim życiu Hinata powiedziała Uzumaki'emu, że w noc po urodzinach miało miejsce jej uprowadzenie. Ninja z Chmury znajdował się gdzieś na terenie Liścia. Problem stanowił fakt, że Naruto nie miał jeszcze pojęcia, jak powinien postąpić.

Młody ninja wiedział, że Hinata wyjdzie z tego cała i zdrowa, ale ojciec Neji'ego… Z jednej strony stanie się tragedia, z drugiej zaś właśnie to wydarzenie ukształtowało Hyuugę i w przyszłości doprowadziło do zmian w klanie. Gdyby zainterweniował… czy klan Hyuuga kiedykolwiek się zreformuje, porzuci podział na gałęzie? Czy kiedykolwiek zaprzestanie tworzenia pieczęci uwięzionego ptaka? Kolejnej nocy Uzumaki wiedział, co chce zrobić… ale czy to będzie słuszne?


Następny dzień nadszedł szybko. Naruto wykonał poranne ćwiczenia (kata), których jakiś czas temu nauczył go jego tata. Pozycje te należały do osobistego arsenału Yondaime, tak więc chłopak musiał się ich nauczyć od samych podstaw. Było to, rzecz jasna, dla niego dobre, ponieważ w ten sposób nie potrzebował udawać, że uczy się pozycji, które już dawno znał.

Po wykonaniu ćwiczeń zastał w domu gotowe śniadanie.

- Dzień dobry, Naruto. Jesteś gotowy na przyjęcie urodzinowe Hinaty? – został przywitany przez Minato, kiedy zasiadł do stołu.

- Tak, tato. Muszę jeszcze się tylko wymyć – odparł.

- Świetnie. Co chcesz jej dać w prezencie?

- Mam słodką maskotkę w kształcie liska – zaszczebiotał blondynek. Minato najpierw zamarł, a chwilę później zaczął się śmiać.

- Jestem pewien, że jej się spodoba.

Na twarzy młodego Namikaze pojawił się figlarny uśmieszek.

Nigdy mi się to nie znudzi, Kyuubi.

Rób tak dalej, a jeszcze się kapnie, że robisz to celowo, dzieciaku.

Już pewnie coś podejrzewa, ale nic nie powie do momentu, w którym nie będzie pewny swego, Kyuu. Poza tym uwielbiam mieszać mu trochę w głowie, a on tak czy siak nie mówi mi prawdy.

a czy zdajesz sobie sprawę, że ty także nie mówisz mu prawdy?

Ech, no dobra. Ale przyznaj, że jest zabawnie – po tym Naruto mentalnie pokazał Dziewięcioogoniastemu język, a następnie skupił się na „świecie zewnętrznym".

Uzumaki odszedł od stołu i pobiegł do łazienki.

- Lecę się przygotować, tato.


Przyjęcie zaplanowane zostało na godzinę 18. Kiedy duet Namikaze znalazł się pod główną bramą rezydencji, strażnicy wpuścili ich bez słowa. Pojawiła się członkini klanu Hyuuga.

- Czy przybyłeś na przyjęcie Hinaty-sama, Hokage-sama? – zapytała.

- Tak. Czy możemy poprosić o wskazanie drogi?

Kobieta nisko się ukłoniła.

- Oczywiście, Hokage-sama. Proszę iść za mną.

Przyjęcie przebiegało gładko – dorośli rozmawiali, dzieci się bawiły. Główną atrakcją był tort o smaku cynamonowym z kremem i białym lukrem – ulubione ciasto solenizantki. Potem przyszła kolej na otwieranie prezentów. Od Shikamaru dostała, oczywiście, grę Shogi, upominek od Ino stanowiły akcesoria do włosów, Choji zaskoczył ją w postaci pięknego motyla, Shino podarował jej książkę o ziołach i insektach, a Kiba bukiecik dzikich kwiatów. Chwilę później Sasuke wręczył jej papier do origami i instrukcje, jak uformować z niego rozmaite figurki. Hinata pokochała wszystkie prezenty, a przez pozostałą część przyjęcia przytulała pluszaka od Naruto.

Wszyscy byli takimi, jakimi zapamiętał ich jinchuuriki przed wojną. Szczęśliwe, beztroskie dzieci. Shikamaru przez większość czasu drzemał. Shino w wieku trzech lat, w swoim ogromnym płaszczu i okularkach wyglądał przezabawnie. Gdyby blondyn był dziewczyną mógłby nawet rzec, że jego kolega jest uroczy. Ino ciągle ganiała za Sasuke, a ten ją ignorował. Kiba przez cały czas się przechwalał.

Naruto przez chwilę siedział i z ukontentowaniem wszystkich obserwował. Westchnął, kiedy zdał sobie sprawę, że musi przestać – w przeciwnym razie dorośli zaczną coś podejrzewać. Wstał więc i zaczął z każdym rozmawiać. Niedaleko spostrzegł Hinatę. Wyglądała ślicznie w swoim małym kimono. Podskoczyło mu serce.


*Wspomnienie*

Hinata wyznała mu miłość w środku walki z Painem. Kiedy myślał, że ten drań ją zabił… Naruto poddał się bólowi i w furii stopniowo zaczął przeistaczać się w Kyuubi'ego, a gdy doszedł do 8 ogonów przed tragedią uratował go Czwarty, a dokładnie wykonane przez niego zabezpieczenie w postaci jego chakry w pieczęci. Na całe szczęście cios otrzymany przez młodą Hyuugę nie był letalny.

Kilka tygodni później Uzumaki poprosił Hinatę o spotkanie na szczycie góry z wyrzeźbionymi twarzami Hokage. Rozmawiali przez długi czas. To właśnie tej nocy po raz drugi usłyszał „kocham cię, Naruto-kun". Tym razem jednak Hinata na tym nie poprzestała:

- Obserwowałam cię od długiego czasu, od akademii. Dawałeś mi odwagę. Każdy upadek sprawiał, że stawałeś się silniejszy. Nigdy się nie poddawałeś. Mój ojciec zawsze uważał, że jestem słaba. Zanim cię spotkałam nigdy nie próbowałam, nie walczyłam... Bałam się, że poniosę klęskę i ponownie zawiodę ojca… Kocham cię. Kiedy myślę o tobie, zawsze mam odwagę, by wstać i znów spróbować.

Naruto zamarł z zaskoczenia. Tak długo go dostrzegała, a on tego nie zauważał… nie… widział to, ale nie zdawał sobie z wielu rzeczy sprawy. Za każdym razem, kiedy dziewczyna mdlała w jego pobliżu, kiedy widział jej rumieńce, kiedy nie potrafiła spojrzeć mu w oczy…

- Hinata… nie wiem, co powiedzieć, ale jestem szczęśliwy, że o mnie dbasz. Wiedz, że też nie jesteś mi obojętna. Tak naprawdę nigdy o tym nie myślałem… ja ciebie też lubię – wbił wzrok w ziemię, a jego policzki lekko się zaczerwieniły. Kiedy skończył wypowiedź, ponownie spojrzał jej w oczy.

Hinata w pierwszej chwili zamarła, ale kiedy tylko Naruto na nią spojrzał ocknęła się, zarzuciła ramiona wokół jego szyi i pocałowała w usta, czym kompletnie go zaskoczyła… nie żeby miał coś przeciwko. Blondyn uśmiechnął się sam do siebie, po czym ochoczo się odwzajemnił, obejmując dziewczynę w talii.

Po minucie się od siebie oderwali, łaknąc tchu. Hinata, cała czerwona i zawstydzona swoim działaniem, próbowała się oderwać, na co Naruto tylko mocniej ją przytulił. Oparła więc głowę na jego klatce piersiowej i słuchała przyspieszonego bicia serca. Jeszcze nigdy nie czuła się tak szczęśliwa. Uzumaki, trzymając ją blisko, w końcu zaznał uczucia spokoju.

*Koniec wspomnienia*


Dwie godziny później wszyscy porozchodzili się do domów. Minato położył Naruto do łóżka, po czym sam poszedł odpocząć. Teraz albo nigdy. Młody Namikaze wstał z łóżka i po cichu wyszedł przez okno tak, by nie zostać dostrzeżony przez pilnujących go ANBU. Skierował kroki do rezydencji klanu Hyuuga.