Epilog

You better run
When the devil calls your name
Marc Ferrari&Michael McGregor

Leah weszła do domu, wpuściwszy psy. Zamknęła drzwi i przewiesiła sweter przez oparcie krzesła stojącego obok. Jej uwagę przykuł mały stos książek leżących na stoliku. Jej książek. Wszystkie cztery, które zostały wydane, także ta, co do której bardzo tego żałowała, bardzo szeroko komentowana, w tym przeważnie krytykowana. Na wierzchu leżała ostatnia, którą napisała, niedługo przed tym, jak straciła dziecko. Potem kilkakrotnie próbowała coś zacząć, ale nigdy nie była z tego wystarczająco zadowolona, by kontynuować, aż w końcu przestała, starając się wrócić do normalności. Podniosła ją i przejechała palcem po jej brzegu, wertując kartki, była ciekawa, gdzie się zatrzymał. Przejechała dłonią po okładce, uśmiechając się do siebie w zamyśleniu. Miłe było to, że chciał je przeczytać. A potem coś innego zwróciło jej uwagę. Zmarszczyła brwi, sięgając po kopertę leżącą na jej drugiej książce. Na błękitnym, eleganckim papierze, starannie wypisane były jej dane.

- Jesteś już – powiedział Will, wychodząc z kuchni.

Leah spojrzała na niego, marszcząc brwi.

- Co to jest, Will? – spytała, pokazując mu kopertę.

- Nie otwieraj tego – powiedział stanowczo, ale wyczuła w tym prośbę.

Uniosła brwi zaskoczona i pokręciła głową.

- Dlaczego? – Wlepiła w niego wzrok wyczekująco, ale on tylko patrzył na nią bez słowa. Nabrała i powoli wypuściła powietrze, opanowując podenerwowanie. Podeszła do niego. – Dlaczego mam tego nie otwierać, Will? – spytała powoli, wymawiając wyraźnie każde słowo.

Milczał kilka chwil, wzrok spuścił tylko na chwilę, by po chwili ponownie na nią spojrzeć.

- Oto z czym walczę – powiedział w końcu. To moja przeszłość. On mi to zrobił. – Zrobił krótką pauzę. – Nie chcę, żebyś miała z tym cokolwiek wspólnego, zwłaszcza teraz.

Leah milczała chwilę, kącik ust jej drgnął. Skinęła nieznacznie głową, podeszła do kominka i wrzuciła kopertę.

- Dobrze – powiedziała i zbliżyła się do niego, objąwszy go.

Will odwzajemnił ostrożnie uścisk, kładąc jedną dłoń na jej głowie.

- Dziękuję – powiedział cicho w jej włosy.

Leah uśmiechnęła się bardzo szeroko, ale Will tego nie widział.

I never promised you a ray of light,

I never promised there'd be sunshine everyday,

I give you everything I have, the good,

The bad.

Bethany Joy Lenz

My only weakness is knowing your secrets

And holding them close, and hold them tight.

I know the way to silently make you

Smile with my eyes when you're trying to fight

Joshua Radin

Naliczyłam sześć blizn na jego ciele. Z każdą z nich wiąże się historia, której być może nigdy nie poznam. Nie wiem natomiast ile blizn skrywa jego dusza. Czy jest na niej jeszcze jakieś miejsce? Czy jakąś ma?

Na moim nie ma żadnej.

Ile można przejść, zanim zostaną przekroczone granice? Myślałam, że to mnie los ukarał najokrutniej jak mógł, odbierając coś, czego pragnęłam, nim jeszcze to dostałam. Może to miała być lekcja. Trudna i bolesna, ale… może?

Lubię wierzyć, że ktoś ma dla nas jakiś plan, że wszystko co nas spotyka, ma jakiś cel.

Straciłam moje dziecko. I nigdy o tym nie zapomnę.

Kiedy patrzę na Willa, widzę blizny, które przypominają mi o tym, co przeszedł. Część pozostanie tajemnicą i nie mogę mieć o to pretensji, rozumiem to doskonale, on nie musi patrzeć, żeby pamiętać. Części ran nie da się uleczyć, nigdy.

Na moim ciele nie ma żadnych blizn. Widocznych. Ale pamiętam. Zwłaszcza, kiedy patrzę na Jacksona. Kiedy oboje patrzymy. Na jego roześmiane oczy, rozwiane włosy. Kiedy przybiega do nas taki beztroski i wyciąga rączki, żeby się do nas przytulić.

Nasza przeszłość, to nasze sprawy, nasza rysa na szkle. To z nami zostanie, zostanie w nas. A my musimy zrobić wszystko, by Jackson nie musiał przeżywać tego, co najgorsze, by dostrzec w sobie to, co najlepsze.

This darkness is the light

Tamer