Rozdział 10

Rozmowy i przemyślenia

Po właśnie wszedł do kuchni zobaczył swoich przyjaciół rozmawiających przy stole, usiadł na wolnym krześle obok Tygrysicy, chwilę później uświadomił sobie, że nikt poza Tygrysicą nic nie je i że nie mają przed sobą żadnego talerza, ani miski, spojrzał jak Tygrysica je swoje tofu i zauważył, że wszyscy na niego patrzą, dopiero wtedy uświadomił sobie, że przez swoje dzisiejsze zamyślenie zapomniał przygotować bułki z fasolką i to dlatego wszyscy patrzą na niego, więc natychmiast wstał i zaczął robić śniadanie, a mianowicie bułki z fasolką, gdy już były gotowe postawił miskę na stole i usiadł spowrotem na swoim miejscu. Zjadł dziesięć bułek z fasolką w całkowitym milczeniu, dla wszystkich to było nieprawdopodobne, by Po zjadł i zrobił śniadanie w całkowitym milczeniu, Po skończył jeść dziesiątą bułkę w tym samym czasie Tygrysica również skończyła swoje śniadanie i zaczęła iść do sali treningowej Po natychmiast ruszył za nią, szli razem w milczeniu jednak w tej chwili oboje myśleli o tym samym, ponieważ tej nocy Tygrysica również mniała dość dziwny sen i zastanawiała się, co może oznaczać jednak postanowiła powiedzieć o tym Po, postanowiła, że dziś przed medytacją zrobi to co wczoraj, czyli poprosi go by po medytacji mogli porozmawiać i w tym momencie dotarli do sali treningowej kilka minut później dołączyła do nich reszta Piątki.

Cały poranek Potężna Piątka i Smoczy Wojownik trenowali bardzo ciężko, Po na początku, gdy w sali treningowej był Mistrz Shifu, bardzo ciężko trenował na maszynach, czyli sprzętach sali treningowej, gdy Mistrz udał się na medytację do smoczej groty, Po był już na końcu toru, który tego dnia przeszedł sześć razy, więc postanowił zmierzyć się z Tygrysicą jeśli tylko będzie chciała, jednak po dzisiejszym śnie nie mniał już takich kłopotów z zapytaniem jej o coś tak jak mniało to mniejsce wczoraj, następnie zapytał ją, a ona się zgodziła, kiedy wybiła dwunasta Po skończył swój trening na dzisiejszy dzień, nie ukrywając faktu, że dziś również przegrał z Tygrysicą, gdy wyszedł z sali treningowej postanowił odwiedzić swojego ojca w restauracji.

Gdy dotarł na mniejsce, zobaczył swojego ojca, który biegnie w jego kierunku, by go przytulić.

Po: Cześć tato, jak idzie interes?

Pan Ping: Oh Po, gdybyś wpadał tu częściej to napewno nagonił byś mi kilku nowych klijentów, ale tak poza tym wszystko sprzedaje się świetnie, ale dzięki, że pytasz.

Po: Cieszę się tato, a jeśli chodzi o to, że rzadko przychodzę to niestety, nie zależy odemnie jestem przecież Smoczym Wojownikiem i muszę trenować.

Pan Ping: Oh Po, przecież ja wiem i rozumniem, więc może choć do kuchni przygotuję Ci twoje ulubione danie, uwaga do wszystkich na cześć mojego syna Smoczego Wojownika Deser na koszt firmy, ale oczywiście przy zakupie zestawu.

Po: Wiesz, tato nie jestem głodny.

Pan Ping: Po, ty nie jesteś głodny, ale przecież odkąd zamieszkałeś w Pałacu zacząłeś chudnąć, Po, ty chudniesz z miesiąca na miesiąc.

Po: Tato, poprostu nie jestem głodny, a chudnę, bo ciężko trenuję i mam wiele spraw na głowie naprzykład treningi, czytanie zwojów, kolejny etap szkolenia i efektywną medytację i jeszcze wiele innych.

Pan Ping: Oh, rozumniem Po, że starasz się być najlepszym, ale musisz coś jeść.

Po: Dobrze, ale może innym razem, muszę już wracać do Pałacu, do zobaczenia innym razem i pamiętaj, że ty także możesz mnie odwiedzić.

Następnie wyszedł z restauracji i ruszył w kierunku Pałacu.

W tym samym czasie w wiosce położonej w górach Skalistych oddalonej od Doliny Spokoju o tydzień drogi, mieszka Jiong, czyli biologiczny ojciec Po, wykonywał te same czynności co zwykle, gdy nagle mniał wizję, a wniej zobaczył znów swojego syna, jednak tym razem wizja była o wiele wyraźniejsza i usłyszał słowa:

,,Tato mieszkam w Dolinie Spokoju, przybądź do mnie najszybciej, jak tylko potrafisz."

W tej chwili rzucił wszystko co robił i zaczął się przygotowywać do wyprawy, aby znaleźć swojego zaginionego syna, syna o którym myślał, że nie żyja, że tego dnia, gdy Shen zaatakował wioskę Chan, że zginął razem z Méiguī.

W tym czasie Po dotarł do Pałacu i postanowił jednak potrenować, wszedł do sali treningowej i zobaczył Małpę, postanowił z nim trenować.

Po: Hej Małpo, trenujesz ze mną?

Małpa: Cześć Po, no jasne, że będę z tobą trenował.

Po stanął na przeciwko Małpy i odrazu zaatakował pierwszy, jednak Małpa uniknął wszystkich jego ciosów, następnie Małpa wymierzył kilka ciosów do brzucha Po, ale Po nie poczuł tego następnie Po użył jego brzuch w momencie gdy Małpa wymierzał jeden z jego ciosów, by odbić Małpę, w taki sposób by znalazł się na drugim końcu sali trningowej. Małpa wymierzył cis, a Po odbił Małpę na drugi koniec sali treningowej. Walka się skończyła, a Po wygrał.

Małpa: Po, jak ty to robisz, przecież wymieżyłem w twój brzuch tyle ciosów, a ty ani drgnąłeś?

Po: Poprostu mój brzuch chroni gruba warstwa tłuszczu, która sprawia, że nie czuję twoich ciosów, a w przypadku mocnego uderzenia czuję łaskotki tak jak na przykład w przypadku uderzeń Tai Lung'a, gdy mnie uderzył czułem tylko łaskotki.

Małpa: To jest poprostu niesamowite Po, jak to zrobiłeś?

Po: Lata jedzenia, bardzo dużych porcji, w restauracji mojego taty.

Małpa: Myślisz, że ja też mógł bym coś takiego wytrenować, ale w jakiejś łagodniejszej formie?

Po: Małpo, nie ma łagodniejszej formy, ani szybszego sposobu, poza tym nie sądzę żeby to był styla dla Ciebie.

Małpa: To przypadkiem, nie jest, to samo co z rękami Tygrysicy, co Po?

Po: Nigdy, o tym wcześniej nie myślałem.

Małpa: A wiesz jesteście podobni, pod wieloma aspektami, ale wiesz co porozmawiamy o tym w kuchni.

Następnie obaj ruszyli do kuchni.

I to już koniec rozdziału dziesiątego i proszę o opinie, bo one dla mnie wiele znaczą i dzięki nim wiem co mam poprawić.

Méiguī- Róża