Rozdział 10
Jedli właśnie śniadanie, gdy przybyła sowa.
Harry wpatrywał się w pergamin już dłuższą chwilę, znacznie dłużej niż zajęłoby przeczytanie całości dwukrotnie. Tkwił w tym stanie mimo usilnych prób Severusa, który starał się zwrócić na siebie uwagę. Severus odchrząknął, ale i to nie przyniosło żadnych rezultatów. Zaczynał się martwić.
Ostrożnie sięgnął i przykrył rękę Harry'ego swoją dłonią. Głowa Złotego Chłopca podniosła się, ukazując pełne przerażenia oczy.
— Umarła — wychrypiał Harry.
„Kto?" Pośpiesznie nabazgrał Severus.
— An… Andromeda. Nie żyje! — powiedział Harry, machając listem. — To od jej… jej prawnika. Pisze, że zmarła zeszłej nocy.
„Co się stało? Zachorowała?" To wydawało się prawdopodobne, biorąc pod uwagę wszystkie wizyty u Świętego Munga, ale nigdy nie powiedziała, na co tak naprawdę choruje.
— Choroba Tiberta Fenna… Ona… — Harry przygryzł wargę. — Severus, ona uczyniła mnie opiekunem Teddy'ego.
Severus poczuł skurcz w żołądku.
„To wspaniale, Harry."
— Tak sądzisz? Ja… Ja nie… — zamyślił się, a jego twarz wykrzywił grymas.
„Oczywiście. Edward będzie szczęśliwy, mając ciebie za ojca."
— Nie mam zielonego pojęcia, co robić! A co jeśli… jeśli… No nie wiem, schrzanię go!
„Będę tutaj, razem z tobą Harry. Uspokój się", błagał na zwoju Severus.
Harry zamrugał, nie dowierzając.
— Zrobisz to? Pomożesz mi?
„Wiesz, że tak. Zawsze możesz na mnie liczyć. Nigdy cię nie zostawię."
Harry w szoku rozchylił usta i gapił się na Severusa, który spojrzał w dół na swoją notatkę i wzdrygnął się. Czy on naprawdę to napisał? Gdzie był wtedy jego mózg?
— Czy ty… mówisz poważnie?
Zawahał się przez moment, ale nie mógł się oprzeć błagalnemu spojrzeniu tych pełnych nadziei oczu.
„Jeśli tego sobie życzysz."
— Severus, ja… Cóż. Tak, ale… Nie wiem… Nie, jeśli…
Severus czuł jak ogarnia go chłód, w miarę jak Harry, jąkał się i motał, próbując udzielić odpowiedzi.
— Nie chcę, żebyś został ze mną tylko ze względu na dziecko.
Severus wypuścił powietrze, nie miał pojęcia, że przez cały czas wstrzymywał oddech.
„I tak bym został. Tak długo, jak będziesz chciał."
— Och! — Harry uśmiechnął się promiennie, po czym rzucił szybkie spojrzenie na list i przygryzł wargę. — To jest… emm… No. Świetnie.
XXXXXXXXXXXXXXXX
Severus siedział w pokoju Harry,ego - właściwie to w ich pokoju, bo jego stary pokój został przerobiony na pokój dla dziecka - i ćwiczył. Kilka dźwięków ciągle irytowało go jak diabli, ale starał się ogromnie, żeby brzmiały coraz lepiej. Oczywiście miał jeszcze sporo do zrobienia, lecz postępy były zauważalne.
Chciał tylko wiedzieć, czemu, na Merlina, w jednym prostym zdaniu musi być tyle wykręcających język spółgłosek? To, co zamierzał powiedzieć, niosło ze sobą konieczność zmierzenia się z którymś z bardziej kłopotliwych dźwięków.
Jeśli tylko mógłby wyartykułować to, powiedzmy po francusku, rozwiązałoby to przynajmniej jeden z jego problemów. Bądźmy szczerzy, francuski nie wchodził w grę. Podejrzewał, że mogło być jeszcze gorzej, nie mówiąc o tym, jakby musiał to zdanie powiedzieć po grecku.
Wziął głęboki oddech i powoli wypuścił powietrze, uspakajając się przed kolejną próbą.
Wtedy rozległo się pukanie do drzwi.
— Severus? — To Harry wołał go przez wciąż zamknięte drzwi. — Pracownica opieki społecznej właśnie przyszła, ona…
Severus otworzył drzwi i Harry uciął w pół zdania, przełykając głośno ślinę. Harry ruszył w dół korytarza do pokoju, który teraz należał do Teddy'ego. Severus cicho podążył za nim.
Zatrzymali się przy wejściu.
— Jest wypompowany z sił. Zasnął momentalnie — powiedział łagodnie Harry. — Merlinie, Severusie, on jest taki mały.
Severus przysunął się, by stanąć obok Harry'ego. Po chwili wahania, podniósł rękę i ścisnął jego ramię.
— Severusie, ja… Ja się boję. Co, jeśli jestem w tym beznadziejny?
Severus sięgnął po swój notes.
„Nie bądź głupi. Nie mógł mieć lepszego rodzica niż ty."
— Za wyjątkiem jego prawdziwych rodziców — stwierdził ze smutkiem Harry.
„To nie jest już możliwe. Cieszyliby się, wiedząc, że się nim opiekujesz."
— Chyba masz rację. Jednak, to po prostu jest zbyt piękne, by było prawdziwe.
Przez ostatnie kilka tygodni Severus myślał dokładnie tak samo, ale zachował to dla siebie. Schował notes do kieszeni swojej szaty i raz jeszcze ścisnął ramię Harry'ego.
— Pozwólmy mu spać. Będzie potrzebował dużo sił. Hermiona już planuje terminy wspólnych zabaw — powiedział z lekkim uśmiechem Harry i odwrócili się w stronę wyjścia.
Zanim dotarli do drzwi zatrzymał ich widok Edwarda, który właśnie próbował podciągnąć się do pozycji stojącej, chwytając się barierki swojego dziecięcego łóżeczka.
— Hej, zobacz kto się obudził!
Dziecko podskoczyło i uśmiechnęło się. Severus chciałby, choć w połowie, być tak radosny po przebudzeniu. Starał się wyglądać na zirytowanego, ale kompletnie mu się to nie udało.
— Ta ta ta! — gaworzył maluch, wyciągając swoją pucułowatą rączkę do Harry'ego.
Harrego zmroziło.
— Nie, skarbie, ja… Ja nie…
„Właśnie, że tak. On ma rację. Jesteś teraz jego tatą." Nakreślił szybko Severus.
— On… on nie rozumie, co tak właściwie mówi — nalegał Harry.
„Być może. Ale fakt jest faktem."
— Może. Um… Dziękuję, Severusie — odparł Harry, uśmiechając się smutno.
Severus skinął mu w odpowiedzi. Tak, Harry jest teraz tatą Teddy'ego, a ten jest jego synem. Więc kim on jest w tej sytuacji?
XXXXXXXXXXXXXXXX
Harry padł na łóżko.
— Merlinie! Jestem wykończony. To dziecko wpędzi mnie do grobu.
Severus ostrożnie umieścił zakładkę w książce i odłożył ją na stolik nocny.
— Dopiero minął tydzień, a ja czuję się jakbym nie spał od miesiąca! — Spojrzał na Severusa i zdołał uchwycić cień uśmiechu, błąkający się na ustach jego współlokatora. — Taak, jest wspaniały, co nie? — oznajmił, uśmiechając się w odpowiedzi.
Oparł się o wezgłowie, obok Severusa i wsunął nogi pod koc.
— Tak się cieszę, że tu jesteś. Nie dałbym sobie rady bez ciebie.
Severus odpowiedział sztywnym kiwnięciem i odwrócił wzrok.
— Naprawdę, Severusie — zapewnił Harry, po czym podniósł dłoń, by pogłaskać policzek i zarost Severusa, wodząc wokół jego twarzy. — Jestem taki szczęśliwy, że jesteś tutaj ze mną. — Pozwolił swoim palcom delikatnie zsunąć się w dół na szyję Severusa i dalej pomiędzy ramiona.
Severus zadrżał i pozwolił, by ciche westchnienie wyrwało się z jego ust.
— Lubisz, gdy cię tak dotykam? — wyszeptał Harry, muskając jego włosy na klatce piersiowej.
Policzki Severusa nabrały różowego koloru i znów uciekł spojrzeniem.
— Nie, nie wstydź się. Lubię cię dotykać. — By potwierdzić swoje słowa, potarł dłonią sutek Severusa, ciesząc się z gwałtownego wdechu, który to wywołało. Pochylił się nad swoim towarzyszem i złożył namiętny pocałunek na jego smukłe wargi.
Ramiona Severusa objęły Harry'ego, ale gdy tylko dłonie dotknęły jego pleców, cofnął je nagle. Harry zdołał złapać jedną rękę i położył ją z powrotem na swojej skórze.
— Wszystko w porządku. Też lubię, kiedy mnie dotykasz.
Severus niepewnie przesunął palcami wzdłuż kręgosłupa Harry'ego. Harry jęknął:
— Tak, właśnie w tak.
Podniósł się, by przykryć blade ciało Severusa swoim własnym.
— Czy tak jest w porządku?
Po chwili wahania, Severus skinął, a Harry pozwolił swojemu ciału spocząć całym ciężarem na Severusie. Złączyli swoje usta w kolejnym gorącym pocałunku. Harry z radością zauważył, jak Severus staje się coraz bardziej śmiały w pieszczotach. Czując narastające podniecenie, zaczął całować i lizać Severusa, wytyczając drogę w dół jego ciała.
Gdy był już blisko celu i jego nos przeczesywał kręcone włosy pachwiny Severusa, nagle jego podróż została przerwana. Severus potrząsną głową i chwycił Harry'ego za ramiona, podciągając go do góry.
— Co się stało? — zapytał Harry zmartwiony, że zrobił coś, co spowodowało, że Severus poczuł się niekomfortowo.
Severus otworzył usta, potem zamknął je, zgrzytając zębami. Zagryzł wargi i zmarszczył brwi, jakby rozważał, czy nie robi czegoś niewłaściwego, po czym rozłożył nogi szeroko, pozwalając, by biodra Harry'ego znalazły się między jego udami.
— Och, Merlinie — jęknął Harry. — Czy to…? Czy ty…? Severusie. — Jego biodra zaczęły ruszać się w swoim własnym rytmie, a jego głowa spoczęła na kościstym ramieniu Severusa. — Proszę, ja…
Severus zgiął kolana, obejmując nimi dolną część ciała Harry'ego. Ten poczuł rękę przeczesującą jego włosy i podniósł głowę, by spojrzeć na Severusa. Jego oczy były rozszerzone, a policzki, zarumienione. Nerwowo kiwnął głową, tym samym dając mu znać, czego pragnie.
Harry przyzwał zaklęciem lubrykant ze swojej szafki nocnej i mocno pocałował Severusa.
— Na Merlina, Severus jesteś taki cudowny, absolutnie wspaniały — wydyszał Harry. — Nie mogę się doczekać, by znaleźć się w tobie. Poczuć, jak zaciskasz się wokół mnie. Chcę słyszeć, jak jęczysz z rozkoszy. Widzieć, jak cały zatapiasz się w ekstazie.
Severus jęknął i niecierpliwie uniósł biodra w górę.
— Jesteś pewien, że tego chcesz? — zapytał Harry, próbując drżącymi palcami otworzyć lubrykant. — Czy to jest naprawdę to, czego pragniesz?
W odpowiedzi Severus wyrwał mu z ręki pojemnik, zdjął wieczko i oddał mu z powrotem.
— Dobra, rozumiem — uśmiechnął się Harry. Zwilżył swoje palce i wsunął rękę między nich. Najpierw rozprowadził nieco po swoim członku, żeby zmniejszyć ryzyko totalnej kompromitacji za parę minut, potem sięgnął niżej. Zatrzymał się, by ścisnąć, skąpo owłosione jądra Severusa i kontynuował, zmierzając do celu.
Ręce Severusa zacisnęły się energicznie na prześcieradle, gdy Harry pogłaskał okolicę jego wejścia, rozsmarowując nawilżającą substancję. Ostrożnie wsunął jeden palec w głąb Severusa i delikatnie zaczął poruszać nim w przód i w tył. Kiedy już wślizgiwał się łatwo, zgiął go i przekręcił, szukając właściwego miejsca, aż w końcu na nie natrafił.
— Uggh — wyrwało się z ust Severus i zaczął rytmicznie poruszać biodrami.
— Tak, to jest to — wydyszał Harry, zagłębiając kolejny palec w wejście Severusa. — Jesteś taki gorący, taki ciasny. Czy to nie wspaniałe uczucie? — Delikatnie dodał trzeci palec, starając się dać, temu pięknie wijącemu się pod nim mężczyźnie, tyle przyjemności ile tylko możliwe.
— Ja…Ughnn…— Severus sięgnął w dół i odsunął rękę Harry'ego.
— Teraz?
Severus skinął. Jego klatka piersiowa wznosiła się i opadała.
— Rozsuń kolana dla mnie.
Zrobił to, a Harry aż jęknął na widok szeroko rozpostartego przed nim Severusa. Chwycił swoją poduszkę i wsunął ją pod biodra partnera, by pomóc mu utrzymać najlepszą pozycję.
Przez krótką chwilę upajał się emanującym z twarzy Severusa pożądaniem, po czym ostrożnie wsunął czubek penisa przez ciasny krąg jego mięśni.
Severus sapnął i zacisnął zęby.
— Rozluźnij się — wyszeptał Harry. — Spróbuj na mnie naprzeć. — Severus posłuchał rady i Harry, odczuwając już mniejszy opór, zagłębił się dalej. Kołysał łagodnie biodrami, starając się powstrzymać do czasu, aż jego partner będzie gotowy na więcej. Stopniowo zaczął zanurzać się mocniej i głębiej, zmieniając kąt, aż usłyszał jęk rozkoszy, który wyrwał się z ust Severusa.
Merlinie, nigdy nie czuł się tak nieziemsko! A to, jak fantastycznie patrzył na niego Severus dawało mu pewności, że nie sprawia mu bólu. Podparł się na jednej ręce, a drugą owinął wokół ociekającego członka swojego kochanka.
— Och, tak… Ach! — wycharczał, gdy Severus natarł na niego, oplatając nogami jego talię i łapiąc ramiona Harry'ego swoimi spragnionymi rękami.
Harry dawał z siebie wszystko, zdesperowany, by dać Severusowi maksimum przyjemności. Ściskał i pieścił jego męskość w rytm pchnięć. Już prawie dochodził.
— Severus, ja… Na Merlina, nie dam rady dłużej. Jesteś niesamowity!
Severus jęknął i zacisnął mocniej nogi wokół Harry'ego, a jego palce zaczęły gorliwie błądzić po plecach i bokach partnera. Po chwili, jego członek nagle zadrżał i spazmy orgazmu przetoczyły się przez ciało mistrza eliksirów.
Czując, jak Severus zaciska się i pulsuje wokół niego, Harry zaczął poruszać szybciej biodrami.
— Och, do jasnej… Kurwa! Severus! — Wydyszał i wytrysnął w ciasne wnętrze kochanka.
Opadł bezwładnie na Severusa, wydając z siebie jęk, gdy jego penis wyśliznął się na zewnątrz. Zdyszany czuł, jak klatka piersiowa Severusa podnosi się i opada pod nim. Leżeli tak, spoceni, splątani ze sobą, próbując złapać oddech.
— Jasna cholera, Severus — mamrotał Harry. — To było niesamowite. Nie mogę się doczekać, żeby poczuć cię w sobie — westchnął zadowolony. Przesunął się trochę, by nie przygniatać dłużej Severusa i odwrócił głowę, by móc spojrzeć w cudownie zaczerwienioną twarz Severusa.
Usta Severusa wykrzywił lekki uśmiech i przeczesał palcami wilgotne włosy Harry'ego.
K… — przeczyścił gardło i zaczął jeszcze raz. — Kocham cię, Harry.
Harry zamarł, próbując odtworzyć usłyszane słowa raz jeszcze w głowie i rozdziawił usta z wrażenia. Chciał coś powiedzieć, ale wszystko, co wydobyło się z jego ust, to niezrozumiały charkot. Dotknął dłonią ust Severusa, jak gdyby chciał przekonać się, czy mówią prawdę.
Pod jego palcami, nieśmiały uśmiech Severusa przerodził się w grymas. Harry, widząc to, zaczął kręcić głową jak opętany, pragnąc przekazać to, czego nie był zdolny wyartykułować słowami.
Severus skinął i nachylił się łącząc ich usta w pocałunku. Przysunął Harry'ego bliżej, otulając go sobą i układając ich do snu.
XXXXXXXXXXXXXXXX
Epilog
Harry siedział w swoim fotelu, obliczając coś w książce rachunkowej.
Pięcioletni Teddy wszedł do salonu.
— Zmyłem ząbki! — ogłosił i natychmiast rzucił się na kanapę obok Severusa.
— Umyłem — automatycznie poprawił go Severus.
— Umyłem — powtórzył sumiennie chłopiec.
— To świetnie, Teddy. Jestem z ciebie dumny — zapewnił go Harry.
— Nawet wyszczotkowałem dziąsła, tato!
— Dobra robota!
Teddy wykrzywił usta w zamyśleniu, a kolor jego włosów powoli zmienił się z białego w brąz.
— Dlaczego mogę mówić do ciebie tato, a muszę zwracać się do niego Sev'rus? — zapytał lekko szturchając nogą Severusa.
Oczy Severusa rozszerzyły się i mocniej zacisnął palce na książce, którą czytał. Nic jednak nie powiedział.
— Cóż, wcale nie musisz tak się do niego zwracać. A jak byś chciał go nazywać?
— A nie mogę też mówić „tato"?
Harry obserwował, jak Severus niespokojnie porusza oczami.
— To mogłoby być trochę mylące, gdybyś nazywał nas tak samo, nie sądzisz? Jak będziemy wiedzieć, do którego z nas mówisz?
Teddy przytaknął niechętnie.
— Czy możesz wymyślić coś innego?
Chłopiec przygryzł wargę próbując się skoncentrować, a Harry spostrzegł, że wstrzymał oddech w napięciu. Po chwili, która zdawała się trwać wiecznie, Teddy krzyknął:
— Mam!
— To wspaniale — ostrożnie skomentował Harry.
Teddy podskoczył radośnie i pobiegł do Harry'ego.
— Kocham cię, tato! — zaszczebiotał i objął swoimi rączkami jedyną część ciała Harry'ego, jaką dosięgał, czyli kolana.
Następnie odwrócił się i popędził z powrotem do kanapy, wdrapując się na kolana Severusa. Cmoknął go w policzek i powiedział:
— Kocham cię, tatuś!
Harry z drugiego końca pokoju, mógł usłyszeć westchnięcie, które wyrwało się z piersi Severusa. Mężczyzna siedział cicho i widać było, że ewidentnie jest w szoku. Harry pomachał ręką, próbując go z tego wyrwać.
Severus zamrugał i podniósł rękę, by pogłaskać chłopca po włosach.
— Ja też cię kocham, synu — powiedział czule. — Ale teraz pora spać.
— Tak, tak, zgadza się — odparł Harry. — Może wskoczysz pod kołdrę, a my przyjdziemy za chwilę cię utulić?
Teddy nadął wargi, ale wyszedł bez dąsów.
Jak tylko wyszedł z pokoju, Harry pośpieszył, by usiąść obok Severusa.
Objął go jedną ręką i zapytał:
— Wszystko w porządku?
Po chwili, Severus zwrócił twarz w jego stronę i zamrugał gwałtownie. Harry przesunął dłoń i zaczął delikatnie głaskać jego kark.
— Severus?
Severus przełknął głośno.
— Świetnie.
— Jesteś pewien?
— On… Ja nie zasługuję na to! Nie wierzę, że on naprawdę…
— Tak, czy on nie jest wspaniały? — Uśmiechnął się Harry.
— To tak, jakbyśmy byli w końcu… — Severus urwał nagle. — Wiem, że słowa niczego nie zmieniają, ale…
— Teraz jesteśmy prawdziwą rodziną — dokończył Harry i objął go mocno.
Severus kiwnął wtulony w ramię Harry'ego i ścisnął go jeszcze mocniej.
— I zawsze już nią będziemy — dodał stanowczo Harry.
Severus ponownie skinął.
— Tak.
