Rozdział 10

- Coś ty zrobił? – zawołała śmiejąc się Rose – Micky staczasz się na niziny społeczne… ty złodziejaszku! – żartowała

- On stał na ulicy – zaśmiał się Micky – A dzieciaki już go nie potrzebują…

Siedzieli wygodnie w dużym szkolnym autobusie. Jake prowadził skupiony starając się wyjechać na autostradę.

- Cholera – szepnął Jake – wyobraźcie sobie korki jakie będą na głównej. Nie wydostaniemy się z miasta.

- Wydostaliśmy się z korytarza w którym z jednej strony mieliśmy zamknięte drzwi windy, a z drugiej czarną dziurę – zaśmiała się srebrzyście Rose – Poradzimy sobie ze wszystkim.

- Teraz mamy ubaw, że jesteśmy tacy sprytni – wyjąkał Micky – pomyślcie co będzie jak znajdziemy naszych. Przecież jeszcze sobie z nią nie poradzili…

- Doktor coś wymyśli – wyszeptała Rose, patrząc w okno i zastanawiając się gdzie on teraz może być.

- Wiecie co? – zawołał Micky – Jak to się skończy to pójdę na urlop i spędzę go przed telewizorem. Mam dość takich akcji.

- Nie lubisz się zastanawiać idąc codziennie do pracy : czy dziś już zginę czy jeszcze nie? – zaśmiał się Jake

- No co ty… To mój żywioł – śmiał się Micku – nie lubię tylko zakwasów, a mam je właściwie po każdej takiej hecy… - spojrzał na Rose, która z dziwną powagą wpatrywała się w okno. – Co jest Rose?

- Nie tylko… Oni chyba myślą, że my nie żyjemy… a telefony nie działają….

- To się zdziwią – zaśmiał się Jake – Moi drodzy państwo nasza szkolna wycieczka dojechała na autostradę….

„ O mój Boże!" – pomyślała Rose

- O zgrozo – powiedział Micky, patrząc na korek którego częścią mieli się wkrótce stać.

- On nie ma końca – wyjąkała Rose, z żadnej strony bowiem nie było widać początku ani końca samochodowej kolejki. Niektórzy ludzie porzucili już nawet nadzieję, że samochodem gdzieś dojadą i opuścili swoje wozy, by na piechotę wydostać się z miasta.

- Wiecie co? – zawołał pogodnie Jake – po drugiej stronie miasta jest stare laboratorium Torchwood. Tam najprędzej znajdziemy jakieś sprzęty, które pozwolą nam się skontaktować z Pete`m, a oni już nas stamtąd wtedy odholują. Zawracamy.