ROZDZIAŁ 9.
[Sud Sound System – Le radici ca tieni]
Sobota i impreza u Setha. Domówka w rytmach dancehallu. Czyli mnóstwo pięknych dziewczyn skąpo ubranych i na dodatek trzęsących tyłeczkami. O tak. I wśród nich ta jedna brunetka, która potrafiła zawładnąć moimi myślami i nie mogłem się jej z nich pozbyć. Krótkie szorty i bardzo luźna szara bluzka odsłaniająca górę jej czarnego bikini. Wyglądała zajebiście, chociaż i tak wolałbym ja widzieć zupełnie nagą.
Cullen, ogarnij się!
Impreza trwała w najlepsze. Te najbardziej znane dancehallowe kawałki leciały z głośników cały czas, a dziewczyny seksownie poruszały się w ich rytmie, uwodząc mężczyzn swoim ruchem. Nie było tutaj faceta, który chociaż raz nie spojrzałby tego wieczoru na trzęsący się kobiecy tyłeczek. Dajmy na to ja. Cały wieczór śledziłem ruchy takiej jednej okrągłej pupy, ale oczywiście tak, by nikt mnie nie przyłapał. W dancehallu była naprawdę świetna. Nie miała sobie tutaj równych.
No, ale ktoś wpadł na genialny pomysł zorganizowania Dancehall Queen tej imprezy. Tak ogólnie Dancehall Queen to zawody, w których królową zostaje ta, która nie tyle świetnie tańczy ten jamajski styl tańca, co też potrafi w najróżniejszych pozycjach go zatańczyć. Zaznaczę jeszcze, że ma być to freestyle.
Środek parkietu opustoszał i po chwili kilka lasek zaczęło się produkować, łącznie z moją siostrą i Bellą.
Dziewczyny powoli zaczęły pokazywać to, co potrafią najlepiej. Kocurek oczywiście zmiażdżył system swoim tańcem, lecz to, co zrobiła Bella…
Powoli wyszła na środek parkietu posuwistym krokiem, akcentując każde mocniejsze uderzenie w muzyce shakiem, albo klatką, robiąc jeszcze, co chwilę dutty wine. Zaczęła robić butterfly'a okręcając się wokół własnej osi i zatrzymując się na wprost mnie. Całe jej ciało było wprawione w ruch. Pon de river, log on, hot fuck, dutty wine… po czym zeszła w dół do kucek. Utrzymywała się cały czas w pozycji pionowej wykonując różnego rodzaju dancehallowe kroki. Położyła łokcie na podłodze, a jej nogi wyjechały w tył, by mogła w tej pozycji zrobić shaki. A potem….
O mój słodki Boże!
Jej ruchy przypominały, jakby właśnie uprawiała seks z parkietem. Następnie położyła się na podłodze z szeroko rozstawionymi nogami i podkurczonymi w kolanach i zaczęła trząść pupą, że aż na sam widok zaczęło mnie boleć wszystko poniżej pasa. Przejechała całym swoim ciałem po parkiecie i zaczęła stawać na głowie. Jej nogi znalazły się prawie na wysokości moich oczu i po chwili wprawiła w lekkie drgania dolną cześć swojego ciała, które aktualnie znajdowało się w górze, co już doprowadziło mnie do obłędu. Nie mogłem wyjść z podziwu… to, co ona wyprawiała…
Boże! Ulituj się nade mną.
Wiewióra, oddychaj! Wdech… wydech… wdech… wydech!
Nie ja tu dłużej nie wytrzymam, mowy nie ma!
Ale na szczęście się już skończyło. Z jednej strony dobrze, z drugiej źle. Liczyło się to, że nie musiałem się już dłużej męczyć. A kto został królową dancehallu tego wieczora? Oczywiście Bella, któż by inny. Pobiła wszystkie inne laski i nie dało się temu zaprzeczyć. Faceci byli po prostu wniebowzięci. Bo kto by nie był?
Impreza wróciła powoli do normalnego rytmu. Ludzie tańczyli, pili, palili…, czyli tak ogólnie normalka. Co prawda można by jeszcze wyłonić króla dancehallu tej imprezy, ale chyba niewiele facetów potrafi zatańczyć męski Dancehall. To nie Jamajka, choć przed chwilą czułem się tak jakbym tam był.
Wyszedłem na dość spory taras z drinkiem w ręce by ochłonąć. Było naprawdę gorąco, nie wspominając już o tym, że cały czas mam przed oczami nagi, trzęsący się tyłeczek Belli, co nie ułatwiało mi normalnego funkcjonowania. Myślałem, że mój fiut w pewnym momencie eksploduje, na szczęście już w miarę się uspokoił. Lecz gdy chwilami moje spojrzenie napotykało tańczącą brunetkę, znowu dawał o sobie znać.
Oparłem się o barierkę, spoglądając w ciemne, gwieździste niebo. Starałem się wyrzucić jej obraz ze swojego umysłu, ale stawało się to niemożliwe. Gdzieś słyszałem jej dźwięczny śmiech, widziałem jej uśmiech. To było wręcz nie do zniesienia. A całą sprawę pogarszał fakt, że się z nią przespałem.
Myślałem o tym wszystkim… o niej, dopóki do moich nozdrzy nie dotarł znajomy zapach truskawek. Spojrzałem w bok i stała tam ona. Oparta tyłem o barierkę i oddychając głęboko, chcąc unormować prace swojego organizmu.
– Co tam? – spytałem, a dziewczyna spojrzała na mnie i uśmiechnęła się, lecz w jej spojrzeniu było coś nieodgadnionego.
– Wiesz, szukam kogoś, kto pomógłby mi rozładować moje napięcie seksualne. – powiedziała, spoglądając na mnie trochę prowokująco.
Ja pierdole!
– I jak ci idzie? – spytałem, starając trzymać się jakoś, ale nie było to łatwym zadaniem.
– Trochę nijak… A może ty byś się zgodził? – spytała, a ja unikałem spojrzenia jej w oczy, bo zrobiłbym jeszcze coś głupiego.
– A co jeśli się nie zgodzę i nikogo nie znajdziesz?
– Hmmm…. Chyba będę musiała sama sobie z tym poradzić. – czy ona przed chwilą powiedziała, że zamierza… Boże!
– Dasz popatrzeć? – wymsknęło mi się, zanim zdążyłem logicznie pomyśleć.
– I co jeszcze? Może miałabym zrobić z ciebie swojego niewolnika, przywiązując do łóżka. Potem zrobiłabym striptiz, a na koniec kazałabym ci patrzeć i obserwowałabym jak się meczysz. – powiedziała, chyba całkiem poważnie, a drink, który miałem w ustach, z powrotem wrócił do szklanki.
Słodki Jezu! Ja nagi… przywiązany…i ona… rozbierająca się na moich oczach… a potem…
Spojrzałem na nią, lecz nie patrzyła na mnie, tylko gdzieś przed siebie, a jej wyraz twarzy zmienił się na trochę wściekły.
– Wiewióra! – usłyszeliśmy oboje i po chwili do moich pleców przytuliła się Nelly, a Bella odeszła zostawiając nas samych.
Nell była laską, można by zaryzykować, że nawet niezłą, która kleiła się do mnie zawsze, gdy mnie widziała. Ale tak szczerze powiedziawszy, mnie jakoś nie… kręciła? Takie coś blond, z silikonami zamiast biustu, długimi różowymi tipsami i nie wiadomo, czym jeszcze.
– Co tam u ciebie słychać kochanie? – zapytała tymi swoimi ustami wypełnionymi botoksem i przejeżdżając tipsami po moich plecach, co wywołało u mnie zupełnie odwrotny efekt niż powinno.
– A nic ciekawego. A u ciebie? – starałem się być grzeczny, ale nie było to takie proste, bo dziewczyna, krótko mówiąc, mnie wkurwiała.
– A po staremu. Edddd, dawno się nie widzieliśmy, może spotkamy się na kawie albo coś? Co ty na to?
– Może, Nell. – powiedziałem odklejając jej ręce od swojego ciała i po prostu odszedłem.
Wszedłem do środka, poszukując w tłumie ludzi, tej znajomej brązowej osóbki. Chciałem dokończyć naszą rozmowę, którą ta, marząca o tym, bym ją przeleciał wariatka, drastycznie nam przerwała. Dostrzegłem ją w momencie, w którym z głośników popłynęła salsa. Stała przy stole i sączyła swojego drinka, gdy podszedłem do niej, zabrałem jej z dłoni szklankę, odstawiając na stole i chwyciłem za rękę wyciągając na parkiet.
Była trochę zaskoczona, ale zaczęła tańczyć. Nie była to nasza pierwsza salsa, a ostatnia zakończyła się zajebistym seksem u niej w mieszkaniu. Niezapomnianym seksem. Że byliśmy niesamowicie zgrani, nie trzeba nawet wspominać. Znowu mogłem trzymać ja w swoich ramionach. Czuć jej ciało przy swoim. Co z tego, że był to tylko taniec…
– A co jeśli się zgodzę? – wyszeptałem jej do ucha, gdy cały czas tańczyliśmy. Nie odpowiedziała mi od razu, zresztą sam do tego dopuściłem, „zmuszając" do wykonania kolejnych ruchów.
– Wiesz gdzie mieszkam. – odpowiedziała uwodzicielskim głosem i znowu powróciliśmy do tańca. Zsynchronizowani poruszaliśmy się w rytm piosenki, która już powoli dobiegała końca.
– Ale co jeśli ja żartowałam? – wyszeptała prosto w moje usta i odeszła. Zostawiła mnie samego na środku parkietu i nie wiedziałem, co ze sobą zrobić.
Podszedłem do stolika po coś do picia i usiadłem na jednej z wolnych kanap pod ścianą, zastanawiając się, co zrobić. Nie miałem pojęcia jak postąpić. Niestety odkąd zostawiła mnie po salsie samego, nie widziałem jej już. Prawdopodobnie poszła, nad czym ubolewałem. A impreza z każdą chwilą stawała się coraz bardziej drętwa.
– Edddd, może ze mną zatańczysz? – usłyszałem Nell, która pojawiła się przede mną.
– Sorry, ale nie. – odpowiedziałem jej, mając nadzieję, że da mi spokój.
– Nooooo nie daaaaaj się prooooosić. – boże, jaka ona jest żałosna.
– Nie. Ja i tak już wychodzę.
– Czemu? – usłyszałem ją jeszcze za swoimi plecami, ale miałem ją gdzieś. Czy nie może do niej dotrzeć, że nie mam zamiaru jej pieprzyć.
Opuściłem mieszkanie Setha i wyszedłem na ulice L.A. Delikatny chłodny wietrzyk i rześkie powietrze skłaniało do przemyśleń. W głowie miałem totalny mętlik, jak i pustkę za razem. Ona… Isabella… Bella… Zniewalała mnie. Nigdy w moim życiu nie było tak, bym przeleciał jakąś laskę dwa razy. A teraz? Chciałem znowu poczuć smak jej ust. Dotknąć jej ciała. Chciałem ją widzieć nagą pod sobą, jak wije się w rozkoszy, gdy doprowadzam ją do obłędu. Usłyszeć jej krzyk, gdy dochodzi. Moje imię w jej ustach. Chciałem znowu mieć ją w swoich ramionach, ale nie w tańcu, tylko w jej łóżku.
Włóczyłem się sam po mieście, nie mając pojęcia, co ze sobą zrobić. Nie mogłem się znowu z nią przespać. To, że w ogóle do tego dopuściłem, było ogromnym błędem z mojej strony. Zachowałem się strasznie nieprofesjonalnie idąc do łóżka z tancerką, która jest „pode mną". Mój błąd, ale nie potrafię tego żałować. Bo to był najlepszy seks w moim życiu. Był… nie, tego nie da się opisać, bo nie ma takich słów.
Idąc ulicami, mijałem wieżowce, kamienice, sklepy, kluby, aż wreszcie przeszedłem obok kamienicy, w której mieszkała, bo chcąc nie chcąc, musiałem obok niej przejść, by dotrzeć do swojego mieszkania. Minąłem ją, ale po przejściu paru metrów zatrzymałem się w miejscu, rozważając dwie opcje. Wrócić do siebie z bolącą erekcją, albo iść do niej.
Wiewióra, wiesz, czego chcesz i pragniesz!
Kurwa, nie mogę!
Ale w końcu obróciłem się i niemalże pobiegłem do jej drzwi. To była potrzeba, bo nie potrafię tego inaczej nazwać. Po prostu musiałem do niej iść. Tak jakby coś nie pozwalało mi postąpić inaczej i przyciągało do niej.
Otworzyła mi drzwi w samym białym, puchatym i skąpym szlafroku, a kropelki wody jeszcze spływały po jej ciele. Wydawała się lekko zaskoczona, ale ja na to nie zważałem, tylko na nią naparłem, miażdżąc jej usta swoimi, a drzwi zamykając jednym potężnym kopniakiem. Przyparłem ją do ściany, całując zachłannie. Nigdy wcześniej nie całowałem dziewczyn, a teraz tego potrzebowałem. Jej miękkich i pełnych ust, które smakowały niczym maliny. Ich smak… kształt… to, w jaki sposób dotykały moich. Ssały, kąsały… Całowaliśmy się do póki nie brakło nam tlenu.
– Powiedz, że nie żartowałaś. – szepnąłem, niemalże błagając, gdy oderwaliśmy się od siebie.
Patrzyłem jej prosto w oczy i widziałem w nich coś, czego nie potrafiłem rozszyfrować. Patrzyła na mnie z nieodgadnionym spojrzeniem, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Nikt wcześniej nie patrzył na mnie w ten sposób…
Nie odpowiedziała mi, tylko przyciągnęła mnie do siebie zamykając nasze usta w kolejnym pocałunku. Wplotła swoje palce w moje włosy, a to jak przeczesywała kosmyki… Zaciskała na nich pięści… delikatnie szarpała. Jęki same wydobywały się z moich ust. Zjechałem ustami na jej szyje, odszukując tętnicę i pod wargami mogłem wyczuć jej zawrotnie bijące serce. Skubałem jej obojczyki… ramiona. Smakowała tak apetycznie, a te jej głośne jęki doprowadzały mnie do obłędu. Nigdy wcześniej w swoim życiu nie słyszałem tak jęczącej w rozkoszy kobiety, ale podobało mi się to niesamowicie.
Poczułem jej drobne dłonie wkradające się pod moją koszulkę. Delikatnie, samymi opuszkami palców, niczym skrzydła motyla zaczęła badać moje ciało. Przejechała przez brzuch i zagłębienia mięśni, potocznie zwane kaloryferem. Schodziła niżej, do wystających kości miednicy, które formowały się w rowki, a gdy je zlokalizowała, cichy jęk opuścił jej usta.
Zmierzałem ustami przez jej dekolt, do zagłębienia pomiędzy piersiami. Zacząłem powoli rozchylać jej szlafrok, ale nieznacznie odepchnęła mnie od siebie. Spojrzała mi w oczy i zdjęła ze mnie koszulkę, a nasze usta znowu połączyły się w pocałunku. Nie przestając się całować, zaczęliśmy cofać się w kierunku jej sypialni i łóżka, o którym nieustannie marzyłem od naszego ostatniego razu. Świadomie, bądź nieświadomie, ale marzyłem.
Uderzyłem nogami o łóżko i usiadłem na nim, ciągnąc za sobą Bellę w pocałunku, lecz oderwała się od moich ust. Patrząc mi cały czas w oczy, schyliła się, by rozpiąć pasek w spodniach i je ściągnąć, a po chwili zostałem już w samych bokserkach, z uwięzionym w nich moim drogim przyjacielem.
Leżałem na łóżku podpierając się na łokciach, obserwując ją. Stała przede mną w tym swoim szlafroku i patrzyła mi prosto w oczy, z tym nieodgadnionym spojrzeniem, które bardzo mi się podobało. Chwyciła za sznurek od swojego ubrania, rozwiązując go i już po chwili szlafrok opadł na ziemię koło jej stóp. Stała przede mną zupełnie naga. Taka niewinna, delikatna, krucha i niesamowicie piękna.
Piękna. To słowo pasowało do niej i do żadnej innej dziewczyny, którą widziałem w swoim życiu, a widziałem ich naprawdę wiele. Piękna i naturalna.
Długie brązowe włosy opadały wokół jej twarzy. Duże, czekoladowe oczy. Mały, uroczy nosek. Pełne, słodkie usta. Jędrne piersi ze sterczącymi sutkami. Lekko zaokrąglony, kobiecy brzuszek. Jej kobiecość… I długie nogi, zwieńczone małymi stópkami. Była idealna.
Wdrapała się na moje ciało, składając na nim drobne pocałunki. Brzuch… tors… szyja… kończąc na ustach. Znowu wplotła swoje dłonie w moje włosy, z kolei moje dotykały jej pleców… pośladków… nóg… Ale chciałem więcej, choć chyba na to nie zasługiwałem.
Obróciłem nas tak, że znalazła się pode mną. Całowałem każdy fragment jej ciała, a towarzyszyły temu niesamowite jęki. Schodziłem coraz niżej, aż w końcu dotarłem do jej kobiecości. Rozchyliłem jej nogi i usadowiłem się pomiędzy nimi. Była tak niesamowicie wilgotna, a jej zapach mnie zniewolił.
– Bella, pachniesz tak niesamowicie. – wypowiedziałem lekko zachrypniętym głosem, upajając się jej zapachem.
– Yyymmmm… – wyrwało się z jej ust, gdy zacząłem składać w tamtym miejscu pocałunki.
Przejechałem palcami po tym najbardziej wrażliwym, kobiecym miejscu, by w następnej kolejności wziąć w usta jej łechtaczkę i delikatnie ją zassać i zataczać kółka językiem wokół jej guziczka. Jęczała, dyszała, krzyczała, a to doprowadzało mnie na skraj przepaści. Wsadziłem w nią najpierw jeden palec, a potem drugi, a moje imię opuściło jej usta. Zacząłem nimi w niej poruszać, z każdą chwilą coraz szybciej. Wiła się cały czas, jęcząc moje imię, dopóki nie zacisnęła się wokół moich palców, głośny krzyk wydobył się z jej ciała i zaczęła przeżywać swój orgazm, co było niesamowitym widokiem. Ogarnęła mnie wielka duma, bo to ja do tego doprowadziłem.
Wyciągnąłem z niej palce i patrząc cały czas w jej oczy, wsadziłem jednego z nich do ust, by zaznajomić się z jej smakiem. Boże! Zamierzałem zlizać jej wilgoć z drugiego, ale chwyciła moja rękę i wsadziła sobie oba palce do ust, ssąc je, na co jęk opuścił jej, jak i moje ciało.
Nasze usta znowu się połączyły, a języki tańczyły w swoim własnym tańcu.
Oderwałem się od jej ust i przeniosłem na sterczący sutek. Ssałem i okrążałem językiem, a drugą pierś pieściłem dłonią.
– Edward… błagam… potrzebuję cię… – wyszeptała jęcząc.
– Pragnę cię…
Wziąłem prezerwatywę i ściągając wcześniej z siebie bokserki, nałożyłem ją. Wróciłem do niej, usadawiając się pomiędzy jej nogami. Spojrzałem w te czekoladowe oczy i znowu zobaczyłem to coś, czego nie potrafiłem rozszyfrować, ale to coś dawało mi również pozwolenie.
Wszedłem w nią delikatnie i zacząłem się poruszać. Była tak niesamowicie ciasna, a ja z każdą kolejną chwilą traciłem świadomość i kontrolę nad sobą. Tak jakby wszystko dookoła straciło sens… przestało istnieć. Byliśmy tylko my, dążący na kraniec przepaści.
– Edward! – zaczęła przeżywać swój orgazm i po chwili i ja zacząłem szczytować.
