Wchodząc do domu słychać było głosy z salonu, zdjęła buty i żakiet, wchodząc do salonu wszyscy na nią spojrzeli

-Clarisse!- Zawołała ciotka Charlotte – dziecko jak ja Cię dawno nie widziałam – Clarisse w tym czasie podeszła do ciotki jak ta wstała

-witaj ciociu –powiedziała grzecznie przytulając ciotkę i całując w policzek

-nalać ci kawy Clarisse? –Zapytał ojciec jak spojrzała na niego i zastanowiła się przez chwilkę

-um.. Nie dziękuję –powiedziała siadając w fotelu jej matka przyglądała się córce

- jak w pracy? -Zapytała Anna

-dobrze nic nowego –odpowiedziała Clarisse

- kochaniutka powiedz mi gdzie pracujesz, w ogóle opowiadaj mi, co u ciebie …tak dawno się nie widziałyśmy –powiedziała Charlotte..

Clarisse z niechęcią opowiedziała ciotce gdzie pracuje, czy ma chłopaka i co działo się w tym czasie, w którym się nie widziały. Po opowieści Anna poprosiła Clarisse, aby pomogła jej przygotować kolacje

Clarisse kroiła pomidory jak jej mama przyglądała jej się podchodząc do Clarisse wzięła nóż z ręki jak Clarisse na nią spojrzała pytająco

-Clari powiesz mi, co się dzieje? -Zapytała Anna

-nic się nie dzieje – powiedziała unikając wzroku matki

-kochanie nie kłam wiem, że coś się dzieje i nie chcesz mi powiedzieć – powiedziała lekko Anna

–proszę powiedz mi – matka Clarisse lekko naciskała jak młoda dziewczyna oparła się o blat kuchenny

- powiem Ci, ale później dobrze? Musze to po prostu sama przemyśleć –westchnęła

-dobrze – powiedziała przytulając Clarisse

-mamo czy mogę zostać u was na noc nie chce być sama- zapytała

-ale oczywiście kochanie nie musisz pytać – odpowiedziała Anna

Po kolacji wszyscy udali się do swoich pokoi na spoczynek jedynie Clarisse usiadła w fotelu na werandzie chowając nogi pod siebie z filiżanką herbaty rozmyślała, „co ja mam teraz zrobić? Jeśli Joseph nie będzie chciał tego dziecka? Rodzice nie mogą mi ciągle pomagać! Czy ja zawsze musze ich zawieść? A może będą Cieszyć się, że będą mieć wnuka lub wnuczkę. Ale i tak to nic nie zmieni jestem kobietą w ciąży bez męża …. „ Jej przemyślenia przerwał dźwięk sms

-cześć kochanie jak się czujesz?

-hej, nie najlepiej

- oh. Moje biedactwo.:* Byłaś u lekarza?

- nie

-dlaczego? Prosiłem Cię abyś poszła się zbadać

-tak przepraszam, ale Nielubię szpitali

-kochanie może przyjadę z moim lekarzem?

-nie wszystko będzie w porządku za parę dni

-, ale ciągle nie będziemy wiedzieć, co Ci jest…. Martwię się o ciebie skarbie

-nie potrzebnie.. To drobne zatrucie

-Kocham Cię Clarisse i nie chciałbym, aby cos Ci się stało..

-ja ciebie też i nic mi się nie stanie

-jesteś w domu?

-nie.. Jestem u rodziców nie chciałam być dziś sama..

-dlaczego nie zadzwoniłaś bym postarał się przyjechać na noc

-nie chciałam Ci przeszkadzać wiem, że masz ważne spotkanie

-oh, ale ty jesteś dla mnie najważniejsza skarbie

-Joseph przepraszam, ale muszę kończyć jestem bardzo zmęczona i zaraz zasnę

-dobrze kochanie słodkich snów dobranoc.. Kocham Cię

Clarisse odłożyła telefon na stolik przed nią i wpatrywała się w niebo, gdy nagle poczuła dłonie na ramionach spojrzała do tyłu była to Anna

-przyniosłam Ci koc…. Robi się chłodno-powiedziała podając Clarisse koc

-dziękuję –powiedziała okrywając się Anna w tym czasie usiadła obok niej przyciągając Clarisse, aby przytuliła się do niej siedziały chwilę w ciszy

- powiesz mi, co Cię gryzie? -Anna spojrzała na Clarisse, której oczy wypełniły się łzami

–Clari, co się dzieje?

- mamo..-Powiedziała jak rozpłakała się Anna od razu przytuliła ja do siebie

-oh. Kochanie nie płacz –szeptała we włosy Clarisse, która płakała w ramionach matki

-Clarisse proszę powiedzieć mi, co się dzieje czy cos z Josephem? –Zapytała jak Clarisse kiwnęła głową, że „tak" –zerwaliście? –Dopytywała Clarisse kiwnęła głową, że „nie"

-to, co się dzieję?

Clarisse zamknęła oczy, aby nie widzieć reakcji matki

- jestem… jestem w ciąży –powiedziała cicho

-co? Ale jak to? – Jęknęła Anna –Clarisse jak mogłaś –powiedziała oburzona

-mamo. Proszę wysłuchaj mnie – powiedziała zapłakana

-ale, co chcesz mi powiedzieć, że samo tak wyszło? Czy nie umieliście się zabezpieczyć? tyle razy rozmawiałyśmy abyś uważała!

-zabezpieczaliśmy się.. Ja nie wiem jak to się stało – skłamała w tym czasie Anna usiadła i zakryła twarz dłońmi –przepraszam – rozpłakała się bardziej Clarisse Anna wiedziała, że nie mogła być zła na córkę w końcu sama tak zrobiła i potem urodziła się Clarisse. Dziewczyny skuliła się w fotelu i płakała

Anna po chwili przytuliła córkę

-nie płacz –powiedziała ocierając łzy Clarisse i nastąpiła cisza, którą Clarisse przerwała

- mamo.. –Anna spojrzała na nią – ja usunę ciąże –powiedziała zapłakana

- o nie. Clarisse posłuchaj mnie kochanie – powiedziała jak Clarisse na nią spojrzała – to dziecko, które jest w tobie, chce żyć, jeśli już powstało a ty nie masz prawa pozbawiać go życia – Anna uroniła łzę –po za tym będzie miało najlepszą mamę na świecie a ja nareszcie wnuczka albo wnuczkę – przyznała

-wiem, teraz się boisz, co powie ojciec, że jesteś bez męża, ale teraz to nie jest ważne.. Mam nadzieję ze weźmiesz ślub z Joe i będziecie szczęśliwi, bo skoro to dziecko powstało to musicie się kochać. – Anna mówiła do córki i łzy spływały po jej policzkach

- mamo, dlaczego płaczesz? –Zapytała Clarisse

- Clari musze ci powiedzieć, że gdy byłam w twoim wieku miałam to samo tylko moi rodzice mi nie pomogli, na szczęście twój ojciec ucieszył się, że jestem w ciąży i oświadczył mi się jak byłam w 4 miesiącu ciąży wzięliśmy ślub i do tej pory niczego nie żałuje jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie, bo mam ciebie i ojca – powiedziała jak Clarisse się rozpłakała siedziały tak płacząc obie

-Clarisse czy byłaś już u lekarza? –Zapytała Anna

-jutro z Maddy mam iść do lekarza – powiedziała przytulając matkę

- o nie, nie pójdziemy do mojej pani doktor i dowiemy się wszystkiego – powiedziała Anna, – ale musisz wziąć sobie wolne w pracy

-postaram się.-Powiedziała Clarisse – zaraz zadzwonię do szefa sięgając po telefon

Rozmawiała, co najmniej 5 minut z szefem, który nie robił problemów, aby dać Clarisse jeden dzień wolnego pod koniec rozmowy

- a Clarisse zastanowiłaś się już?

-dziś nie miałam czasu tego przemyśleć, ale dam odpowiedź tak jak się umawialiśmy pod koniec tygodnia

-dobrze. Wiec jutro się nie widzimy to do zobaczenia dobranoc

-dziękuję i dobranoc –linia została przerwana

-i, co?

-jutro mam wolne –powiedziała Clarisse

-dobrze –odpowiedziała Anna – a Joseph już wie?

- nie… jeszcze mu nie powiedziałam – odpowiedziała Clarisse

-oh. I co boisz się jak zareaguje? – Zapytała Anna

-tak.. Mamo ja nie jestem pewna czy on chce tego dziecka..

- zobaczysz wszystko będzie dobrze – powiedziała Anna

-mam nadzieje, że tak –odpowiedziała Clarisse Anna spojrzała na zegarek

-powinnaś się położyć- powiedziała Anna – odpoczynek dobrze Ci zrobi – powiedziała jak Clarisse wstała

-dobrze… Dziękuję mamo –powiedziała przytulając Annę

-wszystko będzie dobrze kochanie – powiedziała Anna do ucha Clarisse wchodząc do domu

-dobranoc mamo – powiedziała Clarisse

-dobranoc kochanie – powiedziała jak obie poszły do swoich pokoi.

XXXXXXXxxxxxxxxxxx

Następnego dnia Clarisse i Anna poszły do ginekologa, który potwierdził testy ciążowe, które zrobiła.

Następnie pojechała do domu odpocząć.

Zasnęła na sofie w salonie jak oglądała film na DVD.

Joseph przybył do domu Clarisse jakiś czas po tym jak ona zasnęła, wchodząc do salonu ujrzał Clarisse skuloną na sofie

-oh. Kochanie –szepnął do siebie i bez trudu wziął ją w ramiona niosąc ją do sypialni. Położył ją delikatnie na łóżku i przykrył kocem. Zszedł na dół i wyłączył telewizor i posprzątał filiżankę wrócił do sypialni i położył się obok niej. Patrzył na nią z taką miłością i zadowoleniem, że jest z nim po chwili sam zasnął

Godzinę Później Clarisse przebudziła się otwierając oczy zobaczyła Joe, który spał koło niej

-Joe.?-Szepnęła, ale nie wierzyła w to ze on tu jest – Joseph – powiedziała on zaczął się mieszać i otworzył oczy

-oh. Obudziłaś się –uśmiechnął się do niej i schował kosmyk włosów za ucho

-co ty tu robisz? – Powiedziała sennie

-martwiłem się o ciebie – spojrzał na nią i przysunął się do niej bliżej – A po za tym tęskniłem za tobą i musiałem Cię zobaczyć- szepnął do niej i pocałował lekko w usta

Przyciągnął ją do siebie i schowała twarz w jego szyję zaciągnęła się bardziej jego wody kolońskie sekund była w łazience wymiotując

-o nie – westchnęła Joseph w tym czasie zszedł z łóżka i poszedł na dół do kuchni przygotować gorzka herbatę dla Clarisse, po zaparzeniu wszedł do sypialni siedziała na łóżku blada jak ściana, wykończona jak by nie spała, co najmniej tydzień, podszedł do niej i podał jej herbatę

-dziękuję –uśmiechnęła się lekko, Joseph w tym czasie lekko dłonią dotknął jej czoła, aby sprawdzić czy nie ma temperatury, lecz nie była gorąca

-już wszystko dobrze Clari? –Zapytał siadając obok niej

-tak.. Już dobrze – powiedziała

-, czemu nic nie powiedziałaś ze wzięłaś sobie wolne? Ten dzień spędzilibyśmy razem – powiedział Joseph kładąc dłoń na jej plecach

-um. Musiałam coś załatwić – odpowiedziała Clarisse lekko oddalając się od Joe

-Clari coś się dzieje? Ostatnio jesteś bardzo dziwna, coś zrobiłem nie tak? –Dopytywał Joseph jak on spojrzała na niego

- nie po prostu nie czuję się zbyt dobrze – odpowiedziała lekko

-oh. Chcesz żebym zostawił Cię samą? -Zapytał wstając jak po chwili ona wstała łapiąc go za rękę

-nie. Joseph czekaj … -przerwała patrząc na podłogę – musimy porozmawiać – wyszeptała jak on odwrócił się do niej twarzą

-, o czym chcesz rozmawiać? – Zapytał lekko on westchnęła zamykając oczy –Clari powiedz mi co się dzieje – powiedział

- Czy ty..

-tak?

-czy ty chciałeś kiedykolwiek dziecka?

- och. No tak zawsze chciałem mieć dziecko chce mieć dużo dzieci i dużą rodzinę-powiedział, – ale jeszcze będę musiał poczekać na spełnienie moich marzeń – wyszeptał jak on podeszła do niego bliżej

-, więc marzyłeś o własnym dziecku?

- oczywiście, że tak i chce tego dalej – powiedział patrząc na nią z wielkim uśmiechem, –ale będę musiał poczekać na małą Clari albo małego Joey – szepnął i pocałował ja delikatnie w usta

Kilka chwil później Clarisse powoli przerwała pocałunek..

- wiec czy ty naprawdę chcesz dziecka? –Zapytała ponownie

-, chciałbym, jeśli miałabym żyć z tobą, co najmniej 100 lat

- ok, ale nie myślę o mnie –Joseph zaśmiał się lekko

- no to na pewno chce dziecka.. Ale będziemy musieli nad tym popracować

- nie, nie będziemy musieli – powiedziała cicho

-co masz na myśli?

- jestem..Jestem w ciąży- powiedziała

-….-

-Joseph?

-żartujesz?

- nie, nie żartuję –

-to znaczy, że będę tatusiem?- Zapytała z wielkim uśmiechem na twarzy

-tak będziesz tatusiem – powiedziała

- O mój Boże!- Krzyknął Joseph i podniósł Clarisse Kręcą się w kółko

- Joseph!. Postaw mnie. Proszę umieść mnie w dół wiesz, że jestem… - zaczęła Clarisse

- oh. Oczywiście przepraszam. Po prostu nie mogę w to uwierzyć to takie niespodziewane i nagłe. To takie magiczne. – Wziął twarz Clarisse w dłonie – jestem taki szczęśliwy – powiedział i pocałował ją w usta

-wiec chcesz tego dziecka?

-Jak możesz zadać pytanie takie jak to? Oczywiście, że chce to wszystko, co kiedykolwiek chciałem.. Zaraz po tobie.. Nie czekaj poprawie. Moim marzeniem była prawdziwa rodzina z tobą, ale myślałem, że to jest po prostu moja fantazja.. A teraz moje najśmielsze marzenia się spełniają – powiedziała jej prosto w oczy jak ona uroniła łzę. Którą po chwili wytarł –Clari, ale jesteś pewna?

-tak.. Byłam dziś u lekarza – przytaknęła

- tak się cieszę – wyszeptał

Po wspaniałych wiadomościach zeszli do kuchni na kolacje

Przygotowali ja wspólnie.. Po kolacji siedzieli w salonie pijąc herbatę

- kochanie –zaczął Joseph

-tak?

- wiesz muszę Ci coś powiedzieć –Clarisse spojrzała na niego ze zdziwieniem

- mmmm. – Wyszeptała

- wiem. Ze to, co teraz powiem może być trochę dziwne, ale muszę Ci to powiedzieć – spojrzał na nią jak twarz miała wystraszoną –nie bój się to nic strasznego – powiedział z żartem

- no wiec wiem, że na pewno zastanawiałaś się, dlaczego mam swój jacht i samolot, szofera, który zawsze mnie wozi gdzie tylko chce i ochroniarza, ale pewnie go nie widziałaś kazałem mu się maskować –Clarisse zmarszczyła brwi –dobrze przejdę do konkretu, bo widzę, że się denerwujesz, ale nie wiem jak ci to powiedzieć

- po prostu powiedz – naciskała Clarisse

- moi rodzice to król i królowa Genovii – wyszeptał jak Clarisse wytrze szyła oczy na to, co powiedział

- słucham? – Powiedziała wstając z sofy – ty chcesz mi powiedzieć, że jesteś księciem?- Joseph przytaknął Clarisse przez chwile zastanawiała się, nad czym

- Książę Joseph Edgar Richard Renaldi teraz wszystko się zgadza –powiedziała zakrywając dłońmi twarz, –Dlaczego mi nie powiedziałeś?!

- Clarisse posłuchaj mnie proszę – podszedł do niej i chciał położyć dłoń na jej plecach

-nie dotykaj mnie! –Wrzasnęła

-Clari proszę- powiedział

- pytam, Dlaczego mi nie powiedziałeś?!

-, bo myślałeś, że nie będziesz chciała się ze mną spotykać, że mnie nie pokochasz tak jak ja ciebie- w tym czasie Clarisse odwrócił się twarzą do niego i uderzyła go mocno i twarz jak łzy wylewały się z jej oczu

- jak mogłeś cos takiego w ogóle pomyśleć? Co? Pytam się? Odpowiedz!

-po prostu z doświadczenia już każda dziewczyna, której to powiedziałem nie chciała mnie znać –powiedział lekko

-ale ja nie jestem każda! – Wrzasnęła na niego –wynoś się rozumiesz.. Teraz ja Ciebie też nie chce znać! Nienawidzę Cię! – Krzyczała

-Clarisse proszę – powiedział skruszony próbował dotknąć jej ponownie

-wynoś się nie chce Cię widzieć – rozpłakała się wynoś się!

-Clarisse proszę Cię, co z naszym dzieckiem? – Pytał

- to jest moje dziecko i nikogo więcej. Ty dla mnie nie istniejesz! – Krzyczała

-Kocham Cię Clarisse – powiedział

-oszukiwałeś mnie od samego początku. Ja już nie wiem czy ty mnie kochasz czy chciałeś się mną zabawić – powiedziała przez płacz – nie tylko udało Ci się mnie w sobie rozkochać, ale nawet mam z tobą dziecko – rozpłakała się bardziej

-Risse proszę nie płacz nie możesz się denerwować

-nie mów mi, co ja nie mogę! Rozumiesz! Nie masz prawa

Nastąpiła chwila ciszy słychać było tylko łkanie Clarisse

-chce żebyś wyszedł i zostawił mnie na zawsze. Udajmy, że się nigdy nie poznaliśmy i nic między nami się nie wydarzyło – powiedziała po cichu

- nie Clarisse ja się nie zgadzam. – Powiedział jak próbowała odejść od niego, ale złapał ja za rękę lekko –kocham cię Clarisse proszę wybacz mi, że Ci nie powiedziałem

- zostaw mnie w spokoju i wynoś się stąd – powiedziała jak wyrwała rękę z jego uścisku

-Clarisse.. –Przerwała mu

-mam zadzwonić na policję? Wynoś się! – Joseph spuścił głowę 1

-przepraszam – powiedział kierując się do drzwi i wyszedł

Jak tylko Clarisse usłyszała, że drzwi zamknęły się opadła na ziemię przyciągając kolana do siebie i płacząc?