8 godzin później
Las Śmierci (Poligon 44) - Polana przy wieży
Kiba Inuzuka, Shino Aburame oraz Kabuto Yakushi postanowili zrobić sobie chwilę odpoczynku, gdyż po ośmiu godzinach nieustannego podążania za celem nie lada ich zmęczyło. Kiba oraz Shino siedzieli przy rozpalonym ognisku smażąc ryby, natomiast Kabuto przyklękiwał przy rzece w celu złowienia kolejnych.
Naruto: Cień Konohy
Rozdział 11: Zmiana planu
Nie minęło zbyt wiele czasu, gdy Aburame rozpoczął dialog z Inuzuką:
-Jesteś gotowy?
-Tak. Miejmy to już z głowy - Obydwoje powstali i podeszli do Yakushiego. Ich postawa nie wzbudzała podejrzeń... akcja zaczęła się dopiero gdy Kabuto zapytał się z uśmiechem na twarzy:
-Coś się stało? - Odpowiedzi nie usłyszał. Otrzymał on natomiast silny kopniak w twarz od strony Kiby. Yakushi wylądował kilka metrów dalej, po chwili podniósł się - Co ty, do cholery, robisz!?
-Huh... A może raczej co ty tutaj robisz... szpiegu...? - Odparł dumnie Aburame, który wraz z Inuzuką doskonale wiedział, że Kabuto jest szpiegiem. Kiba podszedł do niego, chwycił go ręką za szyję, podniósł i zapytał:
-Mów, dla kogo pracujesz i po co to robisz!?
-Oczekujesz że usłyszysz odpowiedź? - Odpowiedział szyderczo Yakushi
-Mów, albo tak cię przyrządzę, że rodzona matka nie pozna!
-Żałosne - Kabuto wyciągnął dłoń w stronę głowy Inuzuki, strącił z jego głowy jego psa, Akamaru, a następnie chwycił go (Kibę) za szyję, i z całej siły go ścisnął. Inuzuka, nie mogąc wytrzymać bólu, próbował wyrwać się spod rąk Yakushiego, który, nadal trzymając go ponad ziemią, wbił mu swoją dłoń w brzuch, wykonując przy tym technikę Chakura no Mesu (to technika medyczna formująca czakrę w mały, ostry nóż).
-Kiba! - Wykrzyknął Shino - Mushi Kame no Jutsu! - Wokół jego dłoni pojawiła się horda latającego robactwa, którą po chwili cisnął w Kabuto. On jednak przechwycił ciało Kiby i zasłonił się nim. Inuzuka został pocięty na całym swoim ciele. Zaczął bardzo mocno krwawić, jednak to Yakushi zadał ostateczny cios, łamiąc tego kręgosłup na kolanie
-Huh... jeden z głowy... jesteś gotowy na śmierć? - Zapytał Kabuto, którego twarz była pokryta kroplami krwi Inuzukiego oraz jego psa, Akamaru, którego także przy okazji zamordował - Widzę, że nie jesteś zbyt rozmowny... miejmy to już za sobą, dobrze? - Aburame nawet nie zdołał zauważyć Yakushiego, który w błyskawicznie szybkim tempie podbiegł do niego atakując go pięścią w klatkę piersiową. Shino wyleciał na parę metrów w górę, Kabuto podskoczył na jego wysokość, wykonując po raz kolejny Mushi Kame no Jutsu, tym razem jednak wbił mu swoją dłoń-ostrze w szyję. Aburame po chwili wykrwawił się na śmierć - Byli żałośni... żałośni zawsze umierają pierwsi... jednak teraz mam większe zmartwienia. Ten incydent spowoduje przyspieszenie naszych planów... cholera. Nie będzie łatwo - Yakushi utworzył dwa klony, na których następnie wykonał Henge no Justsu, zamieniając ich w postacie uderzająco podobne do Kiby oraz Shino. Wytwory Kabuto nie potrafiły jednak mówić swoim naturalnym głosem, co było wielkim minusem tej techniki.
Yakushi udał się do wieży, w której mieli zgromadzić się wszyscy, którzy zdobyli już dwa zwoje. Kabuto i jego "drużyna" otrzymali na starcie zwój nieba, natomiast zwój ziemi zdobył jeszcze za życia swoich nieprawdziwych kompanów. Kiedy udał się on do wieży, wraz ze swymi klonami dostrzegł także Gaarę, Kankuro oraz Temari. Było ich jedynie czterech, oraz dwa klony.
-Huh... widzę że te dzieciaki jeszcze tutaj nie przybyły? - Zapytał Kabuto
-Nie teraz na to czas. Mów, co zrobiłeś z oryginałami - Odparł wiecznie niezadowolony Gaara
-Musiałem ich zabić. Zdemaskowali mnie
-Na prawdę? Myślałem że jesteś przynajmniej przeciętnej jakości szpiegiem
-Wybacz, ale nie doceniłem ich spostrzegawczości. Zauważyli, że dosyć często przyglądałem się Uzumakiemu. Na dodatek byłem zbyt silny, aby być jeszcze Geninem
-Idiota. Nie potrafisz nawet dobrze się zamaskować. I ty siebie nazywasz szpiegiem doskonałym?
-Zaprzestańmy. Lepiej już się przygotujmy. Nie wiemy kiedy dotrą tutaj pozostali uczestnicy
-Tak, zacznij - Kabuto utworzył dziesięć kolejnych klonów, tym razem przebrał on ich jednak w strój shinobich należących do ANBU. Ustawił on ich kolejno na trybunach, po cichu zdejmując prawdziwych z korzenia. Gdy wszystko już było gotowe, pozostało tylko czekać...
12 godzin później - Późny wieczór
Wieża
Gdy wszyscy, którzy przeżyli, oraz ich senseiowie, dostali się do "wieży" , na środku wielkiej areny stanął wysoki mężczyzna, po czym przywitał się:
-Witajcie, nazywam się Genma Shiranui, i będę sędzią w trzecim etapie egzaminu na chunina, na początek kilka banalnych zasad:
Przeciwnicy dobierani są drogą losową. Wyniki losowania, a tym samym wezwania do walki, uczestnicy mogą śledzić na ekranie. Wygrywa ten, który zabije przeciwnika, pozbawi go przytomności, lub wówczas kiedy jego rywal podda się... - Później Genma dalej tłumaczył zasady, lecz młody Uzumaki nie potrafił wsłuchać się w ich treść, gdyż był zajęty wyszukiwaniem osób, których nie zastał na podium. Nie było wśród nich Shikamaru oraz jego drużyny, co bardzo zaniepokoiło Jinchurikiego. Po chwili został on szturchnięty przez Sasuke:
-Słuchaj, idioto. Nikt nie będzie tego powtarzał drugi raz, tylko dlatego, że ty bujałeś sobie w obłokach!
-Uch... wybacz...
-Nie przepraszaj, tylko słuchaj - Lecz Naruto usłyszał od sędzi jedynie:
-Mam nadzieję, że wszyscy zrozumieli to, co chciałem wam przekazać, powodzenia!
Po chwili na wielkim ekranie rozpoczęło się losowanie. Wszystkim, za wyjątkiem Kabuto oraz trójki z piasku, przyspieszyło tętno. Po kilku sekundach niepewności wszyscy już dowiedzieli się, kim będą uczestnicy pierwszego pojedynku... Yakushi Kabuto oraz Gaara z Piasku.
Obydwoje weszli na arenę. Sędzia dał znak rozpoczęcia pojedynku. Oni natomiast rozpoczęli cichy dialog:
-Zbieg okoliczności, nie sądzisz, Gaaro?
-Przymknij się, Yakushi!
-Słuchaj, plany się zmieniły! Nie możemy czekać zbyt długo! Lada moment ktoś zorientuje się że ta dwójka to atrapy, a wtedy będziemy mieli niemały kłopot!
-Co chcesz z tym zrobić?
-Rozważałem nad tym, aby rozpocząć atak na Konohę w tym momencie... teraz!
-Teraz? - Kabuto, a raczej jego klony, które miały być podróbą shinobich z ANBU wykonały technikę zwaną Nehan Shōja no Jutsu. Z nieba zaczęły spadać białe pióra, które zabójczo szybko uśpiły wszystkich oglądających, oprócz trójki z piasku. Zasnęli zarówno geninowie, jak i ich nauczyciele. Klony Kabuto zniknęły:
-Huh? Tak łatwo poszło? Nikt nie zdążył rozproszyć techniki? Jaka szkoda... a myślałem że będę mógł się troszkę pobawić...
-Nie użalaj się, tylko bierz się do roboty!
-Zaczekaj chwilę, muszę zrobić coś bardzo ważnego - Yakushi wykonał technikę przywołania, znaną bardziej pod nazwą Kuchiyose no Jutsu. Przyzwał on Mandę, słynnego gigantycznego węża. Po chwili z jego wnętrzności wyłonił się nikt inny, jak sam Orochimaru - Witajże, panie Orochimaru!
-Witaj, Kabuto - Odpowiedział mu złowrogim tonem
-Wszystko jest już gotowe! Pozostało tylko odnaleźć Jinchurikiego - Orochimaru odwołał przyzwanie Mandy, gdyż był on już praktycznie bezużyteczny ze względu na to, że przy pomocy jego chakry przyzwano zbiegłego sannina
-Świetnie... odnajdź go
-Dobrze, postaram się - Yakushi rozejrzał się po podium, po chwili dostrzegł on ciało leżącego, wycieńczonego Uzumakiego. Podszedł do niego, wziął go na ręce, a następnie położył przed stopami Orochimaru
-Co zamierzasz zrobić? - Odezwał się w końcu Gaara. Jego towarzysze podeszli do niego, gdyż zauważyli niezwykłe zjawisko przyzwania Mandy.
-Przestańcie mi zawadzać - Powiedział spokojnie Orochimaru
-Czyżbyś zapomniał już, że musimy ze sobą współpracować?
-Nie, doskonale o tym pamiętam, jednak... nie dziś jest dzień w którym zniszczę Konohę. Muszę znaleźć jak najlepszy kontener na moje nowe ciało. Tylko dlatego tutaj przybyłem...
-Wyrzekasz się obietnicy jaką nam złożyłeś?
-Dokładnie...
-Huh... nie wiesz z kim zadarłeś, żmijo! - Orochimaru jednak ignorował słowa Gaary, wolał zająć się czymś pożyteczniejszym, czym było nadanie jinchurikiemu przeklętej pieczęci. Tak też uczynił:
-Huh... ciekawe czy przeżyje... szansa jeden na dziesięć, ale... trzeba mieć nadzieję. To wszystko co miałem do powiedzenia w tej sprawie. Chodź, Kabuto. Wracamy.
-Hej, wy! - Ryknął Kankuro - Czyżbyście zapomnieli już o naszych wspólnych planach, co!?
-Wybacz. Nie dziś jest dzień, w którym Konoha zostanie zniszczona... znacznie bardziej zależy mi teraz na Wiosce Piasku
-Wioska piasku!? Czego od niej chcesz!?
-Dowiecie się w swoim czasie. Na razie udało mi się już pozbyć Kazekage... teraz cała wioska obróci się w ruinę - Orochimaru oraz Kabuto Yakushi zniknęli w mgnieniu oka.
-Co teraz zrobimy, Gaaro? - Zapytała przestraszona Temari
-Zabijemy wszystkich
-CO!? - Gaara nie odpowiedział, podszedł on do ciała nieznanej mu osoby, był nią Rock Lee, znajomy z widzenia Naruto. Następnie użył on techniki, wbijając mu w klatkę piersiową piaskową włócznię. Kolejną osobą, która miała zginąć, był Naruto.
...
W rozdziale poprawiono wszelakie błędy
