Witam to znowu ja. Serdecznie przepraszam za opóźnienie , niestety dogoniło mnie życie. Nie zdałam ważnego egzaminu i było dużo do nauki .Oprócz tego zaczęłam staż. Tak więc proszę o wybaczenie to po prostu życie .
Moja twórczość powstaje na bieżąco nie mam notatek .Jak nastrój uderzy otwieram laptop i piszę .To powód wielu nie dociągnięć, ale to tylko ja . Wybaczcie nikt nie jest doskonały.
Tak nadal nic nie jest moje ;( a tak bym chciała...brak, jakichkolwiek korzyści...
Wracamy do pałacu , poznamy Erica chyba jak zmieszczę w tym rozdziale ...
Rozdział 11 mieszanka wybuchowa...
Ktoś postawił mi fotel, ktoś chyba Isabel pomógł mi usiąść . Ktoś podał mi szklankę wody choć z powodu drżących rąk nie byłam w stanie nic wypić .Słyszałam gniewne głosy , czasem krzyki i warknięcia, ale byłam już zbyt daleko, żeby zwracać uwagę. Miałam uczucie ,że spadam w czarną otchłań. Wszystko wokół mnie było jak szara mgła . Miałam rodzaj out of body experience.
Nie wiem jak długo siedziałam w bibliotece. Czułam jak różne istoty wchodzą i wychodzą .Od czasu do czasu czułam dotyk zimnych palców na moi ramieniu , Godric uklęknął przede mną jego palce na moim policzku .Poruszał ustami coś mówił, ale mój mózg nie rozróżniał słów .
Ktoś klepnął mój policzek czyjeś ramiona uniosły mnie z pokoju .Moje ciało było fizycznie obecne mój duch przebywał w niebycie .Cały czas miałam obraz Godrica całującego ostrze .Mój umysł odtwarzał w kółko tę scenę .Mój wszechświat skurczył się do tego jednego momentu.
I naprawdę nie wiem co było dalej nie pamiętam podróży samochodu wejścia do domu .Nie pamiętałam niczego od momentu wizyty Pana C. Obudziłam się chyba tak można to nazwać w nie moim łóżku ubrana w męską szarą koszulę za oknem zapadał zmierzch .Wiem powinnam zastanowić się gdzie jestem , kto położył mnie do łóżka, ale moje ludzkie potrzeby krzyczały o wizytę w łazience .Dziwnie na toaletce leżała szczoteczka i pasta do zębów , świeże majtki i szczotka do włosów. Po prysznicu i doprowadzeniu siebie do stanu użyteczności , zaczęłam oglądać pokój .Był elegancki i drogo urządzony .Meble nie miałam wątpliwości drogie antyki ściany w kolorze śmietany z dodatkami w kolorze burgund. Wszystko wskazywało na dom wampira, czyli ostatnie miejsce, w którym chciałam być. Na stoliku była taca z termosem , owocami i ciastkami było też pudełko czekoladek .Nie byłam głodna .
Okna były wykonane z pancernego szkła przesłonięte aksamitnymi zasłonami .Widok z okna pokazywał piękny staranie utrzymany ogród .Równie dobrze mogłam być na innym kontynencie. Opuściłam moje mentalne tarcze znalazłam jedną pustkę (wampir),dwa mgliste umysły podejrzewałam demony i jeden umysł zmiennokształtny .Nikt nie był mi znany.
Miałam na sobie koszulę i świeżą bieliznę , wilgotne włosy zwinęłam w luźny kok .Rozejrzałam się za butami moje szpilki stały obok fotela .Nie były wygodne lepiej mi na bosaka .Złapałam jabłko z tacy na stoliku i postanowiłam poszukać informacji .Moja próba skończyła się, zanim na dobre zaczęła drzwi były zamknięte na klucz. Szarpałam za klamkę , pchałam, ale ani drgnęły. Nie były to zwykłe drzwi w dotyku drewno, ale środek był wzmocniony stalą. Przyłożyłam ucho, ale nie przepuszczały dźwięku .Jednym słowem byłam w głębokim gównie .
Wampir zamknął mnie w areszcie domowym .Luksusowy, ale nadal areszt .Nigdzie nie widziałam telefonu ani komputera , brakowało mojej komórki .Pieprzony wampir zamknął mnie tu bez kontaktu ze światem .Wreszcie wszystkie przeżycia mnie dogoniły i wpadłam w histerie .Łzy ciekły mi po twarzy , krzyczałam , waliłam w drzwi , rzuciłam kubek z kawą o ścianę . Od całego krzyku bolało mnie gardło .Nigdy nie sądziłam ,że Godric jest do tego zdolny Bill owszem Eric sprzed amnezji tak, ale nie Godric. Może to był król choć wątpiłam.
I jak zawsze rzeczywistość to suka . Moja sytuacja była beznadziejna, nie mam już siły i ochoty walczyć z wampirami .Tak jestem z góry skazana na przegraną czas pogodzić się z tym faktem .Jestem tylko marionetką .Z tą świadomością upadłam na podłogę przy oknie zwinęłam się w pozycji embrionalnej i szlochałam aż zasnęłam.
Obudziłam się czując dotyk zimnej dłoni na policzku .Przez ułamek sekundy rozkoszowałam się dotykiem, zanim wspomnienia ostatnich 24 godzin wróciły do mojego umysłu. Rozchyliłam opuchnięte i szczypiące powieki .Godric kucał obok mnie zmartwienie wypisane na jego pięknej twarzy .Złapał mnie za ramiona chcąc mnie podnieść zesztywniałam i zaczęłam się odsuwać dalej od niego .Jakieś dziwne emocje przemknęły po jego twarzy zbyt szybko, żeby je dobrze odczytać.
Dał mi przestrzeń , której potrzebowałam powoli podniosłam się chwiejnie na nogi. Moje ciało było całe obolałe od spania na twardej podłodze. Tylko kilka kroków dzieliło mnie od łóżka .Usiadłam na brzegu nie patrząc na szeryfa stał w nogach łóżka niezdecydowany co zrobić. Mój wzrok błądził po pokoju niewyraźnie widziałam plamę po kawie na ścianie i skorupki rozbitego kubka na podłodze .Powinnam, ale nie czułam wstydu na moje działanie .Ignorowałam Godrica całkowicie. On stał cały czas wpatrując się we mnie jakby na coś czekał .W końcu wzdychnął tym razem nie znalazłam zabawy w tym wyjątkowo ludzkim geście . Podszedł do szafki i podał mi tacę z jedzeniem , butelką wody i kanapkami oraz kubeczkiem musu czekoladowego .Nadal nie miałam apetytu, ale czułam się odwodniona .Ostrożnie otworzyłam butelkę i wypiłam kilka łyków .Woda smakowała niebiańsko .Wampir usiadł na pustym fotelu patrząc prosto na mnie .Dzieliła nas fizyczna odległość 3 metrów, ale tak naprawdę była to przepaść , nikt z nas nie chciał złamać panującej ciszy. Może nie było już nic do powiedzenia czasem czynny mówią więcej niż słowa. Odsunęłam tacę i złapałam koc .Owijając się nim szczelnie nie z powodu zimna potrzebowałam psychicznej otuchy .
Nie wiem jak długo tak siedzieliśmy , ciszę zakłócał jedynie mój oddech było mi całkowicie obojętne czy mijały minuty, lub godziny .Kilka razy słyszałam wibrację telefonu zastanawiałam się, jakie złe dla mnie wiadomości przyniesie tym razem .
Godric pochylił się do przodu w geście frustracji przetarł dłonią twarz.
-Ma petit musimy porozmawiać o tym, co stało się wczoraj .
Powiedział cichym głosem .Miałam wrażenie ,że słyszę w nim nutę rezygnacji. Patrzyłam tempo na zasłonę jakby struktura materiału mogła mnie utrzymać przy zdrowych zmysłach.
-Sookie to jest ważne … wiem ,że możesz czuć się zdenerwowana tym, co się stało .
Poczułam błysk gniewu rodzący się w moim ciele .Jego arogancja powala na kolana .On daje mi prawo do czucia się zdenerwowaną .Zacisnęłam pięści .Paznokcie wbiły się w moje dłonie uczucie bólu pozwoliło mi się uspokoić. Chwilę zabrało mi znalezienie właściwych słów .
-Oszukałeś mnie , zdradziłeś moje zaufanie .Mów co masz do powiedzenia. Chcę odzyskać mój telefon natychmiast.
Godric wzdrygnął się od mojego tonu .Nawet dla mnie mój głos był lodowaty , nie było histerii tylko gniew lub lepiej zimna furia. Uniosłam brew czekając na jego wyjaśnienia.
-Sookie ja...
Wampir nie ma słów lub postanowił się jąkać .Po kilku chwilach ciszy postanowił kontynuować.
-Ja zrobiłem to dla twojej ochrony , król był bardzo zdeterminowany, aby cię pozyskać .Nie było czasu tłumaczyć ci sytuacji. Wiem ,że to wszystko mylące .Skontaktowałem się z twoim dziadkiem nie sądziłem, że zareaguje tak szybko .Teraz mamy kolejne kłopoty z tego tytułu. Rada przyznała ci oficjalną ochronę jako członkowi rodu panującego .Z uwagi na ciebie ochrona obejmuję twojego ludzkiego brata , Barrego i Amelie .W zamian wykonacie dla nich kilka prac od czasu do czasu .Dekret został wydany do wszystkich klanów na świecie .Próba ataku, szantażu, twierdzenia jako własne czy więź krwi sprawca zostanie skazany na śmierć wraz z całą jego rodzina .To bardzo potężna protekcja .Podejrzewa ,że została wydana osobiście przez Starożytną Pyhoness .Będziesz musiała się pogodzić z obecnością straży i uczestnictwem w licznych spotkaniach politycznych .
Musiałam przetrawić jego oświadczenie, czyli jestem bezpieczna od wampirów, wilkołaków, wróżek . Cieszę się ,że Barry i Amelia też będą pod ochroną .
-Jaki ma to wpływ na to, co się stało wczoraj ?
Mój głos był bardzo spokojny zważywszy na problem , który omawialiśmy. Czułam się całkowicie oderwana od rzeczywistości .
-Musisz zrozumieć pewne różnice .Zawarliśmy małżeństwo .Mimo,iż znałem twoje pochodzenie dla innych byłaś tylko moim człowiekiem .Małżeństwo przez nóż zawarte z człowiekiem jest formą ochrony i deklaracji .Trwa do momentu śmierci człowieka. Wampir ma pełną władzę w związku może zakończyć go, kiedy chce .Może wybrać małżeństwo z innym wampirem. Człowiek czy ma uczucia dla wampira, czy nie ,nie ma na nic wpływu. Tak to wygląda są też plusy wampir nie musi być wierny w żaden sposób , człowiek musi, chyba że wampir zabezpieczył go jako wartościowy atut może pozwolić człowiekowi na posiadanie ludzkiego męża i dzieci .Oczywiście ochrona obejmuje całą rodzinę.
-Czyli mówisz mi w zasadzie, że nie mam nic do powiedzenia .Chyba że łaskawie pozwolisz mi mieć rodzinę .
Mój głos ociekał jadem , ciekawa perspektywa na przyszłość.
-Jeżeli byś chciała, ale tylko człowiek lub ktoś, kto jest tylko w kilku procentach nadprzyrodzony. Nie wampir ani pełnokrwista wróżka lub zmiennokształtny.
Tyle że twój dziadek uznał twój status i to wprowadziło konsekwencje dla naszego związku.
-Związku?!
Miałam nadzieję ,że zauważył sarkazm. Uniósł tylko brew i szczęśliwie dla niego postanowił nie komentować moich słów.
-Tak związku. Teraz jesteśmy małżeństwem na okres 100 lat , musimy pozostać sobie bezwzględnie wierni .To oznacza ,że nie mogę żywić się na nikim innym niż ty oraz uprawiać seks z nikim poza tobą. Nie ma rozwodu .
Ciekawe , moją krew spróbuje po moim trupie .Nie obchodzi mnie to może żyć sto lat na syntetycznym gównie. Mam nadzieję ,że True Blood smakuje jak gówno.
-Co Niall na to ?
-Nie był przeciwny .Miałem dług wobec Fintana w liście prosił, żebym zrobił wszystko, aby cię chronić .Uczyniłem to choć wyszło nieco dramatycznie. Ironią losu jest to ,że teraz moje życie jest w twoich rękach.
Oznajmił smutnym głosem. Miał moją nie podzielną uwagę , machnęłam ręką na znak, że ma rozwinąć tę myśl.
-Jeżeli Rada pozna prawdę ,że byłem świadomy swojego królewskie statusu spotkam swoją prawdziwą śmierć .Taki pokaz siły .Jeśli zaskarżysz moje działanie Rada wyda wyrok jako przestrogę dla innych .
-Albo małżeństwo na sto lat lub twoja śmierć?
-Dokładne podsumowanie, może mój dług u Fintana złagodzi nieco sytuację, ale i tak wyrok jest jeden.
Spojrzałam na niego i zaczęłam się głośno śmiać .Łzy płynęły mi z oczu , mięśnie brzucha bolały .Moje oczy nie opuściły jego .Miał komicznie poważną minę co powodowało kolejną falę śmiechu .Potrzebowałam kilku minut na opanowanie.
-Cieszę się ,że masz powód do śmiechu Ma petit.
Stwierdził kwaśno wcale nie był zachwycony moim zachowaniem.
Akurat ty masz prawo .Powitaj sto lat celibatu i kiepskiego substytutu krwi.
-Ciebie też obowiązuje celibat .
Zauważył z krzywym uśmiechem .
-Ja mam lata praktyki to nie tak ,że telepaci prowadzą bogate życie seksualne.
Miałam złośliwy uśmiech na twarzy .Celibat no cóż jestem kobietą usłysz mój ryk , pomyślę o tym później. Teraz na poważnie kilka rzeczy trzeba sobie wyjaśnić.
-Godric co się stanie, gdyby jedno z nas zdradziło ?
-Jeżeli mnie zdradzisz a ktoś pozna prawdę i pójdzie przed Rade twój Dziadek straci honor .Będzie musiał zapłacić mi wysoką rekompensatę .Najgorsza będzie utrata honoru i dobrego imienia .W naszym świecie oznacza to wyrok .Może nawet stracić tron, żeby zmyć hańbę. Będzie musiał cię zabić . Najlepiej publicznie.
Głośno wciągnęłam powietrze, takich wiadomości się nie spodziewałam.
-Sookie to świat nadprzyrodzony honor i dobre imię wiele znaczą .My nie myślimy jak ludzie.
-Ale śmierć?
Wzruszył ramionami jakby to nie znaczyło wiele.
-Zaakceptuj to teraz jesteś księżniczką .Twoje działania i wyboru rzutują na twojego dziadka i mnie.
-Jeżeli ty zdradzisz?
Musiałam zadać to pytanie .Poznać wszystkie konsekwencje a potem szukaj wyjścia z sytuacji.
Godric po raz kolejny westchnął.
-Nie zrobię tego .
Dałam mu bardzo sceptyczne spojrzenie. Jego apetyt seksualny był nie mniejszy niż jego dziecka .Wiem widziałam to w umysłach dawców. Choć starał się być bardziej dyskretny niż Eric .Fakt jednak pozostaje faktem.
-Sookie nie będę przepraszać. Jestem mężczyzną, ale będę szanować cię jako żonę. Jesteś moją pierwszą żoną i zrobię wszystko, aby cię uszanować i chronić. Moją karą byłoby publiczne poniżenie i śmierć.
-Jesteś teraz moim mężem .Nigdy nie myślałam ,że wyjdę za mąż i to w tak dziwny nie konwencjonalny sposób. Bez własnej wiedzy. Nie wiem czy mogę ci zaufać , nie wiem czy mogę dzielić życie z tobą .Obiecuję spróbować .
-To wszystko o co mogę prosić. Przykro mi,że nie masz ślubu i męża, na jakiego zasługujesz .Ma petit mamy wiele czasu, żeby pracować nad tym związkiem. Teraz niestety są ważniejsze sprawy .
-Tak są. Gdzie jesteśmy , dlaczego byłam zamknięta cały dzień , kto zabrał mój telefon .I najważniejsze co do cholery się dzieje. Czy teraz zawsze będę więźniem?
Mój głos podniósł się o oktawę , irytacja powróciła .Chciałam odpowiedzi.
-Jesteśmy w moim domu w Luizjanie niedaleko Shreveport. Drzwi były zamknięte, gdyż obawiałem się ,że uciekniesz bez uprzedniej rozmowy. Nie jesteś więźniem .
Wczoraj byłaś w stanie katatonii , król chciał cię wykorzystać do pracy .Pan C. polecił Barrego i Amelie .Teraz szukają szpiegów na królewskim dworze .Nie martw się Isabel i Stan oraz wilki ich strzegą dzień i noc.
Musiałaś odpocząć dziś w nocy udamy się do baru mojego dziecka. Będziesz dyskretnie słuchać zwierząt wampirów. Musimy wyłapać szpiegów.
-Barry nie jest jeszcze gotowy .Co będzie jak złapią go ludzie Nevady lub Fots?
-Amelia pracowała z telepatą radzi sobie .Żołnierze Fots zostali zatrzymani przez władze federalne jako terroryści. Szpiedzy Nevady są zamknięci w bezpiecznym miejscu .Starożytna i AVL postanowili publicznie ukarać De Castro .Będzie proces na szczycie. Barry musi się tylko upewnić ,że nie pozostał żaden szpieg na królewskim dworze .
-Jedziemy do twojego dziecka a co z jego królową ?
-Ma petit Sophie Ann wie ,że Eric nie chce być królem i wie, że jak ktoś zaatakuje to najpierw uderzy w Nowy Orlean .Dopiero później w obszar piąty .Eric jest z jednym z najpotężniejszych wampirów w USA. Królowa oficjalnie robi inspekcje obszarów, a nie oficjalnie się ukryła .W każdy ataku to Eric stanowi główny cel i to w jego obszarze będzie najwięcej szpiegów.
-Jesteśmy na pierwszej linii frontu.
-Tak choć wolałbym, żebyś była gdzie indziej .Atak miał nastąpić w poniedziałek . My szukamy tylko żywych dowodów im ich więcej tym lepiej .
-Kiedy musimy tam być ?
-O 22 masz godzinę, żeby się przygotować. Ubrania są w szafie .Zostawię cię teraz muszę wykonać kilka telefonów.
Zostałam sama .Starałam się nie myśleć o moim ''małżeństwie'' . Może Godric ma rację i musimy postarać się pracować razem. Może wszystko jakoś się ułoży .Muszę porozmawiać z Niall i Panem C.
W szafie było kilka sukienek od małych czarnych po śliczną jedwabną sukienkę .Miała gorset i dopasowaną linie kończyła się tuż przed kolanem .Była elegancka i seksowna a lodowo niebieski odcień podkreślał moje oczy. Znalazłam obcasy idealnie pasujące do sukienki , srebrna torebka dopełni całości .Szybki makijaż i mała walka z lokówką .Moje włosy opadały w miękkich falach wokół twarzy. Oczy podkreśliłam tuszem i eyelinerem , różowy błyszczyk zdobił usta .
Dopiero po kilku sekundach uświadomiłam sobie,że spotkam Erica .Moje emocje były tak sprzeczne czy to będzie mój Eric, czy ten groźny wampir , który mnie prześladował lub zupełnie ktoś inny.
Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam Godrica , który stanął za mną i obserwował moje odbicie w lustrze. Spotkałam jego oczy w lustrze wyglądaliśmy pięknie razem .Miał czarny garnitur z niebieską koszulą .Rozpięty kołnierzyk odsłaniał linie tatuaży .Delikatnie położył dłoń na moim ramieniu .
-Wyglądasz pięknie Ma petit .Moja żona .
Jego komentarz robił dziwne rzeczy dla mojego serca .Czułam się docenia , kochana . Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z faktu,że nie wyczuwam jego emocji. Nasza więź była zamknięta czułam tylko, że jest żywy (gra słów nie zamierzona) ale nie wyczuwałam nic od niego.
-Dlaczego nie czuję cię Godric?
Dostałam kolejne głębokie wzdychnięcie. Czy wampiry muszą wzdychać to taki teatralny gest nie sądzicie ?
-Wczoraj zamknąłem naszą więź. Byłaś wyczerpana emocjonalnie nie reagowałaś na nikogo .Amelia rozmawiała z tobą Barry próbował telepatycznie , nawet wilki, ale nie było z tobą kontaktu. Uznałem, że lepiej nie obciążać cię dodatkowo moimi emocjami.
Brakuję mi poczucia ciebie Sookie.
Położyłam moją dłoń na niego patrząc mu w oczy .Czułam jak powoli otwiera nasz link .To było dziwne i wyjątkowe czuć te wszystkie emocję. Była wina ,żal ,nadzieja i ciepłe niezidentyfikowane emocje. To było jak powrót do domu. Powinnam czuć się z tym źle, ale tak nie było więź była częścią nas.
-Dziękuję.
-To ja dziękuję za to ,że jesteś. Nie uciekłaś z krzykiem .
Pochylił się i pocałował mnie w szyję czułam jak wdycha mój zapach .Tak perfumy à la Sookie.
-Chodź Ma petit komu w drogę temu czas.
Wyprowadził mnie z sypialni po schodach na parter do eleganckiego salonu .Tu też dominowały antyki .Salon był jasny z kominkiem podłogą z ciemnego drewna i ścianami w kolorze śmietany .Aksamitna kanapa w kolorze głębokiej zieleni zapraszała do wypoczynku .Godric skierował nas w jej kierunku .Usiadłam czekając na to, co ma do powiedzenia. Sięgnął do kieszeni i wyjął aksamitne pudełko.
-Sookie wiem,że miało być inaczej ale chciałbym, żebyś to nosiła.
Miałam nadzieję ,że jest to łańcuszek z plakietką ''Własność Godrica'' .W rzeczywistości na aksamitnej poduszeczce spoczywał piękny komplet platynowej biżuterii z błękitnymi kamieniami. Nie były ostentacyjne. To było coś, co sama bym wybrała dla siebie. Jedynym przedmiotem , który wywołał mój nie pokój była platynowa szeroka obrączka .Patrzyłam na nią jak na jadowitego węża .
-To piękne dziękuję tak myślę .
Godric wyjął pudełko z moich rąk i zapiął naszyjnik na szyi , wsunął bransoletkę na prawy nadgarstek .Równie delikatnie zapiął mi kolczyki, dopiero kiedy ujął moją lewą dłoń chcąc wsunąć obrączkę na palce wyrwałam rękę. Spojrzał trochę zły i zraniony moim działaniem.
-Nie mogę tego nosić. Obrączka to symbol. Deklaracja ,oznaka miłości .Wychowano mnie w poszanowaniu tego symbolu .Dla nas nie ma ona za dużo, za szybko .
Mówiłam cały czas zapatrzona w podłogę więc nie widziałam emocji , które przekroczyły twarz wampira. Czułam wszelkiego typu zawirowania uczuć w więzi .Dominowała irytacja , złość,rozczarownie i tłumiona agresja. Po chwili nie czułam nic znowu zamknął naszą więź. Zapanowała bolesna cisza przerywana tylko moim oddechem .Wiedziałam ,że nie powinnam mówić tego .Czasami lepiej ugryźć się w język.
Wampir wstał w zaczął chodzić po pokoju w rozmytym ruchu , nie starał się wyglądać na człowieka nie hamował swoich ruchów ze względu na mnie .Nie czułam więzi nie musiałam. Złość i agresja były wyczuwalne w powietrzu. Chciałam coś powiedzieć.Kilka razy otworzyłam usta i zaraz je zamknęłam .Nie było sensu przepraszać powiedziałam co myślałam .Siedziałam cicho na kanapie czekając aż wampir otrzeźwieje. Pozostało mieć nadzieję, że nie spędzimy w ten sposób reszty nocy.
Zagubiłam się w myślach .Godric ma rację tkwimy w głębokim gównie. Nagle szeryf był przede mną .Jego wzrok mógł zamrozić ocean.
-Posłuchasz mnie uważnie i nie będziesz mi przerywać.
O ile jego wzrok był zimny to było nic w porównaniu do jego głosu .Mówił cichym wyważonym tonem osoby przyzwyczajonej do bycia wysłuchanym .Chciałam mu przerwać, ale zacisnął dłonie na moich ramionach nie na tyle, żeby mnie zranić, ale czułam dyskomfort .
-Mówiłem milcz!
Kolejny odblask zimnego spojrzenia spowodował, że zamarłam na kanapie .Chciał mnie wystraszyć i szczerze mówiąc odniósł sukces .Nie było nic ludzkiego w jego postawie. Był doskonałym drapieżnikiem , który aktualnie kontrolował każdy mój ruch. Jego kły wydłużone do pełnej długości błyszczały w świetle lampy, napięte mięśnie drżały z tłumionej siły.
Mierzył mnie zimny spojrzenie oczekując dalszych protestów. W przypływie zdrowego rozsądku postanowiłam go wysłuchać. Widzę wasze zdziwienie czasami potrafię słuchać swojego instynktu samozachowawczego.
-Kiedy weszłaś do mojego gniazda wiedziałem dwie rzeczy .Pierwsza ,że twoje pojawienie oznacza kłopoty a druga ,że chcę cię dla siebie. Nie będę ukrywać ,że mnie fascynujesz lubię twój temperament, jesteś piękna i pełna życia. Chciałem cię pieprzyć w momencie jak przekroczyłaś próg mojego biura, twoja rzadka krew i talent to tylko bonus. Ale... Nigdy nie planowałem kolejnego dziecka czy małżonki .Miałaś być moją rozrywką na kilka miesięcy może rok .Zwykle nie biorę zwierząt .Są męczące na dłuższą metę dla ciebie planowałem wyjątek od reguły. Moim błędem było przyznanie ci mojej osobistej ochrony, zamiast skręcić ci kark.
Siedziałam zamrożona jego słowami .Tak naprawdę co miałam powiedzieć dzięki ,że mnie nie zabiłeś. Może lepiej by zabrzmiało stwierdzenie dziękuję, że nie pieprzyłeś mnie na śmierć? To był kolejny wieczór bolesnych prawd.
-O...
Wydalam z siebie dźwięk coś pomiędzy słowem a prychnięcie. Wiem mało wymownie . Zaraz tego pożałowałam spotykając lodowaty wzrok. Uchwyt na ramionach stał się bolesny.
-Czego nie zrozumiałaś w komendzie Milcz Ma petit ?
Zdrowy rozsądek kopnął mnie w tyłek postanowiłam milczeć .Godric był na krawędzi i nie miałam zamiaru pchać go dalej.
-Miałem dług honorowy wobec twojej rodziny .Niall zobowiązał mnie do zapewnienia ci bezpieczeństwa .Stąd nasze zaślubiny. Nie przepraszam za to . Nie tylko tobie odebrano wolność wyboru. Obiecuję ci ,że tak szybko, jak skończy się sprawa z Nevadą i Radą znajdę sposób, żeby zakończyć ten związek .Do tego czasu tkwimy w tym razem i będziemy udawać szczęśliwą parę . Publicznie okażemy sobie należny szacunek nie chcemy zbędnych plotek. Wiele wampirów mimo kary będzie próbowało cię uwieść i związać ze sobą. Będziesz nosić tę obrączkę, nawet jeśli muszę złamać ci palec, żeby ją włożyć. Będę się od ciebie karmić , nie wymagam seksu na razie. Teraz idź przebrać suknie .Masz siniaki na ramionach a ja nie mam zamiaru pogłębiać naszej więzi .
Jego słowa były jak kubeł zimnej wody .Spojrzałam na moje ramiona faktycznie było kilka granatowych siniaków dopiero teraz zaczęłam odczuwać ból. Wstałam szybko nie chciałam, żeby zobaczył moje łzy. Bez oglądania się wstecz wybiegłam z pokoju nie zdążyłam dotrzeć do schodów. Kiedy usłyszałam .
-Ma petit zejdź na ziemię i skończy z egoizmem nie tylko ty jesteś więzniem w tym związeku .
Jego słowa były jak policzek .Celowe, wypowiedziane tylko po to, by sprawić ból. Zabolało i był tego świadomy .
Bez słowa pobiegłam na górę. Szybko otworzyłam szafę wśród kilku sukienek znalazłam małą czarną. Była wykonana z aksamitu krótka sięgała połowy uda . Głęboki dekolt na granicy przyzwoitości oraz długi rękaw. Znalazłam pasującą parę szpilek ,postanowiłam założyć czarną bieliznę wraz z pończochami. Dołożyłam trochę mocniejszy makijaż .Ogólnie patrząc wyglądałam jak luksusowy zwierzak, a nie księżniczka. Brakowało tylko diamentowej obroży .
Potrzebowałam kilku minut, żeby uspokoić swoje nerwy .Kilka głębokich oddechów później byłam gotowa na resztę wieczoru. Godric czekał na mnie w salonie . Słyszałam jego głos. Rozmawiał z kimś przez telefon .Tradycyjnie rozmowa odbywała się w języku obcym. Zauważył mój powrót nie przerywając rozmowy podał mi aksamitne pudełko. Skrzywiłam się tylko trochę zdobywając kolejne lodowate spojrzenie od wampira.
Patrzyłam na pudełko jakby było jadowitym wężem .Godric zmarszczył brwi .Mądrze było nie prowokować go dalej .Założyłam wisiorek i kolczyki wahałam się nad obrączką .Zdrowy rozsądek przeważył szale wepchnęłam ją na palec.
Wzrok szeryfa nie opuszczał mojej dłoni. Wstał chwycił moje dłonie pomagając mi się podnieść .Prowadził mnie do wyjścia .
Na zewnątrz stał luksusowe czarne Maserati Gran Turismo. W dziwny sposób samochód pasował do Godrica .
Na podjeździe czekał Jeep w środku były dwa demony i jeden zmiennokształtny. Strażnicy mojego nowego więzienia. Jak na prawdziwego gentlemana przystało wampir pomógł mi zająć miejsce. Moja sukienka nie była przystosowana do samochodu sportowego .Podniosła się wysoko na uda odsłaniając podwiązki. Usłyszałam kliknięcie kłów spojrzałam na wampira .Jego źrenice były wyraźnie rozszerzone. Pomógł mi zapiąć pas jego dłoń opadła na moje kolano .Posłał mu mordercze spojrzenie. Uśmiechnął się i ruszyliśmy w drogę.
-Ma petit tylko moje dziecko zna powody twojej wizyty .Dla innych jesteś mój pet .Nie rozmawiaj z innymi wampirami .Ochrona zostanie z tobą zachowuj się jak grzeczne zwierzę.
Ugryzłam się kilkakrotnie w język .Nie chciałam pogarszać naszej i tak napiętej sytuacji. Jednak wampir jeszcze nie skończył szczekać zaleceń.
-Na biżuterii jest urok, autorstwa Amelii .Maskuję zapach twojej niewinności więc pod żadnym pozorem jej nie zdejmuj .Inne wampiry poczują moją krew w tobie. Wierzę w ciebie Sookie.
Dodał ściskając moją dłoń .Nie wiem co o tym wszystkim myśleć .Potrzebowałam kilku dni, aby przetworzyć wszystkie zmiany w moim życiu. Kiedy kontemplowałam moją przepraszam naszą obecną sytuację nie zauważyłam, że jesteśmy na miejscu.
Ochrona zaparkowała obok nas nadal. Nie widziałam ich twarzy samochód miał ciemne szyby. Godric wysiadł i poszedł z nimi po rozmawiać wykorzystałam ten czas na przygotowanie się na spotkanie z Eric. Czułam motyle w brzuchu uświadomiłam sobie, że tęsknię za nim.
Nagle drzwi samochodu zostały otwarte Godric dosłownie wyjął mnie z siedzenia .Obok wampira stał potężny łysy mężczyzna bardziej znany jako John Quinn .
Obserwował mnie uważnie swoimi pięknymi fiołkowymi oczami. Widziałam drganie jego nosa co jest z tymi facetami wszyscy muszą mnie wąchać?
-Sookie to jest twój nowy strażnik .Poznaj Quinna.
-Miło mi jestem Sookie .
Nie podałam mu ręki, za to posłałam mój napięty uśmiech .
-Przyjemność po mojej stronie zapewniam cię .
Powiedział głębokim barytonem , uśmiech odsłaniał idealne białe zęby .Quinn był atrakcyjnym mężczyzną .Wysoki , umięśniony z pięknymi oczami, w których można zaginąć. Naszą małą wymianę przerwał niezadowolony warkot z mojego wampira.
-Jeżeli skończyliście flirtować mamy pracę Ma petit .
Bez dalszych komentarzy, ale z uśmieszkiem od tygrysa udaliśmy się do baru .Na parkingu krążyło kilkoro zdesperowanych wielbicieli kłów. Usłyszał kilka nienawistnych myśli w moim kierunku i kilka pożądliwych w kierunku Godrica. Na moje szczęście szybko dostaliśmy się do środka. W barze było około dziesięciu ludzi i ośmiu wampirów. Za barem stał Long Shadow naprzeciwko niego siedział Maxwell Lee i nomen omen Bill Compton. Moje serce pominęło kilka uderzeń, dzięki czemu zyskałam kilka dziwnych spojrzeń od wampirów.
Quinn szedł kilka kroków za mną .Z jego postawy widać było, że nie był szczęśliwy.
Na stołku w rogu siedział dwoje nieznanych mi wampirów. Ludzkie zwierzęta były stłoczone przy stolikach na parkiecie. Nagle w rozmytym ruchu stanęła przed nami Thalia .Wzdrygnęłam się na jej nagły ruch. Godric skinął na nią wymienili kilka słów w starożytnej grece. Wampirzyca prawie się uśmiechnęła do szeryfa .
Quinn nadal stał za mną .Godric spojrzał na niego i wskazał na bar. Tygrys odszedł bez słowa. Patrzyłam niepewnie wokół mnie nigdzie nie było widać Erica i Pam.
Wampir chwycił mnie w pasie skierował nas do biura szeryfa obszaru piątego. Bez pukania otworzył drzwi ujawniając Erica przyssanego do szyi nagiej blondynki na jego biurku. Dziewczyna zaczęła głośno jęczeć czytałam jej myśli .
Była bardzo głośnym i graficznym nadawcą. Eric był tak skupiony na tym, co robi, że w pierwszym momencie nie zarejestrował nadejścia swego stwórcy.
Nagle jego oczy otworzyły się ich błękit spoczął na jego stwórcy .
W rozmytym ruchu skoczył ku Godricowi klęcząc przed nim.
-Ojcze .
Moment rodzinnego spotkania byłby całkiem uroczy, gdyby nie jęcząca naga panienka na biurku. Kiedy upadła na blat mogłam podziwiać wiele szczegółów jej anatomii , które powinny pozostać prywatne.
Nie wiedziałam czy powinna być zgorszona, zdegustowana czy rozbawiona .To po prostu był Eric. Patrzyłam z podziwem na blond wampira .Nic się nie zmienił. Jego klatka piersiowa nadal była idealnie wyrzeźbiona. Pas jego spodni nadal rozpięty zwracał uwagę na doskonałe mięśnie brzucha. Miał zapięty rozporek na szczęście lub nieszczęście zależy od punktu widzenia.
Zmiany mojego nastroju zwróciły Godrica do rzeczywistości. Położył dłoń na ramieniu Erica.
-Wstań moje dziecko .
-Mistrzu .
Powiedział z pokłonem, po czym jego niebieskie oczy spoczęły na mnie. Usłyszałam kliknięcie kłów. Podskoczyłam wyrwana z transu.
-Mistrzu albo przyniosłeś mi wspaniały prezent lub to słynny telepata.
Powiedział głosem ociekającym seksem. Jego niebieskie oczy wędrowały sugestywnie po moim ciele. Teraz wiem co znaczy stwierdzenie pieprzyć kogoś wzrokie .Zatrzymując się na moim głębokim dekolcie na kilka sekund dłużej .Oblizał usta patrząc mi prosto w oczy .Jego spodnie wyglądały na wyjątkowo ciasne. Podszedł bliżej biorąc w moim zapachu.
-Mniam pachnie pysznie?
Godric tylko się śmiał z zachowania swojego dziecka .Posłałam mu mordercze spojrzenie co tylko poprawiło mu nastrój.
-Moje dziecko poznaj Sookie Stackhouse Brigant Księżniczkę wnuczkę Nialla Briganta . Moją związaną i zastawioną żonę.
Eric zamarł w miejscu jak słup soli . Jego oczy były ogromne .Patrzył dziko pomiędzy nami .Godric miał zadowoloną minę. Zaszokował swoje dziecko.
Tę osobliwą scenę przerwało nagłe pojawienie się wyraźnie zdenerwowanej Pam .Wpadła do biura bez słowa pokornie kłaniając się Godric. Patrzyła pomiędzy naszą trójkę. Eric bez słowa złapał zapomnianą na biurku ciągle nagą dziewczynę. Pam wyprowadziła ją i znów zostaliśmy sami. Godric przerwał ciężką cisze.
-Sookie poznaj moje dziecko szeryfa obszaru pięć Erica Nortmana.
Eric wyglądał jak by pierwszy raz w swoim długim istnieniu nie wiedział co powiedzieć. Godric obserwował go z rozbawieniem i ciekawością. Co do mnie. Miałam dosyć wzrokowej szermierki usiadłam na kanapie czekając na werbalną reakcję Erica. Wampir obnażył kły, ale nadal nie wiedział jak zareagować. Był ze stratą dla słów pierwszy raz w swoim długim życiu.
TBC
Rozdział pisany jak krew z nosa. Nie jest idealny, ale jest. Następny w przeciągu dziesięciu dni. Sorry, ale mam napięty harmonogram.
Rozdział całkowicie mojego pomysłu. Pettitgirl życzę dużo zdrowia.
Kamilo, mam nadzieję,że nie zawiodłam twoich oczekiwań cały dla ciebie.
Jak wam się podoba reakcja Erica. Oniemiały tysiąc letni wampir .Dlaczego nie?
Proszę nie krzyczeć mój Godric nie jest słodki .Czy słusznie potraktował Sookie?nasza mała królowa dramatu .
Co robi Bill i gdzie są dwa demony? Do zobaczenia za kilka dni.
