Rozdział 11: Utrata bliskich osób boli najbardziej. (Offline)

Minął już tydzień odkąd Kaoru zniknął z gry, codziennie wysyłałam do niego wiadomości jednak na żadną z nich nie odpowiedział. Próbowałam nawet dzwonić ale nie odbierał telefonu. Teraz w prawdziwym świecie nie miałam nikogo komu mogłam się wyżalić. Rozmowa z Ryou byłaby bezcelowa. I tak mam wrażenie, że nie lubi mnie tak samo jak w grze... Czy ja w końcu będę mogła od tego wszystkiego odpocząć? Czy szczęście nie jest mi dane? Czy już zawsze będę miała pod górkę? Dlaczego moja radość musi trwać tak krótko a cierpieć muszę zawsze?

Teraz jedyną osobą, która potrafiła wywołać na mojej twarzy uśmiech był Silabus. Zawsze potrafił mnie wysłuchać, dobrze doradzić, pocieszyć, sprawić, że chociaż na chwilę potrafiłam zapomnieć o moich wszystkich zmartwieniach. Nie był jak inni... on się martwił o mnie, nie chciał bym sama chodziła narażona na ataki ze strony innych graczy, którzy nienawidzili mnie za to, że gdy Regitsu przejmował nade mną kontrolę dla zabawy zabijał innych graczy przez co nazwano mnie Chaotic PK'em. Dodatkowo ochraniał mnie przed tymi świrami z mojego fanklubu.

Minął już cały miesiąc i nadal nic się nie zmieniło nie licząc tego, że zaczęłam w trochę inny sposób patrzeć na Silabusa. Było to coś podobnego jak z Kaoru... w pewien sposób zastępował go.

Nagle ktoś zapukał do drzwi, pewna, że to Kaoru pobiegłam i szybko je otwarłam. Niestety to nie był on tylko listonosz.

- Dzień dobry, mam ważny list dla Pani Ishimury... Czy to Pani? – spytał

- Tak to ja, na imię mam Ishimura Kaori.

- Dobrze, w takim razie proszę o podpis. Miłego dnia Pani życzę. – odparł wracając do pracy

Zaciekawiona spojrzałam na kopertę... list był od... moich opiekunów. Czego oni ode mnie chcą? Otwarłam kopertę i wyciągnęłam z niej krótki list:

„Kaori... przepraszamy, że dopiero po tylu latach do ciebie piszemy ale nie znaliśmy twojego adresu. Mamy dla ciebie nieprzyjemną wiadomość... 6 lipca zmarła Megumi... nie wiemy jak i co się stało ale znaleźliśmy ją martwą... leżąca na biurku przed włączonym komputerem... Jak na razie nikt, nawet specjaliści nie wiedzą co jest przyczyną nagłej śmierci Megumi. Przepraszamy ale musieliśmy ciebie o tym powiadomić. Przykro nam..."

Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie... to nie może być prawda... Megumi... tylko nie to. Dlaczego ona? Tydzień temu straciłam jedynego członka rodziny... Ja, ja nie mam po co żyć... Jeszcze nie wiedzą co jest tego przyczyną?! Chwila moment... znaleźli ją przed komputerem. Czy to może być to o czym mówił mi przedtem Kaoru? Te anomalie i wirus, który mógł ją zaatakować... Jak coś takiego może być możliwe? Wirus w komputerze zabił moją siostrę? Co się na tym świecie dzieje...

Ja chyba nigdy się z tego nie otrząsnę... to zbyt dużo jak na mnie. Nie dam sobie z tym rady...

Zdruzgotana i zrozpaczona położyłam się w łóżku i zaczęłam płakać. To wszystko mnie przerosło...

Najpierw moi biologiczni rodzice, teraz Megumi... Na domiar złego Kaoru się nie odzywa co mnie też martwiło. Ja naprawdę nie mogę być w życiu szczęśliwa.

Po dwóch dniach musiałam jednak wrócić do normalnego życia bo w końcu musiałam jakoś zarobić na życie. Napisałam cały scenariusz do mojej nowej mangi i nawet zaczęłam rysować szkice. Aby jakoś upamiętnić moją siostrę główną bohaterką była wesoła dziewczyna imieniem Minu. W sumie była to historia o niej i jej starszej siostrze. Razem przeżyły wiele przygód i rozwiązały setki zagadek. Co mnie najbardziej zdziwiło ta manga jako jedyna była komedią przygodową. Hmm... czyli tym razem bez smutnych scen... w sumie to nawet lepiej, będę mogła jakoś na chwilkę o tym zapomnieć.

Z nudów zaczęłam myśleć o tym wirusie komputerowym, który najprawdopodobniej zabił Megumi... ciekawa byłam czy było więcej takich przypadków. W Internecie znalazłam jeszcze siedem takich tajemniczych śmierci przed komputerem. Czyli to nie jest przypadek czy też jednorazowy wypadek... Ciekawe... wszystkie te zgony nastąpiły na przełomie czerwca i lipca. Megumi nie była więc pierwszą ofiarą tego wirtualnego ścierwa. Od dzisiaj nazywać to coś będę: White Virus. Kojarzyć mi się będzie z duchem, o którym nikt nic nie wie, i którego nikt nie widzi. Taki cichy zabójca. Pomszczę cię Megumi, obiecuje, choćbym miała przypłacić za to życiem!

Jedyną tajemnicą było teraz jedynie zniknięcie Kaoru... może po prostu się przestraszył i mnie rzucił... normalny chłopak odpisałby swojej dziewczynie lub oddzwoniłby do niej gdy ta wcześniej do niego dzwoniła. Dziwna sprawa... chyba lepiej będzie jeśli nie będę aż tak się tym przejmować. Być może rzeczywiście mnie zostawił i przekreślił ze swojego życia, bo rozumiem kilka dni ale nie ponad miesiąc. Muszę go na jakiś czas wyrzucić go z mojego życia... być może oboje potrzebujemy odpoczynku.