Nie będziemy konwersować o pszczółkach


Nie ma nic bardziej skomplikowanego nad relację rodzic-dziecko, oczywiście oprócz relacji teściowa-zięć.


Wrzesień. Ogród państwa Holmesów.

- Molluniu, czy mogę z tobą chwilę porozmawiać. Na osobności?

- Oczywiście, mamo. Dziękuję, że przyszłaś.

- Za nic nie przegapiłabym ślubu mojej jedynej córki. Chociaż przyznaję, nie tego się spodziewałam. I żałuję, że twój ojciec nie doczekał tej chwili. To była tak podniosła uroczystość. Tylko przykro mi, że mnie okłamaliście, tego nie sposób było zorganizować w dwa dni.

- Mamo, Mycroft naprawdę oświadczył się przedwczoraj.

- Musi być bardzo wpływowy i zamożny sądząc po rozmachu imprezy osiągniętym w tak krótkim czasie. To jego dom?

- Tak, jego.

- Jaki urzędnik może sobie pozwolić na takie luksusy? Molluniu, nie spodziewałam się po tobie takiego sprytu. Ale kto by przypuszczał, że kogoś w jego wieku można złapać na dziecko?

- Molly, przepraszam, że przeszkadzam, ale pani Hudson chciałaby zamienić z tobą kilka słów. Pani Hooper, czy uczyni mi pani ten honor i ze mną zatańczy?

- Dobrze, Mycrofcie.

- Miło, że jednak zdecydowała się pani być świadkiem tak ważnego wydarzenia w życiu naszej drogiej Molly. Tylko bardzo proszę, by rozmawiała pani z nią nieco mniej obcesowo.

- Co masz na myśli?

- Spodziewa się dziecka i chciałbym jej zapewnić maksimum komfortu i nie, nie jest w ciąży, żeby się wygodnie w życiu urządzić. Nie jest kobietą tego pokroju.

- Nadal nie potrafię zrozumieć jak ktoś z twojej sfery związał się z moją córką.

- Cóż, nawet cynik potrafi docenić jak ciepłą, dobrą i lojalną osobą jest Molly.

- Ale jak to się stało?

- Przypuszczam, że pani domysły są słuszne i nie będziemy zmuszeni konwersować o pszczółkach i kwiatkach? Dziękuję za taniec, pani Hooper. Chyba powinna pani zająć się Husseinem, najwyraźniej usiłuje zawrzeć bliższą znajomość z druhną. Nie najfortunniejszy pomysł, bo Anthea ma brązowy pas w judo.


W dzisiejszej odsłonie udział wzięli:

Molly Holmes – najwyraźniej bardziej zaradna niż przypuszczano

Alexis Hooper - taktowna jak zwykle

Mycroft Holmes – cynik maltretujący podest coraz to nowszymi tancerkami

Ponadto należy podkreślić, że barwny tłum wokół jeszcze się nie przerzedził mimo umiejętności Anthei.


Notka autorska:

Dzięki piękne za odzew!

Arianko, zatem cześć pamięci notatek, co zaś się tyczy zwyczajów Husseina, to on nie ciągnie drzewa do lasu, znaczy piasku na pustynię (wystarczy, że musiał przyjść z Alexis, a tyle pokus wokół). Żaluzja? Gdzie? Zapewne za firankami rzęs skromnej panny młodej. :)

Madmartus, tak tylko mówisz, a potem za tego one-shota byłyby pozwy, zwłaszcza od producentów porzeczkowego, że się nie wiedzieć czemu bojkotu doczekało. A co do Grega, no ktoś musi być uwodzicielski również wśród płci ponoć brzydszej, panie Hudson i Hooper całą normę mają wyrobić? ;)

Filigranko, bo cóż innego niż przeznaczenie (oprócz szatańskiego podszeptu Wena) mogłoby połączyć MH i MH; cieszę się, że pani Hudson pozytywne emocje budzi i dzięki za pomoc w wyłapanie usterki w tekście. :D

Siean Riley, przecież mieć za zięcia Mycrofta, to nobilituje, jak co najmniej tytuł szlachecki z rąk samej Królowej odebrany; poza tym nawet damy bywają ekscentryczne. Zresztą, kto by się odważył nabijać z jego "najbliższej rodziny"? Za to jest kolonia karna jak nic, być może nawet na Wyspie św. Edwarda.;))