Zapraszam na rozdział 11 "Ukryte pragnienia''
*Adam*
Czy Sauli powiedział w szpitalu, że dziewczynki są grzeczne?
Jeśli tak to muszę mu za to skopać tyłek. Przez całą noc płaczą a ja nie wiem dlaczego!
_(rano)
- Sauli? Może łaskawie powiesz mi jak ją uspokoić?
- Nie wiem.
- Dziecko normalnie nie płacze przez całą noc !
- Daj mi ją
a ty w tym czasie potrzymaj Ronnie.
Uspokoiła się! Emily przestała płakać.
- Jak to zrobiłeś?
- Matczyny sposób...
- Oj. Naucz mnie, prosz...
I wtedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi...
- Ja otworzę - powiedziałem.
Gdy uchyliłem drzwi, do pokoju wturlał się Tommy. Był nawalony jak ruski autobus.
- Co ty tutaj robisz? I dlaczego jesteś w takim stanie?
- Przyszedłem zobaczyć dziewczynki...
- Lepiej wracaj do domu i się porządnie wyśpij!
- Nie! Chcę je zobaczyć!
- Ehh... Wali od ciebie jak z gorzelni...
- Marudzisz
Gdy doszliśmy do salonu w którym siedział Sauli z dziewczynkami Tommy do nich podbiegł
albo raczej się tam przeczołgał i zaczął w nie wpatrywać.
- Ładne są - skwitował.
- To teraz możesz już wrócić do domu...
- Nie! Chcę jeszcze coś powiedzieć twojemu koledze.
Nie spodobał mi się ton jego głosu kiedy mówił słowo ''kolega''...
- Sauli, nie wiem skąd się wziąłeś w życiu Adama ale od samego początku nie byłeś w nim mile widziany.
- Tommy ! Jesteś chamski!
- Ćśś... Daj mi skończyć. Adam zakochał się w tobie bez pamięci, czym zrzucił mnie na drugi plan.
- TOMMY ZAMKNIJ SIĘ!
- Cśś! Chcę ci powiedzieć 'blondynku', że Adam jest mój i tylko mój!
- TOMMY JOE! CO TY WYPRAWIASZ? - Jak on mógł mówić coś takiego o moim Saulim?!
- Myślisz, że jak urodziłeś mu bachory to będzie do końca życia na twoje zachcianki!?
Nie wytrzymałem... Uderzyłem go.
Sauli też się odezwał.
- Adam, odwieź Tommy'ego do domu. Porozmawiam z nim jak wytrzeźwieje.
Sauli zachował spokój w takiej sytuacji! Przecież przed chwilą mój gitarzysta go wyzywał!
- Zabieraj swoją chamską dupę do samochodu! - warknąłem do Tomasza.
A on cały czas stał i pocierał policzek. Oj, chyba mocno mu zarypałem w twarz...
- Już się wynoszę.
Chyba doszło do niego co przed chwilą powiedział.
Przez połowę drogi w ogóle się nie odzywał. Dopiero potem dostał natłoku słów.
- Przepraszam cię! Naprawdę nie wiem co we mnie wstąpiło! Wcale tak nie myślę o Saulim. Lubię go. Cieszę się twoim szczęściem...
- Tommy, nie przepraszaj mnie tylko Sauliego. To on tu jest pokrzywdzony.
- Ale mi naprawdę jest przykro! Adam... bo wiesz ja mu zazdroszczę. Nie mogę znieść myśli, że wolisz Sauliego.
- Tommy...
- Nie.
I wtedy Tomasz zrobił rzecz której najmniej się spodziewałem.
On mnie pocałował. Nie zwrócił uwagi, że prowadzę samochód... Po prostu mnie pocałował.
Przypomniał mi stare dobre czasy kiedy 'odwalaliśmy' Adommy na scenie... Przypomniał mi jak wyczekiwałem
następnego koncertu, żeby móc go pocałować podczas 'Fever'.
Przypomniał mi, że za tym tęsknię. Przypomniał mi siebie ...
Odwzajemniłem pocałunek. Nie myślałem o tym, że w domu czeka na mnie mój przyszły mąż i dwójka dzieci,
myślałem tylko o tym jak bardzo pragnę Tommy'ego...
